05.12.2020
Jazda nr: 725

Tagi: MK, urbex, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza planowana z większym wyprzedzeniem trasa, ze względu na planowaną na weekend piękną jak na grudzień pogodę (temp. sięgały nawet +8℃), prawie w pełni się nie udała. Planowałem na niej odwiedzenie jeszcze jednego miejsca, którego już się nie odwiedziło. Walka z wiatrem okazała się bardziej męcząca niż można było się tego na początku spodziewać, ale tak to się udało.. Zaliczyliśmy z kolegą MK, który specjalnie na tą okazję przyjechał ze Szczecina - dwie urbexowe lokalizacje: bloki w Smorawinie i w Przemysławiu. Te bloki w Przemysławiu zwiedzałem po raz pierwszy. Gdy podjeżdżałem pod nie w wakacje, gdy zwróciłem na nie uwagę na trasie: Opuszczona wieś "Brzeźnica" . Nie widziałem możliwości by tam wejść. Wszystko siatkami poogradzane. A to się okazuje, że wejście jest możliwe, siatka jest w kilku miejscach pocięta. Nawet się da tam rowery wprowadzić :) A więc spoko.. Możliwości są i dzisiaj z nich skorzystaliśmy - już po zachodzie słońca, z końcem tego pięknego rowerowego dnia.. Odwiedziło się kolejne niedokończone inwestycje, które najprawdopodobniej upadły wraz z upadkiem idei PRLu. Zdaje się, że zarówno w Przemysławiu jak i Smorawinie były budowane te bloki z końcem lat 80-tych, być może początek 90-tych. Z jakiegoś powodu jednakże tych inwestycji nie ukończono - i pozostały takie straszydła. Miejsce wyrażania swojej artystycznej wizji dla graficiarzy, miejscem spotkań dla wszelkiego rodzaju koneserów: trunków alkoholowych, używek zamieniających szary smutny świat, w piękną baśniową przygodę :) A także rowerowych zapaleńców, lubiących odwiedzać takie miejsca.. Wspomniałem na początku wpisu, że trasa nie całkowicie się udała. No nie.. Bowiem planowałem wraz z tym weekendem odwiedzić w ramach Grudniowych odwiedzin - a to z kolei w ramach postanowienia noworocznego - pałac w Iglicach. W nie których założeniach dzisiejszej trasy - mieliśmy od niego zacząć przygodę.. Tyle, że moje założenia zakładały, że wyjedziemy w trasę po godzinie 8, no może 9 a nie koło godziny 11 czy nawet po godzinie 11.. Związku z owym kierunek trasy miał być przynajmniej w planach następujący: Smorawina -> Przemysław -> Iglice. Kwestie czasowe, i możliwości fizyczne się jednak mocno wyczerpały i trzeba było zrezygnować z Iglic, na rzecz szybszego powrotu i mniejszego dystansu, który w sumie zmalał z planowanych ok. 80 km do 72 km. No może i by zrobił jeszcze te 8 km.. No kto wie - tyle, że ta najkrótsza droga powrotu pod osłoną nocy prowadziłaby przez zdradzieckie lasy ciągnące się za Łabuniem Wielkim.. A ja już wiem jak się te historie kończą. A Wy czytelnicy, pamiętacie? ;) Dla tych co nie pamiętają, jeden charakterystyczny przykład: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Maj - i nie chciane odwiedziny. Także liczę na to, że Iglice w tygodniu uda mi się odwiedzić i będzie ten temat zamknięty. W końcu trzeba zamykać postanowienia noworoczne związane z rokiem 2020 r.. W końcu ten - czy tego chciał czy nie, już się kończy.. Jeszcze kilkanaście dni.. Na razie coraz krótszych a potem coraz dłuższych... I zacznie się nowa historia, pisana jako 2021 r..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 729

  • Trasa nr [łączna]: 811
  • Trasa nr [na blogu]: 725
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 205

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 802 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 716 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7511 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7583 km

  • Maksymalna prędkość: 47.4 km/h

  • Przejechałem: 72.63 km
  • Przejechałem [msc]: 102.97 km
  • Przebieg roweru [rok]: 9016.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 31582.62 km

  • Przejechalem w 2020: 9016.89 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 22.5422 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 78.9565 [%] km

  • Czas jazdy: 04:33:53 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1995:35:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1772:09:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 573:46:12 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:27:58 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:51 h

