31.08.2016
Jazda nr: 47

Tagi: wiejskie_przygody |

W dniu dzisiejszym miałem w planie prawdzie inną ambitniejszą trasę, ale zdałem sobie tak niechętnie sprawę z tego, że jej nie podołam dzisiaj. Nie dość, że znowu od kilku dni nie jeździłem - powiem szczerze, że mam pod tym względem tych wakacji dość - ciągle coś mi jest co mnie od jeżdżenia rowerem odwodzi - i nie mówię o pogodzie, która także zostawia wiele do życzenia - są inne ważniejsze i gorsze sprawy które mnie spotykają - i brakuje mi tych beztroskich dni z zeszłorocznych wakacji gdy sobie normalnie jeździłem i nic mi nie było. Co prawda inna praca wakacyjna wtedy nie za bardzo, no ale jeździło się fajnie a nie to co teraz. Dzisiejsza trasa zaczęła się jak większość moich tras gdy jechałem drogą nr 108 w stronę Golczewa. Mijając już Truskolas po tej trasie - nie jechałem prosto do Uniborza - a po prostu wjechałem w leśną boczną drogę - którą wyjechałem za Uniborzem - dokładnie w Ościęcinie. Skąd pomyślałem aby pojechać na Jasiel itd, - tymi drogami. Ale w Ościęcinie ujął mnie jeden znak - zmierzający do wsi: "Podłęcze". Całe wakacje w 2015r gdy przejeżdżałem przez Ościęcin - a byłem w nim kilkadziesiąt razy, tak sobie obiecywałem, że może następnym razem, a może innym razem po prostu tam pojadę - pojadę do tej wsi - zobaczyć co tam jest. Ten dzień jednak długo nie nadchodził i nawet w obecnym roku w 2016, w Ościęcinie byłem kilka razy i tak myślałem o tamtym miejscu - i dzisiaj już prawie mijając zjazd - pomyślałem: "a dobra pojadę !" i pojechałem tam. Tu spełnia się także moje pewne przekleństwo jakim jest wieś Świeszewo i kolonia nr 15. Dojdziemy do tego momentu za chwilę, teraz jestem na drodze z Ościęcina do Podłęcza - prowadzi tam nawet dobra droga - idąca przez pole - droga ze zbudowanych betonowych kloców (w sumie nie wiem jak to nazwać xD) - może dam zdjęcie jak to wygląda i może ktoś będzie miał lepszy pomysł na to jak to nazwać. Będąc już w Podłęczu - miałem plan wyjechać koło Kołomącia - minąłem już tą wieś i wjechałem w las gdzie zaczyna się pewna moja przygoda. Nieco ją psuję pośredniczą telefonem i aplikacją BeOnRoad, ale i tak moje poczucie kierunku nieco zawodzi bowiem nie udaje mi się dobrze nawigować - nie byłem do końca pewny czy jadę dobrze - nie znałem dotąd tych lasów tu - nigdy tu nie byłem. Ale jakoś tam jakoś się przejechało, i dojechałem do drogi na której już niegdyś byłem - polna droga prowadząca do Świeszewa - wyjechałem na kolonii nr 15. Tzn. wyjechałem - w tym konkretnym wypadku to za dużo powiedziane, bo z lasu wyjechałem prosto na pole - skąd widziałem, że ze wsi w moją stronę porusza się dwójka młodych rowerzystek. Nie chciało mi się jednak dalej błądzić w tym lesie i szukać wyjazdu jakiegoś normalnego na tamtą drogę - więc zacząłem przedzierać się przez wielkie zarośla, metrowe pokrzywy i inne cholerstwo na mojej drodze do tejże drogi by nią wyjechać z tej przeklętej kolonii nr 15. Mówię tak o niej gdyż ja na tej kolonii znalazłem się już kilka razy gdy pobłądziłem jadąc - np. dzisiaj z Podłęcza albo wcześniej jadąc z Sosnowic. Tak się jakoś zdarzyło na tych krętych leśnych drogach, że za każdym razem wyjeżdżałem na tej kolonii nr 15. Biorąc to pod uwagę i fakt, że dzisiaj był taki w miarę fajny dzień - mam nowe postanowienie które chciałbym realizować od pierwszych wiosennych dni przyszłego roku - mianowicie zwiedzanie tych wsi i lasów od strony Golczewa do Gryfic - aby poznać te wszystkie drogi i wsie. Te wszystkie kolonie i te wszystkie miejsca. Wyjeżdżając już we wsi Świeszewo - skręciłem w głąb wsi - mając nadzieje, że są tam jeszcze jakieś drogi ale niestety nie - to kolejne drogi prowadzące w lasy lub pola, więc wróciłem już do drogi prowadzącej do Kołomącia. W samym Kołomąciu pojechałem do Trzygłowa, skąd przez Baszewice udałem się w okolice Waniorowa. Nie jechałem jednak drogą na Waniorowo a udałem się na Grębocin skąd znalazłem się na drodze nr 109 idącej z Gryfic i nią wróciłem już do domu - zanim zapadł jeszcze zmierzch - chodź dzień chylił się już ku końcowi. To już taka nie mniej pora - idzie jesień, dni coraz krótsze a na jesień coraz chłodniej - to też takie smutne :( No i to także ostatni weekend, ostatnie chwile przed rozpoczęciem się kolejnego roku szkolnego ! Możliwe, że nawet zazdroszczę tym maluchom, że wracają do szkół. Ja jeszcze na mój powrót na studia muszę poczekać - chociaż jak na razie nie spieszy mi się na niego aż tak bardzo - za dużo mam jeszcze spraw do załatwienia związku z moją pracą wakacyjną - a tak bardzo w tym 3 msc wakacji zwolniłem z pracą, że to jest nie pojęte - nie idzie mi to już tak fajnie jak wcześniej :(
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 47

