20.12.2020
Jazda nr: 731

Tagi: MM, iglice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest spełnieniem choć jednego z moich noworocznych oczekiwań! Nie z mojej winy - kilkukrotnie była ta trasa przekładana! Ale w końcu się udało pojechać na te Iglice, na ten cały pałacyk. I co jest wielką niespodzianką nie byłem sam! Towarzyszył mi dzielnie kolega MM ;) Powoli będzie szło zrobić z niego rowerzystę! ;) No i fajnie, że nie byłem dzisiaj sam - w końcu to ważna okoliczność - tyle razy w tym roku - a dokładnie 15 razy - byłem na odwiedzinach w Iglicach. Nie za każdym razem Urbexowo. Dziś np. nie Urbexowo. Nie było zwiedzania, nie byliśmy w środku. W środku pałacyku - mogłem ocenić niekorzystne podjęte tam zmiany z ostatnich tygodni a nawet miesięcy miałem okazję w dniu wczorajszym (19.12). Pierwotnie to właśnie wczoraj chciałem tam zajechać rowerem - gdy do w Pałacyku były odwiedziny innych osób.. No ale niestety się nie udało wczoraj podjechać. Zbyt szybko musiałbym tam być. A z rana było strasznie zimno i mglisto. Byłem taki zniechęcony aby jechać. I byłem autem. No ale dzięki temu mogłem pojechać także do Żelmowa. Rowerem wczoraj nie dałbym rady zaliczać tych wszystkich punktów.. Także jakaś z tego korzyść była. Korzyść z dzisiejszego dnia też ;) Nie często zdarza mi się wyciągać kolegę MM na tak długie trasy.. :D Jakie to tam długie zresztą.. Tylko 16 km jak dla niego. Dla mnie nieco więcej.. Dojechać i wrócić z Reska daje prawie 13 km w jedną stronę. W dwie strony mamy już prawie 26 km. Tak piszę, że prawie bo w praktyce jest mniej i zależy w które dokładnie miejsce się wybieramy. Zwykle liczę odległość do domu kolegi MM, wtedy mamy 12,7 km. Nie jest to daleko, tylko na takie jesienno-zimowe miesiące może to być ciężka wyprawa. W taką jesienno-zimową porę zwykle nie wybieram się dalej niż ok. 30 km. To taki optymalny dystans. Czasem się zrobi coś bliżej 50 km jak dzisiaj ale to już nieco ciężej. A mnie i tak ciężko będzie do końca roku dobić do 500 km w msc (brakuje mi 292 km dokładnie) po dzisiejszej trasie nieco mniej ale i tak dużo.. A po cichu mimo wszystko liczę, że sumaryczny przebieg Aurelii przekroczy do dnia 31.12.2020 - 32 000 km. To będzie oznaczać, że moja przednia opona Schwable Mundial - ma przebieg 16 000 km. Co oznacza rekord, bowiem pierwsza oryginalna przednia opona Aurelii swój żywot skończyła na przebiegu dokładnie: 16 088 km. Przekroczenie tej magicznej bariery jeszcze w tym roku, co normalnie już by się stało gdybym nie był chory i parę dni mi nie odpadło.. Pozwoliłoby mi żyć rekordem od pierwszych tras zbliżającego się 2021 r.. Nie odchodząc jednak zbytnio od tematu, bo teraz będę coraz częściej myślał o końcu roku, podsumowaniu roku... Skupię się na mojej pałacykowej historii spisanej na przełomie tych 12 minionych msc..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 735

  • Trasa nr [łączna]: 817
  • Trasa nr [na blogu]: 731
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 211

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 808 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 722 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7689 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7731 km

  • Maksymalna prędkość: 35.6 km/h

  • Przejechałem: 42.48 km
  • Przejechałem [msc]: 251.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 9164.96 km
  • Przebieg roweru [suma]: 31730.69 km

  • Przejechalem w 2020: 9164.96 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 22.9124 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 79.3267 [%] km

  • Czas jazdy: 02:57:12 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2006:09:54 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1782:43:46 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 584:20:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:02:12 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:35 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:46:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:32 h

