30.09.2020
Jazda nr: 684

Tagi: morze, dw108, drzewa, zach_slonca, aurelia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moją drugą w tym roku, tak wielką i tak ważną trasą! Nie spodziewałem się, że wciągu jednego roku wyjdą mi aż dwie takie trasy.. No ale kto mógł się spodziewać, że wciąż trwającym roku - gdzie sporo się może jeszcze zdarzyć - zrobię prawie 7,5k km (włącznie z dzisiejszą trasą), która ostatecznie dała mi przekroczenie granicy 30k. To nie tylko przekroczenie granicy 30k, kolejne rekordy kilometrów.. Także rekordy w ilości "tagów" rowerowych w tym roku, i innych statystyk rowerowych liczonych rok do roku, co oczywiście wynika z niczego innego jak z tego, że w roku zrobiłem wyjątkowo wiele kilometrów, a cichaczem przemyka się we mnie myśl czy nie próbować walczyć o 10k km do końca grudnia. W końcu do końca roku zostało jeszcze sporo czasu.. Można liczyć, że przynajmniej w połowie miesiąca, październik przyniesie dobrą pogodę.. Słoneczną, ciepłą.. To czemu nie skorzystać i nie próbować jeździć dalej? ;) Co mam do stracenia.. To tylko nieco ponad 2,5 tyś km jeszcze.. Skoro od Kwietnia - do dzisiaj w te 0,5 roku byłem wstanie zrobić: 5 tyś.. To jeszcze w nie całe 3 msc te 2,5 tyś km wydaje się możliwe.. Choć wcale nie takie łatwe do osiągnięcia :) Nie mniej nie będę się dzisiaj tym przejmował, i sobie myśli truł. Dzisiaj jest wielkie święto dla mnie, i wspominanie trasy: "25 000" Aurelio !, która również była bardzo wyjątkowa a miała miejsce dokładnie: 5 miesiące; 1 tydzień; 4 dni (czyli 164 dni temu). To nie jest nawet wspominane 0,5 roku tylko mniej :) Bo nieco ponad 5 msc.. Co oznacza, że robiłem w tym czasie średnio po 1000 km msc! To był piękny czas - wypieprzyli mnie z Policji. Wciąż pamiętam i w sercu noszę te nie zapomniane słowa: JEBAĆ POLICJĘ :) Szukałem zatrudnienia, i szczęście znalazłem w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Trzygłowie.. Gdzie mnie przygarnęli, gdzie się odnalazłem.. I jakoś jest.. Jakoś ta historia trwa.. I nadal jeżdżę - czego dowodem jest zrobienie: 989 km we Wrześniu. A ja przecież od 01.09 już pracuję: Trasa "50-tka": trasa po pracy. Co prawda to na 0,5 etatu, kroi się też druga fucha w Haker Space w szczecinie. Nie wiadomo jednak jak to będzie dalej.. Z tą fuchą.. Więc póki co zostaje mi szkoła, z którą i z której pracownikami wiążę się z każdym tygodniem coraz bardziej.. No i praca nie przeszkadza mi w realizowaniu swojej pasji i siebie, czego przykładem jest dzisiejszy wyczyn! Co prawda liczyłem na to, że zrobię to w weekend.. Ale wtedy się pogoda popsuła :( Deszczowy Rajd i Znowu nieudana trasa. I tak się wszystko psuje w tym życiu. I pogoda, i ta dołująca jesień.. Co prawda jeszcze nie dopadła mnie aż taka depresja jak rok temu.. ZS: Smutna trasa. Dosłownie rok temu.. Przeżywałem niezmierny smutek.. i przybicie.. Powiązane było to ze zmienionym miejscem zamieszkania w Szczecinie, wkroczenie w okres w który nie jestem gotów wkroczyć i być może nigdy nie będę.. Jak dorosłe życie, po za szkołą, uczelnią.. Rozstanie z bliskimi i z domem.. Teraz jest mi nie porównywalnie lepiej. Choć czasami jest smutno :( Ale, mieszkam na miejscu. Pracuję na wiosce.. Z fajnymi osobami, i mimo, że ciepło wspominam niektóre osoby z KWP.. To nie chciałbym wracać tam.. Do życia w mieście. W mieście czuję się jak w więzieniu, zgubiony we własnej rozpaczy. A tu mam wieś. Spokojną wieś. I najbliższą rodzinę na miejscu, gdzie tylko jeśli tylko zechcę, będzie taka potrzeba, każdego dnia mogę przyjeżdżać.. Każdego po południa tam być.. Spotkać się ze zwierzątkami na wsi.. Kochanymi kotkami.. I pieskami.. :) Piękna historia. Widać tu także niepoznane, i nieprzewidywalne koleje życia. Gdzie ja bym równy rok termu na trasie "ZS: Smutna Trasa z 30.09.2019 r.", pomyślał, że 30.09.2020 r. - będę robił trasę 30,000 km Aurelii, i pracował w szkole, na wiosce.. Zatem ciekawe co przyniesie dalsza przyszłość. A tym czasem przyniosła tą trasę, którą robiłem po pracy. W całkiem niezłym czasie i niezłą średnią! W końcu dzisiaj tak ni z owego postanowiłem zmierzyć się z tym wyzwaniem. Po pracy wróciłem czym prędzej do domu.. Zjadłem obiad, chwilę odpocząłem i koło godziny 13 wyjechałem. Trasę miałem zaplanowaną. Choć dzisiaj zrobiłem z niej mniej niż mogłem i pojechałem innym wariantem. A wszystko przez kryzysy wiary w swoje siły i możliwości jakie dzisiaj miałem. Pierwszy kryzys towarzyszył mi od okolic Golczewa do Kamienia Pomorskiego.. Przejazd drogą DW106, potem kawałek DW107 i ta pogoda.. Wietrznie i niekoniecznie ciepło.. Było irytujące.. Drugim kryzysem był dojazd do Świerzna z Kamienia Pomorskiego.. przepiękną, malowniczą w wiejskie klimaty drogą DW103, ciągnącą się aż do Trzebiatowa. Dzisiaj jednak jechałem znacznie bliżej do Świerzna. Miałem kryzysy, z którymi walczyłem i przezwyciężyłem je. Nagrodę otrzymałem jadąc do Świerzna przez Stuchowo w dalszą drogę. Mimo utrzymywania wysokiej prędkości (starałem się tak jechać koło 20km/h) i mimo mocno pagórkowatego terenu (wiele wzniesień).. Szło mi to w miarę dobrze! Wiara już mnie nie minęła.. Może pojawiła się u mnie ta tzw: "TA moc", która towarzyszyła mi w dużej mierze na tej niedawnej trasie: Dookoła Zalewu Kamieńskiego z 23.09..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 688

