14.03.2020
Jazda nr: 564

Tagi: MK, iglice, wiejskie_przygody, urbex, zach_slonca, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego jest taką dwu-częściową przygodą, gdzie jedna z części mi się dzisiaj śniła.. A mianowicie tytułowy Pałacyk w Iglicach, który jest niestety coraz większą ruiną.. Smutek mnie ogarnia jak to widzę co tam się dzieje, jak to niszczeje i co się tam odpierdala.. To nie jest dobre.. I to co się dzieje sprawia, że moja akcja, takie noworoczne postanowienie aby co najmniej raz w roku to miejsce odwiedzić ma jak najbardziej sens. Bo nie wiadomo czy w kolejnych latach będzie do czego wracać.. Czy tylko pozostanie wracać do wspomnień, zdjęć, filmów, które powstały w tym roku.. Czy w poprzednich latach gdy po latach nie obecności tu zajechałem. Pozostaje także otwarte pytanie ile jeszcze zmiennej, niekorzystnej pogody ten Pałacyk wytrzyma.. Ile My wytrzymamy i przeżyjemy bo w świecie się dzieje coraz gorzej.. Jak nie wojny, ja nie terroryzm to ataki zmutowanych wirusów, i nieskończenie wiele innych zagrożeń, które dziesiątkują ludzi.. Czas i przemijający świat nie oszczędza nikogo.. A ja w tych zamysłach, wracam do pewnej trasy z przed kilu miesięcy.. Makowice-Lotnisko z 23.12.2019 r. a także: Wiatr nostalgii. Moje ostatnie w tym kontekście odwiedzenia Lotniska w Makowicach i tutejszych zabytków.. Tych domów, tych obiektów, które czas nie oszczędza. Zresztą o czym mowa, w końcu czas nikogo nie oszczędza.. Wszystko się ruiną staje.. O ile z obiektów na Makowicach, można się łudzić, że przetrwają ok. 5 lat, do tego 2024 r... O tyle z Pałacykiem w Iglicach sprawa nie jest taka prosta. Tam następuje ogromne zniszczenie, które postępuje coraz szybciej.. A mam tu ogromne porównanie od trasy nieDZIELNI rowerzyści - Iglice Pałac, gdy po latach odwiedziłem to miejsce, do mojego ostatniego udanego odwiedzenia Pałacyka w Lutym 2020 r.: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Luty. Mam również porównanie tydzień po tygodniu, w końcu z kolegą z Reska (MM), w dniu 07.03.2020 r., nocą zwiedzaliśmy Pałacyk. Od tego czasu minęło dokładnie 7 dni. I w jednej części budynku spadła wielka bela (od strony dziury w ścianie). Sypią się ściany i ich wzmocnienia w niektórych częściach budynku, a także podłoga robi się coraz bardziej zdradliwa.. Wilgotna i mokra pogoda temu nie sprzyja.. Dechy gniją, tynk odpada, wszystko się osuwa i opada.. I o ile można mówić o okresie 5 lat trwania Pałacyka to w optymistycznej wersji od mojego odwiedzenia go 18.11.2018 r.. Czyli do ok. 18.11.2023 r... Ale to jest mocno optymistyczne, bo w praktyce - nie chcąc czarno wróżyć, ale tak może być, Pałacyk nie dotrwa do Listopada 2021 r.. A szkoda, naprawdę szkoda. Nie tylko dlatego, że dziś mi się śnił, że przypomina mi o smutnym dzieciństwie, jaki spędzałem na tej wsi, i wielokrotnych zabawach w tym miejscu.. Ale szkoda, że to zabytek, kawał historii.. I naprawdę klimatyczne miejsce, które dzisiaj przyszło mi nie zwiedzać w samotności a z odwiedzającym rowerzystą, moim imiennikiem ze Szczecina (MK) ;) Pozostaje nadzieja, że wkrótce, w maksymalnie kilka tygodni, znowu tu przyjedziemy tym razem z większą Szczecińską ekipą, w dłuższe, ciepłe kwietniowe dni.. Byłoby naprawdę warto :) Za tego kolejnego odwiedzania Pałacyka, wziąłbym na zwiedzanie Aurelię, niech też coś zobaczy - póki się da.. aby mogła.. Ponosiłbym, po oprowadzał a może nawet pojeździł gdzie się da ten jeden, ten ostatni raz .. :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 568

  • Trasa nr [łączna]: 650
  • Trasa nr [na blogu]: 564
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 44

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 641 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 555 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3817.51 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3882.81 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3877.96 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 66 km

  • Maksymalna prędkość: 36.9 km/h

  • Przejechałem: 65.3 km
  • Przejechałem [msc]: 343.05 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1458.75 km
  • Przebieg roweru [suma]: 24024.48 km

  • Przejechalem w 2020: 1458.75 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 3.6469 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 60.0612 [%] km

  • Czas jazdy: 04:03:47 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1517:29:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1294:03:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 95:40:05 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:43:52 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:24:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:27 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:42 h

