Trasa z dnia dzisiejszego uwidacznia pewny problem, jaki nawiedził mnie po dość udanych i pierwszych na razie nie zapowiadających się do powtórki ciepłych dni. Rower nie jest wcale niczym zdrowym. Sport to też nie jest nic zdrowego. I możliwe, że może nie pogoda do końca, czy rower a klimatyzacja w samochodzie mnie załatwiła -.- A mianowicie po trasie: Zamek Joanitów 2 - zacząłem się trochę gorzej czuć. I to nie COVID, bo pewnie tak zaraz wszyscy dookoła powiedzą. Nie, nie. To nie COVID. To teraz takie popularne. Wszystko to oczywiście ten wymyślony COVID a to normalne przeziębienie. Zaczęło się od narastającego bólu gardła, potem doszedł katar i ogólne rozbicie. Zwykłe przeziębienie, które coraz mocniej mnie trzyma. A ja się mu nie daję, walcząc z nim zrobiłem dzisiaj krótką trasę.. Miałem nieco inne plany na ten tydzień, które nieco pogoda, która znów się zepsuła utrudnia i właśnie te przeziębienie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 831
Trasa nr [łączna]: 912
Trasa nr [na blogu]: 826
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 86
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 903 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 817 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11136 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11148 km
Maksymalna prędkość: 30.9 km/h
Przejechałem: 11.68 km
Przejechałem [msc]: 433.06 km
Przebieg roweru [rok]: 3151.32 km
Przebieg roweru [suma]: 35162.68 km
Przejechalem w 2021: 3151.32 km
Podroż dookoła świata (2021) 7.8783 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 87.9067 [%] km
Czas jazdy: 00:38:32 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2225:01:44 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2001:35:36 h
Czas Jazdy Suma (2021): 201:01:56 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:52:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:21:30 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:20:15 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:31 h
Średnia: 18.44 km/h
Dzisiejszego dnia jak już wspominam walczę z tym cholernym przeziębieniem. Co bym nie robił to nie jestem wstanie tego uniknąć. Prędzej czy później takowe mnie dopada. I to z różnych przyczyn. Nie mam żadnej odporności.. :( Sport wcale w niczym nie pomaga. A podobno to takie zdrowe, buduje odporność. A to nie prawda. A w tych obecnych chorych czasach to tym bardziej trudno być przeziębionym, bo wszystko w świadomości durnych ludzi kojarzy się z jednym: COVID. O niczym innym nie potrafią myśleć, mówić jak o tym COVID.. Normalnie to by się wzięło z 3 dni L4, wyleżało, odpoczęło. A teraz się tak nie da, bo zaraz będzie całe dochodzenie, testy, jebany sanepid na głowie. A w dupie to mam. Już i tak wkurwia mnie to, że plany idą się walić. Nie dość, że pogoda się na nowo psuje, to plany też idą w łeb. A miałem jechać do Dorgosławia (pod Trzebiatowem) w tym tygodniu.. Dokładnie ujmując to miałem dzisiaj jechać.. A to nic z tego.. :( Wczoraj miałem zrobić krótką trasę a dziś na urbex do Dargosławia. Odkrywać nowe drogi. I mieć nowe przygody. A tym czasem muszę walczyć z rozwijającym się przeziębieniem.. Wszystko, cały świat, wszystko jest przeciwko mnie. A nie tego się spodziewałem po takich przygodach i ogólnie udanych wyjazdach rowerowych z ostatnich dni.. Nie tego spodziewałem się jako jednych z pierwszych przygód po 35 tyś km Aurelii.. A no tak, jeszcze jedna ważna sprawa związana z dzisiejszym wyjazdem. W ostatnich dniach, gnoje i debile przebudowujące fragmentami drogę DW108 wrócili do działania. Przed Majówką częściowo zrobili odcinek DW108 w Płotach, na Majówkę sprawę olali, po Majówce skończyli. Obecnie - nawet dzisiaj jak jechałem - malują pasy drogowe, przejścia dla pieszych. Wstawili także ogromne znaki przejścia dla pieszych na nowo wybudowanej wyspie na tym fragmencie drogi. Po co komu ta wyspa to ja nie wiem.. To większe utrudnienia i zamieszanie niż to warte.. Ja chory w domu a tu takie rewelacje. Zresztą nie pierwszy raz wykorzystują budowlańcy, przebudowujący drogę DW108 czas gdy jestem chory na swoje niecne działania: Miejski wojaż: "trasa po chorobie" i Makowice.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)