15.02.2023
Jazda nr: 1178

Tagi: wsch_slonca, trPracy, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego - kolejna prowadząca mnie do szkoły. Dzisiaj była w końcu ładna pogoda! I dzień się ładnie zaczął. Choć mroźno. Zacząłem trasę od mijania wschodu słońca! Nie często mam szansę widywać wschód słońca - częściej widuję zachody słońca. Świadczą o tym również statystyki - bez dzisiejszej trasy wschody słońca (na blogu) czyli od 2016 r. pojawiły się tylko 14 razy. Ostatni raz w 2021 r. na trasie: "40 000" Aurelio !: X Rajd DZSZCZ - dzień 1. Czyli widać, że nie często mam szansę podziwiać wschód słońca na rowerze. To nie oznacza oczywiście, że nie często jeździłem z rana... (choć to zależy od pory roku) - najłatwiej o zachód słońca jeszcze w zimę (styczeń - luty) gdy jest w miarę późno. Nieco później gorzej... Następuje bardzo wcześnie i jest problem. Trudniej po prostu na ten wschód się załapać. A z drugiej strony nie zawsze jeździłem z rana. Wiele razy jeździłem do pracy w Szczecinie. Jednak w czasie zmieniały się godziny wschodu słońca. I fakt, że zwykle wyjeżdżałem przed godz. 7 rano nie pomagał mi w pochmurne dni. Czy dni w których wschód słońca następował przed moim wyjazdem. Czyli gdy było już jasno z rana. A tak było już pod koniec lutego zawsze. Dzisiaj mi się poszczęściło. I miałem okazję z Aurelią uczestniczyć w trasie przy pięknym wschodzie słońca. W ogóle cały dzień był ładny. Choć z rana mroźno (-2℃). Tak sobie pomyślałem nawet, że fajnie by było zrobić trasę 50-tkę. Jednak moje ambicje przegrały z niczym innym jak ze zwykłym zmęczeniem. Nie było pięknego dopełnienia dzisiejszego dnia trasą. Nie byłem wstanie. O czym się przekonałem wracając do domu po szkole. Po kolejnym mało udanym (i produktywnym) dniu.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1185

  • Trasa nr [łączna]: 1264
  • Trasa nr [na blogu]: 1178
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 18

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1252 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1166 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12820.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12841.95 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 12766.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25291 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 25312 km

  • Maksymalna prędkość: 29.2 km/h

  • Przejechałem: 21.35 km
  • Przejechałem [msc]: 265.34 km
  • Przebieg roweru [rok]: 487.07 km
  • Przebieg roweru [suma]: 49541.32 km

  • Przejechalem w 2023: 487.07 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 1.2177 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 123.8533 [%] km

  • Czas jazdy: 01:18:12 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3143:47:28 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2920:21:20 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 35:39:32 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:51:08 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:58:52 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:52 h

  • Średnia: 16.42 km/h
Dzisiejsza trasa była przerostem ambicji nad możliwościami. W zasadzie od początku tygodnia jestem aktywny rowerowo. Trochę po szkole chodzę. A także wczoraj (14.02) spędzałem mocno aktywnie dzień. To musiało doprowadzić do sytuacji w której byłem już po prostu wykończony. I nie byłem wstanie więcej z siebie wydusić. Tak się stało dzisiaj. W tym pięknym dniu. Jednak dalej ciągnęło się nieudacznictwo które mam w życiu wpisane. Mieliśmy sobie w szkole zrobić grilla. Jednak dzisiaj nie udało mi się go rozpalić. A gdy już się za niego brałem było po godzinie 11. Późno. Co nie którzy już chcą tu kończyć za szybko... I tak się robota nie klei. Mam wrażenie, że bardziej czas marnuję niż cokolwiek w tej szkole, w ferie udaje mi się osiągnąć. Zresztą poza szkołą w pozostałą część coraz dłuższego dnia... Nie jest również za wesoło. Jakoś ten czas, w tą porę roku mi nie sprzyja. To niepotrzebnie ciągnąłem tego cholernego grilla ze sobą. Wczoraj jeszcze miałem zamarynowane mięso... Dzisiaj tak pasowało. Bo w sumie jutro ten tłusty czwartek to nie bardzo... No nie ma za bardzo kiedy. Dzisiaj najbardziej pasowało - wtorek nie bo to Walentynki były. Nie wypadało. W czwartek nie - bo tłusty czwartek. Jedynie dzisiaj. A wyszło jak wyszło. Nie pocieszony wracałem do domu. Miałem nadzieję na trasę 50-tkę. Jednak już pod Grębocinem dopadło mnie takie zmęczenie, że ledwo co przewijałem nogami aby jechać dalej. I to był koniec dla mnie na dzisiaj. Fajna pogoda. Trochę mi jej szkoda. Co jednak poradzić skoro organizm się zbuntował. Za dużo się wymaga i tak jest - trzeba też odpocząć... Więc dzisiaj już nigdzie nie jeździłem.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15lutego2023zdj1.jpgtrasa15lutego2023zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)