Trasa z dnia dzisiejszego taka niedługa, spokojna, piękna ale też smutna. Łączy wiele czynników z tej coraz bardziej zaawansowanej jesieni, z której już tak nie wiele będzie zostawało.. Dzień po dniu, gdy dni będą się coraz bardziej skracać, a to będzie miało negatywny wpływ na mnie i na moje jazdy, będzie coraz mniej tej pięknej jesieni, a coraz więcej smutku :( Tak jak dzisiaj. Od paru dni czekałem na taką pogodę jak dzisiaj - aby było słonecznie, fajnie. I co z tego, że jest słonecznie jak wieje.. No ale dobra.. Nie można mieć wszystkiego a już na pewno nie jesienią. Jest ładnie, wieje, ale za to temperatury nie są takie złe. Nadal jest dobra pogoda koło +13℃. Nie jest źle. Zgodnie z planami na taką pogodę ruszyłem na Lotnisko-Makowice. Zależało mi na drodze na wieś, która jest piękna w taką pogodę, w taką porę roku. No przynajmniej na razie jest piękna ;) Bo pewnie jak będę jechał np. za tydzień to tych liści za wiele nie zostanie. A wtedy nie będzie pięknie. Będzie co najwyżej smutno. I nie jest mi smutno tylko z tego powodu. Chciałem, czekałem na to przez cały 2019 r., poruszałem ten temat 16 razy + dzisiejsza trasa, więc z dzisiejszą trasą 17 razy - temat RUR. Chciałem aby zniknęły już, aby ich nie było. I to się faktycznie dzieje. Z trasa na trasę: Makowice-Lotnisko z 26.10, Tęczowy zachód słońca, Makowice-Lotnisko: Pożegnanie rur itd, itd... Zbliżamy się do wyczekiwanej trasy "Uwolnionego lotniska", gdzie tych rur już po prostu nie będzie. Od Września jest i tak progres, bo można już wjeżdżać na część lotniska gdzie skład rur pozostawał. Obecnie jest on coraz uboższy. A mnie z jakiegoś powodu to już tak nie cieszy. Może nauczyłem się żyć z tym widokiem. A teraz wydaje się być jakoś tak pusto, jakoś inaczej. Mimo, że wracamy do czegoś co było, to już nie jest ta sama rzeczywistość, która zaczęła się zmieniać, od kiedy po raz pierwszy poruszyłem ten temat we wpisie: Makowice-Lotnisko z 16.09.2018 r.. Powinno mnie to cieszyć, w końcu jest tak jak chciałem. To kwestia najbliższych dni, może tygodni. Nie chcę znowu być złym prorokiem, bo mnie się znowu nie uda wywróżyć ale wiele wskazuje na to, że do końca miesiąca nie będzie już tych rur tutaj. I mimo, że unikałem tego tematu przez większość 2020 r. (bo do Września) to od Września lawino coraz częściej go poruszam. Niby mnie to smuci, że coś się jednak zmienia, i pewna rzeczywistość, do której się przyzwyczaiłem już taka nie będzie, a z drugiej chciałbym aby ten problem już zniknął. I on faktycznie zniknąć musi :) Mam swoje źródła, które sięgają samego Syndyka (właściciela lotniska), że umowa na przechowywanie wygasa z końcem 2020 r., więc siłą rzeczy najbliższe tygodnie będą decydujące. Teraz mam tą cichą nadzieję, że naprawdę w końcu ruszą dupę i raz dwa wywiozą to co pozostało bo naprawdę nie jest tego już tak dużo. Raz dwa to pójdzie i będzie można zakończyć ten temat. Aby przyspieszyć realizację tego planu, tu z tego miejsca, w ramach ostatniej szansy i zrekompensowania się za ostatnie antyrowerowe zachowania, wzywam MM aby pojechał ze mną w przyszłym tygodniu w wybranym dniu na Lotnisko, zrobić pierwszą próbę trasy Makowice-Lotnisko: Uwolnione Lotnisko. Gdybyśmy jednak nie trafili, i okazałoby się, że rury nadal będą.. To nic się nie dzieje. Kolejna próba nastąpiłaby 2 tyg później - szybciej nie ma sensu.. Im bliżej będzie końca roku, tym większa na to szansa. A nie mam innej możliwości kontrolowania tego tematu jak po prostu nie jeździć tam i nie sprawdzać czy ubyło i o ile ubyło.. A znowu nie chcę się bawić nie wiadomo jak długo i często w próbę uwolnionej trasy. Bo na dobrą sprawę mógłbym jeździć tam codziennie. No ale przecież nie o to chodzi..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 708
Trasa nr [łączna]: 790
Trasa nr [na blogu]: 704
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 184
