Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie szlakami dobrze znanej, choć nie robionej w ramach tej nazwy tak często, bo dopiero drugi raz, trasy "Dobrych tras". Myśl o niej, i nadzieję o niej miałem już od początku wciąż trwającego 2021 r. Dzisiejszy dzień przynosi pewne rowerowe przełomy. Inaczej patrzę na pewne rowerowe sprawy jak mój ewentualny start w 147 Ultra Biku już w przyszły weekend. Czasu na niego nie ma za dużo. Na razie czas działa na moją korzyść, dopóty, dni nie zaczną się skracać to noce będą trwały coraz krócej. To jest akurat na plus, że robi się ciemno już teraz około 23 godziny, a jasno robi się już po godzinie 4 rano. Za kilka dni może być tylko lepiej. Nieco dłuższy dzień. I to mnie przekonuje. Wciąż pozostaje ewentualny problem jazdy i tak kilku godzin po ciemku. No w sumie noc nie powinna trwać więcej niż 6h. Po cichu liczę, że potrwa ok. 5h. Więc nie będzie to aż takie drastyczne przeżycie. Wciąż pozostaje jednak problem ewentualnych komarów. Muszę zacząć kurację dużą ilością wit. B. Mam nadzieję, że nie robię tego za późno i dosłownie po kilku dniach przyniesie to jakieś efekty.. Zapobiegawczo i na wszelki wypadek wezmę oczywiście jakiś spray cokolwiek na robactwo. Choć liczę, że naprawdę nocą ich nie ma i nie będą atakować.. Lampkę mam naprawioną! Udało się uratować mojego Magishine F3!! Nie będę miał więc problemu z ewentualnym wybieraniem innej lampki. Ta wciąż żyje. Więc nie będzie ograniczać mnie na trasie. I myślę, że pojadę. Przynajmniej spróbuję. Ile dam radę tyle dam. Należy pamiętać, że to nie są łatwe kilometry. Ogólnie 160 km nie jest łatwo przejechać. Ja ostatnio trochę osłabłem. A nie mam już czasu powrócić do tej formy co miałem.. Może coś mi z niej pozostało. Nie wiem. Nieco zniechęca mnie np. to jak wyglądał mój wczorajszy dzień: Dargosław: Pałac von Neste. Wróciłem taki zmęczony po trasie.. Padnięty.. A to tylko 80 km. A gdzie zrobić drugie tyle?! I to nocą i to w terenie?! Pocieszający może być fakt, że nie przyjdzie mi walczyć z wiatrem. Tylko jeszcze kwestia temp.. Może przyjdą jeszcze te cieplejsze noce. Choć chłodniejsze też mają swoje dobre strony - mam jako taką pewność, że robactwa nie będzie. Przy cieplejszych nie wiadomo. Nie mniej liczę na te +10℃ nocą.. Aby to się w miarę jechało.. Motywuje mnie do tego dzisiejszy wyczyn. Trasa była wielką walką z wiatrem, pojawiły się dość intensywne opady deszczu. Chłód nie był czymś obcym.. W ogóle tak mało przyjemnie jak się stało i nie jechało. I tu taki mały zawód, po towarzyszu dzisiejszej trasy BB. Zrezygnował z wyjazdu. A to on mnie tak ciśnie i namawia abym na tego 147 Ultra Bika jechał. A mam właśnie obawy jak wycofał się teraz z jazdy tak prozaicznego powodu jak trochę deszczu.. To co to będzie na tak długiej i wymagającej trasie. No aby się na końcu nie okazało, że "jadę" sam. Bo nie znam ani trasy ani nic. Więc jestem zdany na BB, bo on zna trasę.. To może być wyzwanie i to dość ciężkie.. No ale zobaczymy. Dzisiejsza próba się powiodła z czego się niezmiernie cieszę: Dobre trasy. To moje drugie podejście do tej trasy. Wówczas gdy przemierzałem jej szlaki pierwszy raz, wydawała się być zgoła trudniejsza i bardziej wyniszczająca. Teraz prawie 2 msc później, po przejechaniu kolejnych tras, i dalszym dobiciu napędu, opon.. Nie wydaje się już taka zła. Wydaje się, że jedynym ograniczeniem, problemem jest ta cholerna pogoda i nic więcej. Choć miejscami jechało mi się ciężko a nawet bardzo to sądzę, że nie było to spowodowane niczym innym jak tą cholerną pogodą..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 840
