15.01.2021
Jazda nr: 750

Tagi: iglice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego w założeniu miała być bardzo fajna i w ogóle. No ale ściślejszych założeniach to ja dzisiaj w ogóle nie planowałem nigdzie jechać. Większy wyjazd (70 km) trasę planowałem na sobotę. Miała to być trasa "Dobrymi drogami" - być może stanie się ona Cykliczną Trasą ;) Tych już co prawda trochę mam, no ale zawsze fajnie mieć więcej. A potem nimi i tak nie jeździć bo ile można jeździć tymi samymi haha :D Nie no, staram się jednak tymi cyklicznymi jeździć, ale na niektórych z nich faktycznie rzadko bywam jak Trasa 100-tka, trio_trudu, czy obecnie wszystkie związane ze Szczecinem. Choć gdy tam (w Szczecinie) niestety bywałem częściej to i tak niektóre z cyklicznych tras nie cieszyły się jakimś szczególnym uznaniem. No ale dobra, mam jednak bardziej popularne wyjazdy! :) I może w pewnych okolicznościach "Dobre trasy" byłyby częściej jeżdżone? To taka kilometrowa alternatywa dla Trasy Buszującego w Zbożu, nawet uwzględniając jej wariant omijający Łopianów i przebijanie się przez pole, co nie zawsze jest takie fajne. Szczególnie po deszczowych dniach.. No zobaczymy jak to będzie. Na razie mamy niespodziewane powtarzające się ataki zimy. I chyba pierwszy raz tej zimy utrzymujący się na stałe mróz. Nawet w dzień. A tak było np. dzisiaj. Skute drogi lodem, boczne drogi w ogóle nie odśnieżone. Drogi gminne, powiatowe też nie. Mimo, że temp. szybko spadała i zaczęła dochodzić do niskich wartości -2℃ co najmniej jak jechałem a na wieczór robiło się -4℃ miejscami nawet -5℃ i mniej. Robiła się chłodna noc. A ja dzisiejszej próby rowerowej nie przetrwałem. Mimo, że miało być fajnie. Wciągu dnia w okolicach 0℃, no może nawet +1℃. Była odwilż, niektóre drogi ładnie wyglądały. I było co dziwne naprawdę ciepło. Utrzymywał się jednak spory śnieg, który zdążył napadać z wczorajszej nocy na dzisiejszy dzień i nie stopnieć. Taka pogoda, zachęciła mnie do tego aby pojechać na pałacyk w Iglicach! Fatalnie utrzymane Polskie dorgi, a raczej brak utrzymania jeśli chodzi o drogi gminne / powiatowe, i mój błąd.. Niepotrzebnie wpierdzieliłem się za Reskiem na drogę przez Łabuń Mały do lasu. Miałem nadzieję, że sytuacja będzie lepsza ale nie. Przerosła mnie.. Nie byłem wstanie jechać, iść, ciągnąć Aurelii za sobą. Straciłem mnóstwo czasu.. A mrok coraz bliższy. Na domiar złego jestem pozbawiony mojego oświetlenia Maginshine F3, co mi szwankuje z jakiegoś powodu. Dopiero w przyszłym tygodniu w weekend daję oświetlenie do naprawy.. I pewnie dopiero po następnym tygodniu będę mógł po nie pojechać.. Ehh.. Po co pojawił się ten cholerny śnieg, ta cholerna zima? Już była odwilż, już robiła się wiosna po południami. Tylko dzisiaj się coś zepsuło.. W ostatnie jak najbardziej to działało: Trasa "20-stka" oraz Sina mgła. Już od lat nie było takich ataków zimy. A przecież ona nie jest czymś dobrym.. I problem z dojazdem do pracy, wlekę się strasznie bo nie idzie jechać. A drogi wcale nie posypane, ani nic. Większe ryzyko kolizji, i urazów. Większe koszta na ogrzewanie, i tak nie działające odśnieżanie. I utrudnione jeżdżenie rowerem. To takie pierwsze typowo prawdziwe zimowe dni. Bo w te ostatnich dniach były takie mocno nie typowe. Drogi nie były skute lodem i nie przejezdne.. Nie było atakującego mrozu.. A dzisiaj - no masakra. I mróz, przymarzło mi wszystko w Aurelii. Padły mi już na dobre hamulce. Dałem radę i tak z ogromnymi trudnościami dojechać, dowlec się tylko do Iglic.. Do celu mojej podróży, którym było pójście na Pałacyk w Iglicach w tej piękniej śnieżnej aranżacji. Takowa przecież nie prędko może się powtórzyć no i sam Pałacyk, pewnie nie długo postoi..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 755