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 781 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 695 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6851 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6874 km
Maksymalna prędkość: 31.8 km/h
Przejechałem: 23.73 km
Przejechałem [msc]: 65.81 km
Przebieg roweru [rok]: 8308.44 km
Przebieg roweru [suma]: 30874.17 km
Przejechalem w 2020: 8308.44 km
Podroż dookoła świata (2020) 20.7711 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 77.1854 [%] km
Czas jazdy: 01:18:12 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1947:58:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1724:31:55 h
Czas Jazdy Suma (2020): 526:08:35 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:46:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:34 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:09 h
Średnia: 18.25 km/h
Dzisiejsza jak już wspominałem taka przelotnie smutno-fajna-szczęśliwa a przede wszystkim ładna, dająca nadzieję trasa - poprowadziła mnie w te historycznie znane, ważne miejsce, które kojarzę przede wszystkim z dzieciństwem, które minęło gdzieś tam daleko i dawno temu. Mimo tego mijającego czasu wciąż do niego wracam, odtwarzam tamte chwile. I próbuję w rzeczywistości, zmieniającym się świecie odnajdywać tą stabilizację, którą dawno utraciłem, gdzieś daleko za sobą. Choć już mnie męczy jeżdżenie tu, bo ile można jeździć w jedno i to samo miejsce, przecież niczym nowym mnie nie zaskoczy (a może?), to wciąż powracam :) Czasem z przyzwyczajenia, czasem z celem ukrytym (jak dziś), a czasem nie mając innej możliwości. Dzisiaj tak naprawdę chciałem podziwiać drzewa, rosnące przy głównej drodze na Makowice (Płoty - Makowice), którą najczęściej jeżdżę. To są głównie klony, które mienią się przepięknymi barwami. A gdy świeci słoneczko jak dziś jest po prostu cudownie. Tylko trzeba pamiętać, że czasem przychodzą szare, krótkie dni. I wtedy nie mieni się już złotolistna piękna jesień, a w sercu smutek się tli.. Taki depresyjny stan, który wzmacnia samotność, wykluczenie, brak zrozumienia. No ale przecież nie o tym jest dzisiejsza historia. Jest o zmianach na Makowicach, na lotnisku, które latami było tą spokojną oazą, łączącą dawne dzieje, z moich dziennych wspomnień aż do 2018 r., gdy równowaga się zachwiała. Gdy zdarzyły się tutaj pewne zmiany, które zagościły na dłużej, ponad 2 lata.. Wywarło to na mnie jakiś wpływ, bo jak już wspominałem w pierwszym akapicie, kończenie się rurowej inwazji powinno mnie bezdyskusyjnie cieszyć. W końcu na to czekałem, na to liczyłem. A tak nie jest. Wręcz przeciwnie, przedłużający się ten cały proces w czasie, obserwowanie jak te rury powoli znikają, i wszystko wraca do dawnej rzeczywistości mnie smuci.. I tak sobie myślę, że obecnie może mnie cieszyć jedynie pozytywna zmiana pogody: Po 20℃ w Listopadzie! - TwojaPogoda.pl. A to co się dzieje obecnie na lotnisku już mnie nie cieszy. I może będzie lepiej dla wszystkich jak sprawa szybko się skończy. A nie będzie tak sztucznie przedłużana. Bo ja dla mnie to co się dzieje na lotnisku od miesięcy, tego trwającego 2020 r., to jest jakaś maskarada. Jakby nie można było na raz wywieść tego całego śmietnika i dać ludziom żyć, opłakiwać to co było, bo jednak szło się do tego stanu rzeczy przyzwyczaić. A tak ta agonia, ta zmiana, dążenie do tej dawno utraconej stabilizacji ciągnie się w czasie i ciągnie.. Niedługo się okaże, że temat rur będzie więcej razy omawiany w 2020 r., niż był w całym 2019 r., gdy ciągle tam jeździłem. Teraz będę jeździł aby sprawdzić czy to już, czy już czas na napisanie wpisu w pełni pożegnalnego i zamykającego rurowy projekt związany z Makowice-Lotnisko. Wstępnie na jego zamknięcie szykuję się na przyszły tydzień i mam nadzieję się nie zawieść, aczkolwiek biorę pod uwagę to, że tak się może stać, że kwestia Uwolnionego Lotniska będzie się przedłużała coraz bliżej granicy końca roku 2020, gdzie licząc od dzisiaj do końca roku pozostało tylko 58 dni...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)