10.10.2020
Jazda nr: 690

Tagi: busz_zboz, wiejskie_przygody |

Trasa Buszującego w zbożu, jest zwykle pełną niespodzianek, deszczu, błotnistą i niezbyt ładna przygodą w niezbyt ładnej pogodzie :) Tej trasy za dużo nie robiłem.. Mimo, że to nie jest nowy projekt.. Ale takie są moje skojarzenia, które nie inaczej wyglądają w dniu dzisiejszym. No normalnie jakby się wszystko przeciwko mnie zmówiło, w ten czas, w ten dzień gdy postanawiam robić trasę buszującego w zbożu. To moje kolejne podejście do jej zrobienia w ostatnich dniach.. W ogóle miałem w tym roku takie postanowienia - związane z wyjazdem na Zalew Szczeciński z Gryfusami, pierwotnie w Kwietniu - przeniesione na Październik.. I odwołane. Co mnie zresztą bardzo wkurwiło i załamało. Już nic o tym nie pisałem, a wiem o tym od wczoraj.. Wczoraj mnie wkurwiały inne zagadnienia: Narnia: "w natarciu zła". To dzisiaj się mogę pożalić na nie odbywający się X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego. Wszystko przez rzekomego wirusa - koronawirusa - czy coś takiego.. Wszystko idzie zgodnie z planem. Zaczęła się jesień i nagle słupki zakażeń mkną nieustannie w górę. I w górę i w górę. Bez opamiętania. Do tego ten jebany skurwysyn morawiecki postanawia przywracać restrykcje ogólnokrajowo a nie tylko w wybranych miejscach, co zresztą nigdy nie miało sensu. Związku z ową sytuacją te kurwy bez mózgu z Gryfusa postanowili odwołać rajd. Ja się zatem pytam dlaczego oni ten pierdolony rajd ustanowili tak późno jak druga połowa Października?! Kto to widział o takiej porze roku planować tak długie trasy?! I to dni krótkie, i zimno. I odwołali kurwa.. I nie wiadomo czy ten rajd się w ogóle odbędzie i kiedy. Postanowiłem jednak mimo wszystko w nim wystartować. Nawet jeśli miałbym jechać sam to sam pojadę. Rozbiję to sobie na 2 dni, bo na jeden o tej porze roku to przesada.. To w końcu nie jest mały dystans. Wyjdzie ok. 250 km.. I właśnie związku z przygotowaniami do X Rajdu Dookoła Zalewu, w pierwotnym terminie na Kwiecień.. Miałem regularnie robić trasy Buszującego w Zbożu - nie wyszło, zatem na jesień już od Września miałem robić i też nie wyszło. Eh. Miałem jechać wczoraj była ładniejsza pogoda, ale jakoś mi się nie chciało. Pozostawiłem to na dzisiaj.. Gdy pogoda idealna nie jest. Taka deszczowa, zimno jest.. Nieprzyjemnie. Tak jesiennie. Mimo to pojechałem, mimo początkowych trudności i zniechęcenia, udało mi się ten czas przetrwać i pojechać. Najgorszy był dla mnie pierwszy odcinek trasy do Golczewa. Miałem pod wiatr. Jechało mi się ciężko i mało przyjemnie. A gdyby tego było mało to we znaki dawały mi się dwa problemy - akumulatorki w kamerce - te chyba się psują na potęgę. Nie chcą się ładować, ładowarka nie chce się ładować i się rozłącza. A na domiar złego mam rosnący problem z przerzutką, który od dzisiaj staje się bardziej dobitny i nie dotyczy już tylko wybranych dwóch przełożeń. Według wskazań manetki chodziło o przełożenia 5 i 3. Gdzie jak długo czy dłuższą chwilę na tym jadę to zaczęło się coś dziać, szarpać łańcuchem, przeskakiwać, nie chce się ustawiać. Dzisiaj problem dotyczy już praktycznie połowy manetki, i zaczęło mi szarpać łańcuchem nawet na przełożeniu rzekomo "1". No rzekomo bo jest źle ustawiona przerzutka i nie bierze największej koronki kasety (32t). Znany problem. To ma rzekomo dotyczyć tego, że kończy się ta przerzutka i umiera.. Temat omawiany po ostatniej wizycie w serwisie jeszcze w Sierpniu - wiele kilometrów temu: Makowice-Lotnisko & Nowe drogi. Aktualnie jest gorzej bo się pierdoli od 1 do 5 przełożenia wg. wskazań manetki. Bez wyższych przełożeń bym sobie jakoś poradził ale bez niższych? No bez przesady... Tak nie może być.. Eh.Na jutro jeszcze planuję małą trasę, może się poprawi żywot tej przerzutki, a jak nie to w poniedziałek (12.10) podjadę do serwisu na jej wyregulowanie.. Jak się nie da, bądź nic to nie da to do końca tygodnia z niechęcią ale wymienię tą przerzutkę. Nie może być tak, że zostaję praktycznie bez biegów, bo się pierdoli równo. I nie może być też tak, że akumulatorki mi się nie ładują, bądź starczają na bardzo krótko. A z tym się właśnie dzisiaj mocno użerałem. Nie tylko z wiatrem ale to w jedną stronę ale z przerzutką, z bateriami w kamerce. Ciągłe stawanie, wymienianie.. No chuj mnie strzeli.. A to dodatkowo jeszcze pogoda.. Złapały mnie deszcze, wpierdoliłem się w takie błoto, że masakra.. Iść nie szło a o jeździe zapomnij. Ujebany cały w błocie, przemokniętym wracałem.. I tak się na trasie Buszującego w Zbożu niestety często dzieje.. Dzisiejszy dzień nie jest odosobnionym przykładem..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 694

