Dzisiejsza trasa, podobnie jak wczorajsza także się nie udała. I nie szło już o względy zdrowotne jak wczoraj ani pogodowe bo pogoda akurat dopisała. Dzisiaj zawiniły czynniki techniczne. Postanowiłem zrobić tą samą trasę do której przymierzałem się wczoraj - pojechać do Golczewa i z niego przez Upadły na Mechowo a z stamtąd do Gryfic i wrócić drogą 109. Niestety mój piękny plan się nie powiódł. Zdrowotnie dziś czułem się o wiele lepiej niż wczoraj, wczoraj miałem wiele dolegliwości, brak sił, i po prostu ciężko się jechało i nie dałem rady. Nie to co dziś - dziś o wiele więcej słońca. Bardzo ciepło, ponad 20℃. Fajnie się jedzie. Spakowałem się na wyjazd, przygotowałem. Tuż po wyjeździe z domu - nie ujechałem daleko, padła bateria w kamerce - dokładnie padła tuż przed Mechowem na drodze 108. No tak - trasa zapowiadała się fajnie i ciekawie. Spokojnie mi się jechało aż do Golczewa. Robiłem kilka małych postoi, i spokojnie zbliżałem się do celu. Już w samym Golczewie było nieco ciekawie - dokładnie przed Golczewem jeszcze jak spotkałem się z dorożką :D Konik sobie spokojnie szedł, za mną już ustawiają się samochody, ale wziąłem się pierwszy za wyprzedzanie - wziąłem tą dorożkę i o wiele szybciej niż ona pojechałem dopiero kawałek dalej zwalniając do mojej naturalnej prędkości - ponad 20 km/h w tej chwili się poruszałem. Tak wjechałem już do miasta Golczewo, które wkrótce minąłem na trasie alternatywnej nad morze. Cudowna, piękna trasa, którą niestety ludzka chciwość, głupota i podłość zaczyna niszczyć.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 103
Trasa nr [łączna]: 188
Trasa nr [na blogu]: 102
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 38
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 185 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 99 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1092.12 km
Stan Licznika Końcowy: 1123.05 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 43.2 km/h
Przejechałem: 30.93 km
Przejechałem [msc]: 413.85 km
Przebieg roweru [rok]: 984.51 km
Przebieg roweru [suma]: 6851.13 km
Przejechalem w 2017: 984.51 km
Podroż dookoła świata (2017) 2.4613 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 17.1278 [%] km
Czas jazdy: 02:10:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 433:52:32 h
Czas Jazdy Suma (blog): 210:26:24 h
Czas Jazdy Suma (2017): 74:47:28 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:03:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:54:19 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:58:05 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:02:35 h
Średnia: 14.28 km/h
Poruszając się za Golczewem - drogą wspomnień byłem cały czas świadomy tego, że nie naładowałem zabawek - ani power bank nie naładowany ani baterie do kamerki, ani telefon XD Masakra. Zacząłem już nawet obmyślać tytuł dla dzisiejszego wpisu i pierwotnie tytuł miał brzmieć: Przerwany film. Żywe wspomnienia. Ewidentne nawiązanie do tego, że czas pracy na jednej baterii nie wystarczy mi do przejechania całej tej trasy, ale mimo braku nagrywania, odtwarzają się moje wspomnienia związane z tą alternatywną drogą nad morze. Ile razy ja tu jeździłem. Już w którymś wpisie o tym wspominałem ale to właśnie od trasy na tej drodze z 2012 r. Zaczęło się moje zamiłowanie do roweru i począwszy od roku 2013 r. Powrót do jeżdżenia rowerem - niedługie trasy, ale to po paru latach taki powrót i budowanie kondycji co także miało miejsce w 2014 r. Gdy celem była trasa 100 km i właśnie przejeżdżałem przez Golczewo, przejeżdżałem tą alternatywną drogą z Golczewa na