Dzisiejsza trasa pięknie wkomponowuje się w wakacyjny styl. Piękną pogodę, dla nie których za piękną - ta dzisiejsza oscylowała w granicach +36℃. I nawet nad morzem tak było! Choć jakoś się nie odczuwało tego za specjalnie, że było tak gorąco to właśnie tak było. Piękna pogoda, wakacje i dobrane towarzystwo. Tak można jeździć byle dalej! ;) Przygoda zaczynała się po godz. 7 rano gdy jechaliśmy do Świnoujścia przez Kamień Pomorski. Na samą trasę ruszyliśmy ok. godziny 10 z ul. Ludzi Morza. Stawałem dzisiaj w okolicy stacji PKP, drogi DK3. Szczerze to takie teraz nieprzyjemne środowisko, które mocno się jeszcze zmieni. Już teraz jest dość rozbudowane. Ciężko się połapać co tu się dzieje. I blisko promy - te na Szwecję, czy Danię. Prom miejski. I skrzyżowanie w zasadzie jednej drogi (DK3), najbliższa DK93 jest nieco dalej za dość dużą rzeszą wielu nieużytków, wprost mówiąc: śmietniska. Widać za rozwój miasta odpowiadają niekompetentni ludzie, którzy zamiast zrobić coś z tą całą otoczką tego mającego potencjał miasta to doprowadzają do powstania tu takiego śmietniska. No ale nie o tym chcę mówić. Teraz strony gdzie byliśmy są serio takie sobie. Słabo poopisywane. Trudno się połapać o co chodzi i wyjechać stąd jak trzeba. A czego tu nie ma? Sprawdza się nawet powiedzenie, że dziada i baby tu brakuje. Niech jeszcze lotnisko walną i będzie komplet. Budowany tunel, rozbudowane sieci PKP - pasażerskie i głównie towarowe (przeładunek ładunków na statki), rozbudowane porty morskie wraz z całą infrastrukturą i ostatecznie rozwijająca się infrastruktura drogowa. Wszystko bez ładu i składu. I weź się tu w tym połap. Byłem w tym miejscu wiele razy ale i tak stanowi to dla mnie wyzwanie. Dzisiaj na szczęście jakoś dobrze pro prowadziłem JS, na przeprawę promową do miasta. Pojechaliśmy tak na około częściowo zamkniętego dworca PKP. W tym miejscu bywałem już nie raz, bywając w Świnoujściu. Sporo się tu dzieje. Raz, że przebudowa i remonty samego dworca PKP. Będzie jeszcze większy! A do tego dochodzi infrastruktura towarzysząca budowanemu tunelowi. Sporo się wobec tego dzieje. Zresztą ta budowa drogi (S3), tunel pod Świną. Wszystko takie rozkopane, bez ładu i składu dało się dzisiaj szczególnie we znaki... Bo jakoś źle jeszcze pojechałem i tam tylko błądziłem. To już na koniec trasy, zbliżała się godz. 17. Nie odpuszczała temp. nadal ponad +36℃. A tak się zdarzyło, że musieliśmy wrócić przed czasem. Nagłe zmiany planów nigdy nie odbijają się bez echa. Tu odbiły się na niepotrzebnych kilometrach po mieście, przy okazji odkryłem nowe miejsca do urbeksowania w Świnoujściu. Skrywają się w lasach przy drodze DK93, a wkrótce także drogi S3. To będzie przy okazji super okazja pojeździć i popatrzyć jak idzie budowa tunelu pod Świną (droga S3) z ewentualnym rozwijaniem koncepcji drogi S3 od Świnoujścia po Międzyzdroje. A przy okazji urbeksowanie! To prawdopodobnie pozostałości po wojsku. Zaszyte w lasach stare obiekty. Właśnie ze względu na warunki w jakich znajdują się te obiekty byłbym rad wrócić tu dopiero jesienią czy zimą... No chyba, że mi coś odwali i nie będę mógł wytrzymać i pojadę szybciej. Bo się będę np. martwić, że nie zdążę, że wyburzą je czy cokolwiek tu się stanie. No mam nadzieję, że nic takiego nie będzie miało miejsca no ale nigdy nie wiadomo. Nie planowałem tego w żadnym razie. Gdyby nie pech, błąd w wyprowadzeniu JS ze Świnoujścia... Nie odkryłbym tego miejsca. Przynajmniej dzisiaj. Czy w ogóle? Nigdy nie wiadomo. W końcu pewnie nie raz bym przyjechał do Świnoujścia. A gdzie bym pojechał? Nie wiadomo. Zazwyczaj nie są to dobre strony do zwiedzania - sporo robactwa, wszelkiej maści. A te mimo niepogody miały ucztę. Naszą trasę w Świnoujściu mieliśmy zacząć od pewnego urbeksu przy ul. Jachtowej. Już na naszym ostatnim przyjeździe tutaj, zwróciłem uwagę na pewne obiekty, które tu są: Morskie opowieści. Dzisiaj miałem okazję przyjrzeć się im bliżej. Jeden budynek, w dobrym stanie, strzeżony przez kamery i szczelnie pozamykane drzwi. Obiekt do niego przylegający to pusta hala, z małymi pomieszczeniami. Bez dachu. Zarośnięta drzewami