Trasa z dnia dzisiejszego była takim zawodnym oczekiwaniem, że będzie lepiej. A wcale nie było. Wstępne prognozy, na których się opierałem z minionego weekendu wskazywały, że już dziś w ten wtorkowy dzień pogoda się znacznie poprawi i wciągu dnia będzie +3℃. Tak się nie stało. Temp. z rana sięgała -3℃ i było bardzo zimno. O wiele zimniej niż na zwykłe -3℃ by przypadało. Wciągu dnia temp. wzrosła do tych skromnych -1℃. Mimo wszystko pojechałem zważywszy na to, że wczoraj nie jechałem. To by był kolejny dzień. Jakbym mimo wszystko w sobotę również nie pojechał? Chodzi o trasę: Trasa Iglice - Stara Dobrzyca to oznaczałoby, że opuściłem sporo dni niepotrzebnie. Mając pewną nadzieję, na poprawę, która nie nastąpiła. Świat jeszcze skrywał się pod delikatną pokrywą śniegu. Po niedzielnych roztopach nie wszędzie to białe gówno zdążyło całkowicie zniknąć. Na szczęście większość dróg była w miarę przejezdna tylko dosłownie miejscami była trudniejsza sytuacja. Taka spotkała mnie na drodze przy lotnisku w Makowicach. Tam jednak zawsze jest problem z tą zmarzliną. I pod moim blokiem - tu też jest chujnia. A tak nie było tak źle. Przejazd był. Jechało się jednak dość ciężko. Nadal rozwalone tylne koło bo mam nadal rozwalone dawało się we znaki. We znaki dawał się silny wiatr. W ogóle jest ciężko ale te wszystkie sprawy dookoła jeszcze bardziej to doprawiają. A to np. problem z ustawieniem tylnego hamulca - znowu coś ucieka, zaciska się na kole i trzyma... Było to regulowane i nic nie dało. Te pływanie koła też trochę wnerwia. Nie zawsze ładnie wchodzą biegi. Przerzutka jest skrzywiona. Napęd ma ponad 10k km, trochę wyrobiony również jest. I tak to się kręci. W zasadzie gdyby nie te cholerne koło to nic bym nie musiał z tym robić i kombinować z serwisami. No ale padło. Pieprznęła szprycha na trasie: Serca lasu 2. I tak się kręci to między trasami: Szkoła & "nie serwis" i Szkoła & serwis. Po dzisiejszą. To wszystko po trochu w pewnym dla siebie właściwym stopniu sprawia, że jest ciężko... I te trasy przebiegają naprawdę ciężko.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1142
Trasa nr [łączna]: 1222
Trasa nr [na blogu]: 1136
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 180
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1210 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1124 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11543.4 km
Stan Licznika Końcowy: 11561.89 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11555.73 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24158 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 24176 km
Maksymalna prędkość: 28.1 km/h
Przejechałem: 18.49 km
Przejechałem [msc]: 298.96 km
Przebieg roweru [rok]: 7007.15 km
Przebieg roweru [suma]: 48261.46 km
Przejechalem w 2022: 7007.15 km
Podroż dookoła świata (2022) 17.5179 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 120.6537 [%] km
Czas jazdy: 01:08:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3057:32:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2834:06:47 h
Czas Jazdy Suma (2022): 463:12:36 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:46:52 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:54 h
Średnia: 16.31 km/h
Dzisiejsze już wspomniane cięższe zmagania, na które składa się kilka czynników: pogoda, wiatr, oraz stan Aurelii. A ten idealny nie jest. Szykuje mi się taki większy serwis. No ale mam nadzieję, że jakoś maksymalnie do marca 2023 r. to przetrzymam do tych 11-12 tyś km przebiegu napędu. Jeśli nie da rady to nie. Liczę się z tym. W tej chwili jednak liczę się z tym, że może się uda jakoś zimę przejechać. No a wracając do takiej typowej trasy - no to nastała ta zima, bardzo krótkie dni. I sprawdza się to czego się przy tym obawiałem, że nawet robiąc trasy do 20-stu kilometrów zaczynając je robić ok. godziny 15:00 czasem nawet do 15:15 nie wyrobię się "za dnia". Dzisiaj może było tak specyficznie - nadal jest taka szarówa za oknem. To sprawia, że szybciej niż w jaśniejszych okolicznościach by było ciemno. A do tego ten zachód słońca coraz szybszy. Dziś na ten przykład następował o godzinie 15:51. To znaczny spadek względem np. trasy: Trasa "20-stka". Spadek jest widoczny. Również z momentem gdy robi się całkowicie ciemno. Dziś tego momentu nie udało mi się uniknąć bo trasa trochę mi zeszła. A do tego robiłem zdjęcia na lotnisku w Makowicach i kilka minut na to poświęciłem. Więc podsumowując w trasę ruszyłem ok. godziny 15:05. Wróciłem o godzinie: 16:29 zaś całkowita noc, wszędzie ciemno robiło się o godzinie 16:21. Względem wpisu #1140 z 17.11 spadek jest znaczny bo aż o 12 minut. Tylko ta wartość z 17.11 nie koniecznie musi być taka wiarygodna. Po prostu wróciłem z trasy jeszcze za dnia. I akurat tak w okolicach 16:30 spojrzałem za okno, że już ciemno i czas spisałem. Nie mniej 16:21 i całkowicie ciemno nie napawa optymizmem względem kolejnych tras. I wkrótce będzie oznaczało to zrobienie trasy 20-stki czy takiej jak dziś nawet bez postoi - już pod nocną osłoną. Może nie całkowicie bo taki mrok zaczął dopadać mnie dopiero pod Słudwiami a całkiem ciemno było gdy wróciłem już do Płotów. No ale to było dzisiaj. A co będzie za kilka dni? Przecież do najkrótszego dnia w roku (21.12) jeszcze 29 dni. I jak tu przetrwać ten długi czas podczas którego kolejne dni będą jeszcze większym wyzwaniem z którym przyjdzie mi się mierzyć? I z uciekającymi chęciami od jeżdżenia. O tym się nie mówi no ale z tym też bywa różnie. I taka pogoda, to co się dzieje za oknem i te niebezpiecznie coraz krótsze dni (z mrokiem chwilę po godzinie 16) skutecznie zniechęcają do jeżdżenia... Dziś jeszcze pojechałem i nie żałuję. Za ciepło nie było, ten śnieg aż w oczy razi. Jednak ważne, że w ogóle pojechałem i się przejechałem!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)