21.02.2023
Jazda nr: 1181

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa tak nie spodziewanie zawitała w leśne strony. Poniekąd jedynie leśne - częściej to obraz nędzy i rozpaczy. Ta nie kończąca się fala wycinek opisywana przeze mnie od kilku lat... Trwa nadal. Można rzec "w najlepsze". Najszczersze życzenia śmierci dla gnoi którzy tym zbrodniom się przyczyniają nie dają jakiś skutków. Nadal żyją i mają się dobrze. Ten świat jest zły i tak bardzo nie sprawiedliwy. Może dlatego tak ciężko się w nim odnaleźć? Jak znaleźć sens w trudach codziennego dnia? Jak odnaleźć się w tym życiu, którym tyle rzeczy nas przytacza. W sumie tak zdecydowałem się dzisiaj jechać bo tego potrzebowałem. A czemu do lasu? Tylko tu można skryć się przed wiatrem. W tym roku podobnie jak w 2022 r. idę trochę na łatwiznę (ale tylko czasami!). I podjeżdżam sobie te kilka kilometrów samochodem. I dopiero sobie jeżdżę. Tak było i dziś, gdy przyjechałem w znane mi miejsce - może nawet oczekiwane na odwiedzenie? W końcu nic się nie dzieje przypadkiem. Mogłem zostać w domu i niekoniecznie coś zrobić. Wciąż utrzymywała się dzisiaj taka pochmurna aura pogodowa, i silniejsze podmuchy wiatru, które dawały się we znaki od paru dni. Wczoraj szczególnie (20.02) - mocno wiało, padało. Taka brzydka pogoda: Kolejna wichura (20.01) - TwojaPogoda.pl. Dziś już lepiej. Z każdą godziną wiatr słabnął. Mimo to, w dzisiejsze popołudnie które nadal nie trwa wystarczająco długo - przed 18 robi się ciemno :( Pojechałem do lasu... Poszukać tego sensu w życiu. Czuję się taki zagubiony w tej niezrozumiałej rzeczywistości w której nagradza się złe uczynki, ci co czynią źle w życiu się odnajdują. I jakoś się tego życia trzymają. A dla pozostałych co zostaje? Jedynie myśl, jak można żyć z twarzą potwora... A takich potworów mamy sporo - morderców, gwałcicieli, złodziei czy leśników, myśliwych... Jak można żyć ze świadomością tego co się robi i na czyjej krzywdzie zarabia, a mimo to - wciąż chcieć żyć... Niepojęte dla mnie. Oczywiście trasa miała i inny cel... O tym jednak za chwilę w bardziej szczegółowym akapicie dzisiejszego wpisu.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1188

  • Trasa nr [łączna]: 1267
  • Trasa nr [na blogu]: 1181
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 21

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1255 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1169 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12947.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12965.81 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 12890.81 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25418 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 25436 km

  • Maksymalna prędkość: 27.5 km/h

  • Przejechałem: 18.41 km
  • Przejechałem [msc]: 389.2 km
  • Przebieg roweru [rok]: 610.93 km
  • Przebieg roweru [suma]: 49665.18 km

  • Przejechalem w 2023: 610.93 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 1.5273 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 124.163 [%] km

  • Czas jazdy: 01:56:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3152:37:16 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2929:11:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 44:29:20 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 28:40:56 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:23:25 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:07 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:56 h

