Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejnym nieudanym weekendowym wyjazdem. Wszystkie moje plany w tym plan aby osiągnąć 30k z Aurelią jeszcze we Wrześniu idzie na stracenie. Co prawda mógłbym próbować walczyć i jeździć codziennie po ileś tam km, i może by się udało.. No ale czy to jest sens? Może to mi przynieść więcej strat niż ewentualnych korzyści. A co jeśli się przeziębię, zachoruję.. A przecież goni mnie czas. Licząc od dzisiaj zostały równe 3 tyg do X Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego z Gryfusami. Zostało równo 21 dni, co przekłada się na wspominane 3 tyg. To nie jest wcale dużo. A zawirowania zdrowotne i wciąż panujące problemy z pseudo epidemią koronaściemy i koronapierdolca - mogą tu wiele zaszkodzić. A to oznaczałoby, że wiele miesięcy moich poświęceń i ciężkiej pracy - idzie na zmarnowanie. A tak, a tak żyję chociaż z tą nadzieją, że wezmę udział w tym rajdzie, i najwyżej się nie uda.. A może się uda? Jeśli przetrwam pierwszy dzień co udowodniłem w tym tygodniu, że jest to możliwe.. To jest możliwe, że i drugiego dnia dystans ok. 100 km pokonam. Co prawda coraz trudniej i ciężej będzie, ale pewnie się da.. Nie sądzę, że będą jakieś ograniczenia czasowe, więc powinno się udać. Nie mniej meritum dzisiejszej trasy jest takie, że znowu w życiu mi nie wyszło - począwszy od załamania pogodowego, które ciągnie się od wczorajszej trasy: Deszczowy Rajd. I taki nieudany weekend. Moje plany przepadły. Co prawda dzisiaj nie wiem jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień (27.09) ale już nawet nie mam nadziei i nawet nie próbuję podczas niego iść znowu na rower. Tak sobie dzisiaj postanowiłem, że to jest bez sensu. A ewentualne kolejne trasy - i wyzwania - w tym specjalną trasę na 30 000 Aurelii, co nastąpi już na dniach! - Zrobię w przyszłym tygodniu.. Prawdopodobnie od poniedziałku ma się na nowo pogoda poprawić, i z każdym kolejnym dniem ma być coraz cieplej i słoneczniej..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 686
Trasa nr [łączna]: 768
Trasa nr [na blogu]: 682
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 162
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 759 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 673 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5829 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5854 km
Maksymalna prędkość: 31.7 km/h
Przejechałem: 25.24 km
Przejechałem [msc]: 841.33 km
Przebieg roweru [rok]: 7289.04 km
Przebieg roweru [suma]: 29854.77 km
Przejechalem w 2020: 7289.04 km
Podroż dookoła świata (2020) 18.2226 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 74.6369 [%] km
Czas jazdy: 01:23:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1884:09:11 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1660:43:03 h
Czas Jazdy Suma (2020): 462:19:43 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 52:11:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:04:12 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:14 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:15 h
Średnia: 18.25 km/h
Dzisiaj mimo tego, że wczoraj była taka deszczowa brzydka pogoda, dzisiaj też taka w kratkę od rana, nie chciałem się poddawać i chciałem zawalczyć o trasy. Miałem mieć w ten weekend umówione ognisko z kolegą MM. Rozważałem na dzisiaj dwa warianty trasy. Najbliższe memu sercu było zrobić wczorajszy zamysł - tj. przejechać trasę Buszującego w Zbożu. Jednak poranne zakupy, przygotowania, i ta cholerna pogoda sprawiły, że wychodziłem dopiero po godzinie 12. To trochę bez sensu - weź teraz zrób 70 km, i pojedź jeszcze do Reska po kolegę MM i pojedź z nim na Lotnisko-Makowice, rozpal te cholerne ognisko.. No to która będzie godzina?! To zaraz noc będzie, wieczór bez sensu. Także moje przygotowania dzisiaj też były bez sensu. Postanowiłem nie jechać na trasę Buszującego w Zbożu a pojechać do Lekowa przez Starogard, i wrócić przez Starą Dobrzycę, gdzie w Starej Dobrzycy pojechałbym drogą znów na Starogard, i stąd do Reska (ok. 5 km do Reska). I ten plan miałby szansę się powieść. Nie robiłbym 70 km + Resko.. A zrobiłbym ok. 50-60 ale już byłbym w Resku - więc byłbym tam o wiele szybciej - myślę, że koło 16 na pewno. Ale ten plan i tak mi się nie podoba.. Jechać po godzinie 16.. Nim się dojedzie będzie 17.. Nim się rozpali na mokrym drewnie.. To też będzie trudne - ale nie, nie wykonalne :) Ale się wszystko jebało. Jest tak brzydko, depresyjnie. A ja się obawiam tego aby się nie przeziębić, zaziębić.. Ze względu właśnie na X Rajd Dookoła Zalewu - inaczej miałbym na to mówiąc bardziej, niż wyjebane ;) I pojechałbym dzisiaj dalej. A tak jechałem w mżawce, która pod Reskiem zamieniła się w coraz mocniejszy deszcz. Przeczekałem to u kolegi MM.. Po czym zniechęcony życiem wróciłem.. Więc była to taka bez sensowna przejażdżka w deszczu, w coraz wyraźniejszych oznakach jesieni.. Bowiem coraz więcej drzewek było kolorowych.. I coraz smutniej wygląda mijany krajobraz. Zresztą cały weekend ma być taki do dupy.. I to niby jak zwykle wina Ruskich.. Deszczowy weekend - TwojaPogoda.pl. Także zniechęcony jestem.. Po takim ładnym wrześniu, z temp. ponad 20℃, nagle taka zmiana.. Nie dobrze.. Pozostaje nadzieja, że po weekendzie naprawdę się poprawi.. I będę znów jeździć, będę znów działać!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)