  • Trasa nr [łączna]: 770
  • Trasa nr [na blogu]: 684
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 164

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 761 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 675 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5897 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6002 km

  • Maksymalna prędkość: 33.6 km/h

  • Przejechałem: 105.17 km
  • Przejechałem [msc]: 989.52 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7437.23 km
  • Przebieg roweru [suma]: 30002.96 km

  • Przejechalem w 2020: 7437.23 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 18.5931 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 75.0074 [%] km

  • Czas jazdy: 05:41:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1892:36:21 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1669:10:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 470:46:53 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 60:38:41 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:11:31 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:52:14 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:34 h

  • Średnia: 18.5 km/h
Dzisiejszą trasę czas zacząć i co gorsza ją opisać ;) Tak się niektórym wydaje, co to za problem pisać bloga.. A co to za problem jeździć? Siada się i się jedzie. A potem opisać to. No to jest trochę inna bajka ;) Także dzisiejszy dzień nie zapowiadał tego, że będę jechał i to będę aż tyle jechał! Co prawda cicho o tym myślałem bo była zapowiadana dzisiaj bardzo ładna pogoda, miało być do +21℃. Idąc tą myślą, ubrałem się jak na lato, krótka koszulka, spodenki, czapka z daszkiem. A to zonk. Trochę chłodno. W tym stroju przejechałem ponad 20 km. Za Golczewem stanąłem. Nie dałem rady - wrzuciłem na siebie bluzę, i dłuższą czapkę. Od razu lepiej.. Nadal jednak w krótkich spodenkach ;) W tym stroju jeździłem aż pod Trzygłów, gdzie przebrałem się już na nadchodzący wieczór - w polarową koszulkę, cienką kurtkę, i długie cienkie spodnie bez wkładki, więc naciągnięte na krótkie spodenki. Od razu lepiej :) I tak można było jechać dalej.. Choć był pewny problem związany z dzisiejszą trasą. A były nią wciąż atakujące komary, i inne cholerstwo. Wiele muszek i innego dziadostwa. Były także ludzkie dziady i skurwysyny. Nie wiem czy ja tego w ostatnich tygodniach nie zauważyłem, czy dopiero się teraz to stało! Przed administracyjną granicą miasta Golczewo, rósł las, zarośla piękne. I dobrze prawię - rósł. Bo obecnie został wyrżnięty. Wszystko tam ogołocili. To wygląda jakby szykowali działki na zabudowę pod miastem.. Oczywiście kosztem natury. Tego typu widoki widziałem wzdłuż drogi DW106 na Kamień Pomorski, którą nie często podróżowałem. Nie wiem czemu ale ani autem, ani rowerem nie często jeżdżę drogą z Golczewa w stronę Kamienia Pomorskiego. A to się może zmieni. Rzecz w tym, że pewnie już nie w tym roku.. Bo kiedy niby? ;) Ale od przyszłego, no kto to wie.. W drodze do Golczewa warto podkreślić kończący się remont na drodze DW108. Zostało ostatnie wahadło, ostatnia mała część, którą lada dzień zrobią, pobocza, prace porządkowe, i ewentualne malowanie pasów (o ile to nastąpi).. I koniec utrudnień i koniec nie tak dawno zaczętego znacznika, tagu dla wpisów: DW108. Nie