07.09.2016
Jazda nr: 49

Tagi: MM, wiejskie_przygody, iglice, zach_slonca |

W dniu dzisiejszym - można powiedzieć, że pierwszy raz w tym roku - wybrałem się na dotąd mi nie znane drogi i tereny (w ogóle) lub drogi i tereny gdzie rowerem do tej pory nie bywałem. Tym samym przerwało się tą rutynę jeżdżenia w kółko drogami w stronę Golczewa i tamtymi drogami na Nowogard co czyniłem wiele wiele razy nie tylko w tym (2016r) a także we wcześniejsze wakacje (2014 oraz 2015). Dzisiaj wybrałem się w nowe miejsca - nowe strony to także nowe możliwości no i nie powiem - ciekawie spędziło się czas. Nie zabrakło jednak pewnej niespodzianki - która nie powinna mnie dziwić bo w te wakacje zdarzyła się już kilka razy - awaria głównego licznika - co stanowi problemy natury statystycznej dla mnie. Dzisiaj na ratunek przychodzą dane z GPS z kamerki. Ale to także takie pewne małe nie szczęście. Bowiem zaczynając od początku - od wczoraj planowałem się przejechać dzisiaj, ale nie miałem jeszcze nic konkretnego na myśli - na dworze bardzo fajnie, przyjemnie - dużo słonka i ciepło - więc idealny czas aby jeszcze trochę sobie pojeździć. Tyle, że ostatnio tylko sobie jeżdżę a nie ładuję zabawek z których korzystam w trasie (kamerka, lampka, czy chodź by telefon). I dzisiaj natrafiła się okazja na zrobienie fajnej nowej trasy - na co mnie kolega przekonał. I miałem wyjeżdżać jeszcze przed 17-stą gdy byłem już gotowy do drogi - no ale nim wyjechałem to jeszcze trzeba było dokończyć obiad w domu robić, to trochę się opóźniło. Zszedłem w końcu ze wszystkim do piwnicy, spakowałem się już na wyjazd, prawie byłem gotowy - co prawda telefon na wyczerpaniu (jakieś 30-35% baterii) - ale przecież do wieczora starczy - nieco gorzej stała lampka 2-3 kreski zależy od siły światła ale najgorzej było z kamerką co zdarzyło się jeszcze wczoraj. Wczoraj wieczorem (06.09) wracając już z Lotniska Makowice będąc w rodzinnej miejscowości - zresztą mijając dwa patrole policyjne - jechało się już tak całkiem bocznymi drogami gdy w pewnym momencie padła kamerka. Do domu już daleko nie miałem - ledwie z 0,5 km może mniej bo tylko po drogach osiedlowych - ale postanowiłem się zatrzymać i wymienić baterie - która do domu - może powiem tak (niestety) podziałała - niestety bo jakby zaraz padła (albo ja bym chwilę dłużej jechał) to bym wiedział, że jest coś nie tak bo się okazało, że i ona była padnięta - może nie do końca - nieco zamotałem się z tymi bateriami to nie wiem w sumie która która ale jedna z nich - uznajmy, że ta którą wsadziłem wczoraj miała ledwie 1 kreseczkę jeszcze - ciężko mi powiedzieć na ile nagrywania by to jeszcze starczyło czy na 20-30min czy dłużej. No nie mniej pozostałe 2 baterie były całkowicie wyczerpane. Zbliżała się już godzina 17-sta niby w drogę ale dobra. Postanowiłem wrócić do domu i trochę podładować sprzęt. Jedną z baterii do kamerki podłączyłem przy rowerze pod power bank - na szczęście power bank póki co mam naładowany - nie dawno ładowałem go do końca a nie przypominam sobie abym po tym ładowaniu z niego korzystał - więc jakby nie patrzeć na dzisiaj powinno mi starczyć - miałem tak w planie 20-30 min posiedzieć niech się bateria doładuje - powinna z 30 min podziałać a w tym czasie doładuje się bateria którą trzymam w torbie i tak już będę kombinował z tym po trasie - taki miałem zamysł i tak zrobiłem. W konsekwencji nie chciało mi się już zbyt długo siedzieć i gdzieś tak 1720 opuściłem mieszkanie, zszedłem do roweru, zamontowałem kamerkę i akumulator