20.11.2021
Jazda nr: 941

Tagi: tr100stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza choć w końcu udana (z tego co pamiętam 2x w tym roku) poza oczywiście wyjazdem z dnia 30.03: Trasa "100-tka" z 30.03 - próbowałem przejechać tą wcale nie łatwą trasę. I jak na porę roku to dość długą. Z rana było mi ciężko wyjechać. Pogoda nie sprzyjała. Wiatr, szaro. Choć na chwilę pojawiało się słońce, szybko ginęło za chmurami niosącymi przelotne opady deszczu. Sporo niepewności czy też wątpliwości wiązało się z tym wyjazdem. Ostatecznie jednak po godzinie 9 się zebrałem do wyjazdu. I choć na większości trasy było ciężko, nie poddałem się aż do końca. Na dzień dzisiejszy na ten weekend miałem co prawda zaplanowany inny wyjazd - trasę dookoła Jeziora Woświn, jednak zrezygnowałem z niej z rana. Właśnie przez tą pogodę. Tą niepewną aurę. No i ja też się tak niepewnie czułem. Jednak Jezioro Woświn byłoby ryzykowniejsze. Nawet nie chodzi o to, że kilka kilometrów dłuższa trasa. Ale bardziej ryzykowna. Bo gdyby COŚ to nie miałbym w zasadzie wprost żadnej możliwości zrezygnować z dalszej jazdy, cofnąć się czy pojechać krótszą drogą. W przypadku Trasy 100 km, na każdym kroku taka możliwość istnieje. I zawsze gdyby coś można było ją stanowczo skrócić i pojechać inną drogą. To na szczęście nie było dzisiaj konieczne. Mimo, że niektóre etapy trasy były naprawdę ciężkie - to sobie z nimi poradziłem. Sporo sił straciłem, ale dojechałem. Najgorzej było na pierwszym odcinku trasy na drodze w stronę Reska a potem Nowogardu. Tu wiatr dawał się mocno we znaki. Ślady ludzkiej szkodliwej działalności również. Dopiero od Nowogardu po same Gryfice, a potem nawet pod Modlimowo nie było tak źle. Nieco gorzej wypadał ostatni odcinek trasy. Z nadchodzącym powoli mrokiem. Jednak nie mrok był tu przeszkodą, ale ponownie zmieniający się kierunek wiatru. Mimo późniejszej pory dnia - jego siła nie była tak mała jakbym się mógł tego spodziewać. Dawała się więc mocno we znaki. Po przejechaniu lwiej części dzisiejszego dystansu, na opór wszystkiemu czułem się jednak zjechany. Dodatkowo na moją niekorzyść działa fakt, że wczoraj zrobiłem w sumie 14 km trasę, w jeszcze bardziej nie sprzyjających warunkach pogodowych: Szlakami zbrodni DW108. A zgodnie z zasadą, że jazda dzień po dniu to tak naprawdę jakby się przejechało ten dystans jednego dnia.. Można założyć, że być z tym Jeziorem Woświn nie byłoby tak źle. Nie mniej jakoś nie zachęca mnie ani długość dnia, ani pogoda do aż takich tras, które w końcu o tej porze roku się jakoś nie zdarzały...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 946

  • Trasa nr [łączna]: 1027
  • Trasa nr [na blogu]: 941
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 201

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1017 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 931 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 4033.41 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4134.9 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4135.27 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 16656 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 16758 km

  • Maksymalna prędkość: 34.3 km/h

  • Przejechałem: 101.49 km
  • Przejechałem [msc]: 428.33 km
  • Przebieg roweru [rok]: 8816.08 km
  • Przebieg roweru [suma]: 40827.44 km

  • Przejechalem w 2021: 8816.08 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 22.0402 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 102.0686 [%] km

  • Czas jazdy: 05:43:53 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2567:56:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2344:30:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 543:56:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:14:49 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:22 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:42 h