Upadły i nią jechałem na Stuhowo aby zrobić moje 100 km w życiu ;) Cudowne, piękne wspomnienia, z cudownych miejsc - zakrytych wgłębi lasu wsi, pól uprawnych i tego nie powtarzalnego klimatu. To wszystko niestety staje się historią. Podobnie jak wczoraj - skurwysyństwo, chciwość ludzka nie zna granic i tu swoje wstrętne łapska skurwysyny kładą i zaczynają niszczyć tutejszą przyrodę - wyżynać w pień tutejsze lasy. To wszystko się zmienia, urok przemija i wszystko staje się tak samo w tym życiu chujowe, jak szare PRLowskie blokowiska, nie tętniące życiem, bez radości i kolorów. Tak się czułem dziś przejeżdżając tymi drogami i patrząc na to jak wszystko dookoła jest niszczone, lasy puste w środku. Dokładnie za wsią Wołowiec tuż przed Mechowem (53.877402, 15.013822) odgrywa się prawdziwe apogeum tego nieopisanego skurwysyństwa. Tuż za Wołowcem przystanąłem na chwilę na krótką przerwę i dalej już nie pojechałem - złapała mnie guma i problem. Problem taki, że co z tego, że mam zapasową dętkę jak nie mam pompki żadnej przy sobie to co zrobię ?! No i dodzwonić się do ojca nie mogłem więc zacząłem iść sobie bliżej Mechowa (a byłem dokładnie przed Mechowem) nieco ponad 1 km do Mechowa - i wszedłem w końcu tutejszy las przed Mechowem. Tzn. poprawka - jeszcze rok temu był tu las ! Bo teraz wszystko wycięte. W środku atakowały całe chmary komarów, żar leci z nieba, ja się dodzwonić nie mogę nigdzie, nie przystanę na chwilę bo mnie komary atakują. No normalnie jakbym dorwał tych skurwysynów co w tym lesie takie wprowadzają akcje to by było z nimi naprawdę źle ! Byłem już dość zdenerwowany wszystkim. Przeszedłem w głębi tego lasu - w całości w środku wycięty - wiele tych drzew poustawianych i gotowych do wywózki. Co tu się kurwa dzieje ?! To nie jest dla mnie zrozumiałe. Od czasu do czasu słyszałem jeszcze przenikliwy dźwięk piły mechanicznej. Ojj jakie szczęście mieli te osoby, że się na mnie nie natknęły ! Za takie zbrodnie wobec natury powinien być pluton egzekucyjny i to natychmiast ! Te działania nie mają żadnego uzasadnienia i wynikają jedynie z chciwości (sprzedać drzewa = $$$). A nikt nie zatroszczy się o życie zwierząt, którym dom się zabiera i co oni mają począć ?! To także kwestie estetyczne jak to wygląda. Będąc pod Mechowem spędziłem trochę czasu. Pokręciłem się tutaj, wchodziłem do tego lasu z innej strony - gdzie zawsze w poprzednie 2 lata robiłem sobie przerwy - wtedy jeszcze było tu sporo drzew wgłębi był cień i w tym konkretnym miejscu nigdy nie było komarów. Teraz cienia nie ma - nie ma też drzew. Narobiłem tu kilka zdjęć, kilka ujęć z kamery nim kamera padła całkowicie. Dalsza moja podróż skończyła się w tym miejscu. Co do kwestii drzew - mijały mnie dzisiaj (wracając z Golczewa) kilka ciężarówek wyładowanych drzewem. Kto wie czy nie przyjeżdżali do tego lasu pod Mechowo i nie wywożą stąd tych drzew... Dorwać tylko ich. Cała cholerna mafia, która wszystko tak niszczy ; Jak tak można ?! Cóż. Dodzwonić się dodzwoniłem, załatwiłem sobie także transport - wracać na pieszo 30 km to nie bardzo ;) A właśnie tyle mnie czekało gdyż niestety byłem w połowie zamierzonej trasy - nie zdążyłem być bliżej :( Peszek.. Peszek też objawia się w tym, że jadąc już za Golczewem w stronę Mechowa miałem takie ciemne myśli, że może się tak zdarzyć, że może jak stanę, gdzieś na poboczu to ta opona mi pójdzie. Niestety wizja przyszłości się sprawdziła i spowodowała, że i dziś zaplanowana trasa się nie udała - a to już drugi dzień z rzędu jak próbuję ją robić. No cóż, chyba nie jest mi to pisane.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)