  • Średnia: 14.4 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest moją ostatnią, jest moim ostatnim zmaganiem się z postanowieniem noworocznym jakim jest regularne (co najmniej raz w miesiącu) odwiedzanie Pałacyku w Iglicach. Zaczęło się tak niewinnie na początku tego kończącego się roku: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Styczeń. Ciężko uwierzyć, pojąć to jak szybko mija czas. Przecież co dopiero zaczynał się, przecież co dopiero trwał ten cały 2020 r. A teraz już się kończy, tak nagle, tak niespodziewanie.. Zabiera ze sobą tyle wspomnień i dobrych chwil, które tak niespodziewanie mijają. Cały rok ciężkich zmagań, które popsuła niespodziewana sytuacja w Lutym - gdy postanowiłem drugi raz odwiedzić Iglice, a te zostały ogrodzone siatką! Od tej pory: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Luty 2 - było znacznie trudniej odwiedzać te miejsce. W kolejnych miesiącach musiałem przełazić jak jakiś złodziej przez dziurę w murze w jedną, w drugą stronę. To było skutecznym zniechęcaniem do tych działań.. Po kilku msc było ciężko tutaj przyjeżdżać choć sprzyjała mi życiowa niespodziewana sytuacja jaką było rozstanie się z pierwszą pracą, w której i tak mnie nikt nie chciał i nie szanował - z pracą w KWP Szczecin. Dużo czasu i miesiące szukania nowego zajęcia, pozwalały skupiać się na niczym innym jak tylko jeżdżeniu co pozwalało nabijać kilometry.. A jednak i tak było mi ciężko przyjeżdżać do tego miejsca. To robiło się męczące.. :) I nie zawsze z taką pasją tu bywałem. Aby ograniczyć trudności związane z przyjeżdżaniem do Pałacyku - zwykle przyjeżdżałem na początku miesiąca. Czasami miałem towarzystwo.. (: Najgorzej jednak było się zabrać za przyjazd tutaj w Grudniu - ten ostatni raz. Nie udało się zrobić to na początku miesiąca na planowanej trasie: Szlakami PRLu. Nie udało się także zrobić tego po wspominanym weekendzie gdzie niespodziewanie dopadła mnie choroba, która skutecznie wyłączyła mnie z jeżdżenia na wiele dni.. W zasadzie dzisiejsza trasa to pierwsza jakaś dłuższa po moim powrocie do zdrowia.. I dzisiaj nie byłem sam ;) Towarzyszył mi dzielny towarzysz MM, który upierał się aby nie jechać, a jak już pojechaliśmy to okazało się, że było fajnie i naprawdę warto było pojechać.. ;) No bo kiedy ja bym się mylił jeśli chodzi o kwestie rowerowe?! No ja się nigdy nie mylę jeśli chodzi o takie kwestie! :) Zawsze warto pojechać. Szczególnie, że pogoda naprawdę fajna. Dzisiaj maksymalna temp. to nawet +6℃. Jak na Grudzień to bardzo ciepło. I słonecznie więc przyjemnie się jechało.. I ostatnie odwiedziny zaliczone. Teraz już tak szybko się tutaj nie wybiorę. Może gdzieś na wiosnę Kwiecień-Maj jak będę organizował objazd pałacykowo-blokowy. Mam już w planie taką większą trasę przez Iglice, przez Starą Dobrzycę przez Przemysław i przez Smorawinę po Żelmowo i przez Żerzyno na Makowice - Lotnisko. Tylko to już poważna trasa.. Ze 100 km może więcej wyjdzie.. Więc nie zabiorę na nią MM ;) Ten się raczej nie da przeszkolić na tyle aby był wstanie zmierzyć się z takim wyzwaniem. No cóż, nie przedłużając to koniec pewnej epoki i projektu, który trwał przez 15 tras w tym kończącym się 2020 r.. :) Było fajnie, lecz jak wszystko - musiało się kiedyś w życiu skończyć..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20grudnia2020zdj1.jpgtrasa20grudnia2020zdj2.jpgtrasa20grudnia2020zdj3.jpgtrasa20grudnia2020zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)