Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w strony mojej Fajnej trasy! W sumie od nie dawna, zgłębiam te strony, te miejsca pod tym tytułem - choć oczywiście, te strony, te miejsca te drogi w różnym stopniu znam! :) Najmniej i wciąż tajemnicze są lasy ciągnące się od Świeszewa przez Mechowo, Upadły po Golczewo. Ja tego chyba nigdy nie ogarniam jak to działa :) Brakuje mi orientacji w terenie, a zdaje się, że każdy mój wyjazd na szlaki Fajnej Trasy to będzie taka niepewność do ostatniej chwili czy oby na pewno dobrze jadę, i tak do momentu aż zobaczę drogę, która prowadzi donikąd indziej jak do Podłęcza. Wieś, którą wyjątkowo ciepło wspominam z podróż z przed lat, do czasów do których z sentymentem wracam: Przygoda w Podłęcze. Może jestem zbyt sentymentalny, tego nie wiem.. Ale jakoś brakuje mi życia z tamtych lat.. Tego co było, minęło, co odeszło - pozostawiając mnie samego w obliczu tego nowego, nieznanego co dopiero ma nadejść.. A przecież to co nowe, to co nadchodzi czy to co się dzieje.. To jakoś nie napawa optymizmem. Idzie jesień.. Znowu jesień.. A wraz z nią przygnębienie. Znowu będę czekał tylko na to, kiedy będzie wiosna, kiedy będzie znowu fajnie i ciepło. A tym czasem się nie zdołam za dużo nacieszyć bo znowu będzie jesień, znowu będzie zimno i nieprzyjemnie i nie fajnie i w ogóle.. Wszystko takie na nie w tym życiu.. To nie dość, że jesień, mocno zmienna pogoda. Jakieś zniechęcenie i coś co u mnie jest tradycją, że ja się zawsze źle czuję.. To jeszcze ten wirus pierdolony, ten covid cały. Co rusz nowe straszenie UBywateli, nowe obostrzenia. Cyrki takie.. Gorzej jak za okupacji. Wyjść na dwór można jedynie w kagańcu xD A ja sobie rowerkiem z moją dzielną i wierną Aurelią jeżdżę bez kagańca.. I nikt mnie do tego nie zmusi. Nie boję się milicji i nie dam wywierać na siebie niczym uzasadnionego wpływu, który ma ograniczać moją wolność. Nie zmienia tego oglądanie milicji na drogach, a dzisiaj wyjeżdżając z Golczewa takową mijałem ;) I jakoś nikt się nie zatrzymał, nie czepiał.. Trasa choć jesienna i początkowo trudna, i ciężka.. Z kilku powodów.. Użerałem się z nie chcącymi się ładować akumulatorkami do kamerki, użerałem się z wciąż trwającym skurwysyństwem - przestępstwem zakrojonym na szeroką skalę (wycinanie drzew, niszczenie natury), to na domiar złego były jeszcze komary (w październiku komary ehh) i zmienna pogoda. Mimo szlaków Fajnej Trasy, przejawiały się w niej elementy niefajne. Nawet się tak zastanawiałem czy nie nazwać dzisiejszego wpisu w taki sposób: Fajna trasa: nie fajne zbrodnie. No bo co mam pochwalać niszczenie natury, które wciąż trwa, zmiany są widoczne gołym okiem. A dzieje się coraz gorzej. I trudno mi nazywać to co się dzieje tragedią, że w wyniku oddziaływania natury, przez ludzką chciwość i głupotę, ludzie tracą życie, majątek, dach nad głową.. Sami sobie winni choćby przez przynależność do gatunku ludzkiego i braku oddziaływania na te bezprawne, godzące w ludzką godność i poszanowanie natury działania, które wciąż trwają.. Wiele się dzieje podczas takich tras. Nie inaczej było dzisiaj. I jak to zwykle z rowerem bywa, nie żałuję, że pojechałem. Choć muszę przyznać, że pogoda się mocno podczas dzisiejszego dnia zmieniła. Zmieniło się także moje nastawienie do trasy, z ambitniejszego, przez znośne i jest ok, do jednak ciężkiego.. Już na sam koniec jak zaczęła się prognozowana zmiana pogody - jej załamanie: Apogeum ulew..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 696
Trasa nr [łączna]: 778
Trasa nr [na blogu]: 692
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 172
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 769 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 683 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6278 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6331 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 52.94 km
Przejechałem [msc]: 328.56 km
Przebieg roweru [rok]: 7765.79 km
Przebieg roweru [suma]: 30331.52 km
Przejechalem w 2020: 7765.79 km
Podroż dookoła świata (2020) 19.4145 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 75.8288 [%] km
Czas jazdy: 03:28:26 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1913:29:23 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1690:03:15 h
