Dzisiejsza trasa, kolejna po niedługiej ale męczącej odbywającej się we wczorajszym dniu: Tajemnice Neu-Grambow - w końcu wymusza i w końcu doprowadza do zrealizowania bardzo ważnego celu, który odkładałem tak w czasie dobre kilkanaście dni. Przecież problem fakt, że bardzo upierdliwy w realizacji, wystąpił tuż po okresie mojego przeziębienia: Walcząc z przeziębieniem. Wcześniej chyba niee. Bo niczego nie podejrzewałem, niczego nie zauważyłem. Przesunęła mi się lekko kamerka na statywie, obraz szedł krzywo. Widać to było szczególnie na drodze do / z / Makowic. Problem w kolejnych dniach, w kolejnych trasach narastał, i miałem się za to wziąć, miałem się za to wziąć a ciągle coś przeszkadzało w realizacji tego celu, związku z czym wziąłem się za to dopiero dzisiaj. Odmówiłem jazdy na dłuższą trasę koledze BB. Nie czułem się nawet na siłach dzisiaj aby jechać nie wiadomo ile. Do tego ta pogoda, wciąż taka męcząca. Wyraźnie cieplej niż wczoraj, w końcu się lato, i jakieś normalne temp. jak na ten okres w roku. Tyle, że wiąże się to ze strasznie silnym, porywistym wiatrem, który odbiera wszelkie nadzieje na to, że może być jeszcze w życiu dobrze. A gdyby tego było mało to jeszcze te odwalanie tego antyrowerowca MM z Reska, dobijały cały sens dzisiejszego dnia. Od rana go męczyłem aby pojechać, choćby na te cholerne Makowice.. Na które mi się już tak jeździć nie chce. Raz, że tam te składowisko rur a dwa, że tam się owsiak panoszy i jego podejrzane typy.. Wkrótce lotnisko będzie pewnie w ogóle nie dostępne z zewnątrz. A ten antyrowerowiec nadal odwala. Jakbym miał tak na niego czekać i na niego patrzeć to nie zrobiłbym pewnie w ogóle tego planu Szlaku Historii - realizacja za 2021 r. Być może ostatni. Kto wie jaka przyszłość czeka lotnisko i to co tu zostało, jak zostaną tu sprowadzone jakieś ćpuny i alkoholicy przez tą wątpliwą moralnie i prawnie imprezę owsiaka, na którą się tak otwarcie nie godzę! Jednak najgorsza jest tu postawa tego antyrowerowca. Może dałbym mu spokój, tylko sam sobie winny. Nagle w tygodniu jakby nigdy nic wypisuje, wydzwania i się chwali, że sobie tam jeździ, tam jeździ... No kurwa. A jak zawsze naiwnie i głupio muszę wierzyć w ludzi. A to błąd. Zbyt wiele razy mnie zdradzili by w nich wierzyć dalej, i planować kolejne elementy dzisiejszej trasy. To mogła być nawet trasa 4-rech tytułów. Ale przez MM nie była.. Śmierć antyrowerzystom! Nigdy nikomu nie będę wierzyć i ufać.. NIGDY. Przejechałem tysiące kilometrów samotnie, przejadę i kolejne.. Przejechałem setki tras samemu - przejadę i kolejne. Nie potrzebuję towarzyszy... Te zagadnienie już się w przeszłości pojawiało, było opisywane choćby we wpisie z 2020 r: Szczecin - Trzebież. Wówczas rzecz tyczyła się skromnej ilości tras, pokonanej z towarzyszami czy bez. Obecnie bez żadnego towarzysza przejechałem: 674 z 844 tras. A należy pamiętać, że to nie są wszystkie trasy z Aurelią czy w ogóle w życiu. Do wyniku, podobnie jak w wspominanym wpisie: #663, należy dodać również trasy grupowe z cyklu Gryfusy, Singlowi. Ale tylko te, w których nie występują żadni inni towarzysze. Inaczej oznaczałoby to powielanie wyników, a przecież nie o to mi chodzi. Konkluzje są proste. Zwykle jeżdżę i lubię jeździć sam. Samemu pokonałem nieporównywalnie więcej kilometrów niż z towarzyszami. I co prawda fajnie jest niekiedy w grupie pojechać.. To jednak nie mogę być od nikogo uzależniony. A jego podejście w tym wypadku takiego antyrowerowca z Reska (MM), nie może wpływać na to czy sam pojadę czy nie.. Więc muszę być uniezależniony od innych. A to trudne. Bo jego negatywne podejście szczególnie dzisiaj mocno się na mnie odbijało. Zniechęcało mnie także do jeżdżenia. Jednak jakoś to przezwyciężyłem i pojechałem w niedługą w sumie bo wyszło ponad 40 km, w zasadzie na "trzech" trasach. Jednak uważam, że było warto. Jeździć jest zawsze warto, i nie warto oglądać się przy tym na żadnych antyrowerowców i ich podejścia..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 842
Trasa nr [łączna]: 923
Trasa nr [na blogu]: 837
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 19
W tym roku: 97
