26.04.2020
Jazda nr: 593

Tagi: jezioro_woswin, MM, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest nową wyprawą, która otwiera przede mną nowe możliwości, nowe trasy i odkrywa piękno naszej Polskiej wsi, w spokojnych terenach, należących pod powiat Łobezki. Od kilku dni planowałem wyprawę w te strony, a wielką motywacją do nich była moja trasa przez Łobez, do Dobrej Nowogardzkiej.. Na której przekroczyłem pewną magiczną barierę z Aurelię, 25 tyś km wspólnych przygód: "25 000" Aurelio !. Zdążyłem przekroczyć tą barierę, zrobić kilometry nim nastała wielka, aczkolwiek spodziewana awaria przy Aurelii. Coś mi się tak zdawało, że to się tak skończy, w końcu po serwisowaniu Aurelii: Gryfice: test nowego osprzętu o czym kilka razy wspominałem, do dzisiejszej trasy włącznie z nią zdołałem zrobić zaledwie: 498 km. A w tym czasie wielokrotnie mogłem narzekać na to, że coś się dzieje przy przedniej piaście. Co jakiś czas coś zaczęło w niej stukać. Zaczęła się sypać, blokowało się koło, ciężko szło, ciężko się kręciło. W niektóre dni próbowałem sobie ten defekt tłumaczyć tym, że może jestem po prostu zmęczony, jest wiatr.. I dlatego.. Ale nie. Prawda jest inna. Coś się zaczęło psuć w tej piasto-prądnicy. I tak się popsuło, że nie zdołałem ukończyć dzisiejszej trasy, a tak nie wiele mi zabrakło (ok. 24 km) brakowało mi do domu.. I nie zdołałem tych brakujących kilometrów zrobić. Trasa została przerwana, cały włożony w nią trud i walka mimo wszystko przestaje mieć znaczenie. Nie ukrywam w końcu, że nie było łatwo tak pędzić, jak ciągle ciężko mi się jechało bo mi koło hamowało.. Musiałem walczyć z pogodą, z psującą się piasta, która na dzisiejszej trasie przestała mi co jakiś czas stukać. Zaczęła regularnie nawalać od okolicy wsi Siedlice, z której jechałem przez Sułkowo prawie pod Dobrą Nowogardzką, odbijałem tam we wsi Mieszewo na Cieszyn Łobezki. Po drodze do Cieszyna Łobezkiego efekt co jakiś czas się utrzymywał, potem odstąpił.. Na nowo wrócił gdy zdołałem dojechać do Dobrej Nowogardzkiej i minąć Dobrą, wybierając się w stronę Łabunia Wielkiego, bocznymi dróżkami. Regularne nawalanie, i inne dźwięki z piasty się wydobywały. Doszło do tego, że aż popękała obudowa z boku piasty, w ostateczności za wsią Pogorzelica w powiecie Łobezkim zablokowało mi się przednie koło. Nie szło ruszyć ani w przód, ani w tył. Koło stoi. Piasta się rozsypała do końca. Po popuszczeniu koła znowu zaczęło w nim walić i się blokować. I to koniec pięknej przygody tej piasty, a mnie pozostaje jedynie żal, że jak mogłem i miałem na to fundusze to nie wymieniłem w całości przedniego koła a bawiłem się w jebane przekładanie piasty i jej serwisowanie - miałem jedynie luz na piaście, ściągało trochę w prawą stronę. I teraz doszło albo do nieudolnego przełożenia piasty w wyniku czego się uszkodziła, albo przez nieudolną próbę jej naprawy. Prawdopodobnie serwisant ją rozkręcał, do środka jakiegoś smaru napchał. Tylko właśnie jest to co podkreślam, pojawił się efekt stukania w piaście.. Jutro zabieram koło i jadę do serwisanta w Gryficach. Niech mi to kurwa teraz naprawi. Obawiam się jednak, że skończy się to na wymianie całego koła albo całej piasty. Więc ponownie koszta.. I to tak szybko po serwisie.. A dzisiaj była taka fajna trasa, tak dobrze mi szło. Miałem nadzieję ukończyć tą jazdę.. A to niestety.. Wszystko jak zwykle się w życiu zesrało.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 597

  • Trasa nr [łączna]: 679
  • Trasa nr [na blogu]: 593
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 73

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 670 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 584 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 100.39 km
  • Stan Licznika Końcowy: 186.96 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1167 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1253 km

