18.10.2020
Jazda nr: 695

Tagi: zs, morze, zalew_szczecinski, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to kontynuacja podjętych wczorajszych zmagań w ramach przejechania trasy Dookoła Zalewu Szczecińskiego: Dookoła Zalewu Szczecińskiego - Dzień 1.. Dzisiaj drugi dzień, kolejne kilometry i trudności. Nie byłem po wczorajszym dniu mocno zmęczony, późno położyłem się spać bo to było grubo po godzinie 22. Na dzień dzisiejszy nie czekały mnie już żadne męczące sny. Wszystko spokojnie tak jak powinno być. No to w drogę. Tyle, że z pogoda z rana taka do dupy - padał ulewny deszcz, było szaro i brzydko. I znowu te same pierdolenie, że po co mi jechać, po co jadę, że jaka pogoda.. Znowu takie stropowanie i wkurwianie mnie. To jest podejście i patrzenie takie bardzo krótkowzroczne. Bardzo.. No bo to, że pada u mnie za oknem nie oznacza wcale, że pada gdzieś dalej. A tyle miesięcy przygotowań i poświęceń nie mogą iść na darmo z powodu tego, że trochę deszcz pada. No trudno - niech pada, będę najwyżej w deszczu jechał, co na to poradzę. Co to moja wina.. wczoraj trochę w deszczu jechałem i dziś mogę. A to mnie tylko wkurwia takie gadanie, prowokowanie mnie.. A ja przecież muszę być spokojny, wypoczęty, mieć dobre myśli - skoro mam jechać i to nie małą trasę. Dzisiaj powinno mi wyjść coś w okolicy 105 km.. Jak liczyłem przez google mapsy. Tyle, że jak wczorajszy przebieg liczyłem to wyszło te kilka kilometrów więcej. Więc zawsze trzeba być na te +10 km gotowym.. Jak już zrobię te 100 km to jeszcze te 10 dojadę.. Tyle, że okazało się, że dzisiaj po zrobieniu 100 km miałem do zrobienia jeszcze do zrobienia 18.. No pięknie. Kawałek to wina Stępnicy gdzie źle pojechałem ;) Fajnego DDR prosto na Lubczynę jeszcze nie ma i nie wiadomo kiedy będzie i czy w ogóle.. Ta droga, strasznie chujowa jest w mocnych fragmentach porobiona, no ale gdzie jest tam jechałem, tam korzystałem. W pamięci mając wiele tras, doświadczeń, które doprowadziły mnie do obecnego dnia, miejsca w którym obecnie się znajduję. Kilka ważniejszych tras, ale ograniczam się tylko do tych, w których wspominałem o X Rajdzie Dookoła Zalewu Szczecińskiego, są następujące: Trasa buszującego w zbożu z 26.12.2019 r., czy np: Pierwsze kilometry!. Temat X Rajdu poruszałem wielokrotnie, tym częściej im bliżej było terminu wyjazdu.. Tego pierwszego w Kwietniu i tego drugiego w Październiku. W sumie z moich wyliczeń wynika, że gdzieś w 28 wpisach wspominałem o tym wyjeździe. To nie będę przecież każdego wpisu cytował. Ale wyjątkowo podoba mi się te przesłanie, które napisałem w pierwszym wpisie tego roku, którego trzymając się doszedłem do momentu w jakim jestem obecnie, że czuję, że mam TĘ moc by jeździć, jeździć, jeździć... Myślałem aby się nie poddawać i walczyć. Aby w miarę możliwości niezależnie od pogody regularnie jeździć... Wciąż aktualne przesłanie, którego będę się trzymał nie tylko w tym roku ale także w przyszłych rowerowych latach. I tak dzisiaj kilometry mijały a ja od samego rana początku trasy gdy się okazało, że po dojechaniu pod Świnoujście - deszcz przestał padać - martwiłem się o to, że zaraz będzie ciemno, że mrok mnie dopadnie. Nie dość, że się dzisiaj wietrznie zrobiło to jeszcze mrok nadchodził.. Długie godziny spędzone na jeździe nie znajdywały swojego odzwierciedlenia w przejechanych kilometrach. Ale jechać - jechałem. I do zmroku dojechałem - wyszło mi nieco więcej kilometrów niż myślałem. Swoją wiarę i możliwości wystawiłem na dużą próbę, która się powiodła. Dałem radę ja, dała radę Aurelia. Tu muszę ją pochwalić, że przerzutka, która mi się tygodniami, miesiącami psuje.. Jednak działa.. Sama się naprawiła, i teraz jest problem tylko na przełożeniu "3" czasem "2" gdzie jak nie szarpnie to puści łańcuch.. Ale póki co działa.. Lecz muszę mieć na uwadze to, że przerzutka się kończy. Ale spokojnie, moje dłuższe wyjazdy też się kończą.. Więc nie będzie to jakimś wielkim problemem. Najważniejsze jest jednak to, że się udało przejechać całą trasę, udało się pokonać wszystkie chwile słabości i się nie dać.. Kosztowało mnie to sporo sił, spory wysiłek, i poświęcenie.. Ale najważniejsze jest to, że dałem radę..!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 699

