Dzisiejsza trasa, wykonana tuż po wczorajszej męczącej trasie (chodź nie długiej, ale jednak te warunki pogodowe) w lutym nie rozpieszczają chodź chciałoby się aby było inaczej. Chciałoby się aby była już wiosna i w ogóle. Dla mnie tym bardziej chciałoby się aby tak było gdyż mam teraz długie wolne - uczelnię skończyłem, na studia MGR idę dopiero od października - więc lepsza, pogoda, dłuższe dni - i więcej i dłuższych tras na rowerze :) To by zawsze inaczej się ten czas spędzało. A tak te dni się tak dłużą. Z jednej strony się tak dłużą a z drugiej zbyt szybko mijają i niezbyt ciekawa pogoda nie zachęca do aktywności fizycznej na dworze - a trzeba ;) Chcę się wzmacniać, dążyć do perfekcji i oczekuję już tej wiosny a jej wciąż brak. Wciąż wyglądając za okna dostrzegać można ślady zimy - lód na drodze, czy nie stopiony śnieg. Chodź ciągle ciągle miałem nadzieję, że ten widok nie będzie już w tym roku niepokoił to niestety nigdy nie miałem racji i podobnie było dziś gdy przed godziną 13 wyruszyłem w drogę. Pogoda taka sobie. Nieciekawa. Pochmurnie ale nie padało. Wiał silny wiatr co powodowało odczucie, że nie jest za ciepło. A trasa nie była prosta, szybka, łatwa i przyjemna jakie to zazwyczaj w niedzielne dni w tym roku robiłem. Ta już była właściwszą przejażdżką, szkoda tylko, że pogoda niezbyt dopasowała - i tak minąłem rodzinną miejscowość i znalazłem się na drodze krajowej "6" która wkrótce zmieni się w "S6" wszystko przez wielką inwestycję, która w tym roku rusza pełną parą - przygotowuje się grunt pod budowę nowej drogi, wycina się drzewa itd. Potężna inwestycja warta miliony zł. Mogłem ja obserwować poruszając się drogą nr 6 - gdzie poruszałem się do skrzyżowania Gryfice -- Resko. Jadąc tą drogą po raz ostatni we wrześniu 2016r - trasa: Ostatni raz po DK6 gdy były tu drzewa. Aktualnie nie ma już nawet tych drzew widzianych na pierwszym zdjęciu z trasy z 07.09. Wiele się zmieniło. W przyszłości w tych stronach powstaną jakże modne ronda oraz zjazdy, obwodnice, cuda niewidy. A to wszystko kosztem tutejszej przyrody jak wycina się wiele wiele drzew, które do tej pory sobie tu rosły i nikomu w niczym nie przeszkadzały już ich nie ma. Widać ten widok, zetknięcia się współczesności i potrzeby rozwijania sieci dróg z lokalną przyrodą z którą jestem na tyle związany. Tą trasą przecież jeździło się setki razy (oczywiście samochodem), rowerem też bywałem ale to dosłownie kilka razy. A teraz wszystko się zmienia. Nawet wycięto las i zamknięto cały parking przy wsi Dąbie gdzie zawsze milicja czatowała na kierowców nie stosujących się do ograniczenia prędkości. Wszystko przemija, zmienia się - i świat jaki znałem także. Te zmiany może nie są jeszcze AŻ tak widoczne ale z czasem będą bardziej. A sentymentom sprzyja fakt, tej ponurej dołującej pogody - zimno, wietrznie, szaro i resztki wyciętych drzew, gdzie nie gdzie nie pozabierane - takie pozostawione same sobie :( Smutny widok towarzyszył mi aż do zjazdu na wieś Dąbie gdzie opuściłem bardzo ruchliwą drogę nr 6. To jedno z wielu miejsc wiodące od obwodnicy Goleniowa gdzie prowadzone są różne prace związane z budową drogi ekspresowej: S6. Pewnie już na wiosnę, będę częściej te prace oglądał - jeżdżąc tu i ówdzie w cieplejsze i dłuższe dni będę więcej czasu spędzał na rowerze i tym samym robił więcej kilometrów. Więcej więc zobaczę a szczególnie zainteresuję się tutaj tymi miejscami gdzie dochodzi właśnie do niszczenia lasów i lokalnej przyrody na rzecz rozbudowy dróg. Wszystkie prace mają być gotowe już za 2 lata - w 2019r. Do tej pory przyjdzie mi te zmiany często oglądać i na bieżąco komentować. Tym samym czasem zdążyłem już zjechać z drogi krajowej nr 6. Minąłem wieś Dąbie i za nią przystanąłem gdzie miałem spotkać się z kolegą, który towarzyszył mi dziś trochę w tej przejażdżce.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 75
Trasa nr [łączna]: 160
Trasa nr [na blogu]: 74
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 10
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 157 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 71 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 299.12 km
