Dzisiejsza trasa jest wdrożeniem w życie pewnego projektu, który chciałem wykonać 2 lata temu, no tak licząc co do dnia to ponad 2 lata temu. Wspominałem o nim we wpisie: Makowice-Lotnisko z 19.03.2019 r.. Eksperyment, o którym znowu zacząłem myśleć, powrócił do mnie po trasie: Makowice-Lotnisko: "Antyrowerowiec". Gdy jeździłem z tym antysportowcem z Reska ;) Zajechaliśmy właśnie w te rejony lotniska, i tam wróciły do mnie te myśli. Poległe projekty, których nie udało mi się dotąd zrobić, reanimować. A ze względu na dzisiejszą pogodę miałem szczerą nadzieję, że się powiedzie, że się uda.. A to niestety nic z tego. Było po prostu za zimno, za bardzo wiało. Szybko zdążyłem przemarznąć. Skostniały mi palce u nóg i rąk. Dalsze kręcenie tego projektu, tej niebanalnej i do tego nie prostej próby nie było możliwe.. I musiałem zrezygnować. A nie szło mi źle.. Trwało to 63 minuty z małymi postojami, gdzie się przebrałem, zmieniłem rękawiczki na jednak zimowe ale już nie wiele to pomogło.. Zrobiłem jak się w liczeniu nie pomyliłem - 125 okrążeń, średnio jedno okrążenie miało 75 metrów. A więc do równych 20 km, które chciałem dzisiaj zrobić musiałbym kilka okrążeń dobić. Nie stanowiłoby to nie mniej większego problemu. Po dzisiejszej choć nie udanej próbie są wiadome dwie rzeczy: po pierwsze - wbrew opinii MM, bo dla niego to nic nie ma sensu, regularne jeżdżenie, poświęcenie się też nie.. No bo przecież można sobie elektryka kupić.. ta... I się kurwa cieszyć, że się jeździ - elektrykiem... No ale do rzeczy: po pierwsze: da się przejechać te 20 km, może nawet więcej licząc nawet koło 250 okrążeń, może nawet 1000. Jest to wymagające ale możliwe - wymaga to jednak punktu, który opisuję jako: po drugie... Po drugie musi być odpowiednia pogoda. Chodzi o to aby było ciepło. Tylko tyle. I wtedy jest możliwe podjęcie tego wyzwania na nowo. Powróciło ono do mnie po 2019 r.. Tak niespodziewanie.. I tak niespodziewanie jest szansa, że w cieplejsze dni, które mogą już wkrótce nadejść - powrócę tu! I nie odpuszczę temu wyzwaniu! :) A co ono ma udowodnić?! Bo też się takie głosy pojawiają.. Ma udowodnić.. Ma udowodnić: WYTRWAŁOŚĆ w dążeniu do celu, mimo problematycznej, ciężkiej drogi przez jaką wiedzie nasza trasa, to w końcu ta siła wytrwałości determinująca osiągnięty cel..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 788
Trasa nr [łączna]: 869
Trasa nr [na blogu]: 783
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 43
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 860 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 774 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9158 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9182 km
Maksymalna prędkość: 29.6 km/h
Przejechałem: 24.23 km
Przejechałem [msc]: 135 km
Przebieg roweru [rok]: 1186.63 km
Przebieg roweru [suma]: 33197.99 km
Przejechalem w 2021: 1186.63 km
Podroż dookoła świata (2021) 2.9666 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 82.995 [%] km
Czas jazdy: 01:56:16 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2102:05:33 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1878:39:25 h
Czas Jazdy Suma (2021): 78:05:45 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:30:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:30 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:58 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:03 h
Średnia: 12.53 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w historyczne pomysły. Tak niestety jest, że sobie coś głupiego wymyślę a potem to robię ;) Już się o tym rozpisywałem to aby się powtarzać to powiem tak.. Trochę chłodno, ale nie przez samą temp. ta była w okolicach 4-5℃. A więc w miarę ok. Tylko ten silny, chłodny wiatr.. Obniżał i to znacząco temp. odczuwalną.. Przeszywające zimno, które nie pojawiało się nawet przy tych paskudnych w historii mojego jeżdżenia w 2021 r., dniach gdy temp. spadały poniżej 0℃ i to wciągu dnia! Dla przykładu: Zimowe krajobrazy. Nawet wówczas nie było tak zimno jak dzisiaj.. A dzisiaj naprawdę strasznie.. Aż przypomina mi to taką pewną trasę z 2017 r.. Myśląc, że temp. plusowa za oknem, że fajnie i w ogóle bo to już prawie wiosna.. A to niestety - można się na tym przejechać i to dość dosadnie: Awaria :(. No dobra trasa może nie z Marca, ale temp. naprawdę wysokie.. A mimo wszystko strasznie zimno.. Aby się już nie powtarzać z tym co pisałem w pierwszym akapicie dzisiejszego wpisu, zawrze tu taką ciekawostkę. W Marcu 2019 r., na mojej pierwszej próbie kręcenia bączków w dawnych - spiżarniach? Hangarach? A może to tylko były jakieś warsztaty czy po prostu magazyny wojskowe - kręcenia w tym miejscu bączków towarzyszyła mi tylko obecnie nadal używana przednia opona Schwable Mundial :) Ta opona pamięta jeszcze trasy z 2018 r.. A od Kwietnia 2019 r., ujeżdżam nową tylną oponę.. Która pamięta mniej, ale trochę tych tras pamięta.. Jak sobie tak pomyślę o tej trasie z przed kilku dni: Trio trudu: "300 tras później" to mnie tak na wspominki bierze.. I takie myśli, ile to już tras, przygód pokonuję z konkretnymi częściami Aurelii :) A taka ciekawostka, choć to wstępna będzie mogła dotyczyć tego, że prawdopodobnie na obecnych oponach Schwable Mundial - pokonam dystans 20k km.. A to już naprawdę sporo... Naprawdę sporo przygód, i tras, które zawierają się w przejechanych 20 000 km.. Do tego tematu na pewno powrócę gdy taki wynik zostanie osiągnięty, prawdopodobnie za kilka msc (obstawiam Lipiec / Sierpień 2021 r.), powinienem przekroczyć tą barierę.. A tym czasem nie pozostaje mi nic innego jak czekać na lepszą pogodę, cieplejszą.. I powrót do tego wyzwania. Kolejna próba! A po niej po tych 20 km kręcenia się w kółko.. Może próba zrobienia większego dystansu? :) A jeśli chodzi o 100 km to pewnie nie kręcąc bączki o średniej odległości 75 m.. A trochę więcej - myślę tu o przejeździe pomiędzy tymi powiedzmy magazynami.. Dzisiaj takie wstępne myśli o tym mam, a szczegóły dopiero gdy podejmę te wyzwanie - mam nadzieję, że już za kilka dni!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)