  • Maksymalna prędkość: 32.5 km/h

  • Przejechałem: 86.57 km
  • Przejechałem [msc]: 742.6 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2632.46 km
  • Przebieg roweru [suma]: 25198.19 km

  • Przejechalem w 2020: 2632.46 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 6.5811 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 62.9955 [%] km

  • Czas jazdy: 05:25:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1591:23:44 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1367:57:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 169:34:16 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 47:22:53 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:09:32 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:19:22 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:29 h

  • Średnia: 15.98 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego trwała w zmiennej pogodzie i w moich zmiennych nastrojach odnośnie jej. Nie byłem pewny siebie i swoich możliwości. W końcu ruszyłem w trasę jeszcze przed godziną 10 rano. Było w miarę spokojnie i słonecznie. Sytuacja pogodowa i życiowa uległa zmianie już w trakcie trwania trasy. Zgodnie z założeniami wyjazdu miałem jechać do Reska a z niego do Siedlic skąd ruszyć pod wieś Dobra Nowogardzka, i wybrać się na objazd jeziorka Woświn. W typowo wiejskie strony <3 Takie jak lubię.. Powrót był zaplanowany przez wieś Dobra Nowogardzka. Na wyjeździe ze wsi w stronę Łobza, lub wjeździe na wieś od strony Łobza jest takie pewne skrzyżowanie z tajemniczymi wsiami (53.5820019,15.3171278), z jednej strony to Tucze, z drugiej Borkowo Wielkie. Do dzisiaj nie skojarzyłem wsi Borkowo Wielkie jako wsi za Radowem Wielkim w stronę Węgorzyna. A więc wsi, którą już kilka razy w moich rowerowych przygodach miałem okazję mijać ;) Aczkolwiek nigdy nie miałem okazji jechać tą drogą z Dobrej.. Dzisiaj była ku temu okazja, i jedyne co mnie może pocieszać to to, że udało mi się zaliczyć dzisiaj nowe drogi, nowe miejsca i nieznane mi dotąd wsie, które mijałem, które zwiedzałem.. I jest okazja, i jest nadzieja na powrót w te strony, w majestatyczne okolice jeziora Woświn. A może i dalej w stronę Ińska i tamtych jezior, parków?! ;) Tam też jest przecież przepięknie.. No nic, dzisiejsza trasa trwa w najlepsze a ja mam obawę czy oby na pewno kamerka jest dobrze ustawiona na rowerze. Co prawda była ustawiana, był test: Wiosenne testy, ale sytuacja się nieco zmieniła jak zacząłem używać nowej osłonki na kamerkę, którą specjalnie kupiłem ;) Miała ona inaczej zamontowany gwint, i kamerka nie ustawiała się w dobrą stronę. Trzeba było obrócić statyw i na nowo go wypoziomować. I mimo, że zrobiłem na tym ustawieniu dwie trasy: Magia wsi i Trasa "50-tka": mimo wszystko!. To wciąż mam obawy, że ustawienie nie jest idealne. To tylko potęguje złości po dzisiejszej trasie, po problemach z piastą. I koniec końców nie ukończoną trasą. A zostało mi przecież trochę sił i chęci. Miałem w planie jechać jeszcze na Makowice, a prędzej na Kolonię Czarnego. Dzisiaj miałbym towarzyszy podróży.. Miałem na razie jednego towarzysza kolegę MM, który ze mną z Reska dojechał prawie pod Radowo Wielkie.. Także trasa trwała w najlepsze, jeszcze było słoneczko.. Jeszcze była nadzieja. Ale już pod Siedlicami zrobiło się gorzej. Słoneczko zabrały chmury, szaro i nieco trudniej, pod wiatr nieco ciężej choć bez tragedii. Blokowanie się piasty? Tu już była tragedia.. Znacznie gorzej mi się jechało, a mimo problemów nie poddawałem się, nie zawróciłem, od razu nie skróciłem sobie trasy. A gdybym tak zrobił to bym ukończył trasę, choć byłaby znacznie krótsza. A tak dojechałem do Mieszewa mimo problemów i ruszyłem na Cieszyno Łobezkie w całkiem nową przygodę.. Mijałem te piękne