Trasa z dnia dzisiejszego jeszcze większe moje wkurwienie niż wczoraj. No ok. przyszła w tym tygodniu zima. Niespodziewanie. Nie dość, że mrozy łapią to jeszcze sypnęło śniegiem. Wszystko dookoła zajebane, oblodzone. Byłem do wczoraj pewny, że jak się mocno postawię to zyskam swój cel! I będę mógł dalej spokojnie jeździć bo problem może co najwyżej dotyczyć dróg o niższej klasie. Tak zawsze było, że drogi wojewódzkie były piękne zadbane. Więc idąc tym tokiem rozumowania, mimo zniechęcenia i rosnącego zmęczenia - postanowiłem się dzisiaj poświęcić. Nie byłoby to może na tyle ambitne (coś w okolice 60 km) jak planowana wczoraj trasa: Lodowata porażka. No ale zaspokoiłoby moje bieżące potrzeby. Już lata, lata i będzie to dziesiątki tyś km temu (własnie w zimowe wieczory) - robiłem sobie taką trasę! Najbardziej w mojej pamięci tkwią trasy z przed wielu lat - to były w zasadzie pierwsze wpisy na blogu! Bo mowa o wpisie: Wśród ciemnej nocy. I tak mi się to pamiętało. I tak chciałem do tego wrócić :( A niestety nie było mi dane. Zdrowo rozsądkowo powinienem szybciej zawrócić bo widziałem co się dzieje. Im dalej byłem tym było gorzej. A do tego ten sam problem co wczoraj. Zmierzch idzie, a wraz z nim droga robi się śliska, powstaje lód. Pewnie jakbym jechał za dnia to by tego nie było. No ale nie było mi dane jechać za dnia. I długo nie będzie... Taka specyfika tego życia :( Także ostatecznie zawróciłem tuż pod tablicą "Unibórz". O ile do wsi Unibórz przez Truskolas jakoś pewnie, wytrwale dotarłem o tyle powrót to była masakra. A przez wiele odcinków prowadziłem a nie jechałem. Bo jechać się nie dało. Nie czułem się pewny... Nie miałem żadnej kontroli nad jazdą, o czym się szybko przekonałem. Odcinek drogi wyglądał na przejezdny. A to takiego... Sam lód. I nie miałem jak stanąć... Przejechałem więc na przeciwny pas ruchu. I dopiero tam bo tam nie była droga skuta lodem się zatrzymałem. To są po prostu żarty! Po dzisiejszej trasie, tak sobie obiecałem, że jak wrócę do domu. Jeśli będzie mi dane wrócić... To od razu piszę skargę do Zarządu Dróg Wojewódzkich i Autostrad w Koszalinie. To oni odpowiadają za tą drogę i ten cyrk który ma na niej miejsce. Obietnicę od razu wcieliłem w życie po powrocie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1155
Trasa nr [łączna]: 1235
Trasa nr [na blogu]: 1149
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 193
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1223 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1137 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11947.2 km
Stan Licznika Końcowy: 11976.48 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11901.48 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24488 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 24517 km
Maksymalna prędkość: 21.2 km/h
Przejechałem: 29.28 km
Przejechałem [msc]: 247.71 km
Przebieg roweru [rok]: 7421.68 km
Przebieg roweru [suma]: 48675.99 km
Przejechalem w 2022: 7421.68 km
Podroż dookoła świata (2022) 18.5542 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 121.69 [%] km
Czas jazdy: 02:13:07 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3085:05:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2861:39:16 h
Czas Jazdy Suma (2022): 490:45:05 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:25:39 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:42 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:32:34 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:39 h
Średnia: 13.21 km/h
Dzisiejszy wyjazd jak widać, znów się nie udał. Nie było mi dane. Jakiegoś życiowego pecha mam. I ta pogoda mi nie służy. Zbyt długo ta zima się ciągnie. Już kilka dni tak było, stopniało i po co to wracało?! Nic dobrego ta zimowa pogoda nie przynosi. Także - wczoraj się myliłem. nawet drogi wojewódzkie są olane, nikt nad niczym nie panuje. Robią sobie chore oszczędności bezpieczeństwem! A do tego szlak mnie trafia jak słyszę opinie, że zimą się rowerem nie jeździ. I należało by nie jeździć. No kurwa ale samochodem też nie! Do pracy też mam problem dojechać. Droga skuta lodem, nie jedzie mi się po tym komfortowo. Nie czuję się pewnie. Jeśli już jadę to wolno. I to nie jest jazda... Ani przyjemność. Tak jak dziś na tej wycieczce. O ile w pierwszą stronę było lepiej bo dopiero pod Truskolasem i już nie mówiąc, że za Truskolasem droga była gorsza to jednak pas ruchu w stronę Golczewa był nieporównywalnie lepszy (i prawdopodobnie posypany) niż pas ruchu w stronę Płotów. Jednak i ten się pogarszał wraz z nastającym mrokiem. Więc dobra - wracam. A to nie takie proste. Droga skuta lodem. Od cholery tych pierdolonych ciężarówek... I tak dopierdalają! I tuż za mną zjeżdżają na przeciwny pas po tym lodzie, wiąże się z tym taki charakterystyczny nie przyjemny dźwięk. Cały czas za każdym takim ich wyprzedzaniem w wyobrażeniu miałem to, że taka ciężarówka pada w poślizg i tak leci bokiem na mnie. No kurwa... Nie nadaję się chyba do życia. Bo ani sobie na rowerze nie radzę, ani samochodem nie radzę. A znowu jak nie pojadę to też nie będę sobie z życiem radził. Zbyt mocną mam potrzebę tego jeżdżenia. A dodatkowo wkurwia to, że mimo iż był lekki mróz jak jeździłem (tak koło -2℃) to się wcale tego nie czuło! Było komfortowo ciepło. Więc mając realne warunki do jazdy, to pewnie te 35 km, które normalnie bym zrobił - byłoby dla mnie mało. No ale sobie ten odcinek od Uniborza do ronda, skrzyżowania z drogą DW106 odpuściłem. Skoro tu jest jak jest to tam kawałek dalej byłoby gorzej. I teraz tak, dojechałem tu w czasie ok. 40 min. A lekko licząc wracałem gdzieś z 1,5h ... Ten sam kurwa odcinek drogi. Włącznie z krótkimi postojami, których w pierwszą stronę nie było. I w normalnych okolicznościach żadnych postoi by nie było. No ale to jest jakaś tragedia do czego w tym kraju dochodzi! Gdzie są służby?! W poprzednich latach jak sypali piachu z solą to tak grubo, że można było iść i łopatkami się bawić. A teraz nawet nie widać, że jest sypane! Ja tego tak nie zostawię. Nie odpuszczę sobie bo pseudo państwo i jego służby, szukają oszczędności. To nie jest sposób na oszczędzanie!... Takie sytuacje są nie dopuszczalne. A już nie mówię o tym co wyprawiają na tej drodze samochody. Ja tu kurwa stanąć się obawiam a ci dopierdalają w najlepsze...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)