02.04.2021
Jazda nr: 800

Tagi: dobre_trasy, dw108, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego mimo niepewnej, chłodnej pogody i dość co by nie mówić: wietrznej ostatecznie się powiodła. Choć kosztowało mnie to sporo sił, to nie poddałem się w walce o lepsze jutro i walczyłem do końca! :) Sił i zachęty do walki dodaje mi wolny dzień. Dzisiaj wolny dzień od pracy, i choć lubię tam chodzić to chętnie skorzystałem z tego przywileju aby wcześniej iść na rowerek. Cała trasa mimo nie pogody zajęła mi w sumie ok. 5,5h. W tym czas postoi wynoszący nie całą 1h. W sumie oczywiście :) A kilka postoi było, dzisiaj nie dałbym rady jechać i jechać i jechać, jak to miało miejsce kilka dni temu: Trasa "100-tka". Byłem zbyt bardzo zmęczony, szło mi to bardzo ciężko i jeszcze ten wiatr.. Aż przypomina mi się jedna z pierwszych wypraw, na moim obecnym napędzie w Aurelii, w napędzie numer 4. Gdzie oczywiście napęd nr 1 to ten oryginalny. Jedna z pierwszych tras, również w tak zmiennym i nieobliczalnym miesiącu jak Kwiecień była bardzo wietrzna i ciężka: Żelmowo: Pałacyk. Jedna z pierwszych na obecnie dobijanym napędzie, który w sumie nie wiadomo jak długo pociągnie. Zbliża się do magicznej granicy 10k przejechanych km. A w tym roku wyjątkowo nie będę wstanie iść na rekord. I próbować dobijać go maksymalnie jak się da, bo pewnie nie pozwoli mi na to przerzutka tylna, która coraz bardziej dogorywa. Co prawda nie wspominałem o tym bo nie chcę się denerwować, a też nie mogę co wpis pisać, że coś mi nie działa, że łańcuch mi szarpnęło czy coś. No ale złe układanie się przerzutki na nowo dawało mi się we znaki w pierwszych i to dosłownie (w 1 - 2 km) trasy z przed kilku dni: Iglice: "Kraina Snów". Dziwnie szarpie, i nie ustawia się na przełożeniach: 7 (kaseta). Jest to koronka 13t. Więc ta mniejsza. Już nie mówię, że wejście na przełożenie: 8 (kaseta) jest to koronka 11t, jest niezwykle trudne. Przerzutka "długo" ładuje bieg. I zwykle jest to z szarpnięciami związane. Ale to nie wszystko. Bo drobne problemy pojawiają się także na lżejszych przełożeniach, wg. wskazań manetki 3-4. Ale w rzeczywistości nie jest tak. Manetka wskazuje mi dla przykładu przełożenie 2 (30t) a tym czasem łańcuch siedzi niżej na prawdopodobnie (28t). Także tutaj ciężko powiedzieć jakie przełożenie odpowiada jakiemu wskazaniu manetki. To kwestia odpowiedniej regulacji, problemem jest jednak to, że takowa nie jest możliwa co najmniej z jednego decydującego powodu: wydłużenie łańcucha / ogólne zniszczenie, zużycie napędu albo zużycie już samej przerzutki. A, że coś jest na rzeczy to wiem od początku 2020 r. Umieranie przerzutki to długi proces, nie taki gwałtowny, że już od razu. Można się na to przygotować.. Traciła ona precyzję w działaniu już dawno temu i pierwsze problemy z nią sięgają jeszcze czasów 2019 r. A więc kawał historii i wiele tras temu.. Dzisiaj oczywiście też mnie to denerwowało, nie mniej jak to, że szło mi wszystko bardzo ciężko. A na licznych podjazdach nie mogłem korzystać z najlżejszego przełożenia (32t). I po co mi kaseta, która takowe oferowała.. To jednak nie wpłynęło na moje samozaparcie i walkę o każdy kilometr, w ogóle walkę o tą trasę, która zakończyła się sukcesem. Udało mi się mimo mocno zmiennej pogody (jak nie słonecznie to pochmurno), i ciągle zmieniający się kierunek wiatru - tylko po to aby wiał prosto na mnie.. Mimo tych niedogodnych warunków udało się dojechać.. Cała trasa okazała się nieco dłuższa niż myślałem, była jednak warta trudu jaki w nią włożyłem. I to na tyle warta, że jeśli tylko w najbliższych dniach pogoda pozwoli, to postaram się zrobić ją w któryś dzień po pracy! :) Czas pokonania trasy 5,5 - 6h włącznie z przerwami jest czasem do zaakceptowania. W końcu zazwyczaj mogę wyruszyć ok. godziny 14, może chwilę po 14. A obecnie mrok przychodzi dopiero ok. godziny 20.. Na razie czas gra na moją korzyść, granica przesuwa się dalej więc trasa z serii: "Dobre trasy" jest do robienia w okresie wiosenno-letnim w tygodniu pracy, bądź weekendowo w pozostałe miesiące roku..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 805

