07.03.2019
Jazda nr: 367

Tagi: tr100stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem! Nie dość, że naprawdę zapowiada nadejście wiosny! Gdyby nie ten porywisty, silny wiatr, który niekiedy tak wieje, że ja pierdolę, to można by powiedzieć, że naprawdę nadeszła wiosna! W najcieplejszym momencie dnia nawet +16℃. Bardzo ładnie, bardzo ciepło tylko wietrznie. Na dzień dzisiejszy postanowiłem sobie, że chodź bym nie wiem co by się działo, wiało, padało, istne katastrofy miały miejsce - nie poddam się, zrobię to, przejadę moją 100 km trasę! Muszę! Nie miałbym może takiego ciśnienia na taką trasę gdyby nie planowany wyjazd, na IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego. Zacznę powtarzać - bo to prawda, że wydarzenie ma miejsce za szybko, jak na długość trasy (to jest 260 km w 2 dni). Dla wielu osób, w tym dla mnie - będzie to dość duża odległość. Oczywiście nikt tego wprost z organizatorów - klub rowerowy GRYFUS nie chce powiedzieć, ale jazda dzień po dniu, to tak jakbyśmy jednego dnia zrobili taki dystans. Do tego ta powtarzana jak manta - turystyczna prędkość na poziomie 20-25 km/h. Nie bez powodu o tej prędkości wspominam - dzisiaj dużą część trasy pokonałem w takich prędkościach, korzystając z wiatru. Gdy jednak miałem pod wiatr ledwo 13 km/h jechałem.. Także to nie jest tak, że da się całą trasę jechać tak szybko, bo sobie ktoś wbije do pustego łba, że wyjeżdżając o 7.00 rano musi do 14.00 dojechać (robiąc 150 km) -.- Co by się stało gdybyśmy dojechali o 16 czy 17 godzinie? Ale za to jechali o wiele spokojniej. Naprawdę turystycznie 15-20 km/h. A jak już tak na godzinie zależy to wyruszyć o wiele szybciej :) Po co potem cisnąć. To przecież nie wyścigi są. Właśnie przez wzgląd na tą imprezę, na którą chcę jechać. Wmawiam sobie, że dam radę jechać jak inni rowerzyści, że mogę być jak oni. A to nie prawda. Dla mnie 100 km dystans o tak wczesnej porze roku to duże wyzwanie, z którym można sobie nie poradzić, o czym świadczy moje pierwsze podejście do trasy: Porzucone wyzwanie z 24.02.209. Tylko jak teraz tak myślę o tej trasie z 24.02. To myślę, że dałbym radę zrobić ten dystans. Po prostu za szybko się poddałem. Dzisiaj nie chciałem tego błędu popełniać, chodź było mi ciężko. Najcięższy był początek trasy - wiało, było odczuwalnie zimno i jeszcze raz: wiało tak, że ja pierdole. Już po 18 km nie chciało mi się jechać.. Wtedy zeszła na mnie moc nadludzka, jak depnąłem to poszedłem całą trasę, mając tylko miejscami chwilę słabości, gdzie musiałem walczyć z silnymi podmuchami wiatru, i efektami ludzkiej chciwości. Dzisiejsza trasa mi się UDAŁA! Powiem więcej, to jest moja NAJSZYBCIEJ ZROBIONA (w sensie pory roku) trasa 100 km, i gdyby tego było mało, to czas jaki osiągnąłem i średnia jazdy jest znacznie lepsza aniżeli za moją pierwszą 100 km trasą z 2018 r.: Wyzwanie - próba determinacji z 29.04.2018 r. Może to kwestia wiatru? ;) Wiatr ten przeszkadzał i pomagał. Gdy miałem z wiatrem gnałem na spokojnie i bez zmęczenia > 20 km/h. Nie mniej i tak obawiam się 150 km trasy z takimi prędkościami.., z którą będę musiał się zmierzyć z końcem Kwietnia. A więc już niedługo. To może być dla mnie za duże wyzwanie, mogę nie podołać. O jeden dzień bym się tak bardzo nie martwił, nawet jeśli miałoby to być 200 km jednego dnia. Bardziej martwię się o to, że trasa podzielona jest na dwa dni, co może być dla mnie zgubne. Jak to jednak będzie to czas pokaże. Dzisiaj dałem sobie radę, jeszcze w Marcu będę jeździł na innych długich dystansach (ponad 100 km), aby zbierać formę na dłuższe dystanse, aby z powodzeniem dać sobie radę na zbliżającym się evencie. Chcę wykorzystać czas, pogodę. Póki jeszcze nie zacząłem pracy ;) Którą zacznę prawdopodobnie na początku Kwietnia. Wtedy forma moich treningów i wyjazdów ulegnie zmianie. Póki co cieszę się z mojego małego zwycięstwa, z mojej małej trasy :) Małej ale znaczącej. I jeszcze raz powtórzę: to najszybciej zrobiona trasa 100 km w sezonie! Ewidentnie pogoda dopisuje. Pozostaje nadzieja, że w kolejnych latach efekt ocieplenia się klimatu będzie jeszcze wyraźniej widoczny :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 370