Trasa nr [łączna]: 921
Trasa nr [na blogu]: 835
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 95
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 912 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 826 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11474 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11553 km
Maksymalna prędkość: 38.8 km/h
Przejechałem: 79.33 km
Przejechałem [msc]: 838.14 km
Przebieg roweru [rok]: 3556.4 km
Przebieg roweru [suma]: 35567.76 km
Przejechalem w 2021: 3556.4 km
Podroż dookoła świata (2021) 8.891 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 88.9194 [%] km
Czas jazdy: 04:11:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2249:32:47 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2026:06:39 h
Czas Jazdy Suma (2021): 225:32:59 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 51:23:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:01:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:22:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:43 h
Średnia: 18.96 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego kolejny dzień z rzędu licząc od trasy: Dargosław: Pałac von Neste - prowadzi mnie taką zmienną pogodą, bardzo nie stabilną, deszczową i wietrzną. Zdaje się, że nawet ta dzisiejsza pogoda była gorsza od tej wczorajszej. Mocno wieje, pada. Choć deszcz skoncentrował się w jednym miejscu o jednym czasie koło godziny 15 pod Nowogardem. Gdyby udało się wyjechać szybciej to być może sytuacja wglądałaby inaczej. Ale to tylko takie gdybanie. Nie wiadomo jak by było gdyby. Sytuacja była taka, że wyjechać się udało przed godziną 14. Cała droga do Nowogardu wiodła jednak pod silny wiatr. To spowalniało nieco jazdę. Spowalniało mnie też zmęczenie, w końcu po wczorajszym dniu, po przejechaniu tych prawie 80 km, jestem dalej mocno zmęczony. I nie szło mi to za dobrze. Nie wiem czy dobrze wyczułem, ale podejrzewam, że BB też nie miał dzisiaj najlepszej formy do jazdy. Skąd więc pomysł, że za tydzień na nocnym rajdzie będzie lepiej? Trudno powiedzieć. Jednak naciskał, naciskał.. I w końcu choć nie jestem całkowicie do tego przekonany to jadę. No trudno. Mam w planie jutro w piątek tj. 28.05 opłacić ten wyjazd, do tej pory jeszcze tego nie zrobiłem. Pomimo tego, że mail z informacjami o płatności przyszedł już w poniedziałek.. No ale lepiej późno niż wcale. Opłacę i jadę. Dzisiaj sporo o tym myślałem, o tym i o takich antyrowerowcach np. z Reska.. To może tak w kontekście tego co się działo. To prawda, że pod samym Nowogardem złapał nas chwilowo deszcz. Schroniliśmy się na stacji cepeen w Nowogardzie, przeczekaliśmy ok. 20 min, jak się chmury rozejdą. Podjechaliśmy na dworzec główny PKS/PKP i tam szła kolejna chmura. Kolejny wyłączony z jazdy czas. Towarzysz BB, mimo mojego namawiania - zrezygnował z dalszej jazdy. Więc po długim straconym czasie, po godzinie 1630 gdzieś tak.. ruszyłem w dalszą drogę sam. Mijałem piękne wiejskie strony, całe żółte pola rzepaku, który tak pachnął świeżo zmoczony ulewnymi deszczami.. I tak mijałem pierwszy ważny punkt trasy wieś Dobra Nowogardzka. W