oświetlenia - dzisiaj istotnie miał się przydać. W końcu dni coraz krótsze a też nie jestem do końca przekonany o której wrócę. I ruszyłem. Po raz pierwszy w ogóle odkąd jeżdżę ruszyłem drogą nr DK6 poza Słudwia w stronę Koszalina - jechałem przez skrzyżowanie z Modlimowem i Dąbiem aż do miejscowości Wicimice skąd pokierowałem się w umówioną Starą Dobrzycę. Nie wiele brakowało abym w tamtych stronach nie wyjechał - gdyż we wsi Wicimice w której zresztą byłem pierwszy raz - pokierowałem się na wprost wsi, gdzie się ona już kończyła i zaczynała się taka nieciekawa droga - z kamieni samych - na której rozwidleniu były pola skąpane w sporej ilości słoneczka której dzisiejszego dnia nie brakowało - jedna z dróg wiodła wzdłuż pola - którą bym pewnie wybrał a druga prowadziła wgłąb lasu. Jednak coś mi tu nie pasowało - sprawdzałem swoją pozycję na BenOnRoad ale oczywiście to cholerstwo nigdy zbyt dokładnie nie pokazuje mojej pozycji - więc wróciłem do wsi gdzie dowiedziałem się o drogę i okazało się, że miałem skręcić wgłąb wsi a nie pojechać prosto i tak zrobiłem - odtąd wkroczyłem na nowe drogi (o ile drogę DK6 w stronę Koszalina) znam - bo tam wiele razy się bywa samochodem to te boczne drogi tutaj niezbyt znałem - a jako, że to nowe drogi i nowe tereny to wszystko się tak w mojej opinii dłużyło i dłużyło - i też ta droga taka dziurawa i dziwna taka xD Przypomina mi drogę już przed samym Bornym Sulinowem tam też takie klimaty -, że dziury na dziurze - sporo lasów i wąsko. Dobra droga i dobre miejsca na upalne dni - przynajmniej jadąc w cieniu drzew jest całkiem przyjemnie. I tak po jakimś czasie dojechałem mniej w połowie drogi do Dobrzycy gdzie było skrzyżowanie na Orzeszkowo - Iglice. Umówione miejsce na spotkanie z kolegą - który miał dojechać z drugiej strony gdzieś od Iglic. I tam już kawałek dalej na niego jakiś czas poczekałem a gdy mnie czekanie znudziło zacząłem jechać tą boczną drogą na Iglice jednak po kawałku jazdy się wróciłem gdyż umówione miejsce się zmieniło na skrzyżowanie nieco bliżej (ok 1km) od tego miejsca, na skrzyżowaniu do wsi Stołążek - gdzie tam wróciłem i wkrótce dalsza trasa (na Iglice) nie była już samotną wyprawą bo miało się towarzystwo z którym dojechało się - przy kończącym się już dniu (było już grubo po godzinie 19 - gdyż jeszcze stojąc na krzyżówce do Iglic-Orzeszkowa) minęła godzina 19-sta, i wiadomości w radiu zet były - teraz było bliżej 20-stej z każdą chwilą coraz ciemniej i chłodniej. I tak dojechaliśmy razem do miejscowości Łabuń Wielki - gdzie było już w zasadzie całkowicie ciemno i nasze drogi się nieco rozeszły. Ja już pojechałem dalej - przez Łabuń kierując się na Resko - a kolega wrócił samochodem do siebie. Gdy już mijałem Łabuń - było już w zasadzie całkowicie ciemno a ten permanentny zmrok ukrył wszystko gdy już byłem przy samym Resku z którego jechałem drogą nr 152 z powrotem do domu - gdzie jeszcze po drodze zrobiłem sobie 2 małe przystanki. I właśnie gdzieś za Reskiem padł mi mój główny licznik :( To jest o tyle złe, że w ogóle nie działa ten cholerny biały licznik który traktuję w roli zapasowego - czasami działa, czasami nie. Już pomijam to, że pewnie ma wpisaną błędną informację o wielkości koła i po prostu daje durne wyniki - opisywałem to nieco szerzej 03.08.2016 w trasie 100 - km. I tak już całkowitym mrokiem zakończyła się dzisiejsza wycieczka. Nieco długa i wymagająca trasa, ale za to można było poznać nowe ciekawe tereny :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 49