  • Trasa nr [łączna]: 453
  • Trasa nr [na blogu]: 367
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 26

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 448 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 362 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 10481.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 10581.72 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 10490.69 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10215 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10315 km

  • Maksymalna prędkość: 42.3 km/h

  • Przejechałem: 100.22 km
  • Przejechałem [msc]: 144.36 km
  • Przebieg roweru [rok]: 751.45 km
  • Przebieg roweru [suma]: 17899.44 km

  • Przejechalem w 2019: 751.45 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 1.8786 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 44.7486 [%] km

  • Czas jazdy: 05:44:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1125:46:48 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 902:20:40 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 46:03:34 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:50:47 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:42 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:20 h

  • Średnia: 17.48 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpocząłem po godzinie 9. Nie wiedziałem co mnie na niej czeka, co zobaczę, co przeżyję i czy w ogóle się uda. A powiem tak, początek trasy był ciężki, chciałem się poddać już po 18 km.. Zacząłem trasę z przejaśnieniami na horyzoncie, i mokrymi drogami. Wieczorem i rano padało. Prognozy pokazywały, że dzisiaj będzie pochmurnie. Tak jednak na szczęście nie było. Wiatr rozganiał chmury, jechałem więc z przejaśnieniami, większość trasy pokonałem w słonecznej aurze, która na dobre towarzyszyła mi od Nowogardu po Modlimowo. Dopiero za Modlimowem zmieniła się pogoda.. słonko się schowało, pojawiały się złowrogie chmury. Wciąż było jednak ciepło, wciąż wiało i dmuchało.. Wciąż jednak jechałem. Już wyjścia nie miałem :) Za daleko dojechałem aby móc się poddać. Pierwsze kilometry były ciężkie, chodź śmiało ruszyłem w stronę miasta, kierując się do wsi Słudwia. Dopiero w Słudwiach zwolniłem, ciężko kilometr po kilometrze jechałem w stronę skrzyżowania z Reskiem (DW152). Tuż za wsią Łowiska miało miejsce dziwne zdarzenie. Nie potrafię go wyjaśnić ;o Pojawił się dziwny dźwięk i w powietrzu rozległ się głos: TU POLICJA.. kurwa co to było!? XDD Żadnej policji nie widziałem, pościgów też nie. Długo nad zdarzeniem myślałem jadąc dalej, kierując się w stronę Reska. W końcu na tych całodniowych trasach, a przynajmniej trwających dłuższy czas trzeba coś robić. Ma się więc sporo czasu na rozmyślanie :) Jadąc do Reska ciekawie nie było, mijać ślady ludzkiej chciwości, powycinane drzewa.. Nie mogłem jednak przypuszczać, że z czasem będzie gorzej. Gdy już