Trasa z dnia dzisiejszego jest od dawna oczekiwanym dla mnie wydarzeniem! I chociaż miałem co najmniej 2-3 razy objechać trasę maratonu, zrobiłem to tylko raz: Super Maraton - objazd trasy. Za bardzo nie miałem kiedy się tym zająć. Ciągle coś, jak nie do załatwienia, to nie mogę, a to robię inną trasę. I tak ciągle coś. Więc ostatecznie pozostało mi się dzisiaj zmierzyć z finałem trasy, na długo oczekiwanym wydarzeniu. Jednym z większych w skromnych Płotach. Impreza jak na standardy tej małej miejscowości cieszyła się dużym zainteresowaniem, było sporo śmiałków co podjęli próbę przejechania tej trasy w nie łatwych, morderczych wręcz warunkach. Starty poszczególnych grup MTB, SZOSA na poszczególnych dystansach (96 i 192 km) odbywały się o różnych godzinach. W zasadzie pierwsza grupa, najszybciej bo o godzinie 9 ruszyły szosy na 192 km, 5 min później ruszyły pozostałe rowery na 192 km. Najdłużej odbywały się wyjazdy grup 96 km. Jechałem na nieszczęście w ostatniej grupie o 10:40. Reszta miała większe szczęście szybciej wyjeżdżając. Trafili na mniejszy upał, już jechali to też jest inaczej. Co ciekawe wszyscy mieli taki sam limit czasu do godziny 18. A więc ci co wyjeżdżali o 10 mieli przewagę aż 40 min. To jednak jest bez znaczenia bo nie było tutaj nikogo kto jechałby tak długo na dystansie 96 km. Ba - najszybsi ale to na szosie ale mimo wszystko! Pokonali pierwsze okrążenie 96 km w czasie 2,5h!! To jest coś i standard z którym nie miałbym szans się równać. Najdłuższej na tych szosach to tak 6-7h jechali na te 192 km. Ale to i tak niezły wynik. Dla mnie osobiście nawet 10h na dystansie prawie 200 km nie byłoby złym wynikiem! Sam dystans jest ogromny a trasa nie łatwa o czym na pierwszym objeździe pisałem. Jest sporo wzniesień a to daje się we znaki.. Dzisiaj dodatkowo upał aż tak nie przeszkadzał co silny wiatr, który mniej więcej od połowy trasy wiał mną stop wprost na jadące rowery.. A nie był to mały wiaterek, siła wiatru była duża. Temp. też nie małe - dochodziły one do granic +35℃, oczywiście odczuwalna wyższa. Nie była to łatwa dla mnie próba. I nie tylko dla mnie. Kilka osób się z trasy wycofało. No ja nie.. Walczyłem do końca.. I nie szło mi wcale tak źle. Nieco gorzej zrobiło się po przejechaniu 60 km. Okolice wsi Gościno. Tam już powoli traciłem siły i nie byłem wstanie ambitnie jechać nie patrząc na prędkość ale jechać dłuższe odcinki bez postoi. A taki miałem patent na tą trasę jechać w odcinkach 30 km i postój. Nie udało się i ostatecznie robiłem częstsze postoje, pod koniec trasy to już nawet co kilka km. Było coraz trudniej walczyć z tym wiatrem i zmęczeniem.. Jednak do mety było coraz bliżej.. Coraz bliżej.. I w końcu się udało.. Udało się dojechać.. Na ostatnim odcinku, ostatnia prosta gnałem co sił w nogach i już miałem skręcać i złapał mnie spory skurcz w nodze... Na chwilę utrudnił mi życie, ale mimo wszystko pocisnąłem na linię mety! Nie spodziewałem się tego co się wkrótce miało okazać - 2 miejsce w swojej kat wiekowej (M2)! :D Sporo tych kategorii wiekowych było, podzielone były na M/K oraz typ roweru i pokonywany dystans. Było dzięki temu sporo nagród. Na miejscu odbywał się grill, był poczęstunek. Choć ten stanowił najsłabszy punkt całej imprezy. Jednak to była pierwsza taka impreza w Płotach. Trzeba mieć nadzieję, że kolejna będzie lepsza!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 855
Trasa nr [łączna]: 936
Trasa nr [na blogu]: 850
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 110
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 927 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 841 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12088 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12198 km
Maksymalna prędkość: 40.5 km/h
Przejechałem: 109.62 km
Przejechałem [msc]: 581.1 km
Przebieg roweru [rok]: 4257.66 km
Przebieg roweru [suma]: 36269.02 km
Przejechalem w 2021: 4257.66 km
Podroż dookoła świata (2021) 10.6442 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 90.6725 [%] km
