Trasa z dzisiejszego dnia jest moim nieudanym projektem z 02.04. Dzisiaj co prawda nie mam już wolnego, powrót na uczelnię, smutne dni znów nastają, coraz ładniejsza pogoda za oknem - chciałoby się pojeździć, potrenować tym bardziej, że widzę sens w tym co robię, widzę, że moje treningi już po tygodniu regularnego jeżdżenia wyprowadziły mnie na pewne wyżyny obecnych możliwości, to jaka to szkoda wszystko zaprzepaścić tylko dlatego, że mam zajęcia, na letnim semestrze - i tych zajęć niestety mało nie mam bo jest ich dużo. A do wakacji wciąż daleka droga, to wciąż bliżej 3 msc jeszcze :( Więc będę coraz częściej wstawał przed takimi wyzwaniami z jakimi zmierzyłem się dzisiaj. Czy iść na rower czy na zajęcia. Problem związany jest z tym, że nie mam roweru w Szczecinie. Przy coraz dłuższych dniach, gdzie temp. dodatnia utrzymywać się będzie coraz dłużej mógłbym jeździć po południami. Ale takie wypady i tak byłyby rzadkie, bowiem częściej zajęcia na uczelni kończę o wcześniejszych porach, więc mógłbym jeszcze przed południem wyjeżdżać na trasy i zadowolić się chociażby 50 km trasą, która zwykle zajmuje mi 3h. Dzisiaj jednak jak zacząłem wspominać dopiąłem swego i pojechałem do Stuchowa! Decyzja była łatwa do podjęcia, nie pójdę na nielubiane zajęcia z Algorytmów Eksploatacji Danych - dzisiaj miałem mieć wykłady i ćwiczenia, gdzie porusza się zagadnienia związane z Prawdopodobieństwem i wyższą Statystyką, która za bardzo wychodzi poza normalne zagadnienia statystyczne dla normalnej osoby... Zamiast tego, rowerek i super trasa. Nie udało mi się w poniedziałek, za to udało się dzisiaj. Chodź mój wyjazd się nieco opóźnił ze względu na nie pewną sytuację związaną z powerbankiem i moją ładowarką akumulatorów NP-BX1. Miałem w tym roku z nią trochę problemów, bo nie chciała mi ładować akumulatorków, dlatego wolałem mieć wszystkie 3 baterie naładowane do pełna i mieć nadzieję, że wystarczy mi energii na całą trasę. W trasę miałem wyruszyć ok. godziny 11. A ostatecznie wyruszyłem po godzinie 12. Okazało się, że jedna z baterii nie jest do końca naładowana i ją ładowałem. I to mnie spowolniło. Dzisiejszy dzień, dzisiejsza data jest dla mnie dość ważna, w dniu 04.04.2017 r. miałem moją obronę inżynierską, i zostałem inż. Ten dzień w zeszłym roku wyglądał całkiem inaczej, szary, ponury, bardzo ulewny i chłodny. A dzisiaj? Rok później! Jak nie ta sama pora roku! Pełno słońca, przyjemnie. Nim wyjechałem w trasę, chciałem się upewnić jak wygląda droga, czy już sucho jest - wczoraj jeszcze trochę padało, rano utrzymywała się wysoka wilgotność powietrza i nie chciało schnąc. W tym celu po godzinie 10 wybrałem się na małe zakupy w moich rodzimych stronach (oczywiście samochodem), pojechałem do sklepu Dino, i w drodze powrotnej pojechałem przez ogrody działkowe ulicą: Kolejową do DW108. Na ulicy kolejowej, jeszcze w zeszłym roku często jeździły piaskarki, gdy pociąg przyjeżdżał i się ładowały - już wtedy (Miejski wojaż z 03.08.2017), alarmowałem, że to się źle skończy. Sytuacja się raczej nie unormowała, piaskarki po piach przyjeżdżają z drugiej strony dworca kolejowego, ale przy ogrodach działkowych wciąż bywają. Zima jaka była w tym roku i ciągnęła się do kwietnia, ciągle deszczowa pogoda, doprawiły tą drogę dość nieźle - porobiły się takie ogromne dziury, że przejechać samochodem ciężko jest -.