do Reska wjechałem jednego takiego przestępcę mijałem. Stał na stacji benzynowej, trzymając na pace zamordowane drzewa. Nagonkę na takie samochody i sytuację z niekontrolowanymi wycinkami drzew zacząłem w 2017 r., gdy sytuacja stała się dość patowa. A fala zniszczeń z każdym tygodniem, miesiącem osiągała coraz większy zakres -> Truskolas z 27.01.2017, Wietrznie, mokro, lodowato !. Falę zniszczeń, widziałem a raczej słyszałem przy lasach Taczałów, Makowic od strony Reska.. Gdy dojechałem do punktu mojego zwykłego postoju (53.7388901,15.3613746). Miejsce niegdyś piękne i niewinne, dziś coraz bardziej smutne i puste. To tutaj właśnie mia 18 km mojej trasy. Moja chwila załamki gdy chcę się poddać. Chcę wkrótce odbyć na Żerzyno (Taczały). Aby lasem skrócić swoją dzisiejszą trasę. Stojąc właśnie tutaj przy tym lesie, słyszałem pracujące tam piły, co rusz upadające drzewa. Skurwysyny bezrozumne, nieustannie od ponad 2 lat wszystko niszczą, wycinają, wyżynają. Po drodze, ta piękna droga z Reska do Nowogardu, mocno się zmieniła. Wiele drzew padło ofiarą ludzkiej chciwości, nadmienię kolejnych drzew.. W tym miejscu gdy stałem coś się stało. Bo gdy ruszyłem dalej, zostałem obdarowany nowymi siłami. I już nie w myśl mi było zawracać, skracać drogi! Zacząłem jechać bardzo szybko, nawet > 20 km/h. I dobrze mi się jechało. Miejscami było uczucie, że jest zimno, ciężko. Przezwyciężałem jednakże te problemy aby jechać dalej, aby jechać dalej. Wkrótce minąłem Nowogard, gdzie miałem ciekawe zdarzenia. Robiłem sobie zabawy z kierowcami osobówek, którzy mają problem z wyprzedzeniem roweru XD Wyprzedzali mnie, a ja wkrótce przyspieszałem i ich wyprzedzałem, a oni znowu mnie a ja znowu ich XD Na początku drogi przez Nowogard miałem problem ze zjechaniem na ścieżkę rowerową. Duży ruch aut za mną, a nie chciałem się zatrzymywać więc jadę wzdłuż DW144. A co wyjście mam? ;) Po co te ścieżki rowerowe tak dziwnie robią. Powinni one iść wzdłuż ulicy a nie. Heh :) Wkrótce minąłem Nowogard, i byłem spokojny o moją dzisiejszą trasę. Wyszło słoneczko. Było fajnie, ciepło, gdy jechałem w zaciszu drzew, jechało mi się dobrze, spokojnie - wiatr nie przeszkadzał. Problem jest tam gdzie drzew brakuje. Po drodze mijałem skutki wichur z tego tygodnia, połamane, wyrwane drzewa leżące na słupach energetycznych (np. na wysokości wsi, wjazdu do wsi) Błotny Młyn. Wkrótce moja szybka i bez problemowa podróż po DW106 się skończyła. Skręciłem na drogę DW108 aby dojechać do wsi Unibórz. Zetknąłem się tu z silnym wiatrem, który na chwilę mnie osłabił. Jednak prawdziwe zło dopiero na mnie czekało. Spotkałem je przy wyjeździe ze wsi Unibórz w stronę Ościęcina. Gdy jeździłem w tamtych stronach w zeszłym roku (2018 r.), widziałem pozaznaczane drzewa.. pozaznaczane ofiary. Jakiś czas temu dokonano wyroku.. Drzew już nie ma. Ostatni raz gdy przejeżdżałem z Uniborza na Ościęcin i drzewa wciąż była