06.03.2022
Jazda nr: 983

Tagi: morze, JS, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa po tych kilku dniach bez jeżdżenia - a jakoś nie było nawet nie było kiedy. Ciągle coś. A pogoda jeszcze taka sobie. Niby jest po te parę stopni ciepła, ale tak naprawdę w środku dnia jest najcieplej. Potem robi się chłodno. Nieprzyjemnie. A to trochę zniechęca do jeżdżenia. Także miałem w sumie wczoraj jechać gdzieś nawet po okolicy czy wziąć rower do Łobza (05.03). Tylko wyszło jak wyszło, że się w końcu nie wybrałem nigdzie dalej. Za to dzisiaj wojaże trochę nadrobiłem wybierając się do Kamienia Pomorskiego. Odwiedzić nową koleżankę, którą nie dawno poznałem ;) Tak osobiście to dosłownie tydzień temu. A dziś była nowa szansa na wspólny wojaż. A wraz z nim poznanie dotąd nieznanych mi dróg w okolicy Kamienia Pomorskiego. Jakby tak sobie zdać sprawę z tego to wciąż jest bardzo wiele nieodkrytych dróg i miejsc! Nawet wydawać by się mogło w dobrze znanych mi stronach. W końcu nad morzem tyle razy się bywało. A wciąż jest tu wiele nieznanych mi miejscowości i dróg. No cóż, skoro bywa tak, że zwykle robię cykliczne trasy i do znudzenia powtarzam ciągle te same drogi, po których już jeździłem... To może się okazać, że nigdy nie zdołam poznać niczego nowego. A świat jest ogromny. Aż dziwne, że po przemierzeniu ponad 40 tyś km, wciąż tak mało go poznałem. Dzisiaj dzięki nowej koleżance JS, poznałem dotąd nieznane mi leśne dróżki przy Dziwnówku w stronę Łukęcina. Sam być może bym się w takie strony nie wybierał. Zwykle nie ma ku temu sposobności. Nie lubię jeździć po takich drogach, a latem jest mnóstwo robactwa tam. Co innego na wczesną wiosnę jak teraz. Sposobność jak się patrzy by poznać nowe leśne drogi! A, że przy okazji przy powrocie poznało się i inne dotąd mi nieznane dróżki. No same korzyści! jednak tak zdaję sobie smutno sprawę, że nie wiem czy mi życia wystarczy aby poznać wszystkie drogi chociaż w tym jednym województwie w którym mieszkam. W końcu jest ich aż tyle, że nawet w najbliższych rodzinnych stronach nie było mi dane po każdej jechać!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 989

  • Trasa nr [łączna]: 1069
  • Trasa nr [na blogu]: 983
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 27

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1059 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 973 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 5238.11 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5263.29 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 5263.66 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 17855 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 17880 km

  • Maksymalna prędkość: 24.6 km/h

  • Przejechałem: 25.18 km
  • Przejechałem [msc]: 123.34 km
  • Przebieg roweru [rok]: 708.57 km
  • Przebieg roweru [suma]: 41962.88 km

  • Przejechalem w 2022: 708.57 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 1.7714 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 104.9072 [%] km

  • Czas jazdy: 02:30:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2640:10:03 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2416:43:55 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 45:49:44 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:37:15 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:41:51 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:37 h

  • Średnia: 10.07 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była mile spędzonym po południem, trasą zaczynającą się w Kamieniu Pomorskim i prowadzącą praktycznie w okolicach miasta. Poza mniej czy więcej szczególnymi przypadkami można uznać, że przynajmniej niektóre tutejsze strony mocno ze sobą graniczą jak Dziwnów z Kamieniem np. W stronę Pobierowa jest nieco gorsza sprawa. Kilka kilometrów lasów. Jednak myślę, że z czasem nie będzie stanowiło to większego problemu. I rozwijanie się turystycznych miejscowości na tyle przyspieszy, że te wszystkie tereny będą jedną wielką metropolią. To już się dzieje. Z roku na rok coraz więcej domów, stref przemysłowych itd. Ten biznes rozwija się w zastraszającym tempie. Może nie zawsze to widać, jednak tak jest. Z roku na rok, coraz bardziej. Ci, którzy częściej czytają mojego bloga pewnie pamiętają ten najgorszy okres w moim życiu jakim była ta pierwsza praca na policji, i ten okres przymusowego mieszkania w Szczecinie, a w konsekwencji robienia w tamtych stronach pewnych cyklicznych tras którymi było jeżdżenie np. do sklepu Dino. Trasy z pod tagu: "zs_dino". Ta szczególnie pasuje do tej historii. Bo przechodzi szczególną drogą od Dołuje do Przecławia. Po drodze są pewne pola itd. Jednak była z każdym rokiem rosnąca obawa, że jakbym co roku jeździł po tej drodze i jeździł to w końcu widziałbym te cholerne miasto coraz bliżej siebie. Wprost pożerające kolejne tereny. Tak samo czuję się w miejscowościach nad Polskim morzem. Też z roku na rok pożerają coraz więcej terenów wokół siebie, coraz bardziej się rozrastając i tym samym łącząc się z miejscowościami tuż obok. To bardzo negatywny trend, obok niszczenia polskich lasów, tak bardzo wpisujących się w tą rzeczywistość w której przyszło nam żyć. To tylko część z myśli jakie dziś miałem. Chociaż starałem się myśleć pozytywnie. W końcu nad morzem było fajnie! W ogóle dzisiaj fajny dzień był. Chociaż trochę chłodny. Jednak było fajnie spędzić ten dzień, tą trasę w towarzystwie! Liczę na to, że to nie jedyny weekend, który przyjdzie mi tak miło spędzić. A wraz z tym miłym spędzaniem czasu otwierałyby się możliwości poznania czegoś nowego, nowych dróg i miejsc! A nie tylko tak klepać do znudzenia wciąż i wciąż dobrze mi znane drogi i miejsca. Równy tydzień temu mogłem poznać to, jak fajnie jest odkrywać coś nowego. Nawet w stronach tak bliskich, jak Gryfice. W których byłem niezliczone razy. A w których nie poznałem wszystkich dróg: Więzi znajomości. Ile tajemnic świat skrywa? Ile magii w nim się jeszcze ukrywa? :) Czy będzie mi dane, jeszcze trochę rąbka z tej tajemnicy urwać? :) W sumie wpisuje się to w cele jakie miałem już w 2021 r. Wtedy się jednak nie udało ich realizować. A było to wykorzystywać czas urlopu, wolne dni na to aby pojechać gdzieś dalej. Zobaczyć coś nowego. W końcu kto wie ile czasu jest mi jeszcze dane. Z jednej strony spodziewana ale i tak budząca różne myśli wojna na Ukrainie. A z drugiej strony wciąż ciągnący się temat covidu. Kto wie ile jeszcze jest mi dane przejechać w życiu tras... A tak tylko mimowolnie wspomnę, że wiem jak to jest niespodziewanie za móc. Jak z dnia na dzień jest doznać tego, że nie znaczy się nic. I z tymi siłami nie ma się żadnych szans. W końcu w Lutym tak niespodziewanie się rozchorowałem. Z dnia na dzień padłem, czekając tylko na śmierć. A tu miałoby się jeszcze nadzieję na przejechanie nie jednej trasy. Miałoby się jeszcze nadzieję na pokonanie co najmniej 100 000 km z Aurleią. A może będzie mi dane przejechać więcej? Tylko czy świat jutra jeszcze będzie istnieć? Z każdym dniem mam na to coraz większe wątpliwości.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06marca2022zdj1.jpgtrasa06marca2022zdj2.jpgtrasa06marca2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)