Trasa z dnia dzisiejszego w dość nie spotykanych jak na Styczeń warunkach pogodowych (co do zasady jest ciepło, wciągu dnia +6℃), była jednak męczącym i sporym wyzwaniem. Można tą trasę, te wyzwanie określić w trzech słowach: wieje, pizga, napierdala. Nie dość, że mam sporo kilometrów pod różne wzniesienia, to jeszcze muszę się męczyć z silną jazdą pod wiatr.. Wiele kilometrów trasy, a szczególnie jej początek tak pokonywałem.. Męczyła mnie pogoda, wietrzna pogoda, jadąc pod silny wiatr. Męczyła mnie także ludzka chciwość i głupota, jaka napotkała mnie wzdłuż drogi DK13 (Szczecin - Kołbaskowo - Rosówek (granica)). Kompletna hipokryzja gminy Kołbaskowo. Na części drogi rowerowej sadzą drzewa. Na drugiej części drogi rowerowej gdzie te drzewa setki lat rosły - wycinają je.. Czy to nie jest hipokryzja?! Problem z drzewami nie występuje tylko w moich okolicach. Tutaj także. Do tego dochodzi problem śmieciowy, który obserwowałem przed Smolęcinem.. gdzie zanieczyszczony jest cały las. Ale i tak szkoda mi tych drzew. Nie padają one tylko wzdłuż drogi DK13. Na wsiach, które mijałem począwszy od Ustowa przez Kurów i Siadło Dolne / Górne tychże drzew trochę padło. I obawiam się, że kolejne także staną się historią -.- A to przecież specyficzny teren. Blisko przebiega odnóże Odry Zachodniej, pizga od rzeki, to górzysty teren. To jeszcze go kurwa ogołocić aby już w ogóle nie dało się tu jechać. Nie wiem co przemawia za tymi śmieciami, NIE!! KATEGORYCZNIE wszystkie pizdy, które niszczą naturę poprzez jej zaśmiecanie, niszczenie drzew i bezpodstawne zabijanie zwierząt (choćby dla trofeów i zabawy) nie zasługują na miano ludzi. To jest zwykłe ścierwo / śmieć, który nie posiada żadnych praw! Śmiecie praw nie mają! Przeraża mnie to co się dzieje w świecie i jak on wygląda. Ile w nim smutku, samotności.. Może na moje spojrzenie wpływa to, że dzisiaj znów powracały do mnie uczucia głębokiego smutku i żalu.. O tym jeszcze wspomnę a tym czasem zachęcam do przejrzenia mojej ostatniej Szczecińskiej trasy 50-tki z Listopada 2019 r: ZS: Trasa "50-tka" z 17.11.2019. Nieporównywalna pogoda, nieporównywalne warunki, które dzielą te trasy. No i drzewa, wówczas wciąż żyły, obecnie są zamordowanymi ofiarami postępu..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 530
Trasa nr [łączna]: 612
Trasa nr [na blogu]: 526
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 6
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 603 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 517 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2601.45 km
Stan Licznika Końcowy: 2654.19 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2659.46 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14848 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14901 km
Maksymalna prędkość: 40 km/h
Przejechałem: 52.74 km
Przejechałem [msc]: 230.13 km
Przebieg roweru [rok]: 230.13 km
Przebieg roweru [suma]: 22795.86 km
Przejechalem w 2020: 230.13 km
Podroż dookoła świata (2020) 0.5753 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 56.9896 [%] km
Czas jazdy: 03:27:40 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1437:10:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1213:44:35 h
Czas Jazdy Suma (2020): 15:21:15 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:21:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:24 h
Średnia: 15.29 km/h
Dzisiejsze małe wyzwanie dokonało się pomimo trójcy zniechęcaczy do jej dokonania się: wieje, pizga, napierdala - a jechać trzeba! Przebieg trasy jak zawsze taki sam, wyjazd z cholernego Łukasińskiego, z którego wybrałem się na Turzyn a z niego, mijałem niegdyś moje tereny.. akademik "slumsy", który szybko minąłem aby pojechać na Pomorzany, aby z nich wyjechać w pierwszą trudną część trasy - przez Ustowo po Rosow w Niemczech.. Pizgało mną stop.. Miejscami jechało mi się ciężko, już do samych Pomorzan ciężko miejscami, bez sił. Tłumaczyłem to pogodą i może coś w tym jest.. Apogeum i tak nastąpiło w Ustowie. Poddany byłem na działanie silnego wiatru i ludzkiej głupoty, która wzmaga popęd do zabijania.. Wzdłuż wsi Ustowo a potem Kurowa ciągną światłowody. W moich stronach też to robili rok temu: Noworoczna "trasa 20-stka" (02.01.2019). Teraz postęp dotarł również tutaj, pod Szczecińską aglomerację. Tylko odbywa się kosztem natury i daleko idącej głupoty i jakiegoś nie porozumienia. Część drogi jest tak zniszczona, że nie powinno się dopuszczać tu ruchu samochodowego. A co robią mądre władze z Aglomeracji Szczecińskiej?! Wyżynają drzewa, i po kawałku z dupy i bez sensu kawałek drogi zrobią.. Kawałek drogi naprawią a resztę dziur pozostawią. A niektóre są naprawdę ogromne! No cóż.. Im dalej w trasę tym gorzej. Wietrzny problem towarzyszył mi do Rosowa po Niemieckiej stronie. Towarzyszył mi na trasie również smutek. Gdzie nie spojrzę widzę smutek. Puste wsie, place zabaw, smutnych samotnych ludzi. To już nie ten sam świat jaki pamiętam z dzieciństwa :( Ten smutek nie jest nowy.. Towarzyszył mi jeszcze we wrześniu 2019 r. Dzisiaj udało mi się go jakoś przezwyciężyć: ZS: Krótsza trasa z 14.09.2019 r.. Choć nie jest dobrze. Już po powrocie z Niemieckiej granicy, minąłem kilka wsi, które zbiegać się będą ze Szczecinem i niechlubnie wróciłem. Na ostatniej prostej od Turzyna jadąc wzdłuż ul. 26 Kwietnia do ul. Taczaka mierzyłem się z silnym wiatrem.. Jak na początku tak i na końcu trasy. Łatwo nie jest. Mocno się dzisiaj umęczyłem ale trwałem w wyzwaniu! Nie było tak źle, trochę chłodno, ale też słonecznie.. Tylko ten wiatr.. Na koniec wpisu wspomnę o małym postanowieniu. No bo jak wiecie napęd Aurelii ma prawie 9k km przejechanych. Tą wartość osiągnę na kolejnej trasie.. związku z czym postanowiłem zbyt często nie robić zdjęć napędowi ani korbie. Tych co jakiś czas niepotrzebnie w 2019 r., nawaliłem począwszy od pamiętnej pod tym względem trasy: "Płonie" Gryfino. Problem w tym, że zdjęcia nie oddają tego co ja widzę. To bez sensu je robić, zbyt szybko i często. Stąd postanowienie, że zrobię najbliższe zdjęcia dopiero na trasie, na której będę mógł spokojnie po jebaniu pracy w policji, przejechać i wrócić za dnia.. A więc jeszcze kilka tyg, i tras i setek kilometrów minie :) Może napęd się nie rozleci.. W końcu to już 9 000 km! (prawie..)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)