to ta trasa: Trasa "100 km" z 18.09.2018 r.. Moja ostatnia 100 km trasa z 2018 r. Tutaj nie mam zdjęcia sytuacji. Ale zdjęcie mam na jeszcze wcześniejszej trasie: Trasa Zagórcze-Wytok z 29.08.2018 r. Dokładnie chodzi o te zdjęcie: Drzewa na drodze Unibórz -> Ościęcin [*] 29.08.2018 - porównajcie te zdjęcie z tym: Drzewa na drodze Unibórz -> Ościęcin [*] 07.03.2019.. Ja nie rozumiem. Nie wiem. Nie potrafię sobie wyobrazić. Jakim trzeba być skurwysynem, podłym skurwysynem i śmieciem, który dopuszcza się takich zbrodni?! Jak to w ogóle wygląda?! Teraz.. Jak ja tu kląłem na tych skurwysynów, na tych śmieci jebanych!!! Jak ja im kurwa życzę aby pozdychali!!! Tak mi się tu ciężko jechało. I to jest właśnie ICH WINA !!! Winę ponoszą ci co zlecają te wycinki i ci co je wykonują. To działanie na szkodę ludzi. Wiele tragedii jakie wydarza się przez panujące wichury jest właśnie winą otwartych przestrzeni, gdzie nie ma tego zalesienia, tych drzew. Wszystko śmieciom przeszkadza. Ja wam powiem o co tu chodzi. W Jaślu działa skorumpowana firma, która ma dużą flotę ciężarówek. To właśnie przez nich.. jest ta wycinka. Dla nich.. aby mogli tutaj zapierdalać swoimi ciężarówkami.. po to dokonuje się tych wycinek. Po nic innego. Problem dla mnie dość nerwowy, i tylko mi ciśnienie podnosi. Obserwuję degradację Polskich Lasów, przyrody od 2017 r., gdy nabrała ona realnych skutków. Mam wiele przykładów takich działań. O to wybrane z nich: Lasy Podłęcza z 27.08.2018 r., Zbrodnie, Krakowice i Rybokarty z 21.08.2018 r. oraz przykłady z 2017 r: Znowu nieudana trasa z 17.05.2017 r. i ostatni przykład: Koleje życia z 08.03.2017 r. Problem nie jest nowy, bardzo wkurwiający.. I wciąż trwający. Z roku na rok jest coraz gorzej. I jest coraz więcej ofiar. Obserwowałem je w drodze na Gryfice, tak samo jak obserwowałem niebezpiecznie rozrastające się miasto Gryfice od strony Jabłonowa i od strony Rotnowa. Ofiarą ludzkiej chciwości i osadnictwa są właśnie te niewinne drzewa, które z powodzeniem żyłyby znacznie dłużej niż kilka pokoleń ludzkiego ścierwa. Czemu takie ścierwo nie gnije, nie zdycha gdzieś wśród zbrodni, których się dopuszcza?! Ja nie rozumiem. Wyciąć, wyniszczyć drzewa po to aby wywieść je za granicę, aby bogate skurwysyny dupę mieli na czym posadzić?! Zdrowe, dorodne drzewa.. z tego jest duża kasa.. Często specjalnie omijam ten temat bo nie mam kurwa na niego sił. Ale dzisiejsze zbrodnie, tzn. dzisiaj widziane przeze mnie zbrodnie na wylocie z Uniborza w stronę Ościęcina wprost mną wstrząsnęły. Pomijając ten problem.. trasa trwała dalej. Wkrótce dojechałem do Gryfic. Dobrze sobie radziłem, jechałem głównie z wiatrem więc szybko gnałem. Osiągając maksymalną średnią 17,5 km/h. Ta spadła mi tuż za Gryficami gdy pojechałem w stronę Modlimowa. Tutaj na tutejszej drodze TEŻ szykuje się nielegalna wycinka drzew. I po co!? Po to aby skurwysyny i bandyci w samochodach jeszcze