  • Trasa nr [łączna]: 836
  • Trasa nr [na blogu]: 750
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 10

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 827 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 741 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8217 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8237 km

  • Maksymalna prędkość: 31.4 km/h

  • Przejechałem: 20.07 km
  • Przejechałem [msc]: 224.71 km
  • Przebieg roweru [rok]: 224.71 km
  • Przebieg roweru [suma]: 32236.07 km

  • Przejechalem w 2021: 224.71 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 0.5618 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 80.5902 [%] km

  • Czas jazdy: 02:01:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2039:33:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1816:07:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 15:33:25 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:33:25 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:33:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:33:21 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:20 h

  • Średnia: 9.95 km/h
Dzisiejsza mroźna, śnieżna trasa, choć fascynuje wieloma pięknymi zimowymi krajobrazami, nie jest do końca taką udaną wyprawą a przynajmniej przemyślaną. Nieco schrzaniłem sprawę z wybieraniem dróg, którymi pojadę. Moim priorytetem było jak najszybciej dojechać do Iglic, podjechać pod pałacyk, porobić parę fotek. Wraz z idącym zmrokiem kończy się sielanka i plusowa temp. A ta jak zaczęła spadać to na potęgę, bez żadnego opamiętania gdzieś z bezpiecznej granicy nieco ponad +1℃, zrobiło się -2℃ a potem momentalnie gorzej. Miejscami temp. spadała do -6℃. Nie był to problem od razu, choć główna dojazdowa droga do Reska (DW152) też jakoś zajebista nie była. Pobocze oblepione śniegiem, przez środek drogi utrzymywał się pasek śniegu. Nawet jedna kurwa bez rozumu w ciężarówce mnie tym całego ochlapała.. Cała Aurelia, ja w tym błocie. Bo ta kurwa jebana musi wyprzedzać już teraz natychmiast! Nie może chwilę poczekać aby za zakrętem zrobić to bezpiecznie. To wymusiło nie planowany postój, po którym z lasu pod wsią Czarne wyłania się przeładowana w wymordowanym drzewie ciężarówka. Beztrosko skręca w stronę Reska. Bez żadnego kierunkowskazu, żadnej refleksji.. Kurwa śmiecie jebane, mordercy!! I jeszcze ta kurwa co mnie tak mocno ochlapała. Pół drogi na gnoja kląłem. A dalej było tylko gorzej. Mogłem jechać przez Łabuń Wielki i się nie pierdolić. Ale nie, zachciało mi się jechać lasem. Już sam dojazd z Reska do Łabunia Małego i dalej w stronę lasu był tragedią. Nie posypana, nieodlodzona droga. Problemy z hamulcami w Aurelii. Masakra. Tam było więcej chodzenia niż jeżdżenia. Mogłem się jeszcze wycofać ale nie.. Odważnie jechałem dalej. Ale ten las mnie dobił. Rozjechana droga przez tych leśnych przestępców. Coraz więcej tego cholernego śniegu, gęsto ubijającego się w każdą szczelinę. Dawał się we znaki spadek temp. Wszystko zaczęło mi marznąć. Jazdę utrudniały zamarznięte