Czas jazdy: 05:20:54 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2293:13:02 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2069:46:54 h
Czas Jazdy Suma (2021): 269:13:14 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:11:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:55:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:26:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:15 h
Średnia: 20.55 km/h
Także, dzisiaj miałem ciężki męczący dzień. Już od rana grzało. Ja jednak zdeterminowany stanąłem do walki. O same przejechanie nie martwiłem się tak bardzo, nawet na spokojnej jeździe nie powinno mi to zająć nie wiadomo ile czasu. Na przejazd miało się właśnie dużo czasu, który ładnie wykorzystywałem. Najgorsze było tylko to, że niepotrzebnie tak szybko przyjechałem bo byłem tutaj przed godz 9. Odebrałem pakiet startowy, przygotowałem siebie i Aurelię do wyjazdu. I nie mogę powiedzieć, że wkrótce.. Bo czas mnie się dłużył.. Za jakiś czas ruszyłem. Dopiero 10:45. Szybciej ruszały inne grupy, w tym kolega ze Szczecina - MK, który rano rowerem przyjechał do mnie na rajd.. Pojechał w tym rajdzie i po rajdzie jeszcze zrobiliśmy sobie małą wycieczkę. W sumie gdyby nie ta pogoda i czekanie na dekoracje zwycięzców gdzie sami byliśmy w tych kategoriach, można było się stąd zwinąć o wiele szybciej. A tak cała impreza przedłużyła się gdzieś do godziny 19. Mnie nie szło tak źle, choć nie miałem szans gonić grupki, z którą jechałem. Początkowo za nimi jechałem, ale nawet mając na liczniku 30 km/h nie można powiedzieć, że byłem w ogonie tylko za nimi. Więc dalej jechałem spokojniej starając się jednak jechać tak > 20km/h. I to się opłaciło na dystansie tych nieco ponad 96 km bo w sumie tyle wyszło, miałem czas jazdowy w granicy 4:25h (nie pamiętam ile sekund), a nie zrobiłem zdjęcia licznika -.- Zrobiłem zdjęcia licznika chwilę później jak przeprowadzałem rower po terenie Płotowskiej Hali Sportowej. Nie mniej wynik gdzieś w okolicy 4:25h, przebieg 96,58 km. Czas wg kwalifikacji wraz z postojami itd. miałem większy bo w granicy 4:55h. Nie mniej całą trasę pokonałem włącznie z przerwami <5h. Co jest naprawdę ładnym wynikiem! Wróciłem nie mniej zmordowany, zmęczony tak, że przez ponad godzinę nie byłem wstanie się ruszyć, zjeść czy napić. A no tak jak chodzi o nawodnienie to tylko na trasie poszło mi 3L wody i nie cała kolejna 1,5L butelka. Zabrałem ze sobą (3x1,5L) i miałem całą butelkę (1,25 L oranżady) i część napoczętej. Nie wiele z tego zostało. Na trasie wspomogłem się także żelkami. I jakoś to poszło.. Choć było ciężko. Najgorszy był ostatni odcinek, odcinek po drodze DW112.. Takie górki tam, i pod wiatr, górki i pod wiatr.. W pewnych momentach myślałem, że nie dam rady ale mimo wszystko walczyłem dalej. I udało się! Piękne wspomnienia ale także heroiczna walka. Nie mniej myślę, że dałem z siebie jak najwięcej i osiągnąłem przynajmniej indywidualnie niezłe wyniki. To także mój debiut na takich maratonach. Prawdziwy maraton Pucharu Polski w Szosowych Maratonach! :) Ładnie.. Ale chyba więcej nie będę chciał brać w tym udziału. A na pewno nie w taką pogodę i jak już to na mniejszym dystansie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nadal nie wymieniłem napędu w Aurelii ani opon.. Więc się tak męczyłem dodatkowo bez części przełożeń na zajechanym napędzie, który już w poprzednich dniach dawał się we znaki - szczególnie na 2/3 koronce kasety licząc od największej gdzie największa (32t to 1 koronka). Nie mniej po maratonie sporo odpocząłem, potem się najadłem, napoiłem. Siły wróciły i mogłem jechać! Pojechaliśmy jeszcze z MK na Makowice, porobił mi ładne zdjęcia z drona tych maszyn na lotnisku i samego coraz mniejszego składowiska rur.. I ostateczny powrót.. Ostatecznie zrobiłem ładne kilometry dzisiaj. Męczący ale bardzo ambitny dzień! Z pewnością ten dzień będzie moją wielką dumą, i nadzieją na wszystkie zwątpienia z jakimi nie raz przyjdzie mi się mierzyć!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)