Dzisiejsza trasa jest kolejną niezwykłą, piękną ale też bardzo długą przygodą o której na serio myślałem gdzieś od Maja 2021 r., dokładnie od trasy na Zamek Joanitów w Swobnicy: . Wtedy myśl na nią zasiał mi towarzysz tras WG, którego ku mojemu rozczarowaniu dzisiaj zabrakło. Jednakże miałem dziś sporo innych rozczarowań. Jednym z nich jest nieprawda w organizacji wydarzenia, zatajanie faktów i robienia sobie cyrków. W tym także cyrków politycznych: Piknik rowerowy przy moście Siekierki – Neurüdnitz! - Wydarzenie Facebook. Nastawiłem się na trasę, tydzień temu wspominał mi o niej towarzysz, kolega MK: I SuperMaraton szosowy Płoty. Miałem w ogóle z nim tu dziś jechać, no ale może dobrze, że nie pojechałem. Bo za bardzo szalał i nie dałbym rady. Na spokojnie pojechałem sobie sam. I zdążyłem tu dojechać do godziny 12. Do oficjalnego otwarcia tej politycznej szopki, ponad godzinnych przemówień polityków, którzy się chwalą tą inwestycją. Może ta inwestycja faktycznie coś znaczy, coś poprawia, polepsza. Tylko, że nie jest to inwestycja na dzień dzisiejszy zakończona. I to był największy zawód, że będąc w Siekierkach nie mogę przejechać od razu na drugą stronę Odry, do mieściny po zachodniej stronie: Neurüdnitz. I z niej wrócić a to niestety póki co nie jest możliwe. Możliwe, że do Jesieni będzie inaczej no ale póki co, część niemiecka mostu jest zamknięta. Związku z powyższym nie rozumiem co za sens ma ta cała impreza. Po co przyjeżdżać i móc przejechać się do połowy mostu a dalej nie.. Masakra.. Tyle kilometrów, wyjazd skoro świt, praktycznie ze wschodem słońca i to wszystko na nic się zdało.. I tak musiałem się wracać z Siekierek Polską stroną do Osinów Dolny, skąd zresztą przyjechałem i dopiero od Osinowa Dolnego jechałem Niemiecką stroną wzdłuż Odry do Mescherin, skąd już dosłownie ostatnie kilometry na Polską granicę i Gryfino. Miałem na dzisiejszą trasę kilka pomysłów. Jednym z nich był wyjazd z Bani, drugim wyjazd z Gryfina. Ostatecznie postawiłem na trasę z Gryfina przez takie znane historycznie miejscowości jak Widuchowa, Chojna, Cedynia po samo Osinowo Dolne. Trasa nie mniej masakra.. Tyle wzniesień, górek to ja dawno nie widziałem. Wykańczało mnie to.. Tym bardziej, że mam mocno wykończony napęd w Aurelii, który po dzisiejszej trasie niebezpiecznie zbliża się do granicy 12k przejechanych km.. Nie mniej jakoś dałem radę. Do Siekierek w ogóle miałem mieć 65 km do przejechania od Gryfina a wyszło mi 75 km.. Powrót też nie był bliski bo powrót z Siekierek to jakieś 92 km w sumie.. Nie mniej spokojnie, przyjemnie się jechało. Nie wracałem sam. Wracałem z towarzyszem GŻ. Z którym mało kiedy mamy okazje na wspólne wojaże, często / praktycznie zawsze - pojawiał się wraz z towarzyszem MK. Dzisiaj GŻ z MK jechali ze Szczecina razem. Spotkaliśmy się dopiero tutaj na miejscu. No i jechaliśmy innymi trasami.. Ja w tą pierwszą stronę przynajmniej postawiłem na główne drogi - tudzież DK31, potem DW124 z Chojnej do Osinów Dolny i DW126 z Osinowa do Siekierek. Trasa masakra. Ruch aut mały, ale te wzniesienia, niektóre strasznie długo się ciągnące.. Ale za to widoki.. Oh.. Widoki naprawdę przepiękne!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 858
Trasa nr [łączna]: 939
Trasa nr [na blogu]: 853
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 113
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 930 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 844 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12288 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12445 km
Maksymalna prędkość: 41.5 km/h
Przejechałem: 157.28 km
Przejechałem [msc]: 828.03 km
Przebieg roweru [rok]: 4504.59 km
Przebieg roweru [suma]: 36515.95 km
Przejechalem w 2021: 4504.59 km
Podroż dookoła świata (2021) 11.2615 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 91.2899 [%] km
Czas jazdy: 09:40:18 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2309:09:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2085:43:20 h
Czas Jazdy Suma (2021): 285:09:40 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 51:08:16 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:24:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:51 h