  • Średnia: 17.75 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego bardzo fajnie wyszła. Wpisuje się w urok tych nieudanych, smutnych dni, które mnie otaczają. Sporo wątpliwości i osobistych przeżyć. Coraz bardziej - pewnie ze względu na porę roku - wdaje się we znaki samotność. Radość z przejechania dzisiejszej trasy nie mniej nie trwała zbyt długo. Dość szybko zawiodłem się na pewnej osobie, którą uznawałem za dość dobrą "koleżankę", zważywszy na to, że nie często mam znajomości tzw. realne. Najwidoczniej się przeliczyłem w tej ocenie. Nie można ufać nikomu. To ten chory świat, i ludzie w nim zamknięci, ze swoimi egoistycznymi decyzjami tworzą tych wszystkich socjopatów, te wszystkie nieszczęścia jakie się zdarzają. Nie o tym jednak chciałem pisać wraz z dzisiejszą trasą. To wyszło już po trasie. Poszło niewinnie, tak samo jak niewinnie zaczynał się dzień. A ten zaczął się od snu w którym pokonywałem zaplanowaną na dzisiaj trasę Dookoła Jeziora Woświn. Tyle, że na trasę wybrałem się nie w stroju rowerowym a w normalnych ciuchach. Co do koszulki nie jestem pewny, ale na pewno jechałem w dżinsach :O Dziwne nie? Przecież kto to widział tak nie profesjonalnie się ubierać. No ale machnąłem na to ręką. Nie mogłem jednak machnąć na to, że nie trafiłem od razu na poprawną drogę (Siedlice w stronę Dobrej Nowogardzkiej). Zabłądziłem gdzieś, ale koniec końców nabijając niepotrzebnie kilometry i tracąc czas wyjechałem w poprawną drogę. Nieco w szczegółach różniła się od tego jak wygląda w rzeczywistości. Spotkałem tu kolegę GŻ, który chciał się ze mną zabrać w dalszą drogę i ostatecznie zabrał. Sen snem a rzeczywistość pisze swoje scenariusze. Nie czułem się zbyt dobrze z rana. Raczej czułem się tak jakby znowu mnie coś brało. I w sumie bym się nie zdziwił. W tym roku wyjątkowo często jestem przeziębiony. Ciągle mnie coś łapie, z osłabieniem włącznie. Z tego względu postanowiłem się zmierzyć z moją cykliczną trasą 100 km. Gdyby coś - mógłbym łatwo z niej zawsze zawrócić. Z pierwotnie planowanej (Dookoła Jeziora Woświn) niekoniecznie. Nie żałuję nie mniej. Mimo, że było ciężko było naprawdę warto. Choć ten świat taki ponury, i zniszczony. Wszędzie coraz więcej wyrżniętych, zamordowanych drzew. I to po drodze do Reska i to z Reska na Kulice (pod samymi Kulicami za Jarchlinem) to już w ogóle tragedia, co te skurwysyny tam zrobili... Droga z Nowogardu do Błotna nie lepiej. Odcinek od Błotna po Golczewo częściej mijam więc o nim nie wspominam. Tu akurat nowych mordów nie zauważyłem. Jakoś ta historia się toczyła nie tylko na drodze, ale także w głowie. Niemalże 6h jazdowych. Czymś trzeba było myśli zająć, aby nie myśleć o codzienności w której jestem taki samotny :( Skupię się na dwóch ważnych wątkach. Pierwszy - gdy wyjeżdżałem z lasu pod Golczewem w stronę Uniborza widziałem ciekawe obiekty przy lesie, tuż za polem. Białe worki na palach powbijane. Dało mi to pewny pomysł aby może tu, albo gdzie indziej zrobić ciekawe zdjęcie. Z osobami, przebranymi za duchy, trzymającymi świece, porozstawiane po między drzewami. Szeroki kąt, z przybliżeniem. A do tego urok nastającego mroku. Mogłoby to być naprawdę fajne foto! A drugie myśli jakie miałem, kręciły się wokół tematu z przednią oponą Aurelii, którą mam już dłuuuuugi czas. Tak sobie myślę czy ta opona ma już na tyle przejechanych kilometrów aby można było uznać, że tylko po asfaltach zrobiłem min. 20 tyś km? Zakładam dystans w terenie na poziomie 2500-3000 km - tak średnio 500 km/rok. Co jest raczej realne. Jeśli chodzi jednak o asfalt - to interesowałby mnie sam asfalt. A nie np. kostka brukowa, czy inne cholerstwo. Dałoby się to opacznie policzyć. Wpadłem nawet na pomysł jak. Obliczyć ile zrobiłem km na drogach poza dużymi miastami (nie ma tam najczęściej DDR itd.), jeśli da się na podstawie danych GPS - odjąć od razu lasy itd. Z wyniku który wyjdzie jako pewniak wybrać 90% km. Jeśli te 90% będzie zbliżone do 20 000 km/ lub przekroczy, oznacza to, że przednia opona przekracza ten wynik! Genialne prawda? ;) Cóż, były to moje ostatnie myśli na dzień dzisiejszy. No po za jeszcze jedną: dzisiejsza trasa jest moją najdłuższą Listopadową trasą! Do tej pory w Listopadzie czy w Grudniu rzadko kiedy robiłem coś dłuższego, ale żeby od razu robić coś po 100km? No to to nie. Do tej pory najdłuższa trasa w Listopadzie: Trasa ze Szczecina. Powiedzmy, że ta się nie liczy :P Podobnie jak wcześniejszy przyjazd do Szczecina (Trasa na Szczecin). Realniejsze w tym zestawieniu będzie uznanie takiej trasy: Trasa buszującego w zbożu 15.11.2020 r..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20listopada2021zdj1.jpgtrasa20listopada2021zdj2.jpgtrasa20listopada2021zdj3.jpgtrasa20listopada2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)