  • Trasa nr [łączna]: 776
  • Trasa nr [na blogu]: 690
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 170

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 767 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 681 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6184 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6255 km

  • Maksymalna prędkość: 39.8 km/h

  • Przejechałem: 70.86 km
  • Przejechałem [msc]: 252.45 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7689.68 km
  • Przebieg roweru [suma]: 30255.41 km

  • Przejechalem w 2020: 7689.68 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 19.2242 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 75.6385 [%] km

  • Czas jazdy: 04:16:25 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1908:20:39 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1684:54:31 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 486:31:11 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:44:18 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:37:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:43 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:40 h

  • Średnia: 16.61 km/h
Dzisiejsza choć udana to była ciężka trasa, ciężka próba. Szczególnie jak wspominałem w akapicie wyżej, to nie jest moja pierwsza próba czy pierwsze podejście w okresie jesiennym do zmierzenia się z tą trasą. Ostatnie podejście skończyło się szybciej niż zaczęło a opisuje je historia bardzo deszczowego, nieprzyjemnego i paskudnego weekendu: Deszczowy Rajd. Miałem jechać, przejechać się. Miało być tak fajnie no ale nie wyszło. Co się dziwić. Mnie to nic w tym cholernym życiu nie wychodzi. A teraz sytuacja jest o wiele gorsza. Coraz gorsza sytuacja epidemiologiczna w kraju. Społeczeństwo mocno głupieje i daje się manipulować. Jest bardzo mocno podatne na wpływy. Dzisiaj tak mijałem wielu debili, jedzie taki poza miastem / wsią, dookoła nikogo poza pierdolonymi samochodami, no ale tych od dawna jest za dużo i tym należałoby się zająć a nie głupotami.. I jedzie w kagańcu, podciągniętym aż pod oczy. Ludzie w miastach w większości tak paradują i tak łażą. Czego się oni tak do cholery boją?! Represyjne jednostki terroryzowania społeczeństwa nie będą wstanie wyłapać, zniewolić każdego! Społeczeństwa jest więcej niż represyjnych trybików komunistycznej władzy rządzącej! Dzieją się cuda.. Wkrótce znowu zakażą wychodzić z domu. A takie cuda już na wiosnę miały miejsce i przez to nie odbył się X Rajd Dookoła Zalewu.. Ale kurwa inne rajdy Gryfusowe się odbyły i to mnie wkurwia.. Rugia się odbyła, Ultra Gryfusowy Maraton na jeden dzień Rajdu Dookoła Zalewu też się odbył. A ta najważniejsza dla mnie impreza się nie odbędzie.. I wszystkie moje przygotowania, poświęcenie... Co z tym? To wszystko się ma iść jebać tak? Nie! Tak nie będzie. Najwyżej pojadę sam na rajd, bądź z chętnymi osobami i tyle.. Nie poddam się. I nie dam się zniewolić! Jestem koronasceptykiem i nim pozostanę, to jest chory żart, i nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Mamy taką porę roku, że łatwo się przeziębić. A w powietrzu od zawsze latało od zajebania wirusów.. Także.. Na dzisiejszą wyprawę mimo zakazów / nakazów - wymuszanych siłą przez rząd - udałem się bez kagańca na ryju. Zmagałem się z wiatrem w pierwszą stronę trasy. To były także zmagania się ze swoimi słabościami i konsekwencją