  • Trasa nr [łączna]: 886
  • Trasa nr [na blogu]: 800
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 60

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 877 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 791 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9799 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9878 km

  • Maksymalna prędkość: 36.3 km/h

  • Przejechałem: 79.03 km
  • Przejechałem [msc]: 79.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1882.59 km
  • Przebieg roweru [suma]: 33893.95 km

  • Przejechalem w 2021: 1882.59 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 4.7065 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 84.7349 [%] km

  • Czas jazdy: 04:28:54 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2145:05:25 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1921:39:17 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 121:05:37 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:28:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:28:54 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:06 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:14 h

  • Średnia: 17.69 km/h
Dzisiejsza trasa jest wcieleniem w życie planów jakie odnośnie pewnej trasy, którą miałem nazwać: "Dobrymi trasami", ze względu na odwiedzane miejsca - miejscowość Dobra w powiecie Łobezkim, w końcu doszła do skutku! Plany miałem od kilku msc. Chciałem nawet jechać w tą trasę na noc, po Styczniowej wizycie w serwisie, była to jedna z moich pierwszych rowerowych wypraw wówczas dopiero co rozpoczynającym się 2021 r.: Serwis Nowogard. Jednakże późniejsze pogodowe zawirowania jakoś nie pozwoliły mi pojechać na tą trasę.. Co miałem w planach to ciągle coś stawało mi na drodze. Koniecznie chciałem zrobić to np. w piątek czy w weekend. Jednak niespodziewany atak zimy w tym roku, który się trochę przedłużał utrudniał mi życie. Potem dość leniwie idąca wiosna nie pomagała.. Obecnie sytuacja nie jest idealna. Idealnie ciepło to było przez dosłownie 2 dni, gdy temp. dochodziły a nawet przekraczały +20℃. Pogodę wykorzystałem idealnie. A dzisiaj wykorzystałem wolny dzień w pracy. Ze względu na święta, mamy dzisiaj wolne! :) I mimo, że zmagałem się przez większość trasy z silnym wiatrem i zwykle niskimi temp. bo co prawda dzisiaj maksymalne dochodziły w okolice +10℃, to zazwyczaj było chłodniej. Jak wyjeżdżałem z domu było ok. +4℃. Dałem jednak radę! Nieustępliwa wiara, że się uda, że się musi udać prowadziła mnie przez wszystkie wyzwania dzisiejszego wyjazdu. A pierwszym wyjazdem było w ogóle dojechać do Nowogardu, nieco lepiej jechało się już na samą wieś Dobrą, gdzie po drodze myślałem o Urbexowych wycieczkach. W mieścinie Wierzbęcin, wzdłuż drogi DW144, odkryłem zachowany w dobrym stanie i co najważniejsze z możliwym wejściem do środka - coś co przypomina dawną gorzelnię. Piękna czerwona wypalana w piecu cegła (taka charakterystyczna, ciemna). Duży komin itd. Co najważniejsze jest możliwe wejście do obiektu. Są pootwierane drzwi, wywalone okna.. Wybiorę się tam wkrótce. A póki co wybierałem się w sentymentalną podróż wzdłuż drogi DW144 do Dobrej Nowogardzkiej. Jest tu pięknie.. Ale to też takie wyżynne tereny. Sporo wzniesień, zniszczone drogi.. I te sentymenty z dawnych lat, gdy tu bywałem, o choćby: Trasa na Dobrą Nowogardzką. Częściej w tych rejonach bywałem w dawno minionym 2015 r.. Ale ten wciąż powraca w moich wspomnieniach.. I ta wciąż nieodkryta Dobra, jej zabytki itd.. Piękna historia się za tym kryje.. Ale cóż, czas gonił, trzeba było jechać dalej. Z Dobrej jechałem przez Źelmowo, i tutejsze wsie do Radowa Wielkiego, znana mi droga, z mojej wycieczki na jezioro Woświn, z 2020 r., z roku w którym tyle się rowerowo u mnie działo: Dobra: Nowe trasy i awarie. No cóż, z pewnego względu te trasy wybrałem. Zmagając