pedały.. Nie jestem w ogóle przygotowany na takie warunki, taką pogodę. Nawet nie brałem pod uwagę tego, że tak skrajnie zimowe warunki mogą w ogóle zaistnieć! To jest totalne nieprzygotowanie. I pierwszy prawdziwy atak zimy w tym roku. Bo do tej pory były takie przymiarki. Mocno okresowe, zwykle z rana lub na wieczór ciężkie warunki. A wciągu dnia rosnąca temp. plusowa i wszystko się poprawiało. I na rowerze w ogóle tego nie odczuwałem, że jest zima.. Aż do dzisiaj. Przejazd lasem, ok. 4 km. Zajęło mi ok. godziny. Co chwila tak mocno zapychały mi się koła, że nie byłem nawet wstanie prowadzić roweru. Byłem przemoczony na każdym możliwym calu ciała, ubrania.. Przepocony, przemęczony. Napchałem się roweru, natraciłem sporo sił. Nie byłem wstanie ruszyć dalej. Masakra, która coraz mocniej się dłużyła. Traciłem już nadzieje, że stąd wyjadę. Jedno stawało się jednak pewne, wraz ze zbliżającą się godziną 16, że powrót do domu jest niemożliwy. Temp. już oscylowała w granicach -2℃. A wkrótce spadła jeszcze mocniej.. Przemoczone doszczętnie buty i ja. Nierówna walka z siłami natury aż wyjechałem na chyba gminną drogę między Łabuniem Wielkim a Iglicami. Ale właśnie jazda była nie możliwa. Mimo, że miejscami asfalt nie był taki zły.. Brak hamulców - kompletnie. Zamarznięte koła. Zamarznięte pedały. Dowlekłem się pod Pałacyk, gdzie ledwo przypiąłem Aurelię do płotu - bo mi zapięcie rowerowe tak mocno zamarzło. Wbiłem się na teren Pałacyku, zrobiłem parę naprawdę niezwykłych, przepięknych zdjęć z końcem dnia, w tej przepięknej zimowej scenografii. Wcześniej bo o tym nie wspomniałem tylko gdy zdołałem złapać sygnał w telefonie, wezwałem sobie tutaj pomoc drogową, co moim autem przyjechała ;) Nie było sensu walczyć z powrotem. To nierówna walka, mogąca nieść tylko więcej szkód niż domniemanych korzyści. Poległem na tej próbie.. Mam jednak niezwykłe doświadczenia z prawdziwie zimowego ataku.. Gdyby w Polsce zimy miały tak naprawdę trwać tygodniami, miesiącami a nie tylko sporadycznie jako jakaś fatalna anomalia, to trzeba byłoby naprawdę rozważyć odpowiednie przygotowania. To nie tylko strój ale także rower, odpowiednie buty.. Odpowiednie opony do roweru itd. A tak.. A tak jest nadzieja, że w połowie przyszłego tygodnia przyjdzie ocieplenie! Prognozuje się nawet po +7℃! I oby tyle już zostało do końca zimy. Starczy tego.. Już po dzisiejszym dniu mam tego dosyć, gdy wraz ze zmrokiem temp. miejscami spadała od -4℃ do nawet -6℃. A samą nocą jeszcze gorzej bo miało być ponad -10℃.. To trochę utrudnia moje plany na sobotę! No ale się nie poddaję i póki co chcę jutro jechać. Najwyżej podobnie jak dziś się nie uda.. No trudno.. Nie jest to żadną ujmą na honorze jeśli poniesie się porażkę w walce. Ujmą jest ponieść porażkę w ogóle nie wstając do wyzwania..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15stycznia2021zdj1.jpgtrasa15stycznia2021zdj2.jpgtrasa15stycznia2021zdj3.jpgtrasa15stycznia2021zdj4.jpgtrasa15stycznia2021zdj5.jpgtrasa15stycznia2021zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)