Trasa z dnia dzisiejszego jest pierwszą po przerwie, którą robię na naprawionym kole z piastą: F482SB. Do naprawy oddałem je dokładnie po trasie: "Płotowskie wojaże - dzień 2/2". I do wczorajszej: Dziadowskimi bezkresami. Jeździłem na starym kole, na którym obręcz miała nie wielki przebieg, większy piasta: 802SB. Obręcz jakieś: 1939 km. Trochę jej jednak dobiłem w tym czasie - bo zdążyłem w ten czas zrobić aż: 749 km. Zrobiłem wczoraj z ojcem ten serwis. Trochę potrwał. Więcej z tego wkurwiania się niż było to warte. Trzeba było pojechać mi do serwisu, przełożyłby mi to koło. Albo w cholerę go nie przekładać i od razu budować nowe. Bo skoro to ma się tak i tak skończyć to na chuj pizdy głupie, skurwysyny bezrozumne śmiecie, naprawiali te koło?! I to tyle czasu?! Od 1.09 mija już kurwa prawie tydzień ale dalej mnie to wkurwia jak zostałem tam potraktowany. W dobrym niegdyś serwisie. Tylko, że starej ekipy już tam nie ma. Są teraz same młode błazny, które o niczym nie mają pojęcia. A właściciel Jan Zugaj to chyba próbuje udawać, że nie wie co tam się wyprawia. Niegdyś dobry serwis w Nowogardzie. Mieli dwie lokalizacje, ja zawsze jeździłem na tą przy dworcu PKP... Tam był do serwisant niejaki Marek. Sam dużo jeździ rowerem, i robił wszystko porządnie. Odkąd zacząłem serwisować Aurelię, i robić np. wymiany napędu u innego serwisanta, odtąd robiły się same problemy. I ciągle było wszystko zjebane i ciągnęło to za sobą kolejne koszty. Niepotrzebne wydatki. Od najdawniejszych takich dziejów, mija już trochę tysięcy kilometrów. A jednak wciąż nie mogę zapomnieć (serwis z Kwietnia 2020 r.): Gryfice: test nowego osprzętu. Od niego do dzisiejszej trasy (bez dzisiejszej oczywiście) czyli do trasy #1101 minęło: 22337 km. A jednak wciąż nie potrafię zapomnieć. I wciąż to na nowo przeżywam. A co dopiero mówić o kolejnych nieudanych serwisach... W Goleniowie też spierdolona sprawa (Lipiec 2021 r.): Nieudany serwis i trasa. Od wydarzenia do trasy #1101 też przecież minęło bardzo dużo km: 9737 km. A jednak wciąż mnie to męczy. To jak mają mnie nie męczyć wydarzenia, nieudane wydarzenia z przed paru dni czy z tego roku? Skoro nie mija od nich aż tyle km, i aż tyle godzin jazd (od wpisu #588 do #1101 - 1415:36:41 h) zaś (od wpisu #874 do #1101: 617:18:46 h). Skoro te wydarzenia z tak dawna wywołują taką złość, to ile będą mnie trzymać obecne sytuacje? Mam teraz mieszane uczucia z tym kołem. Czy dobrze robię, że je zakładam czy lepiej było zostać na tym, na którym już te 3 tyg. jeździłem? Eh... Wiecznie coś. Wiecznie mi coś w tym pierdolonym życiu nie wychodzi. Wiecznie...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1102
Trasa nr [łączna]: 1182
Trasa nr [na blogu]: 1096
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 140
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1170 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1084 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10337.8 km
Stan Licznika Końcowy: 10356.54 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10350.38 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22952 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 22970 km
Maksymalna prędkość: 28.4 km/h
Przejechałem: 18.74 km
Przejechałem [msc]: 230.42 km
Przebieg roweru [rok]: 5801.75 km
Przebieg roweru [suma]: 47056.06 km
Przejechalem w 2022: 5801.75 km
Podroż dookoła świata (2022) 14.5044 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 117.6402 [%] km
Czas jazdy: 01:04:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2975:45:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2752:19:43 h
Czas Jazdy Suma (2022): 381:25:32 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:04:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:48:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:51 h
Średnia: 17.57 km/h
Dzisiejsza krótka trasa. Tak naprawdę taka testowa. Nie miałem większej ochoty na jeżdżenie. A do tego idzie zmiana pogody. Już na początku tygodnia tym straszyli, że ciśnienie spada, że będą deszcze, ponuro i depresyjnie. Dzisiaj miała być taka ostatnia piękna aura pogodowa - ponad 20℃. I słonecznie. Chociaż gdy wychodziłem po godzinie 17 było już szaro, słońce się lekko przebijało. Wziąłem sobie za cel małą trasę 20-stkę. Aby się szybko obrobić, wrócić i wrócić do problemu z blogiem - do końca go po uzupełniać + zrobić dzisiejszy wpis. Zaległości jest a jest bo są od wpisu: Darłowo & Darłówko. W zasadzie z poprzednimi też były przeboje. Tylko to chyba było tak (kurde już nie pamiętam), że robiłem kilka wpisów w całości, i kolejne zostawiałem na później. A do tych kolejnych dochodziły aktualne. I tak to się ciągnie. Idąc tym tropem do kilku wpisów mam już przygotowane zdjęcia i mapki pogodowe. Pozostają statystyki i mapki GPS. A w pozostałych robiłem opisy. No ale w końcu mam opisy na czysto, w końcu powinienem wyjść na prostą! No zobaczymy na jak długo. Mimo usilnych starań to ciężko tak być na bieżąco z tym blogiem. No ale zobaczymy... W tym roku i tak nie jest aż tak źle. Tych tras nie wiadomo ile nie robię. A jak chodzi już o samą dzisiejszą to nie jechało mi się dziś za specjalnie dobrze. Taki zmęczony się czuję. Może to wina pogody, idącej zmiany w pogodzie? -> Spadek ciśnienia - Wrzesień 2022 - TwojaPogoda.pl a także: Wrześniowa zmiana pogody - TwojaPogoda.pl. A może wszystko po kolei? O ile się sytuacja jakoś w szkole uspokoiła, o tyle w życiu nękają mnie inne problemy, i wszelkie demony z przeszłości... A także ciągle się ma te myśli czy cokolwiek co robię, i czy jakakolwiek decyzja którą podejmuję jest dobra czy niekoniecznie. No bo chyba żadna nie jest dobra... ŻADNA. Teraz będzie mnie męczyć sprawa tego cholernego koła po serwisie. Mam wątpliwości. Napęd ostatnio sprawiał problemy. Znów mam wątpliwości czy przetrwa. Niepewna pogoda i moje możliwości, sprawiają problemy czy moje plany Wrześniowej Kampanii się powiodą czy nie? Niektóre z planów można by było próbować realizować w pierwsze dni października. Pogoda może być w miarę może nie być... Także może nie będzie tragicznie. No a tak, a tak to dość szybko ta jesienna depresja mnie dopada... I dość szybko robi mi się smutno... Dość szybko :( Sporo nie pewności i smutków targa moim życiem :( A na koniec, na koniec powiem tak, że brakuje mi wspólnych jazd z JS. Była to jakaś dodatkowa radość w tym smutnym życiu. Trzeba pilnie do tego wrócić! Pal licho z tym, że z niczym sobie w życiu nie radzę (znowu). Przynajmniej na krótką chwilę, może nie będzie tak smutno, nie będzie tak źle?...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)