się ze wzniesieniami i kołysanką pogodową, znajdowałem ukojenie w wiejskiej harmonii.. Tylko te dziurawe drogi.. A dobra... Nie ma co :) Żelmowo, jak miło było je odwiedzić. I jak fajnie się wraca z Radowa na Resko. Znacznie więcej z górki, niż pod górki.. A jechać na Radowo to jakaś masakra. Coś o tym wiem. W 2020 r., kilka razy tą drogę pokonywałem i mam jej serdecznie dość ;) Dzisiaj jednak cała przyjemność, powrót.. I nie psuł mi jej wiatr! ;) I jechałem dalej, pod Resko gdzie słońce już do końca mojej trasy zniknęło za chmurami. Smutno, szaro i wietrznie. Wzniesienie wzdłuż drogi DW152 było niepojętym trudem obarczone. Ledwo podjechałem.. I ta cała droga DW152, za Polickiem do skrzyżowania Czarne - Słudwia to jest jakieś nieporozumienie. Tutaj takie dziury, że masakra.. Będę musiał któregoś dnia podjechać, porobić zdjęcia, jakieś nagrania. To jest jakiś armagedon. Ale z drugiej strony kierowcy i tak mają to w dupie, i dopierdalają. Więc bardzo dobrze! Nie naprawiać drogi to się nauczą. I niech mi ktoś powie, że zbiorowa odpowiedzialność to zło. No okej. Każemy wszystkich kierowców za wyczyny niektórych, tylko tak naprawdę wystarczy JEDEN wariat aby kogoś zabić czy zrobić komuś krzywdę. Wystarczy JEDEN taki wariat. Wobec czego.. Lepiej nie naprawiać dróg. Niech się kurwa zabijają. Zezwolę na generalny remont, bo takie sypanie kamieni jest nienormalne.. A miało już tu miejsce. Nasypali bandyci kamieni, i na tym się skończyło: Trio trudu: "300 tras później".. Generalny remont ale tylko pod warunkiem budowy biegnącej równolegle, ale będącej odseparowanej od drogi drogi dla rowerów - DDR. Inaczej niech się auta niszczą i zabijają. Nie może być tak, że kierowcy dostają nową drogę i potem jeszcze bardziej szaleją, skoro potrafią dopierdalać jak nienormalni na tych dziurach to jak się zachowują na ładnej drodze! Nie może być tak, że kierowcy dostają drogi a rowerzyści nie.. Jakaś odpowiedzialność musi być. No i jakoś wróciłem. Ciężko bo ciężko ale tak.. Na koniec trasy, małym remontowanym fragmentem drogi DW108 w Płotach, wlekłem się za ciężarówkami robiącymi dziwne manewry. No tak, nie wspominałem o tym a to rewelacje z tego tygodnia ;) Zasrani budowlańcy obudzili się i wrócili na remont drogi DW108, choć już o niej zapomniałem. W końcu od Grudnia jest rozjebana w Płotach i nic się nie działo. A teraz wrócili. Obserwowałem ich w tygodniu co robią. Robili dziury w asfalcie, wpierdolili tam studzienki, najebali tych całych sierżantów (słupków). I teraz są problemy z przejazdem.. Salomony trzeba normalnie robić aby to wszystko omijać. Ten cyrk trwał także na ostatnich trasach, gdy to wszystko było tam układane i robione: Nieudanie udana trasa. Co prawda o tym nie wspomniałem we wpisie ;) Ale wrzuciłem foty.. Ten cyrk z drogą DW108 się nieco przedłuża i to właśnie przez nieskończony odcinek w mieście, który robiony jest dość absurdalnie. A co najgorsze nie jest robiony w całości. Mały odcinek drogi od skrzyżowania typu rondo (DW109/108) na wysokości tartaku do przejazdu kolejowego nie doczekał się remontu. Doczekał się za wymordowania rosnących tam przydrożnych brzóz... A jak o to chodzi, to właśnie na DW108 wlekłem się za ciężarówkami wywożącymi martwe, zamordowane drzewa... I tym nieprzyjemnym akcentem kończę dzisiejszą trasę i dzisiejszy wpis. Wspomnę nie mniej o jeszcze jednej ciekawostce z dzisiejszej trasy, gdy ją planowałem w Styczniu 2021 r., i liczyłem jej ewentualny przebieg wychodziło mi ok. 70 km drogi. A tym czasem wyszło ok. 80 km.. A te dodatkowe kilometry, przynajmniej dzisiaj były nadmierne..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa02kwietnia2021zdj1.jpgtrasa02kwietnia2021zdj2.jpgtrasa02kwietnia2021zdj3.jpgtrasa02kwietnia2021zdj4.jpgtrasa02kwietnia2021zdj5.jpgtrasa02kwietnia2021zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)