  • Średnia: 16.12 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem dwuczęściowa piękna i nie zapomniana przygoda, w ten udany sobotni dzionek, zaprowadziła mnie w przepiękne strony Iglic.. W częściowo mokre, chłodne tereny.. Wspinając się na wyżyny możliwości, przy których można podziwiać mojego dzisiejszego kompana do wspólnej jazdy kolegę MK, który przyjechał do mnie ze Szczecina, aby ode mnie ruszyć do Iglic, i w okryciu chłodnej, mroźnej nocy, robić dłuższą trasę powrotną do domu.. Bez wytchnienia, zrobił coś co dla mnie nie jest osiągalne, pobił moją życiówkę (210,1 km).. :o Najważniejsze, że wyjazd się udał, ja też jestem zadowolony ze swoich kilometrów - 65 zrobiłem.. Moje jednak niczym się mają do kilometrów mojego kompana, który nabił ich ponad 230.. Jak już wspominałem trasa była dwuczęściowa, bo w pierwszej części wyjechałem koledze na spotkanie, chcąc na początku dojechać tylko do Lisowa (wzdłuż drogi DK6), ostatecznie dojechałem do Żabowa, skąd wspólnie wracaliśmy w moje skromne progi, by z nich wyruszyć dalej w ten przepiękny chodź chłodny dzień.. Dzień zaczął się z przymrozkiem i z nim się kończył, gdy niebo mieniły piękne choć stonowane kolory.. Nie można rzec, że były surowe bo niestety takimi nie były.. To nie ta pora roku, by mieć takie widoki jak choćby na tej trasie: Skowyt. Na trasie w stronę Iglic miałem małe problemy z kamerką, która 2x się wyłączyła - pierwszy raz skapnąłem się tuż po wyjeździe z pod osiedla, a drugi raz za słoneczkiem w Płotach.. Także wkurwiający problem co jakiś czas się niestety pojawia i prawdopodobnie wynika z baterii? Chyba ;) To nic nie zmieniło, trasa dalej trwała.. Miałem motywację by dłużej trzymać prędkość na poziomie 20 km/h a czasem więcej.. I to mimo zarżniętego do granic możliwości napędu, na którym wciąż się poruszam. O ile dojazd do Iglic nie był trudny.. O tyle droga powrotna już tak.. Było jednak warto.. Spędzić dłuższą chwilę w Pałacyku, pochodzić po nim znów.. Podziwiać z jego pozycji, piękny zachód słońca.. I z kresem dnia, początkiem chłodnej nocy wracać do domu.. Jedynie co nie przemyślałem to tego aby wziąć ze sobą swoją lampę.. xD Nie zakładam, że będę jeździł po nocy.. A niestety na Iglice wyjechaliśmy przed godziną 16.. Nim się dojedzie, nim się pojeździ, wróci.. To już mrok złapał, a wraz z nim chłód nocy.. Więc trochę w ciemnościach jechałem, tyle o ile dawała mi wbudowana lampka na dynamo w mojej wiernej Aurelii... Aa trudno.. Ta historia w kolejnych tygodniach przynajmniej do okresu zwiększającej się długości dnia, nie powinna się powtórzyć ;) No zresztą, nie pomyślałem, że będę po nocy jechał. A gdy o tym pomyślałem to było za późno aby się wracać czy kombinować.. A wziąłem tą walizkę z lampką po to aby jej już w Szczecinie nie trzymać, nie wozić ze sobą.. No bo po 18 robi się ciemno.. A gdzie ja będę tak późno jeździł? ;)) Podsumowując, wyjazd bardzo udany i nie samotny :) Choć ta szybka jazda męcząca.. Dzisiaj jednak tego nie czułem, pewnie jutro odczuję, bo jutro chcę, takie mam plany zrobić moją tradycyjną trasę 50-tkę. Powoli przyjedzie mi się żegnać ze Szczecinem i tym światem wielkiego miasta.. No bo z początkiem Maja kończy mi się umowa z Policją, i chcę już na stałe, do końca swych dni, wrócić na tą spokojną wieś, w ten spokojny świat, z którego pochodzę i którego tak bardzo mi brakuje w dni, w które spędzam w Szczecinie.. Takie trasy, wspomnienia jak dzisiaj, utwierdzają mnie tylko w tym, że ja ze wsi prosty chłop, gdzie mi do wielkiego świata, którego zasad, i dziwnych obyczajów do dzisiaj pojąć nie mogę a tym bardziej ich zaakceptować.. :) Z pozdrowieniami dla MK, z którym dziś jechałem! ;) Napiszę oficjalnie tu aby to coś znaczyło - liczę na kolejną trasę, jak Ci się nie uda ekipy zachęcić to pokaż im ten wpis! ;)) I widzimy się na Kwietniowym odwiedzeniu Pałacyku w Iglicach.. Tam gdzie krańce spostrzeżone, tam gdzie nuty zakurzone, tam wspomnień mych skrytą skrzynię mam.. A w niej to co najpiękniejsze.. i NAJWAŻNIEJSZE.. Czymże jest niezłomna wiara jeśli nie nieustanną walką o jutro!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa14marca2020zdj1.jpgtrasa14marca2020zdj2.jpgtrasa14marca2020zdj3.jpgtrasa14marca2020zdj4.jpgtrasa14marca2020zdj5.jpgtrasa14marca2020zdj6.jpgtrasa14marca2020zdj7.jpgtrasa14marca2020zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)