- Któregoś dnia podjadę tu rowerem, porobię kilka zdjęć - tak miejscami tylko są te dziury, ale to zasługa właśnie budowania drogi S6. Przez budowę tej cholernej S6, cierpi także DW108, niszczona jest droga DW109 - która przeznaczona jest do remontu. Wyjechałem dzisiaj samochodem na DW108 samochodem - dziury na dziurach, popękana ta droga, krzywa, zapadnięta - i tak dojechałem do Sowna gdzie nakręciłem a gdy już byłem w Płotach, zbliżałem się do przejazdu kolejowego to z drogi (kocie łby) na Krężel, wyjeżdżały dwie ciężarówki z drzewem, obładowane w to drzewo gnały do miasta! I ja się pytam - skąd one się tam wzięły?! Kto w ogóle pozwolił ciężarówką na wjazd na te drogi. A drzewo skąd?! Z lasu, w którym byłem w poniedziałek... (trasa: Zmieniona trasa. Gdy byłem tam w poniedziałek to było sporo wyciętych drzew, teraz musieli to poznosić, i zabrali się za wywózkę. Skurwysyny jebane, jaką ja mam wielką pogardę do tych śmieci, którzy w taki sposób niszczą naturę, środowisko, i to wszystko w imię materialnych zysków i korzyści, które długofalowo i tak na nic się zdadzą. Nieśmiertelności sobie za to nie kupią, ale jaką Polskę, jaki świat, pozostawia się kolejnym pokoleniom?!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 212
Trasa nr [łączna]: 296
Trasa nr [na blogu]: 210
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 25
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 292 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 206 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 4068.64 km
Stan Licznika Końcowy: 4141.53 km
Stan Licznika Końcowy2*: 4117.23 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3809 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3882 km
Maksymalna prędkość: 29.8 km/h
Przejechałem: 72.89 km
Przejechałem [msc]: 97.84 km
Przebieg roweru [rok]: 588.38 km
Przebieg roweru [suma]: 11459.19 km
Przejechalem w 2018: 588.38 km
Podroż dookoła świata (2018) 1.471 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 28.648 [%] km
Czas jazdy: 04:29:48 h
Czas Jazdy Suma (ever): 731:00:20 h
Czas Jazdy Suma (blog): 507:34:12 h
Czas Jazdy Suma (2018): 40:29:51 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:39:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:19:48 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:37:12 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:39 h
Średnia: 16.26 km/h
W dzisiejszą trasę w końcu wyjechałem, wybrałem się przed godziną 12. Nim jednak siadłem na rower i byłem gotowy do jazdy zrobiła się godzina 12. Wciąż wiał silny wiaterek, nieco chłodnawy to mi jednak nie przeszkadzało. Wyruszyłem będąc pewny co do moich możliwości i tego, że mam poprawnie zamontowaną kamerę. W ostatnim czasie miałem z nią problemy, w sensie, że jest przekrzywiona i wydaje mi się, że obraz jest taki brzydki. Ale to dziwne, bo jak to oglądam na monitorze w domu to mam takie wrażenie, ale gdy oglądam filmy na innym monitorze to wszystko jest OK. Dziwne naprawdę dziwne zjawisko i nie wiem skąd się bierze. Będę musiał pobadać tą sprawę. Byłem jednak pewny, że mam poprawne