będzie on tyle trwał, co tag DW109. A jak wspominam o remontach to sporo ich. Lokalne drogi też są robione jak np. droga z Rzęsina do Trzygłowa! Kto by się tego spodziewał. A tu taka niespodzianka! No dobrze, trasa trwała w najlepsze a mnie ogarniał pierwszy kryzys gdy jechałem z Golczewa do Kamienia.. Ciężko mi było jechać, często miałem pod wiatr, i sporo wzniesień przed sobą. Jednak spokojnie kilometr po kilometrze i jakoś dojechałem do Kamienia Pomorskiego gdzie szczęście mnie opuściło ;) Jakoś nie mogłem odnaleźć drogi na Wyspę Chrząszczewo. A przecież tu byłem! Co prawda bardzo dawno temu bo ponad 3 lata.. ale byłem.. Aż musiałem spytać o drogę bo trafić nie mogłem w te wyjątkowe miejsce.. Na jesień tak pięknie się prezentujące! 10 tyś Aurelio - wyspa Chrząszczewo. Miałem w planie dojechać do Kamienia Królewskiego. Na skraj wyspy.. Ale zrezygnowałem dzisiaj. Robiła się już późna pora, przede mną było do ogarnięcia sporo kilometrów.. Dojechałem jedynie do więzienia w Buniewicach, choć do samej wsi już nie zajechałem. Zrobiłem tam mały odpoczynek kilka fotek i w drogę powrotną, która ciągnęła się w powoli kończącym się dniu, wzdłuż drogi DW103, typowo wiejskich klimatach, w których spędzone chwile umilały mi piękne szanty i pieśni B. Okudżawy w wykonaniu mojego ulubionego duetu muzycznego :) A nie zdradzę o kogo chodzi.. Niech to będzie moja słodka tajemnica ;) Drugi kryzys wiary, w siły i możliwości ciągnął się właśnie do Świerzna.. Ale gdy już tam dojechałem, gdy widziałem, że przez Gryfice zostało mi do zrobienia tylko ok. 30 km. A ja mam tylko ~70 km dzisiaj zrobione.. Na nowo odżyłem. Na spokojnie zajechałem do Stuchowa.. Skąd pojechałem dalej. W pierwotnej wersji planu na dzisiaj miałem w planie wracać na Golczewo przez Ciesław, Mechowo i Upadły.. I może mógłbym tak zrobić, tylko wydawało mi się wówczas, że 38 km to strasznie dużo i, że nie dam rady. Nic bardziej mylnego, bo dać bym dał. W końcu zrobiłem dzisiaj 105 km. Jeszcze te 3 nie stanowiłyby większego problemu. Pojechałem jednak tak i tak starałem się robić aby zrobić dziś min. 104 km, bo to oznacza tą granicę PEWNOŚCI przekroczenia dzisiaj limitu 30k km. Nie mogłem więc pojechać krótszą drogą - mimo zbliżającego się mroku, i żegnającego się ze mną zachodu słońca.. Postanowiłem pojechać przez Popiele na Rzęsin - Trzygłów a dalej się zobaczy.. I właśnie po drodze zdecydowałem, że z Trzygłowa (gdzie zresztą bywam codziennie bo tam pracuję), pojadę na Baszewice, tam włączę się w drogę DW109 i wrócę.. Da mi to ok. 10 km. Powinno wystarczyć ;) Nie, nie wystarczyłoby.. Zrobiłem jeszcze jeden myk, w tej dalej ciągnącej się pięknej trasie.. Gdzie mijałem kolejne miejscowości i tu nowości.. Jak wyremontowaną drogę z Rzęsina do Trzygłowa. Gdzie po drodze się zdążyłem przebrać, i jechać byle dalej.. Już za Baszewicami podziwiałem piękny księżyc, który z sympatią się do mnie uśmiechał, a ja gnałem dalej. Na DW109 gnałem co sił w nogach aż pod Barkowo. Tam mój wzrok przykuł wielki kombajn do ziemniaków. Bydle naprawdę wielkie z wieloma lampami.. Podjechałem tam by sprawdzić kto ma MOCNIEJSZEGO bądź jak to ładnie dwuznacznie brzmi kto ma WIĘKSZEGO ;) Hehehe, większą moc oczywiście. Ale gdzie ja z moją lampą.. (Magishine F3) do wielu ledów tego bydlaka wielkiego.. Szans nie