  • Trasa nr [łączna]: 781
  • Trasa nr [na blogu]: 695
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 175

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 772 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 686 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6485 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6604 km

  • Maksymalna prędkość: 42.4 km/h

  • Przejechałem: 118.37 km
  • Przejechałem [msc]: 601.23 km
  • Przebieg roweru [rok]: 8038.46 km
  • Przebieg roweru [suma]: 30604.19 km

  • Przejechalem w 2020: 8038.46 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 20.0961 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 76.5105 [%] km

  • Czas jazdy: 07:15:42 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1930:12:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1706:46:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 508:23:05 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 37:36:12 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:25:07 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:54:18 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:30 h

  • Średnia: 16.33 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego, dzisiejszy fragment objazdu Zalewu rozpoczynałem pod Świnoujściem. Wieje strasznie ale zdążyło się rozpogodzić. Z każdą chwilą było coraz ładniej, i słoneczniej. Z rana to faktycznie mocno padało ale teraz przestało. Deszcz nawiedzał tylko Szczecin, ale teraz mi to nie przeszkadzało. Ja do Szczecina miałem kawał drogi, spore wyzwanie przede mną. Rozpoczynał się dopiero dzień a ja martwiłem się jego końcem :( Zaczynałem tam gdzie wczoraj skończyłem przy stacji PKP / PKS i wjazdu na prom miejski do Świnoujścia. Stąd jechałem dalej, wzdłuż strasznie nawet za bardzo ruchliwej drogi DK3 do samego Wolina. Od zajebania tych ciężarówek pędzących w każdą stronę.. I innych pojazdów.. Za to towarzyszyła mi ładna pogoda, prawie bezchmurne niebo, słońce. Wiatr tutaj mi nie przeszkadzał, ale też nie pomagał.. Po prostu wiał.. A ja gnałem dalej. Przy każdym przystanku gdy zaglądałem w internety, odpisywałem na wiadomości na Messengerze pisałem właśnie o tym, że nie mam czasu teraz bo muszę jechać, bo wkrótce będzie zmrok. I to niezależnie która była wówczas godzina 10, 11 czy 12.. A co tam zaraz ciemno! A przecież ściemnia się po godzinie 18. A jednak to nie jest mała trasa i czasowo szło mi to naprawdę topornie, wolno i spokojnie. Jeszcze do Wolina nie licząc odcinków pod górkę bo tam siłą rzeczy jechałem wolniej, to trzymałem te 20+ km/h. Dzisiaj mogłem sobie na to pozwolić, jutro i tak mam wolne od roweru.. To czemu nie.. :) Na dalszych odcinkach trasy, gdy mijałem Wolin, jechałem przez Recław na Gogolice i Zagórze było nieco gorzej.. Wiatr jednak przeszkadzał, ale apogeum dopiero przede mną, jak jechałem wałem, blisko linii nabrzeża.. Ścieżka rowerowa niby opisana, oznaczona. No ale asfaltowa nie jest.. Szuter. Niezbyt fajnie się tym jedzie. Za to widoki?! Nieopisane, przepiękne wiejskie krajobrazy.. Tyle, że tam tak wiało, że ja pierdole. Obawiałem się, że będę się tak męczył przez wiele kilometrów ale nie.. Ta droga tak wiele kilometrów nie prowadzi... :) Tylko do Czarocina, gdzie się droga kończy. Z Czarocina już nie miałem wyjścia jechałem asfaltową drogą przez Kopice, Gosięrzyno, Piaski Małe do Stępniczki, gdzie wjeżdżałem na drogę DW111 i udawałem się do Stępnicy. Moją wyobraźnię rozbudzały tutejsze zabytki - teraz nie pamiętam, która dokładnie to była wieś ale chyba Gosięrzyno bo w samym Czarocinie chyba też coś było - są takie pozostałości historii, takie Urbexowe miejsca.. Ale w tym chyba Gąsierzynie to naprawdę są tam cuda.. Takie całe opuszczone domy, to z daleka było widoczne na ruderę, że nikt tam nie mieszka. Oczywiście zakaz wstępu.. W tym roku to może już nie, ale w przyszłym z pewnością odwiedzę tą drogę i te miejsca.. I nie tylko te.. Pod Ueckermünde - też coś jest do odwiedzania! Kolejny powód by jechać, by zwiedzać. A tym czasem trasa trwała dalej. Małe zmęczenie się pojawia ale to nic.. Zmiany aury pogodowej - ale to nic.. Tylko wypatrywałem gdzie ta Stępnica.. Gdy już minąłem to wypatrywałem gdzie Lubieszyn. Dłużyła mi się droga do niej gdy jechałem wzdłuż drogi DW111 - mijając wieś Budzień, Kąty aż do Modrzewia, gdzie odbiłem w