  • Trasa nr [łączna]: 133
  • Trasa nr [na blogu]: 47
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 47

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 132 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 46 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 1 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 752.71 km
  • Stan Licznika Końcowy: 793.36 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 33.3 km/h

  • Przejechałem: 40.65 km
  • Przejechałem [msc]: 544.92 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1588.3 km
  • Przebieg roweru [suma]: 5335.9 km

  • Przejechalem w 2016: 1588.3 km
  • Podroż dookoła świata (2016) 3.9708 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 13.3398 [%] km

  • Czas jazdy: 02:40:52 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 325:18:21 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 101:52:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2016): 101:52:13 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 34:49:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:40:43 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:03 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:10:03 h

  • Średnia: 15.24 km/h
Dzisiejsza trasa w konsekwencji okazała się dość ciekawa i fajna. To także pewna mała przygoda - nie wiedząc gdzie mnie doprowadzą te drogi pojechałem - mimo, że wyjechałem późną porą bo już było po 16 gdy wyjeżdżałem - a ciemno się robi już po 20-stej. Więc dni są znacząco coraz krótsze - musiałbym zdążyć wrócić przed zmrokiem gdyż dziś nie zabierałem mojego super oświetlenia - nie planowałem nocnych przejażdżek po lasach - na razie jeszcze jest to niezbyt odpowiednie - z prostej racji: jest za dużo robactwa co by mi żyć nie dawało. I tak ciągle jestem przez coś pogryziony - ciągle. I cieszę się, że w końcu pojechałem do tej wsi Podłęcza - co prawda nic tam ciekawego nie ma 3-4 domy na krzyż i tyle, ale było warto - to zawsze coś nowego, także coś innego do zobaczenia - no i trasa jak trasa. Chociaż dzisiejsza była wyjątkowo uciążliwa - trochę mnie ona zmęczyła, ale dałem radę - może nie zrobiłem za dużo kilometrów ale za to fajnym terenem i zawsze się po takiej trasie inaczej czuję - tak lepiej :) Czasowo nie co źle wypadłem, ale tam ... nie zawsze liczy się czas. No i podczas tej trasy - tak mnie naszło, że ja do tej pory od początku roku kalendarzowego - jeżdżę w zasadzie po tych samych drogach i tych samych terenach - no i taka w sumie prawda :( Ciągle robię te same trasy - dopiero dzisiaj jakaś mała odskocznia, ale to wciąż to nie to, to nie zwiedzanie nowych dróg jak w poprzednich latach, nowych miejscowości. Wtedy także byłem wstanie robić dłuższe trasy to inaczej szło. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś szybko uporać z problemami zdrowotnymi i w pełni sił i witalności ruszę na podbój kolejnych tras - jeszcze jesienią tego roku ! Miejmy nadzieję, że ta jesień nie okaże się jesienią mojego życia - chodź by tego rowerowego ! Jeszcze tyle km, przede mną , jeszcze tyle tras do poznania i tyle wspaniałych przygód ! No nie mniej jak to będzie to czas pokaże, nie warto niczego sobie z góry zakładać bo można się później bardzo na tym zawieść - czego doświadczyłem na sobie, na przykładzie tych wakacji.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa31sierpnia2016zdj1.jpgtrasa31sierpnia2016zdj2.jpgtrasa31sierpnia2016zdj3.jpgtrasa31sierpnia2016zdj4.jpgtrasa31sierpnia2016zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)