ustawienie kamery i wszystko jest OK. I w takim przekonaniu żyłem przez całą, długą i ciężką trasę. Do Stuchowa nie jest blisko, ja jeszcze nie mam bardzo mocnej kondycji, nie miałem kiedy jej zrobić, kontynuowanie studiów - jestem na 2 semestrze MGR, ogranicza mój czas i możliwości. Żyję tak z myślą, byle do wakacji, gdzie się odbiję, będę znacznie więcej jeździł i w końcu regularnie. Dzisiaj szło mi jak szło, wystartowałem dość pewnie, szybko i żwawo. Miałem w planie wracać dzisiaj do Szczecina zarówno w czwartek (05.04) jak i w piątek (06.04) mam zajęcia, które ograniczają mój czas i moje możliwości rowerowe. Także do Szczecina na studia powróciłem dzisiaj późnym wieczorem, ale prędzej zmierzyłem się z trasą. Starałem się jechać przeważnie z prędkością 20 km/h, może nieco ponad 20 km/h. Tak jakiś czas szybko jechałem, potem zwalniałem gdy się zmęczyłem i tak sobie jechałem do Golczewa DW108, mijałem Sowno, Mechowo. Przed Uniborzem zrobiłem sobie postój, chwilowy odpoczynek. Podziwiam jak pięknie ludzie i samochody niszczą drogę DW108, która ma dość duże obciążenie w ruchu. Jej najgorszy 5 km kawałek to od Płot do Mechowa, co wcale nie oznacza, że dalsza część drogi do skrzyżowania z DW106 jest w porządku bo nie jest. To jednak nie jest najważniejsze dzisiaj, skupiłem się na widoku dalszego wycinania drzew na potęgę w lesie za Truskolasem do Uniborza i za Uniborzem do Golczewa. Ludzka chciwość, pazerność i coraz większy ruch samochodów, najróżniejszych samochodów, bo na tej całej drodze DW108 to ja już różne pojazdy spotykałem od koloru po typ i markę, doprowadziły do kolejnych ofiar. Tym razem wśród zwierząt. Zaraz po wjechaniu do wsi Unibórz, z boku drogi leżał zabity pies - z obrożą, zadbany, widać, że domowy piesek. Jakieś dzieci będą za nim tęsknili, a źli ludzie, którzy doprowadzili do tego zdarzenia, zapierdalają pewnie dalej. Widziałem wielokrotnie co się dzieje na tej drodze. Jest za mało zniszczona, skoro ludzie wciąż zapierdalają, nie zachowują odstępu od rowerzysty. I setki ciężarówek dziennie, niszczących całą drogę, która jest taka "pofałdowana", robiące się coraz większe koleiny i postępujące w nich pęknięcia. I tak do Golczewa. W Golczewie nie lepiej, przed Golczewem i za Golczewem robiłem zdjęcia rozbudowującego się miasta. Wciąż denerwuje mnie fragment drogi DW106, prowadzący od skrzyżowania z DW108 do Golczewa. To jest kurwa nie do pomyślenia w normalnym cywilizowanym kraju, aby zerwać asfalt z drogi i tak to zostawić na wiele miesięcy. Budowlańcy nie raczą raczej skończyć remontu drogi. W takim razie po cholerę się za to zabierali? Wkrótce było gorzej, przejechałem przez Golczewo na skróty, mijając sklep Polo, wyjechałem nie daleko OSP Golczewo, i skierowałem się drogą gminną w stronę Stuchowa. Robiłem sporo zdjęć, często stawałem. Droga tutaj to masakra, dziura na dziurze, i dziurą pogania. Liczne pęknięcia, zniszczenia i wisząca w powietrzu groźba dewastacji drzew przy drodze, począwszy od zeszłego roku, gdy zostały podpisane drzewa przy drodze. Do dzisiejszego dnia jeszcze nic z tym nie zrobili - drzewa są wciąż podpisane, droga jest w coraz gorszym stanie. Od początku, odkąd prowadzę bloga czyli od 2016 r., nieustannie piszę o tym