  • Trasa nr [łączna]: 135
  • Trasa nr [na blogu]: 49
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 49

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 134 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 48 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 1 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 815.36 km
  • Stan Licznika Końcowy: 863.91 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 34.5 km/h

  • Przejechałem: 48.55 km
  • Przejechałem [msc]: 70.55 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1658.85 km
  • Przebieg roweru [suma]: 5406.45 km

  • Przejechalem w 2016: 1658.85 km
  • Podroż dookoła świata (2016) 4.1471 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 13.5161 [%] km

  • Czas jazdy: 02:59:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 329:55:23 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 106:29:15 h
  • Czas Jazdy Suma (2016): 106:29:15 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:37:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:31 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:24 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:10:24 h

  • Średnia: 16.27 km/h
Dzisiejsza trasa - była dość ciekawa, niezbyt krótka bo się okazuje wyszło mi 48,55 km oficjalnie wg GPSu chodź tak naprawdę do wyniku należałoby dodać tak ze 100-150m podczas których po prostu kamerka się wyłączyła a ja od razu nie zauważyłem, że bateria po krótkim ładowaniu nie działa i zatrzymałem się z opóźnieniem na jej zmianę - gdzie okazuje się, że gdzieś tak 40-50 min jak ładowała się bateria w mojej torbie z power banku naładowała się bardzo ładnie - bo dopiero przed Iglicami ją zmieniłem a jadąc już z okolic Iglic do samego końca nie wymieniałem już akumulatorka. No i oświetlenia w rowerze też starczyło - ostało co prawda na 2 kreskach ale dojechało się - najbardziej ucierpiał telefon któremu pozostało nie całe 15% baterii - wynik zabawy telefonem podczas trasy - i wykonania paru telefonów i odebrania paru telefonów np. z domu dzwonili do mnie kilka razy gdzie się tak długo podziewam ;) A ja sobie jeździłem w ciekawych - zalesionych okolicach gdzie będąc w drodze za Wicimicami nie spotkałem się z żadnym samochodem ! Jedynie jakieś niepokojące sygnały docierały z głębin lasu - któż wie co za zwierzyna się tam kryła i czy oby na pewno byłaby przyjazna :) No nie mniej jakoś czas zleciał, jakoś spokojnie dało się radę dojechać - zostawiając sobie na jutrzejszy dzień nie małe zadanie - doładowanie całego sprzętu i spisanie statystyk trasy awaryjnie - jak ja tego nie lubię. To nie jest takie wygodne, jak po prostu z licznika spisuję. A jeszcze ten licznik pod osłoną nocy miał czelność się zepsuć - tym samym mocno przesadził i mocno mnie zdenerwował :) Ten biały licznik też wkurzający - i teraz nabiera się taka pewność, że w najbliższym czasie wyrzucę ten biały licznik w cholerę i zamontuję tu najprostszy licznik na kabelek - najtańszy, prosty - zapewniający mi podstawowe statystyki który byłby cały czas włączany w roli licznika zapasowego - na wypadek właśnie takich sytuacji a gdy problemy z głównym licznikiem (który ma ok. 10 lat) nadal będą występowały - cóż - niestety też trzeba będzie go wymienić na inny, może nowszy model. Nie wiem w sumie co temu licznikowi dziś zaszkodziło - ogólnie zaczął jemu szkodzić deszcz - ale dzisiaj nie padało - może na wieczór nieco chłodniej i rosa się robiła - ale czyżby to było przyczyną ?! No nie wiem.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07wrzesnia2016zdj1.jpgtrasa07wrzesnia2016zdj2.jpgtrasa07wrzesnia2016zdj3.jpgtrasa07wrzesnia2016zdj4.jpgtrasa07wrzesnia2016zdj5.jpgtrasa07wrzesnia2016zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)