działań. Aby się nie poddać, walczyć i jechać. Udało się przezwyciężyć kryzys. Dalej było znacznie lepiej i łatwiej.. Z Golczewa do Stuchowa, prosta przyjemna droga. Tylko ciągle było szaro.. Tak brzydko, szaro.. Ale jakoś jechałem.. Podziwiałem coraz więcej kolorów na drzewkach.. Jedyny piękny punkt jesieni. Na drodze ze Stuchowa do Gryfic, miałem już więcej problemów na jeździe. Złapał mnie pierwszy przelotny deszcz, nie trzymały mi ładowane akumulatorki do kamerki - musiałem co chwila wymieniać - a to mnie bardzo wkurwiało. Miałem coraz większe problemy z przerzutką. Zdążyłem już trochę przemarznąć to dodatkowo mnie irytowało.. Ale jechałem dalej w myśl niezłomnej zasady - byle dalej. Tylko coraz bardziej mnie to wkurwiało.. Pocieszałem się faktem, że będąc już pod Gryficami zostało mi tylko 20 km.. Wiązało się to z kilkoma wymianami akumulatorka, co było bardzo wkurwiające.. Po niedzieli jak już wezmę pierwszą wypłatę z nowej roboty, to zamówię nowe akumulatorki i być może inną ładowarkę. To może być wina ładowarki bo nie wierzę, że co chwila pierdoloną mi się kable USB, że ja mam kurwa co miesiąc nowy kabel USB kupować.. Bo to jest coś nie tak. Osobna sprawa jest taka, że te oryginalne akumulatorki są wyjebane. Nie trzymają, szybko się rozładowują. Choć, na jednej baterii jechałem przez prawie 25 km.. Ale potem było gorzej.. Coraz gorzej.. Początkowo jeszcze do 10 km robiłem. Ale już później 3-5 km i stawać, wymieniać. I stawać - i wymieniać. To już nie jazda. Pod Gryficami wymieniałem akumulatorek, zjechałem z Gryfic na Łopianów i wymiana.. Za Łopianowem - znowu wymiana.. I to w bardzo nie korzystnych warunkach. Dorwały mnie idące za mną chmury. Rozpadało się, nim dobrze wjechałem na pole. Momentalnie zrobiło się tu straszne błoto.. Masakra. Jechać prawie nie jechałem bo się nie dało. Tylko prowadziłem a miejscami wręcz ciągnąłem rower, będąc narażonym na pełne oddziaływania deszczu.. Sytuacja poprawiła się w Bądkowie. Jednak dla mnie było za późno. Ostatnie kilometry do domu, ostatnia wymiana akumulatorka.. I goniłem ile mogłem.. Czekają mnie w najbliższych dniach spore wydatki.. Pewnie skończy się na wymianie przerzutki w Aurelii. Daję sobie i jej jeszcze jednak tą szansę, że zaryzykuję regulację. Może akurat. Przy okazji zdobędę kolejną opinię czy to kwestia przerzutki czy czego.. I ewentualnie w nadchodzącym tygodniu wymienię przerzutkę. Przecież nie pojadę wstanie w którym pierdolą mi się wszystkie przełożenia na dwudniowy rajd, którego suma kilometrów zbliża się do 250.. Będę miał jednak kilka dni aby protestować przerzutkę po regulacji. Jak nic to nie da to wymieniam. Nową przerzutkę jeszcze w Sierpniu kupiłem. Nie wiedziałem ile jeszcze obecna wytrzyma. Ale z tego co widzę, to ładnie się trzyma.. Te ponad 30k km zrobiła.. To może faktycznie czas na wymianę.. :) A tak jeszcze na koniec wpisu rozwinę jedną myśl - z Bądkowa pogoda się zaczęła poprawiać. Deszcz przeszedł, i już nawet nie było pochmurnie tylko zrobiło się słonecznie i przyjemnie. To naprawdę bardzo uczciwe i budujące -.- Gdy ja jechałem to było szaro i nie przyjemnie. A gdy wracam to się robi ładnie..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10pazdziernika2020zdj1.jpgtrasa10pazdziernika2020zdj2.jpgtrasa10pazdziernika2020zdj3.jpgtrasa10pazdziernika2020zdj4.jpgtrasa10pazdziernika2020zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)