i wszystkim innym. Wbiłem do środka, ale przedrzeć się tam nie dało. Za dużo pozarastane wszystko... W ogóle nie wiadomo co to było. Na zdjęciach ze street View od strony ul. Rogozińskiego widać jakieś obiekty: ul. Rogozińskiego, Świnoujście - 2013 r.. Prawdopodobnie było to połączone z tymi halami z tyłu. Jednak nie doszukałem się informacji co za tajemnice są tam skrywane. Same eksplorowanie tego miejsca nie wiele wnosi. Można traktować jako ciekawostkę - jednak nic poza ścianami bez dachu nie zobaczymy. Ciekawszy będzie przylegający, ceglany i zachowany w dobrym stanie obiekt. Jednak nie wiadomo co za tajemnice skrywa. Podejrzewam, że jest to podobny obiekt. Ogromna pusta w środku hala. Prawdopodobnie teraz spełnia rolę jakiegoś magazynu. Pojawia się jednak pytanie, po co tak zawzięcie chronić magazyn? :) No cóż, nasza trasa po Świnoujściu była dzisiaj bardzo krótka, pojechaliśmy tyle co na plażę z ul. Jachtowej a potem ruszyliśmy w Niemcy! Bez opamiętania jadąc dalej, zbliżyliśmy się aż do miejscowości Zinnowitz. Nie mieliśmy jakoś określonego planu gdzie jechać. W trakcie się pojawił... :) W pierwszą stronę jechaliśmy głównie leśnymi, utwardzonymi i czasem asfaltowymi ścieżkami. Bardzo górzysty i ciężki teren. Pojawiały się tam wzniesienia lub przeciwnie - zejścia o nachyleniu aż 16%! Sporo! To nie była niezła, ale też wykańczająca przygoda. I tu szczególnie duże uznanie dla JS, że swoją życiówkę zrobiła w takich warunkach. A te przecież nie należały do najlepszych.... Spora kilometrowo trasa, w połączeniu mimo wszystko męczącą pogodą... A jeśli chodzi o te odwiedzone strony to ja tam w okolicach byłem! Jak się okazuje wcale nie daleko tego Zinnowitz czy wcześniejszego Koserow: Nadmorskim szlakiem:
"z Singlowymi". Dzisiaj jednak miałem okazję na spokojnie poznać te niezwykłe tereny. I wiem jedno - jechać przy morzu nie ma co... Tam jest może i fajnie malowniczo, ale też wykańczająco. Gdyby to jeszcze były drogi takie asfaltowe... To jeszcze.... Ale takie dziwnie utwardzane piaszczyste? Powiem tak, i tak lepiej się jedzie niż w zeszłym roku - bo wtedy była tragedia. Ale do ideału i tak brakuje. Jakoś te drogi nie zachęcają aby po nich jeździć... Nie zachęca również skandaliczna postawa Niemców, którzy masowo poruszają się ebike, niezależnie od wieku... Żeby nie było, że czepiam się 80+ letnich staruszków. Ale młode gnoje również idą na łatwiznę i się wspomagają... To jest cały wysyp tych rowerów elektrycznych w Niemczech. Ich ilość zaczyna dominować nad ilością normalnych rowerów. A to tak wkurwia... I nie dość, że wkurwia to także zniechęca do sportu. Przecież im tak łatwo się jedzie. W pogardzie mają teren, a ten jest wymagający. Czy pogodę. Nie zważają na to czy jadą pod wiatr czy z wiatrem. Jadą.... I mogą osiągać bardzo dużo co jest w gruncie rzeczy bardzo złe. Dzisiaj o tym wiele mówiłem, i wiele rozmyślałem ile jest zła w tym świecie a za przykład możemy sobie wziąć właśnie takie ebike...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1069
Trasa nr [łączna]: 1149
Trasa nr [na blogu]: 1063
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 107
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1137 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1051 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8678.02 km
Stan Licznika Końcowy: 8769.87 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8770.24 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 21291 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 21382 km
Maksymalna prędkość: 31.6 km/h
Przejechałem: 91.85 km
Przejechałem [msc]: 812.9 km
Przebieg roweru [rok]: 4215.15 km
Przebieg roweru [suma]: 45469.46 km
Przejechalem w 2022: 4215.15 km
Podroż dookoła świata (2022) 10.5379 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 113.6737 [%] km
Czas jazdy: 06:30:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2876:04:23 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2652:38:15 h
Czas Jazdy Suma (2022): 281:44:04 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 51:01:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:55:30 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:59 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:53 h