  • Średnia: 15.96 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego choć należąca do udanych, daje mi do myślenia czy jest to moja najdłuższa grudniowa trasa.. Będąc na tej trasie, takie założenia poczyniłem i nawet tak zacząłem o niej mówić. No ale zacząłem jednak myśleć o trasach jakie robiłem w Grudniowe dni w poprzednich latach. I już nie jestem co do tego tak bardzo przekonany. Myśląc nawet o roku 2015 r.. Gdzie pod sam koniec Grudnia robiłem dłuższą trasę, która mogła mieć nawet koło 70 km, przypadkiem odkryłem, że w bliższym czasie w roku 2019 r. zrobiłem przecież trasę Buszującego w Zbożu a ona ma 70 km! ;) Więc wyczyn z dzisiaj nie jest tak wielki jakbym zrobił te jednak zrobił te 80 km :( No ale nic ;) Przecież nie będę źle oceniał kolegi MK, w końcu na koniec dnia on miał zrobione tylko 160 km a ja tylko 70 km. A więc ja jeszcze miałem na czym dzisiaj jechać a on nie bardzo.. I wyszło jak wyszło. Może jeszcze będzie okazja się zrewanżować, może jeszcze będzie ładna pogoda, będą ładne dni w Grudniu aby dało się jeszcze trochę pojeździć. Moimi priorytetami na ten z każdym dniem coraz bliżej kończący się 2020 r. jest: dobicie co #220 tras w roku 2020 r. :) Ew. do #222 jeśli by się dało. A także zrobienie zgodnie z postanowieniem noworocznym 500 km w tym ostatnim miesiącu. Dotąd w każdym miesiącu roku udało mi się zrobić te min. 500 km. Zwykle to było znacznie lub więcej. A jak to będzie z Grudniem? No nie wiadomo.. Pogoda się trochę psuje, ja się muszę liczyć z najgorszym, że zdrowie mi też nie dopisze, czy z innych przyczyn nie będę wstanie jeździć tak dużo i intensywnie jak do tej pory i się wszystko sypnie. No się zobaczy. A póki co nie łatwa, nie lekka i przede wszystkim w kierunku Smorawiny ciężka trasa - bo cały czas pod wiatr.. Trwała w najlepsze.. Walka z wiatrem i niedogodnościami związanymi z tylną przerzutką w Aurelii. Mimo wymiany linki i regulacji w niektórych określonych przypadkach coś tam się złego dzieje.. Miejscami się dziwnie ustawia. To może już może nie być kwestia regulacji czy linki a samej przerzutki - wszak, nie jest ona pierwszej młodości. Przebieg swój za sobą ma, co za tym idzie duże luzy i może po prostu się kończy.. Kończy się podobnie jak dzisiejsza historia, pełna trudów trasy. Jak nie pod wiatr - to pod górzysty teren gminy Łobez. I samego miasta Łobez ;) Choć w samym Łobzie tak naprawdę z górki... :D Ale przed Łobzem pod górkę.. Wraz z zachodem słońca zmierzaliśmy pod Przemysław. Tam chwila czasu, parę ujęć dronem. Wstępnego zwiedzania i powrót do domu.. Ostatnie kilometry a na nich wrzuciłem środkowy blat... I wtedy działy się straszne rzeczy... :) Rozpędziłem się do prawie 50 km/h. Na liczniku miałem ponad 47 km/h.. A co by się działo jakbym wrzucił 3 blat?! ;) Wraz z prędkością i powrotem nastawał leniwie zmrok.. Dzisiaj było bezchmurnie więc drogę księżyc długo nam oświetlał.. I chociaż tyle.. Bo już za Jarzysławem, ostatnie kilometry do domu zgasła moja lampa przy rowerze.. Prawdopodobnie tylko się rozładowała.. A to podkreśla powagę sytuacji - problem z akumulatorem.. Zbyt szybko się rozładowuje, nie trzyma już tyle co dawniej. Na domiar złego musi się to dziać w takim okresie, gdzie często korzystam z lampki.. Ze względu na postępujące coraz to coraz krótsze dni.. I tak dla przykładu dzisiaj dzień się skończył o godzinie: 15:40.. A do najkrótszego dnia w roku pozostało jeszcze: 16 dni..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05grudnia2020zdj1.jpgtrasa05grudnia2020zdj2.jpgtrasa05grudnia2020zdj3.jpgtrasa05grudnia2020zdj4.jpgtrasa05grudnia2020zdj5.jpgtrasa05grudnia2020zdj6.jpgtrasa05grudnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)