miałem.. A więc zrobiłem kółko wokół Brodników, i dopiero zjechałem do domu.. Wyszło mi nieco ponad 105 km.. Dopiero na koniec trasy nieco zmęczony byłem ale za to bardzo zadowolony z wyniku.. I faktu przejechania trasy :) Nie ma co ryzykować, że np. w weekend byłoby lepiej czy coś. A co jeśli nie? Nigdy nie wiadomo co przyniesie czas. A jak zdarza się okazja tak jak dziś, aby tak sobie po pracy zrobić 100 km, to trzeba z tej okazji korzystać.. I działać.. Jeździć, jeździć, jeździć. By stawać się coraz lepszym i mocniejszym i co najważniejsze wytrwałym. Jeżdżę mimo wszystko, choć przyznam, że denerwuje mnie zrywająca się przerzutka na przełożeniach, wg. manetki 5 i 3. Tak manetka pokazuje, choć sądzę, że może przekłamywać bo np. pokazuje mi bieg "1" a ten wcale nie siedzi na największej koronce kasety czyli u mnie 32t a siedzi na 30t więc na przełożeniu "2". To ma być podobno wina przerzutki, którą miałem wymienić.. Ale od trasy: Makowice-Lotnisko & Nowe drogi , gdy zmieniałem manetkę, i miałem regulowaną przerzutkę, która rzekomo miała się już kończyć - trochę czasu minęło i kilometrów też, bo do dzisiaj przejechałem aż: {ILE?!}.. A może faktycznie, dobijam tą przerzutkę, choć myślę, że regulacja jej pomoże. A ja z myślą, że będę regulował tą przerzutkę przejechałem cały wrzesień. Póki co mnie to denerwuje, bo się zapomnę, zostawię na zakazanym przełożeniu i zaczną się cuda dziać, szarpać, ściągać łańcuch. Nie chcę jednak nic kombinować, grzebać, psuć. Póki to działa mimo wszystko to niech działa. Chyba, że się rozleci to wtedy wymienię. Jeszcze w sierpniu kupiłem nową przerzutkę, czeka na zamontowanie.. Tylko póki ta działa, a ma już ponad 30k.. Tylko teraz tak. Jeśli stara przerzutka Alivio ma się zepsuć to niech się zepsuje albo PRZED ZALEWEM, który mam dosłownie w sobotę za 2 tyg, albo PO ZALEWIE. A nie w trakcie -.-.. Eh. Nie chciałbym mieć tam awarii i kombinowania.. Chcę się zmierzyć z tym wyzwaniem, choć przyjmuję to, że mogę nie dać rady. To kawał drogi, wykańczającej. A Gryfusi jak wiadomo nie są normalni.. Są pierdolnięci, nie wiem po co się tak spieszyć i do czego tak gnać, jakby nie można było na spokojnie przejechać.. Nie dla każdego 300 km to coś normalnego.. Dla mnie jeszcze 100 km wciągu dnia jest normalne, dla niektórych 300 km to nic takiego.. I oni sobie mogą pozwolić aby szaleć. A ja nie.. I mimo, że tyle pracowałem nad formą itd.. To nie wiem jak to będzie. Z dnia na dzień będę coraz częściej myślał o tym wydarzeniu. W końcu będzie do niego coraz to coraz bliżej :) A ja będę miał coraz to coraz mniej czasu na ostatnie przygotowania.. Przygotowania, i trasy, które będą odbywały się już po kolejnej granicy w moim rowerowym jeżdżeniu. Przekroczonej dzisiaj granicy: 30k km..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30wrzesnia2020zdj1.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj2.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj3.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj4.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj5.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj6.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj7.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj8.jpgtrasa30wrzesnia2020zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)