Średnia: 14.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pomimo tego, że zakończyła się po 90 km a mogła po jeszcze mniej gdybym trochę drogi powrotnej nie spieprzył. Wszystko szło fajnie tylko na ul. Kontradmirała Włodzimierza Steyera skręciłbym w lewo a nie w prawo. Pojechałem wzdłuż wojskowego portu, potem mijałem cmentarz i wjechałem na budowę S3/tunelu pod Świną. Także wesoło. Być w zasadzie pod przeprawą promową z centrum i tak źle pojechać... No cóż, zmęczenie, zdenerwowanie i tak wyszło. W innych okolicznościach jeszcze nie kończylibyśmy trasy i by było inaczej. No trudno, wyszło jak wyszło. Dużą część dnia, w zasadzie cały dzień (większość na rowerze) spędziłem z JS. I to poza trasą było miłym wypełnieniem tego czasu. No i trasa chociaż nie za długa i tak była fajna. Chociaż męcząca. I tak była fajna nawet mimo nieudanego urbexu na ul. Jachtowej w Świnoujściu. Za to na pocieszenie miałem urbex w Kamieniu Pomorskim. I chociaż tyle. Dla kwestii porządkowych wpisałem ten urbex w dzisiejszą trasę rowerową, choć w Kamieniu rowerem nie byłem. Jakby trzeba było to bym pojechał, nie ma problemu. Jeszcze dziś ze Świnoujścia. I nawet wróciłbym do tego Świnoujścia potem. Ale to tylko na wypadek gdyby trzeba było. Skoro nie trzeba było no to cóż, po dłuższej przerwie i tak nie jechałoby mi się za dobrze. Na dzisiejszej trasie mieliśmy ten mały objazd po mieście a potem w pierwszą stronę bardzo męczącą trasę, która prowadziła nas do miejscowości Zinnowitz. Malownicze strony gdzie znajduje się zatoka: Achterwasser. A ja błędnie uznałem to za część Zalewu Szczecińskiego (po Niemieckiej stronie: Oderhaff. Ten faktycznie jest ale znacznie niżej. My byliśmy już na wyspie Usedom. Nie daleko Wolgast do którego się w sumie wybieram. I wiem, na pewno, że wybiorę się do niego wzdłuż drogi B111. Nie pojadę szlakiem turystycznym przy plaży. Jest może ciekawy, jest parę takich miejsc gdzie można stanąć, odpocząć. Ale jest też niewyobrażalnie ciężki o czym już wspominałem - podjazdy lub zjazdy o nachyleniu 16%. Lekko utwardzona droga przez ciągnące się leśne tereny, wzdłuż morza Bałtyckiego. W sumie nic przyjemnego. Pooglądać na obrazkach to fajnie. Ale jechać tam? Już w pierwszą stronę do Zinnowitz postanowiłem, że nie wracamy tą drogą. I faktycznie od Koserow, odbiliśmy już miejscowościami wzdłuż drogi B111. Też były tu wyzwania, wzniesienia. No ale było też mniej ludzi i cały czas asfalt. Odcinek drogi między Koserow a Zinnowitz był już w miarę dobry. Zbudowany na wale, wyżej i dalej niż samochody. Fajnie się jechało, dlatego bez problemu wracaliśmy tą drogą z ciekawej miejscowości Zinnowitz. Najładniej było właśnie nad tą zatoką. Sporo ptaków. Mój aparat Sony DSC HX350, ostatnio nieco zapomniany mógł się wykazać, i zrobił kilka fajnych udanych ujęć! :) W tle zatoki były takie domki z bardzo fajnym słomianym dachem. Podjechaliśmy tam bliżej, i z stamtąd już wracaliśmy prosto na Świnoujście. Kawał drogi przed nami było. Ta mimo, że jakoś mijała to zdawać by się mogło, że powoli. Pod samym Świnoujściem, gdy już tam dotarliśmy, odbiliśmy znów na tą przy morską drogę. Pełną ludzi, innych rowerów. Odbijaliśmy na nią z miejscowości Bansin. Stąd jeszcze kawałek do celu podróży był. Jednak szybko poszło. W Świnoujściu pojechałem do biedronki, po colę. I mieliśmy jechać na pizzę. Jednak plany się szybko zmieniły. I wobec nich wracaliśmy. Niestety z całego zamieszania okrężną drogą. W końcu się jednak udało i dojechaliśmy. Fajna przygoda mimo wszystko była i z pewnością będzie dobrze zapamiętana - oczywiście, jeśli wszystko się dobrze skończy. Oby tak było... A teraz cóż, jak to często z moimi wyprawami bywa - wracam z jednej przywożę plany na inne. Do Świnoujścia to się na pewno jeszcze pojedzie. Pewnie jeszcze nie raz, jak nie w tym roku to w przyszłych latach. W końcu jest tam jeszcze tyle dróg do odkrycia. I to nie tylko po Niemieckiej stronie!...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)