21.12.2022
Jazda nr: 1154

Tagi: JS, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa - powiedzmy, że to taki fajny happening. Wciągu dnia w szkole sobie tak pomyślałem, na taki fajny pomysł wpadłem. I nie zamierzam z niego rezygnować przez nie planowany deszcz. Bo miało nie padać a padało. Miało sobie wciągu dnia po padać i koniec. No ile może się ciągnąć taka pogoda? A to jednak. Dalej padało. A ja mimo tego, że na finale tego niezbyt udanego 2022 r. pod wieloma względami, jestem do tyłu ze wszystkim (znowu z wpisami na blogu, z raportami, itd. itp.), postanowiłem dzisiaj po luzować. Jest okazja bo jadę do serwisu w Gryficach, zrobić hamulce. Bo tak się niefortunnie okazało po wczorajszej trasie: Finał "Wstępując w noc", że w zasadzie nie mam żadnych hamulców. Tylny mam odpięty i nie zepnę, tam linka, pancerz wszystko wylatuje. A do tego nie zepnę go bo od razu szczęki bez żadnej ścieralnej nawierzchni blokują się na kole. I taki jest finał. Tylko moja irytacja i wkurwianie. No ale to akurat wina hamulca - wyrobił się, zepsuł. Już kilka tras temu był problem z jego ustawianiem: Historiami Szczecina. Wtedy kolega WG próbował go ogarnąć. No ale nie dało rady. Na chwilę jest lepiej i tak się psuje. Ostatecznie postanowiłem wymienić klocki bo nie mam na czym jeździć. A także przy okazji potwierdzić stan, zużycie obręczy kół. W przypadku koła przedniego oznaczałoby to i tak wymianę całego koła na nowe bo nie opłaca się przekładać piasty, na której trochę jeżdżę... Bo to się skończy pewnie tak jak w 2020 r., że ta piasta po prostu zakończy swoje życie zaraz po przełożeniu: Dobra: Nowe trasy i awarie. Dosłownie kilka tras po przełożeniu padła do końca. A zaczęło się coś z nią dziać już w pierwszych kilometrach po serwisie: Gryfice: test nowego osprzętu. Więc dla mnie oczywista jest wymiana całości. A wygląda na to, że ta będzie prędsza niż bym sobie tego życzył. A co gorsza tylne koło też pada. Robię je co chwila i ciągle coś nie tak. Przy okazji dzisiejszej wizyty, jak byłem wciągu dnia szkolnego w Gryficach, umówiłem się na wizytę maksymalnie do godz. 16, kupiłem nowe klocki. Sprawdził mi w serwisie te koła. I przy okazji wymiany klocków podciągnął trochę szprycy zarówno na tylnym i przednim kole. I tu i tu jest źle. Rozregulowało się. No tak. Tylko ja nie dawno robiłem koła. Były wymieniane szprychy i regulowane w dniu 25.11. Czyli od trasy: Trasa na i przez Iglice. Cała jego robota pierdolnęła na nowo. Do tego mam znowu zjechane klocki do zera i to dosłownie. Więc co by nie mówić. Już po kołach. Zniszczone obręcze niszczę w szybkim tempie klocki. Kupiłem dwie pary klocków - lepsze (na przód) i gorsze (na tył). Tylko dowiadując się, że przód jest w gorszym stanie niż tył (jak to możliwe w ogóle?!), to nie wiem czy nie byłoby rozsądniej kupić dwóch gorszych par. Bo się okaże, że za góra miesiąc i tak będą zjeżdżone... No dobra to lepsze klocki: 25 zł i gorsze 10 zł. A to nie koniec pewnie niepotrzebnych wydatków. Bo już nie liczę centrowania tylnego koła, wymiany szprych. A do tego dzisiejszy serwis 30 zł mnie kosztował. W sumie nie dużo uwzględniając wykonane czynności (wymiana linki, pancerz dla tylnego hamulca) i poprawienie centrowania koła przód i tył. Bo znowu pływały i było trudno ustawić te hamulce. Co by nie mówić to jest zrobione "na chwilę", na "dojazd". Bo te rozwiązania nie wytrzymają już zbyt długo. Cały czas miałem nadzieję, że duży serwis zrobię dopiero po 50 000 km z Aurelią, po zimie. Gdzieś przełom Luty / Marzec. No ale serwis "HobbyBike" się upiera abym maksymalnie do 20.01.2023 r. u niego był. I kto wie czy tak nie będzie. Nie jest mi to na rękę. No ale może nie będę miał wyjścia? W końcu nie wiadomo czy koła wytrzymają. A też nie wiadomo co będzie się działo dalej ze zjeżdżonym napędem i pieprzniętą tylną przerzutką. Od dawna obstawiałem, że jedna z tych dwóch rzeczy zmusi mnie do zrobienia serwisu - tylne koło, rozleci się do końca (nie zakładałem, że przednie również może! - a wygląda na to, że przednie szybciej się rozleci niż tylne) albo padnie przerzutka. Teraz nie wiem co się będzie działo. To w końcu jeszcze miesiąc czasu. Dużo może się wydarzyć. A tak naprawdę wszystko zależy od pogody i moich możliwości. Przy dobrej pogodzie jest duża szansa, że będę sporo jeździł i często. Więc szansa na jakieś awarie będzie większa. A ponadto - jeśli się okaże, że za kilka tras znowu mam zdarte klocki... To ja już na pewno kolejnych nie założę bo to nie ma sensu. A jeździć bez hamulców? Na zdartych klockach będę dobijać i tak dobite koła. Więc wyjścia innego jak wymiana kół, hamulca tył, i klocków dla hamulca przód i tak nie będę miał i tak. Więc odwlekam z przyczyn ideowych pewne czynności w czasie. Tylko czas ich wykonania i tak mnie dopadnie i tak. A znając życie stanie się to jakoś niefortunnie... W nie odpowiednim czasie czy na jakieś ważnej wyprawie. Ważny temat. Tylko nie wspomniałem ani słowa o dzisiejszej wycieczce! Nadrobię to nie mniej w drugim szczegółowym akapicie dzisiejszego wpisu!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1160