Stan Licznika Końcowy: 335.59 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 34.9 km/h
Przejechałem: 36.47 km
Przejechałem [msc]: 126.99 km
Przebieg roweru [rok]: 197.05 km
Przebieg roweru [suma]: 6063.67 km
Przejechalem w 2017: 197.05 km
Podroż dookoła świata (2017) 0.4926 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 15.1592 [%] km
Czas jazdy: 02:54:39 h
Czas Jazdy Suma (ever): 375:51:21 h
Czas Jazdy Suma (blog): 152:25:13 h
Czas Jazdy Suma (2017): 16:46:17 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:05:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:40:52 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:40:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:01:56 h
Średnia: 12.58 km/h
W ramach trasy - zjechaliśmy z głównej drogi - prowadzącej do Łabunia Wielkiego w las. Jak zwykle jest taka pewna nadzieja, że ta zima już odpuści na dobre. W końcu od wielu dni jest ciepło całą dobę, nie ma mrozów, często także pada! To oczywiście mogło się wiązać jedynie z tym, że na leśnych drogach będzie spore błoto i tak nie uda się przejechać :( I niestety tak było. W dalekich, bocznych zakamarkach lasów - czyhały same przeszkody, którymi trzeba było się zmierzyć - lód, po polach wiele śniegu, gdzieniegdzie postępująca odwilż - więc kałuże na lodzie to już masakra xD Ciężko to wyminąć - tylko idzie zamoczyć w tym buty i jak dalej jechać? Nieciekawie to wyglądało. A im głębiej w las, tym było gorzej - chodź miejscami było OK i dało się jechać to jednak te krótkie wjechanie w las w zdecydowanej większości pokonałem pieszo nie będąc wstanie w ogóle jechać. Chodź spodziewałem się, że będzie lepiej a obraz rzeczywistości fałszuje to, że patrząc tak za okna na pola czy patrząc z dróg na pola to tam śniegu i lodu np. nie ma. A są miejsca gdzie jest go aż za dużo a powinno być znacznie mniej ! Wszystko i tak się będzie sprowadzało do kilku dni zimy - jaka zaczęła się z początku stycznia a ta cała cholerna odwilż zaczęła się tuż po mojej trasie z 06.01 i jak widać do dziś dnia się w pełni nie zakończyła - wciąż trwa i tylko niepotrzebnie przeszkadza sprawiając, że niektóre trasy i drogi są nadal nie dostępne - bynajmniej dla zwykłych rowerów. Co innego quady ^^ Dla nich takie warunki są idealne. Wyjeżdżając już z pola, bez zmian trasy jakoś powoli, i spokojnie dojechaliśmy do Łabunia Wielkiego a z niego do Reska było nieco ciężej - zimny wiatr, jechało się cały czas pod wiatr, ciężkie warunki naprawdę ciężkie. Zaczęło się robić to męczące ale nie było wyjścia jak się przemęczyć przez ten kawałek drogi i wyjechać w Resku, gdzie się rozstaliśmy z kolegą. Teraz warunki pogodowe się tylko pogorszyły - zaczął padać deszcz, silny wiatr, deszcz - no po prostu zajebiście XD. Dawno się tak nie namęczyłem - szczególnie, że ruszyłem już i tak lekko z machany z Reska mając nabite ponad 20 km. Można powiedzieć co to jest te ponad 20 km. Ale w takie warunki pogodowe jakie były dziś to i tak było sporo - a ostatnie wyzwanie przed jakim stanąłem to dojechać do końca nie stając, nie zatrzymując się - jadąc wciąż jadąc i tej myśli się trzymałem, mimo, że było ciężko to się tej myśli trzymałem nie poddawałem się nawet gdy podmuchy wiatru były tak silne, że nie szło wcale jechać - najgorzej pod tym względem miałem na ostatniej prostej tuż przy rodzinnej miejscowości. Jednak jakoś dojechałem - dojechałem i wróciłem - kompletnie przemoczony, trochę zmęczony ;) Dojechałem. Chodź było ciężko ale było warto. A w 3 słowach dzisiejszą trasę opisuje jego tytuł - jak dziś było, przede wszystkim: wietrznie. Nic tak nie utrudnia jazdy jak silny wiatr. Mokro także - w końcu padał deszcz, kałuże w lesie. I na końcu spotkanie się z lodem, często mokrym lodem <- w ogóle można powiedzieć coś takiego? Z czymś takim właśnie się spotkałem. Mimo trudności uważam, że dobrze iż pojechałem. Mogłem się sprawdzić - chodź z czasem dochodzę do wniosku, że jednak te dwie długie trasy dzień po dniu i w takich warunkach były jak na razie przesadą. Zbyt mało odpracowałem sobie kondycji aby móc się teraz tak wysilać.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)