Czas Jazdy Suma (2020): 491:39:55 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:53:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:36:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:31 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:42 h
Średnia: 15.27 km/h
Dzisiejsza trasa choć miejscami ciężka, to do zrobienia i się udało. Jak większość wyzwań dzielę je na małe odcinki, z którymi próbuję sobie poradzić - odcinek do Golczewa, z Golczewa na skrzyżowanie Sosnowice, do Świeszewa, potem Zagórcze itd. itd. Wszystko jest do zrobienia jak ma się odpowiednią motywację a ja taką mam, choć trochę zniechęcony czasem bywam. Za bardzo udziela mi się jesień, a ta bywa demotywująca. I sama pogoda nie zawsze jest zachęcająca. A dzisiaj tak właśnie dziwnie z tą pogodą było. Trochę wiało ale miałem głównie z wiatrem albo boczny to tego tak nie odczuwałem. Spokojnie sobie jechałem, po drodze miejscami niezbyt dobrze się czując ale to mi jakoś przeszło i mogłem śmiało jechać dalej. Mijając dobrze znane strony. Gdy mijałem Golczewo, coraz więcej oznak jesieni, kolorowe drzewka, tak smutno się robi.. Najbardziej rzuca się w oczy ludzka głupota, wszędzie chodzą w tych kagańcach jak małpy w cyrku.. A ja mijałem się z milicją i się nie zląkłem, jechałem dalej. Mam na nich wyjebane. Niech się zatrzymują. Niech łapią. Nie boję się ;) Nie dam się zniewolić.. I tak.. Jechałem dalej sobie spokojnie aż do skrzyżowania na Sosnowice - tu trochę gorzej, przejazd przez las też tragiczny. Nie dość, że komary atakują to jest mało przyjemnie, i po błocie.. Jakoś jednak musiałem sobie poradzić, przedrzeć się przez to a przy okazji nie wkurwiać się za mocno na to, że nie ładują mi się cholerne akumulatorki. Mam albo rozwalone kable USB, albo sama ładowarka pod akumulatorki dla kamerki nie daje rady. Tradycyjnie we znaki daje się także potrafiąca zrywać i szarpać na niektórych przełożeniach przerzutka. Choć dziś nie jest tak źle jak na trasie w miniony weekend: Trasa buszującego w zbożu. Wtedy mi się wszystkie biegi srały i to jeszcze przed jazdą po polu! Wskazuję na to aby ktoś nie pomyślał, że winę ponosi zabrudzenie napędu.. Bo tak nie jest.. Nie mniej ten dzisiejszy leśny odcinek jest zły. Sporo się zmienił od mojej ostatniej jazdy. Wszystko wyrżnięte, zniszczone.. A zbrodnie trwały nadal. Jak jechałem było słychać jak rżną kolejne drzewa. Zresztą nie tylko tutaj pod Świeszewem ale także przed Uniborzem w tym lesie.. Tu też rżną wszystko - banda skurwysynów bez rozumu.. Oby tak kurwa te drzewa im na łby pospadały. Tak jechałem i kląłem na nich! Bo co innego mi pozostaje zrobić! A trasa trwała dalej.. W miejscach, które mijałem przechodził deszcz. Wszystko mokre. A teraz się zrobiło na niedługo słonecznie, fajnie.. Już za Świeszewem podziwiałem tęczę.. A potem już było szaro, coraz mocniej wiało.. Jeszcze do Zagórcza jechało mi się ok. Ale już na drodze z Zagórcza na Wytok, a nie mówiąc o odcinku dalej tj. Wytok - Gardomino.. Pogoda się mocno zepsuła. Dorwał mnie deszcz, zrobiło się szaro, brzydko i nieprzyjemnie.. Taka bardzo dołująca pogoda panowała.. Wszechogarniający smutek, wyrażony w łysiejących kasztanowcach, które mijałem.. Ostatnie kilometry od Wanierowa to już masakra. Coraz mocniejszy wiatr, deszcz i nadchodzący coraz szybciej mrok.. Gdyby tego było mało to rozładowywał mi się akumulatorek w kamerce. A nie mam za bardzo jak go wymieniać i na co wymieniać.. No bo wszystko po rozładowywane - nic się nie chce ładować.. Więc nie wiele myśląc, tylko działając bo co mógłbym innego zrobić - cisnąłem ile mogę - miejscami nawet +30km/h mną stop.. Aby dojechać jak najszybciej.. I jakoś jeszcze przetrwać tą dzisiejszą próbę :) Później będzie lepiej i łatwiej.. No bo mam już zamówione nowe akumulatorki, do piątku je odbieram.. Będę miał już na czym jeździć i nie będę się denerwował, że nic mi tu nie działa i wszystko się rozładowuje, nie chce się ładować. A takie stawanie, kombinowanie, sklejanie tego wszystkiego taśmą.. Szlak mnie już trafia - a tym bardziej, im bardziej moje działania z biegiem czasu okazują się coraz mniej skuteczne..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)