stronę wsi Święta. Daleko przed nią, pojechałem polną drogą, która wyprowadziła mnie na ślady wciąż budowanej, i projektowanej drogi rowerowej. Ehh jak mnie wkurwia ten cały czy raczej ta cała firma ENERGOPOL SZCZECIN. To te gnoje rozjebali tą drogę rowerową, i jej nie skończyli. Wszędzie takie cyrki są. Nie jest wszędzie opisana, trudno trafić. Ta droga przecież powinna iść przez Stępnicę do Lubieszyna. A nie idzie.. Zawija się gdzieś od dupy strony i tyle. A pod Lubieszynem to już w ogóle się kończy nagle. I tyle.. Czekała mnie przeprawa przez błotniste drogi wzdłuż pola, kolejnych wsi.. Aż w końcu dojechałem do Lubieszyna. Dzień powoli się kończył. Mnie zmęczenie już brało. A ja tam dojechałem.. Myślałem, że zaraz trafię na tą drogę rowerową na Szczecin, że to kawałek, chwila i jestem. A to dupa.. taka.. Bo ta ścieżka rowerowa przy wale przeciw powodziowym na Zalewie Szczecińskim została poprowadzona przez jakąś pierdoloną marinę w Lubieszynie. A tam nikt nie chce puszczać rowerów.. Niby mają puszczać ale mnie nikt dziś nie puścił. Więc pojechałem objazdem. Od razu nie trafiłem w objazd, ciągnąłem niepotrzebnie rower po rozjeżdżonej drodze przez pole.. Aby się okazało, że tam jest jakaś kurwa prywatna posesja.. I ehhh wracać tą samą drogą.. Kawałek dalej, za tą zasraną posesją już właściwie trafiłem.. Byłem na drodze rowerowej na Szczecin. Spodziewałem się, że zaraz będzie Szczecin, będzie fajnie.. A to takiego.. Znak wskazywał jeszcze 30 km... A ja myślałem, że mam do zrobienia gdzieś z 20 a może mniej. A tam nie całe 30 km.. Masakra.. Do tego zmiana pogody - chwilowo trochę padało, świeciło słońce... Wyszła tęcza.. Jak ja to mówię to atak: LGBT+ x2.. Dzisiaj nie wiele brakowało aby to było nawet x3.. Tęczowy zachód słońca. Ostatnia prosta (no prawie), i rosnące wyzwanie, zmęczenie.. Wiatr nie ustawał w swoich działaniach aby mi przeszkodzić w jeździe. A ja nie ustawałem w swoich działaniach aby się nie poddawać, i walczyć. I walczyłem.. Mijałem piękno natury i tych stron. Żegnałem dzień przepięknym zachodem słońca. Jednak jest coś co mnie dobiło.. Sytuacja pod koniec drogi przez Zalew pod samym Dąbie w Szczecinie... Nie skończona, specjalnie nie zrobiona droga, odcinek ok. 5 km. Dłużący się jak te wszystkie kilometry, które dotąd pokonałem.. Masakra.. Szlak mnie trafia na tą głupotę ENERGOPOLU, specjalnie skurwysyny nie kończyli drogi by rowerzyści nie jeździli.. Czy to jest kurwa normalne?! Za późno się dojebali do tej pseudo firmy i za małe konsekwencje ponosi za swoje działania i bajzel jaki pozostawiła... A tym czasem trzeba działać, jechać dalej.. Ostatnie kilometry.. W mieście było już lepiej.. Choć zmęczenie dopadło mnie na ul. Przestrzennej.. Tam ostatnie wzmocnienie, ostatni energetyk, kilka batonów - i jakoś dojechałem, żegnając trasę trwającym zachodem słońca wypieranym przez nadchodzący mrok, którego tak się obawiałem cały dzień. Miałem nadzieję, że dojadę szybciej a to niestety.. Trochę czasu mi to zajęło. Jednak nie żałuję! Cieszę się, że pojechałem. I powiem więcej: JEBAĆ GRYFUSA. Nie są do niczego potrzebni. Sam dałem radę.. Mimo trudności ale się udało.. To moje największe rowerowe osiągnięcie w życiu.. Tych osiągnięć w mijającym 2020 r. naprawdę mam sporo! :) A może dojdę do 10k km w roku!? Oooo.. Choć na to tak szczerze nie liczę. No aż tyle to nie osiągnę, choć po dzisiejszym dniu i objechaniu całego Zalewu Szczecińskiego mam te 8k km w tym roku za sobą.. Teraz już mogę się skupić na mniejszych celach, mniejszych trasach.. :) To co najważniejsze już mam za sobą.. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak dalej jeździć, jeździć i jeździć.. Bowiem w przyszłym roku kolejne wyzwania, rajdy.. Kolejne cele do osiągnięcia, budowanie kolejnych pięknych wspomnień z Aurelią.. :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18pazdziernika2020zdj1.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj2.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj3.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj4.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj5.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj6.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj7.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj8.jpgtrasa18pazdziernika2020zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)