ogóle dzisiaj się w pracy dowiedziałem przypadkiem, że jeszcze za Niemieckich czasów, wieś ta zwała się "Dobra Nowogardzkie", i podobno ten napis można spotkać jeszcze na dawnej kolei wąskotorówki w Dobrej, gm. Nowogard. A jakaś ciekawostka. Nie wiedziałem. Moja trasa, moja próba nie mniej trwała nadal. I niespodziewanie gdy już wyjeżdżałem z Dobrej, skręcałem na drogę w stronę Borkowa Wielkiego, towarzysz BB, wraz z żoną zjawili się tu autem. Zwabiła ich tu moja opowieść o pałacu w Żelmowie, do którego mieliśmy ewentualnie na chwilę wstąpić.. Miałem jednak nadzieję, że wybierzemy się tu rowerami. A nie w taki paskudny sposób, że autem.. Wiedziałem, że BB będzie żałował, że nie pojechał. Zrobiła się ładna pogoda, zazwyczaj słonecznie. Fajnie. Przyjemnie się jechało. Podjechali do tego Pałacu w Żelmowie, wkrótce zjawiłem się tam za nimi. Pokazałem im co i jak, opowiedziałem co i jak ;) Przy okazji zauważyłem, że pałac mocno został zniszczony. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to naturalny proces. Raczej ktoś temu pomógł. To aż nie możliwe aby aż tak bardzo poniszczał, gdy widziałem go ostatni raz kilka msc temu, we wrześniu 2020 r: Trasa na Pałacyki. To strasznie dobijające i smutne. Nie mniej dobijające i smutne jest też to, że trasa dobiegała końca. Z Żelmowa pozostawało mi do przejechania 29,99 km. Już blisko do domu, gdzie goniła mnie kolejna chmura. Niespodziewany mały deszczyk pojawił się w Resku. I tak pojawiła się ta niegroźna chmura. Burzowy szelf odbił bokiem na Łobez, Świdwin.. Przepięknie prezentował się na tle żółtych rzepakowych pól.. Wprost przepięknie.. Ostatnie kilometry trasy były już bardzo dynamiczne. Nie cichły jednak we mnie negatywne emocje skierowane do wszystkich takich antysportowców.. Zbyt wiele zła tacy wyrządzają.. To jest po prostu nie wiarygodne jak można mieć takie negatywne podejście do życia. Takie anty sportowe.. Mimo licznych trudów, niepewności, i nie małego zmęczenia przejechałem jednak trasę. Nie dałem się zmanipulować BB, który proponował, że może mnie też autem odwieść. Duma by mi na to nie pozwalała. Dopóty, dopóki mogę, dopóty dopóki będę walczył do końca.. Bowiem jak to już nie raz było wspomniane: MIARĄ SUKCESU JEST SUMA PORAŻEK. A rezygnacja z trasy bo mi zimno, bo źle się czuję bo coś tam.. Nie jest porażką. Jest zwykłą hańbą. Takie dezerterowanie. Uciekanie przed odpowiedzialnością jaką niesie za sobą rower. Być pokonanym przez trasę, walcząc na tyle co się da ponosi się tą porażkę, ale z godnością.. I z pewnością w moim rowerowym życiu nie raz jeszcze, i nie dwa będą takie sytuacje, że pogoda, że coś tam. Tylko nie można się poddawać z byle powodu. Trzeba walczyć. Ta dzisiejsza akcja w Nowogardzie te rozdzielenie się ze wspólnie pokonywanej trasy - nie było przykładem ducha sportowej rywalizacji i poprawnego sportowego zachowania. Zwykłe tchórzostwo, droga na skróty i niczym nieuzasadniona rezygnacja. Nie mam na to dowodów, ale sądzę, że gdyby nie ten deszcz, to BB szukałby innej wymówki. To było czuć od początku, że ma taki plan.. No trudno. Nie patrzę na innych. Tylko na siebie. I walczę o swoją rowerową pozycję! Ta trasa dzisiaj mi się udała. I to w całkiem niezłym czasie. Ciekawe jak pójdą mi kolejne wyjazdy, w tym te dwa duże rajdy na które tak mocno się przygotowuję..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)