wiejskie tereny, spokojne wsie ;) Kilka zdjęć na pamiątkę, i jazda dalej i dalej aż do drogi DK20, którą miałem do pokonania kawałek drogi, do skrzyżowania na wieś Wieleń Pomorski. Najgorszym fragmentem trasy był przejazd przez drogę DK20. Ciężko, pod wiatr, sporo wyżyn. Jakoś dałem radę, odbiłem na ten cały Wieleń Pomorski, i jechałem do Dobrej Nowogardzkiej. Piękne majestatyczne tereny, które wprost mówią: odwiedź nas ponownie, odwiedź nas jeszcze raz! I na pewno tak uczynię. Tym czasem walczyłem z przejawiającymi się problemami piastą, która regularnie waliła, stukała. A ja miałem nadzieję, że jakoś dojadę. Mijały kilometry a wraz z nią kolejne tereny. W końcu dojechałem do Dobrej, w końcu wybrałem się drogą do Borkowa Wielkiego. Mijałem tutejsze nieznane mi strony.. Między innymi wieś Dobrkowo.. czy wieś Dargomyśl, na której już powoli kończyła się piasta i moja przygoda. Ostatnie kilometry.. Tak dojechałem do wsi Żelmowo, gdzie widziałem jakiś pałacyk :O Tak mi się zdaje, że to jakiś opuszczony pałacyk podobnie jak w Iglicach. Aż będę musiał, któregoś dnia a możliwe, że zaraz po naprawie roweru.. będę musiał się tam wybrać i zbadać temat. Wieś Żelmowo jest ważna bo tutaj miałem do wyboru dwie drogi albo przez Pogorzelicę do Radowa Wielkiego i na Resko (ok. 27 km) albo będę jechał na Miłogoszcz, i tam próbował lasem dostać się w okolicę Lisowa (ok. 26 km). Postanowiłem jednak jechać w stronę Reska. Przewidywałem, że może mi nawalić ta piasta na dobre. A jak trzeba będzie (a niestety trzeba było) po mnie przyjechać to będzie łatwiej trafić. Pech chciał, że wywaliła mi się piasta tuż przed główną drogą, którą jechałem do Siedlic. Mniej więcej w tym miejscu (53.659780, 15.428024). Byłem już pod samą drogą, widziałem drogę. I koniec. Zdążyłem minąć Pogorzelicę, zatarła mi się piasta, przystanąłem na chwilę bo nie dało się jechać i koniec. Stanęło i nie ruszyło dalej. Koniec mojej jazdy i trasy. Wezwałem suport na pomoc.. Na miejscu nie dało jednak rady nic zrobić i trzeba było zabrać rower do domu. Od wspominanego postoju w Żelmowie minęło ok. 3 km. Do domu zostało mi ok. 24 km i koniec. Nie udało się :( Została tylko złość i zawód.. Taka fajna trasa, a właśnie w drodze powrotnej już od DK20 przez Wieleń Pomorski, Oświno, Tucze.. zaczęła się pogoda rozpogadzać. Nie było już szaro.. I nie było już trasy.. Teraz mam nadzieję, że powtórzę tą trasę, zdając sobie sprawę, że będzie to dystans 110 km, i, że pojadę zobaczyć co z pałacykiem w Żelmowie, i, że wkrótce (prawdopodobnie w Maju) zrobię ok. 230 km dystans! Dzisiaj na trasie o tym pomyślałem i buduję sobie zarys tej wyprawy. Wyprawy na Poznań przez Drawsko Pomorskie, tymi wsiami.. Dystans ok. 230 km. To byłaby moja nowa życiowa wyprawa.. I coś czuję, że wkrótce spróbowałbym swoich sił. To jest w końcu tylko 80 km więcej, niż zrobiłem na trasie "25 tyś km Aurelio".. gdy zrobiłem tylko 150 km. Teraz to tylko 80 km więcej, oraz tylko 20 km więcej niż mój życiowy rekord (210 km z 2018 r. -> 15 tyś Aurelio - "200 km"). Ciekawe czy te plany mi się powiodą.. ;) I co z nich wyniknie. W końcu jeśli nie w tym roku to kiedy? Teraz mam ku temu okazję (bezrobocie, ładna pogoda, i wypracowana oraz utrzymana forma) i to mimo trwającego pewny czas zakazu nieuzasadnionego jeżdżenia rowerem ;) Trzeba korzystać z życia póki trwa, bo może się okazać, że już za rok, za dwa, czy za pięć, nie będzie nas tu.. Bądź świat będzie już tak zniszczony, że nie będzie do czego wracać..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26kwietnia2020zdj1.jpgtrasa26kwietnia2020zdj2.jpgtrasa26kwietnia2020zdj3.jpgtrasa26kwietnia2020zdj4.jpgtrasa26kwietnia2020zdj5.jpgtrasa26kwietnia2020zdj6.jpgtrasa26kwietnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)