Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejną Szczecińską smutną trasą. Ta w odróżnieniu od ostatniej z zeszłego tygodnia: ZS: Smutna trasa z 18.02 - jest już robiona swoim normalnym przebiegiem. Nasrane drogi autami, gdzie tych aut jest od zajebania i jeszcze więcej.. Trudy porannego dojazdu do Komendy, trudy przeżycia dnia na Komendzie i powrót w późnych godzinach dopiero po 1530 i będę znowu na to narzekał.. Dni mimo wszystko wciąż są krótkie, choć w ostatnim tygodniu mogłem mieć inne wrażenie. W końcu porównywałem okres przed moją przerwą w życiu w Szczecinie, a okresem po powrocie. Różnice są mocno widoczne.. W końcu to kilkanaście minut zarówno od rana jak i po południu o czym pisałem właśnie w cytowanym wpisie z 18.02 :) Te różnice dziś są jeszcze większe! Spójrzcie na przykład.. Zachód słońca w dniu 18.02 następował o godzinie: 717 a dzisiaj: 1728. Różnica wynosi: +11 minut. Podobnie jest ze wschodem słońca, który w dniu 18.02 następował o godzinie: 715 a dzisiaj: 659. Różnica wynosi -16 minut. To wciąż jest jednak za mało.. Aby porobić zdjęcia zużywającego się napędu przy Aurelii o czym pisałem na trasie: ZS: Trasa "50-tka" z 12.01. Zacytuję jeszcze odpowiedni fragment: (...)stąd postanowienie, że zrobię najbliższe zdjęcia dopiero na trasie, na której będę mógł spokojnie po jebaniu pracy w policji, przejechać i wrócić za dnia(...). Mowa o napędzie nie jest bezpodstawna. Trochę gorzej się jeździ, dzisiaj to już masakra, bo nie wchodzi mi najlżejsze przełożenie (30t), tylko miałem mniejsze (28t) i pod górki to było przejebane.. Ale to wina może nie tyle co samego napędu, który ma z dzisiejszą trasą zrobione dokładnie: 9 789 km a samej linki, którą będę jutro wymieniał ;> A raczej kolega pomoże wymienić :)) Bo ja to mam lewe ręce do takich robótek. No dobrze, co jeszcze.. Dzisiejsza trasa nie tylko smutna, męcząca i bardzo trudna.. A także niepozbawiona awarii (trochę nawaliła kamerka i ostatecznie mały fragment trasy jakieś 5-8 min?) szlak trafił bezpowrotnie. A szkoda mi tego fragmentu. Mógłbym na jego podstawie narzekać na te jebane samochody, których jest kurwa stanowczo za dużo. Jadąc jeszcze tydzień temu tego problemu nie było. Dziś powrócił prawdopodobnie z 2 przyczyn. Jadę o późniejszej porze i skończyły się ferie i wszystkie mieszczuchy powrócili do pracy.. Smutno, męcząco i źle. Ale z pewną nadzieją. Tą nadzieją jest to, że dni będą coraz dłuższe. A może i ładniejsze? ;)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 556
Trasa nr [łączna]: 638
Trasa nr [na blogu]: 552
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 32
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 629 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 543 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3424.61 km
Stan Licznika Końcowy: 3450.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3445.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15675 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15701 km
Maksymalna prędkość: 37 km/h
Przejechałem: 25.76 km
Przejechałem [msc]: 427.72 km
Przebieg roweru [rok]: 1026.31 km
Przebieg roweru [suma]: 23592.04 km
Przejechalem w 2020: 1026.31 km
Podroż dookoła świata (2020) 2.5658 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 58.9801 [%] km
Czas jazdy: 01:40:24 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1489:52:22 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1266:26:14 h
Czas Jazdy Suma (2020): 68:02:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:38:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:35 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:40 h
Średnia: 15.46 km/h
Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie w smutne rejony miasta, w bardzo ciężkich warunkach.. Byłem bardzo zmęczony po nic nie robieniu w pracy ;) Ale w ogóle jestem taki dzisiaj zmęczony. Źle mi się śniło, złe sny miałem i jeszcze ta cholerna linka przy przerzutce dawała się we znaki. Rano walczyłem z tym, że mi opadł łańcuch na przerzutce. Ruszyło, ale mocno zgrzytnęło.. A potem się przyblokowało zejście na największą koronkę kasety (30t) i siedziało na mniejszej koronce (28t) i na takiej podjeżdżałem pod wzniesienia. Tak podjeżdżając na Warszewo.. to myślałem, że mnie chuj strzeli. Zwykle nie robię tam postoi, ale dzisiaj nie dałbym rady! Jeszcze z rana to jeszcze się w miarę dobrze jechało.. Trochę popierdzielałem.. I za szybko do pracy dojechałem :( Byłem gdzieś po 7:20.. A myślałem, że się dziś spóźnię a to nie ;) A to jeszcze pogoda dzisiaj taka. W nocy padało, jest mokro, wilgotno i nieprzyjemnie. A ja jeszcze taki zmęczony.. No zmęczony ale po czym!? Rozumiem jakbym jeszcze wczoraj jeździł ale NIE, wczoraj miałem wolne od roweru to nie powinno być źle. A jednak.. Nie było za dobrze.. Ciężko. To jeszcze mnie ręka boli (tak w prawej dłoni) i było mi ciężko zbijać biegi. Nie poddałem się jednak. I pojechałem. To miałem inne atrakcje. Nie wziąłem dzisiaj ze sobą kabla USB.. I wszystkie bateryjki rozładowane. No kurwaaa. Do Osowa jeszcze jechałem na tej samej baterii na której przyjechałem. A od Osowa, skąd zostało nie całe 11 km, to już było kombinowanie bo miałem rozładowane dwie zapasowe akumulatorki. I podmieniałem je tak, że w końcu pojechałem na rozładowanej (tylko 1 kreska) i aa niej dojechałem do Wołczkowa. Wiadomo, tu z górki wzdłuż ul. Miodowej. Ale jak ja nie lubię tej góry. Stromo, źle się jedzie. To jeszcze nienormalni kierowcy samochodów się pchają.. I tak pod przebudowywane rondo na Głębokim, rozjebana ul. Kupczyka, gdzie wyrżnięto sporo drzew, sporo lasów. Tak jakoś w ten szary smutny dzień dojechałem do Wołczkowa. Rozjebane Wołczkowo, zmiana baterii na tą, na której z rana przyjechałem. I kurwa awaria. Jeszcze do Bezrzecza się dobiłem i już w Szczecinie na tych jebanych płytach wzdłuż ul. Modrej wyjebało mi się nagrywanie. Coś się zwiesiło. Ale się nie skapnąłem, że coś nie działa. Popierdzielałem nieźle 20-25 km/h. I tak do ul. Szerokiej, która cała była zawalona samochodami od skrzyżowania z ul. Szafera po ul. Sosabowskiego, która graniczy z ul. Łukasińskiego. Przepadł mi tutaj ważny fragment nagrania.. Ile tych cholernych aut tu było.. A tu już gnałem całkiem ładnie 25-27 km/h.. I gdy zjeżdżałem już z ul. Szerokiej zauważyłem, że kamerka się wyłączyła.. A bateria jeszcze trzymała. Coś się z bugowało.. Co się dało to naprawiłem (11 minutowy fragment filmu). A pozostały ok. 5 do 8 min, przepadł bo się w ogóle nie nagrywał już.. :( Także smutne te wieści z tej smutnej trasy.. Tylko wkurwia mnie to dodatkowo jakby miał mało powodów aby się denerwować w życiu.. ;(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)