  • Trasa nr [łączna]: 1240
  • Trasa nr [na blogu]: 1154
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 198

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1228 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1142 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12116.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12132.27 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 12057.27 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24657 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24673 km

  • Maksymalna prędkość: 25.7 km/h

  • Przejechałem: 16.07 km
  • Przejechałem [msc]: 403.48 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7577.45 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48831.76 km

  • Przejechalem w 2022: 7577.45 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 18.9436 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 122.0794 [%] km

  • Czas jazdy: 01:09:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3095:23:27 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2871:57:19 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 501:03:08 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:43:42 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:50 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:33 h

  • Średnia: 13.97 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w dużej mierze skupiała się na wariackim dniu w szkole. Wszyscy wszędzie jeżdżą i dużo dziwnych rzeczy robią. I tak np. wciąż toczy się temat tego durnego pomysłu konkursu dla szkół z organizacji CECH. Już przez ten konkurs wczoraj nie udało mi się szybciej wyjść ze szkoły: Finał "Wstępując w noc". W związku z czym z większymi utrudnieniami mijała mi ta trasa. Było też zagrożenie takie, że z zniechęcenia, ze zmęczenia sobie odpuszczę. Bo to było by najwygodniejsze rozwiązanie. Po prostu nie jechać po nocach w tą niepewną brzydką pogodę. Lepiej było zostać w domu, odpocząć. Napoić się herbatkami owocowymi. Zamiast tego jednak pojechałem i po wielu trudach pokonałem całą nie łatwą ani też nie krótką trasę. To w końcu prawie 60 km. A ten durny konkurs dalej ingeruje za bardzo w nasze życia. Z tego względu delegacje z SP3, i z naszej szkoły (SP Trzygłów) dzisiaj jak na złość kręciły się wokół pewnego budynku na ul. Mickiewicza w Gryficach, i po samych Gryficach. Mam wrażenie, że jeździli za mną tego dnia - byłem przecież też w szkolnych sprawach w Gryficach nie tylko swoich. No ale pewne organizacyjne problemy, i tak załatwiły sens tego konkursu. Co niektóre nie odpowiednie osoby mogły oczywiście niesamodzielnie, bo samodzielnie nie są wstanie dochodzić jakichkolwiek wniosków, - być naprowadzone na pewne myślenie. Kto z kim jeździ. A co ich to?... I ten cyrk tak się ciągnął dzisiaj cały dzień. A mimo to, tak przed świętami, w dzisiejsze późne po południe. W zasadzie noc. W ten najkrótszy dzień w roku zamarzyła mi się pizza Mafia. Tylko dobra pizza Mafia jest w pizzeri w Golczewie. A nie chciało mi się tam jechać :( Więc wziąłem mięsną z pizzeri w Płotach. Wziąłem ze sobą grilla przenośnego, załatwiłem kilka kawałków suchego drewna. I umówiwszy się z koleżanką JS, pojechaliśmy do Łopianowa. Plan był taki aby zrobić nawrotkę przy kościele w Łopianowie. I w powrotnej drodze gdzieś przy lesie rozpalić tego grilla. I tak zrobiliśmy! Tylko takie szczęście mieliśmy, że wtedy zaczął padać mocniejszy deszcz. I tak było przez dłuższą chwilę. Mimo tego, rozstawiłem grilla, rozpaliłem. Podgrzało się na nim pizzę! :-) I było naprawdę sympatycznie. Bez deszczu byłoby fajniej i może zostałoby się dłużej. A tak trzeba było wracać dalej pod nocną osłoną z bardzo fajnego happeningu. Który kończy panowanie nocy w tym roku! :) Dziś najkrótszy dzień. Zaś od jutra... Powoli i stopniowo z dnia na dzień będzie się ten trend odwracać i wszystko będzie zmierzać w dobrą stronę! A tak na końcu odpiszę, że koleżanka JS po tej pizzy to tak sił nabrała, jak ruszyła to jej dogonić nie mogłem! I jak to jest, że niektórzy nie jeżdżą i nie jeżdżą. A potem jak zaczną... To tak to się kończy. Znowu życie pokazuje mi, że sport nie jest dla mnie, i nie nadaje się do niego. Bo wszyscy inni jakieś postępy mają. Są silniejsi, lepsi, szybszy. A ja nie. Nie wyjdę z tego żałosnego poziomu który reprezentuję :( No ale chociaż pizza z grilla, w deszczową noc była. Na pocieszenie.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21grudnia2022zdj1.jpgtrasa21grudnia2022zdj2.jpgtrasa21grudnia2022zdj3.jpgtrasa21grudnia2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)