gdy bywam w okolicy wsi Upadły, Wołowiec, Mechowo gdy przejeżdżam po prostu tą drogą, mówię, pisze, apeluję o to aby zlikwidować tu ruch samochodowy nim się stanie jakieś nieszczęście. Na początek zabronić wjazdu ciężarówką powyżej 12 Ton, potem przenieść zakaz na inne pojazdy. Ruch samochodowy jest spory w sezonie letnim, zaczną się wakacje, cała masa ludzi gna na złamanie karku nad morze. I pcha się na takie lokalne, gminne i powiatowe drogi, dewastując je jeszcze bardziej i niebezpiecznie zapierdalając. Moja droga do Stuchowa była długa. Często stawałem robiłem zdjęcia okolicy i dziur w drodze, mijałem tak wsie Upadły gdzie w Upadłym od roku czasu widuję ciągle zalaną drogę we wsi. Ta woda dewastuje drogę, bo wciągu kilku miesięcy robią się tam ogromne dziury. Dzisiaj przez to miejsce przejeżdżałem dwukrotnie, dziury ogromne! Chętnie odwiedziłbym wieś Upadły w jakieś naprawdę suche dni, gdzie nie pada od wielu wielu dni, aby ta woda zdążyła wyschnąć. Wtedy widoczne powinny być dziury jakie tu powstały. Nie lepiej jest zresztą za Mechowem - przy wsi Ciesław za Ciesławiem gdzie się taki las zaczyna - dziur jak grzybów po deszczu! Na domiar złego mijałem dzisiaj kilka ciężarówek, które za nic sobie mają stan drogi, lecą, jadą. Mało przykładów? Autobusy relacji PKS Kamień Pomorski też jechały tą drogą i natknąłem się na autobusy przewożące dzieci. Nie każdy przykład mam na kamerce, bo kamerkę często wyłączałem, więc musicie mi uwierzyć na słowo, że tak jest :) Dojechałem do Stuchowa, tam zawróciłem. W drodze powrotnej robiłem już zdecydowanie mniej zdjęć, i zdecydowanie mniej razy się zatrzymywałem - chodź postoi trochę zrobiłem. Wróciłem tą samą trasą przez Wołowiec, Upadły do Golczewa. W Golczewie pojechałem na skróty i wyjechałem koło sklepu Polo Market, dojechałem dalej DW106 do skrzyżowania z DW108. Gdy wyjeżdżałem już z okolic Golczewa, zauważyłem w lesie, stojącego konia, przyczepionego do przyczepy, gdzie dwóch ludzi jakaś kobieta i chłop cięli piłą drzewo. Z daleka było słychać mordowane drzewo wykrzyknąłem do nich: WY SKURWYSYNY. I te skurwysyny się tylko tak dziwnie na mnie spojrzeli. Co chcieliby mnie dorwać i urządzić masakrę piłą mechaniczną, którą masakrują ten las?! ;)) Minąłem tych skurwieli, i spokojnie jechałem dalej. Zmęczenie się pojawiło po ponad 60 przejechanych kilometrach, ale dawałem radę. Zrobiłem całą trasę, lekko zmęczony byłem ale szczęśliwy, że dojechałem. Smutno mi z powodu jakości nagrania z dzisiejszej trasy, nieco na jakości utraciła, chodź ta jakość oglądając film na komórce jest OK.. no cóż, nie mam na to wpływu jednak :( Zrobiłem co mogłem. W tych stronach, na tych drogach jeszcze nie raz będę bywał. Dopiero sezon na serio się zaczyna, idą wakacje, i przede mną wiele wspaniałych tras jak np. Trasa Buszującego w Zbożu! Więc się jeszcze odegram. A jakby tego było mało to w czerwcu robię projekt Polskie Drogi - stan 2018. Więc zbiorę znacznie więcej materiału - nie tylko video, na nowo zdjęcia itd. Myślę, że do czerwca stan dróg gminnych i lokalnych objętych patronem projektu znacznie się pogorszy. Związku z tym, rozszerzę projekt Stanu Dróg, na kolejne lokalizacje.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)