szybciej jeździli?! Gdzie jak gdzie ale na drodze do Modlimowa i z Modlimowa do Płot po DK6, spotkałem się z samym bandytyzmem w samochodach. SAMI MORDERCY i BEZMÓZGOWCY jadą. Droga na Modlimowo to dziura na dziurze, a wiele osób tu tak zapierdala, i nie zostawia odstępu od roweru! Nie chcę wrzucać wszystkich kierowców w jeden wór, ale to jest kurwa przesada co się dzieje na Polskich drogach. Stąd jestem mocnym przeciwnikiem remontowania dróg, wycinania drzew. A niech się ścierwo pozabija. Jak droga naprawdę będzie w złym stanie to zaczną spokojnie jeździć. A wtedy obok zrujnowanej drogi dla samochodów - budować drogę dla rowerów. Tak piękną i świecącą aby aż w oczy raziła tych kierowców!! Droga do Modlimowa była przetrwaniem przez ruch samochodów, częste ataki wiatru. Najgorzej było przed wsią Wyszobór, gdzie walczyłem ze stroną górką i wiatrem. Wypompowany z sił i nadziei jakoś pokonałem tą drogę. Robiąc sobie teraz coraz częstsze przerwy i tak po same Modlimowo. W końcu dojechałem. Zbrodnie w Modlimowie pozostawię bez komentarza. W Modlimowie zaszło słońce, zaczął się piękny kolorowy spektakl na niebie, który towarzyszył mi po ostatnie chwile dzisiejszej trasy. Byłem już trochę zmęczony. Nie poddałem się. Jechałem dalej. Stanąłem przed możliwością jaką miałem już 11 msc temu na trasie: Wyzwanie - próba determinacji z 29.04.2018 r. Czy jechać po drodze S6 czy po DK6?! Dzisiaj postanowiłem prawdopodobnie ten ostatni raz pojechać po DK6 nim jest otwarta droga S6. Uczestniczyłem w tym cyrku i bandytyzmie samochodów, ogromnym ruchu ciężarówek, i bezmyślnych kierowców, co się siłowo pchają do wyprzedzania nawet jeśli nie mają takiej możliwości. Droga przetrwania. Aż dziwne, że tyle przetrwałem jeżdżąc po takich drogach. Miejscami na DK6 zwalniałem, ale potem znowu przyspieszałem. Moje ostatnie kilometry do domu, były naprawdę bardzo intensywne. Gdy byłem za skrzyżowaniem Gostyń Łobeski, a wcześniej Kocierz - rozpędziłem się po prędkość 30 km/h zwykle jechałem nawet 25-28 km/h! I tak po same Słudwia. Aby sprostać oryginalnemu przebiegowi trasy 100 km - skręciłem na wieś Słudwia aby przejechać koło zakładu karnego, gdzie dziwna sytuacja miała miejsce. Czyżby wyprowadzili więźniów za bramy?! Stało tam bardzo wielu młodych mężczyzn. Czym prędzej przejechałem koło nich i udałem się prosto do domu, mijając ostatnie kilometry trasy. I dojechałem :)) Pod domem byłem chwilę po godzinie 16. Cała dzisiejsza trasa zajęła mi nieco ponad 7h, co i tak uważam za niezwykły rekord! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07marca2019zdj1.jpgtrasa07marca2019zdj2.jpgtrasa07marca2019zdj3.jpgtrasa07marca2019zdj4.jpgtrasa07marca2019zdj5.jpgtrasa07marca2019zdj6.jpgtrasa07marca2019zdj7.jpgtrasa07marca2019zdj8.jpgtrasa07marca2019zdj9.jpgtrasa07marca2019zdj10.jpgtrasa07marca2019zdj11.jpgtrasa07marca2019zdj12.jpgtrasa07marca2019zdj13.jpg


Mapa przebiegu trasy :)