Trasa z dnia dzisiejszego jest małą trasą, po nie ciekawym pogodowym weekendzie, i początku nowego tygodnia. Raczej mam rację co do pewnej teorii, że ktoś manipuluje pogodą, bo to nie jest możliwe aby wirus paniki Covid, osłabiał się w każdą niedzielę / poniedziałek i tak od miesięcy, a także w każdy weekend nagle pogoda się psuła. A tak się właśnie dzieje. Jak nie pogoda, to może nie mam sił na jeżdżenie a to też wina pogody. W tym tygodniu jednak zawiniła pogoda, z rana, do południa gdy byłem w pracy, w szkole :)) To ładnie i fajnie. A później się zrobiło deszczowo i nie fajnie. To ostatecznie w trasę jadę dzisiaj. A jest nadal nie fajna pogoda. Niskie temp. chłodno i wietrznie. I zaczyna to już być nie tylko frustrujące a także męczące.. A nie tylko pogoda, i jej niestabilna zmienność nawet wciągu jednego dnia jest męcząca. Męcząca jest także bezcelowa walka z przestępcami, mordercami, którzy niszczą przyrodę. Dzisiaj nie zatrzymywałem się aby porobić zdjęcia. Nie miałem tego w planie. W planie miałem aby raz dwa się przejechać i wrócić bo pomimo tego, że jest kilka stop. na plusie to nie jest zbyt ciepło i przyjemnie. No a ślady zbrodni, i ich długofalowe efekty przecież nie znikną za kilka dni, gdy znów powrócę tu, powrócę na szlaki tej trasy - aby z dokumentować kolejne zbrodnie. Kolejny rok, kolejne zbrodnie, które mocną nabierają na sile wraz z toczącą się agresywną batalią przeciwko śmiertelnemu zagrożeniu w postaci wirusa: Sars-Cov-2, którego osłabiam właśnie przez to - co widzę, co się dzieje w otaczającym mnie świecie. To nie może świadczyć o tym, że śmiercionośne zagrożenie jest wśród nas, a związku z tym trzeba wybić cały las, wymordować zwierzęta, zakatować drzewa aby pierdolona burżuazja za granicą, mogła zdychać na covid w olśniewającym blasku nowych, i obrzydliwie drogich mebli...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 793
Trasa nr [łączna]: 874
Trasa nr [na blogu]: 788
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 48
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 865 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 779 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9305 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9324 km
Maksymalna prędkość: 27.8 km/h
Przejechałem: 18.93 km
Przejechałem [msc]: 276.48 km
Przebieg roweru [rok]: 1328.11 km
Przebieg roweru [suma]: 33339.47 km
Przejechalem w 2021: 1328.11 km
Podroż dookoła świata (2021) 3.3203 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 83.3487 [%] km
Czas jazdy: 01:08:19 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2111:22:59 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1887:56:51 h
Czas Jazdy Suma (2021): 87:23:11 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:47:27 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:58:36 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:14 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:51 h
Średnia: 16.7 km/h
Dzisiejsza choć krótka trasa, choć ta pogoda dalej taka sobie, odbyć się musiała mimo wszystko. Jest ze mną wciąż nie malejąca nadzieja, że kolejne dni, tygodnie będą lepsze, i już naprawdę wiosenne. Dłuższe dni, a to będzie dawało więcej możliwości przy jeżdżeniu, i planowaniu kolejnych wypadów. Niestety wszystkie te piękne myśli, pieśni o przyszłości, która prędzej czy później w końcu nadejdzie - niszczy to co się dzieje w dotąd "stałej" sferze. Kilka tygodni temu, pisałem już o tym, jestem też zmęczony tym tematem, wyrżnięto - mówiąc wprost zamordowano drzewa we wsi Słudwia, a także we wsi Czarne. Chamsko i skurwysyństwo nie znające granic posuwa się dalej. Wyrżnięto pojedyncze drzewa rosnące tu od wielu lat na powiatowej drodze prowadzącej do wsi Czarne. Drodze, którą budowało wojsko, i wojskowo sadziło tutaj drzewa, prawdopodobnie gdzieś w latach 70-tych, może 80-tych. A teraz przychodzą takie bezrozumne skurwysyny i roszczą sobie prawa do tego aby te drzewa zabijać. A to nie jedyne przykłady. Kolejne dotyczą obszaru samego lotniska, wąska asfaltowa droga prowadząca na tereny wojskowe. Obecnie wyłożona zamordowanymi drzewami. Kolejne przykłady skurwysyństwa sięgają wgłąb tutejszych lasów. Niegdyś piękne, naprawdę piękne tereny. Obecnie coraz mocniej zagrożone ludzką chciwością, niepojętym, niczym nieuzasadnionym skurwysyństwem. I niech ktoś, ktokolwiek dalej mi pierdoli, że zagrożeniem jest jakiś pierdolony COVID a ochroni mnie przed nim szmata na ryju?! No kurwa. Gdzie ci znawcy są, jak dzieje się prawdziwa krzywda. Dzisiaj już się nie zatrzymywałem. Nie można jednak powiedzieć, że bez refleksyjnie minąłem się z tym wszystkim. Wciąż to przeżywam, jednak pojechałem dalej. Mam postanowienie, że najszybciej jak to możliwe - powrócę tu. Nie zostawię tego tematu tak. Mimo, że jestem tym już szczerze zmęczony. Nie ma żadnych szans, żadnej siły która byłaby wstanie powstrzymać to co się dzieje.. O ile pseudo pandemię da się powstrzymać, o tyle dalsze niszczenie lasów, mordowanie drzew będzie trwało w najlepsze. A skutki będą naprawdę opłakane..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)