  • Średnia: 9.52 km/h
Na dzisiejszej trasie jak wspominałem szukałem sensu w życiu. Chciałbym się jakoś odnaleźć ale to trudne, wciąż trzymają się mnie niepewności, codzienne problemy i samotność która ustępuje tylko na nie wielką chwile. Do tego widzę jak dookoła się zmienia świat - na gorsze. Nie ma żadnej stałości w tym co powinno trwać dłużej niż my - mówię o tych lasach, tych drzewach. Dzisiaj widziałem sporo zbrodni, których nie łagodziły te piękne miejsca które przypadkiem odkryłem. Jak dotąd nigdy w pewnych stronach Golczewskich lasów nie byłem. A wspomnieć mogłem, że przecież znam te strony bo nie raz tu błądziłem. Najwidoczniej jednak za mało tu jeździłem. Dopiero teraz spełniam swoje plany, które obiecywałem sobie na przestrzeni lat. W tych planach obiecywałem sobie, że lepiej poznam te strony, że będę jeździł po lasach i odkrywał drogę po drodze. Zawsze były to jednak niepozorne potrzeby chwili, które szybko przemijały i się zniechęcałem. A teraz może jest trochę lepiej. Zawsze mogę jak dziś podjechać samochodem i przejechać parę kilometrów tylko po lasach. A potem wygodnie wrócić. W innym razie dzisiejsza trasa byłaby dłuższa o ponad 20 km. Przyjechać w jedną stronę - pojeździć - i wrócić. Wracając jednak do trasy - niczego w niej nie odnalazłem. Mam tylko większy mętlik w głowie i uczucie samotności w codziennym życiu w którym się nie potrafię odnaleźć... A co do dzisiejszych przygód - to miałem ukryty cel o którym wspomniałem. A jest nim tajemnicza droga do Zatocza, szukałem jej ponad 40k km temu. Wiele razy o niej myślałem, gdy przyjeżdżałem w tamtych stronach (Wołowiec, Zatocze, Łęczna). Wiele do myślenia gdzie powinienem się udać miałem na ostatniej trasie: Magia nieznanego. I powiem tak: prawie się udało! Byłem bardzo blisko. Już chyba wiem gdzie mam wjechać. Sprawdzę to jednak następnym razem. A tym czasem - odkryłem dotąd nieznane oblicza tutejszego lasu - blisko rzeki Gardominka. Były tu bardzo piękne rejony w których rosły drzewa. A były też takie (bezpośrednio przy rzece) gdzie przypadkiem znalazłem gdzie była pustynia. Wszystko ogołocili i poniszczyli... Jak ja ich tu wyzywałem... Trwało to nieustannie gdzieś z 20 min... Tak mnie to poniosło... No cóż, do tego cholernego Zatocza, tą drogą z lasu na Truskolas nie dojechałem. Za to odkryłem inne strony które niesamowicie mi się podobały. Na pewno tu wrócę. Może będzie mi dane wrócić z JS? Jej się też na pewno spodoba... Takie magiczne miejsca... Zbliżają :) Nie zrobiłem dzisiaj czy nawet w tym momencie zbyt wielu kilometrów. Byłem jednak już zmęczony. Niespodziewanie znalazłem wyjazd z tego lasu - prosto pod Truskolasem. Stąd jednak ruszyłem dalej lasami w drogę powrotną do samochodu. Mijałem jeszcze fajne strony i kilka zbrodni. I właśnie na zbrodniach zakończy się wpis i moja trasa. Gdy wyjeżdżałem już z tej leśnej ekspansji trafiłem prosto w wycinkę drzew tuż przy drodze DW108. Te lekkomyślne działania spłoszyły dziki, które niespodziewanie wyleciały na drogę. I cyk (tragedia gotowa). A wszystkiemu jak zwykle winna chciwość. Tuż przy drodze wycinano iglaste drzewa. Wiele z nich jeszcze stoi to jest jednak stan na tę chwilę. Gdy przyjadę tam znów - pewnie będzie tam ino dziura. I wspomnienia, że kiedyś żyły tam drzewa. Jak więc znaleźć życia sens, gdy widzę jedynie spierdolinę w każdej jej sferze?... Nie wynika i nie wyniknie z tego nic dobrego. A świat jaki zastaniemy kolejnego dnia z pewnością będzie jeszcze gorszy od świata z dnia który zostawiamy za sobą.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21lutego2023zdj1.jpgtrasa21lutego2023zdj2.jpgtrasa21lutego2023zdj3.jpgtrasa21lutego2023zdj4.jpgtrasa21lutego2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)