Średnia: 16.27 km/h
Piękna, malownicza ale także bardzo wymagająca trasa. Na pewno nie do robienia na rozwalonym napędzie, gdzie nie mam możliwości wrzucania lekkich przełożeń. Już narzekałem na te wzniesienia, i znowu ponarzekam. Mapom GOOGLE nie ufam, wg. nich miałem zrobić tylko 65 km i suma przewyższeń miała wynosić ponad 800m. A tym czasem zrobiłem 75 km i jak na moje oko i odczucia suma przewyższeń przekracza 1,5 km.. Naprawdę wymagająca trasa. Aż zaczynam żałować, że jednak nie jechałem DDR przez Swobnicę w stronę Trzcińsko-Zdrój. Choć nie wiem jak ta DDR dalej idzie. Zaczyna się znikąd w Gryfinie, częściowo jest nie opisana i raczej nie zrobiona. W Swobnicy nagle się urywa. Więc trzeba przez wieś przejechać. Potem pewnie nagle tak "z dupy" się zacznie znowu. Maskara z tą siecią dróg rowerowych. A tyle się politycy tym zachwalali.. A tyle mówili, że to ich wkład i w ogóle.. Trzeba byłoby podziałać z opisem tras, i ich sensowności, połączenia bo nie wszędzie takowe jest. Zresztą po stronie Niemieckiej też takie kwiatki spotykałem. A tak wtrącę taki artykuł z GS24 odnośnie tej imprezy: Most w Siekierkach - GS24.pl. Pojechałem, zobaczyłem i to najważniejsze. Sporo nowych przygód miałem i to najważniejsze. A, że ostatecznie przez ten cholerny most do Neurüdnitz nie dojechałem no to trudno.. Przyjadę tu na pewno jesienią.. Gdzieś wrzesień / październik. Na pewno będzie tu przepięknie..! Do końca tej przynużającej imprezy nie byłem. Liczyłem na wspólny, oficjalny przejazd. Ale takowego nie było. W sumie racja, bo skoro most nie jest w całości otwarty. Pieszych tam sporo, dzieciarni sporo. To też nie ułatwiało życia.. Byłem tam nie mniej dłuższą chwile, zregenerowałem się, uzupełniłem siły i pojechałem z towarzyszem GŻ w drogę powrotną do Osinowa Dolnego, skąd wjechaliśmy do mieściny Hohenwutzen. I stąd jadąc równolegle do drogi L283 jechaliśmy ścieżką rowerową wzdłuż Odry do Schwedt. Był to długi liczący ponad 30 km odcinek. Bardzo ciężki. Droga cały czas pod wiatr, w przepięknej malowniczej krainie Odry.. Widzieliśmy tu sporo zwierząt, ptaków, owiec. A także zabitych przez ptaki i pozostawionych na ścieżce skorup małż. Nie mniej ten odcinek do Schwedt, dłużył się i dłużył. Nie byłem też pewny po drodze jak tu jechać, bo te oznaczenia na mapach i dróg nawet w niemczech są tak czytelne, że tej pewności się nie miało. Nie mniej dojechaliśmy. Mieliśmy na wysokości mostu na Krainik mijać Schwedt, jednak to okazało się nie możliwe. Znaki informowały, że droga jest nieprzejezdna. Trzeba było podjechać pod same miasto, i tam znowu znaki informowały, że przejazdu nie ma. Robiła się późna pora. Do Gryfina jeszcze daleko. Nie wiedziałem dokładnie ile, więc chciałem jak najszybciej dojechać. Spytałem jednak o drogę, jeden niemiec mówił, że droga przejezdna, tylko tam skręcić w lewo gdzieś.. I faktycznie dojechałem do wiaduktu, a za nim opisana mapa i droga na Szczecin. Z niej wynikało, że jeszcze 23,5 km do Mescherin. Ostatecznie wyszło więcej, do Gartz jeszcze jechało się ok. Ale już właściwie pod Gartz, płaski fajny teren zmieniał się w pagórkowaty. W lasy. I znowu informacje o nieprzejezdnych drogach. To wymusiło na nas jazdę już w okolicy Gartz po drodze B2. W Gartz na nowo znalazło się drogę rowerową na Mescherin i jakoś dojechaliśmy. Było coraz bliżej zachodu słońca, coraz więcej zrobionych kilometrów. Zacząłem już powoli odczuwać zmęczenie. Nigdzie nie szło stanąć bo zaraz te cholerne komary atakowały.. Dzień już mógł spokojnie mijać.. Koniec trasy przed nami..! Dla kolegi towarzysza była to o wiele większa wyprawa. Po przeliczeniach wyszło, że zrobił coś ok. 200 km! A dla mnie prawie 160 km.. To też dużo.. Zrobiłem jeszcze ostatecznie zdjęcia na Odrze pod Gryfinem. I w końcu zjechaliśmy. Prawie 10h jazdy.. Ciężko było, ale się udało dojechać.. Nie planowałem dzisiaj nawet tylu km! Planowałem coś do 140 km maks. Wróciłem po godzinie 21.. Jeszcze odwiozłem kolegę do Szczecina, i ledwo żywy, już zmęczony wracałem do siebie.. Wróciłem po godzinie 23. A dla przypomnienia ruszałem w trasę po godzinie 4. Cały dzień w ruchu.. Piękna przygoda, zarysowała się na tej trasie na Siekierki..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)