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 914 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 828 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11602 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11645 km
Maksymalna prędkość: 34.1 km/h
Przejechałem: 42.09 km
Przejechałem [msc]: 929.54 km
Przebieg roweru [rok]: 3647.8 km
Przebieg roweru [suma]: 35659.16 km
Przejechalem w 2021: 3647.8 km
Podroż dookoła świata (2021) 9.1195 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 89.1479 [%] km
Czas jazdy: 03:02:28 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2255:54:14 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2032:28:06 h
Czas Jazdy Suma (2021): 231:54:26 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 57:44:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:50 h
Średnia: 13.88 km/h
Pierwszy tytuł: Ustawianie kamery, pierwsze testy:
Jak już wspominałem w pierwszej części wpisu świadomy problemu byłem już wiele dni. Wypłynęło to przypadkiem tuż po okresie gdy byłem niespodziewanie przeziębiony: Walcząc z przeziębieniem. Zdaje się, że wcześniej problemu nie było. Tylko wtedy wystąpił. Przekrzywił mi się ten obraz.. A przecież ustawianie tej kamery nie jest takie proste.. To coraz trudniejsza akcja.. A przecież jeszcze kilka dni przed moim niespodziewanym zachorowaniem wszystko było ok: "35 000" Aurelio !" - Dookoła Zalewu Kamieńskiego. A już przestało. Więc niechętnie ale wziąłem się za to. Trudna akcja. Nie łatwo jest to ustawiać. Kilkukrotnie kręciłem się koło bloku i najbliższych uliczkach i testowałem ustawienie. W tym wjeżdżałem na nadal remontowany ostatni do remontowania w obszarze m. Płoty fragmentu drogi DW108. I właśnie pajace zawsze coś tam robią gdy mnie nie ma. Z dnia na dzień wylany częściowo asfalt. I to nazywają remontem. To zaraz popęka i będzie jak było.. Więc to bezsensowne działania.. Na szczęście akcja z ustawianiem po kilku próbach się udała. Mogłem więc przejść do drugiej trasy, która miała potwierdzić poprawność tych ustawień..
Drugi tytuł: Małe testy:
W ramach testów rozważałem zrobić tradycyjną trasę 20-stkę. Ale jakoś byłem zniechęcony w ogóle do jeżdżenia. Zniechęcała mnie też już omawiana skandaliczna postawa antyrowerowca MM. Może gdyby nie on i jego podejście to może byłoby inaczej. Do końca miałem nadzieję na tą trasę.. Na kręcenie wałów z MM na lotnisku.. Makowice-Lotnisko: "Kręcąc wały - 1 próba". Nadzieje nie mniej szybko minęły. Pozostał spory niesmak po tej sytuacji. Zachowanie MM jest poniżej krytyki. Postanowiłem więc jechać krótką trasę, która nie ma stałego tytułu. Na niej prócz trasy 20-stki najczęściej testowałem ustawienia kamerki gdyby coś się działo. Wciąż piękna trasa. W tle kwitnący żółciutki rzepaczek.. Wiejskie strony.. Wiejskie marzenia, wiejskie przygody. I mimo, że trasa szła mi słabo.. To najważniejsze jest to, że udało się ustawić poprawnie kamerkę. Po przyjechaniu do domu i sprawdzeniu mogłem potwierdzić, że wszystko jest ok. I dzięki temu wybrałem się na kolejną trasę, nie z tym antyrowerowcem MM. Pojechałem z matką (AS) na trzecią, już finalną trasę. Takie podsumowanie tych trudów ustawiania kamerki..
Trzeci tytuł: Trasa: Kocierz-Bądkowo "magia Regii":
I ostatnia na dzisiaj trasa. Testy mam już za sobą. Trasę testową również. Wszystko działa. Nadal jest piękna pogoda. Prawie bezchmurne niebo gdzieś z daleka nie groźnie przyozdabia się w chmury. Mogę jechać więc w kolejną podróż. Olać i całkowicie odciąć się od jeżdżenia z MM. Do czego mi on i jego antyrowerowe podejście potrzebny... Tylko niepotrzebnie się wkurwiam, a ja się denerwować nie mogę... Zniechęcam później do działań. Świat jest coraz gorszym coraz bardziej paskudnym miejscem, z którego się trzeba w końcu wyrwać. Bo na jego naprawę to już za późno. Świat antyrowerowców, anty sportowców. Wszyscy co szliby drogą na skróty. Wyrywam się z tej patologii i mimo zniechęcenia bo tak najprościej byłoby siąść i nic nie robić.. Pojechałem ku nowej przygodzie! Nawet nie wiedziałem, że tuż przy wsi Kocierz jest takie fajne miejsce. Jedzie się wzdłuż rzeki Regii. Pięknie tam jest. Jest tam taka jakby mała plaża, przystań na łódki. Zrobiony pełnoprawny grill, miejsce na palenisko, siedzenia. Obcowanie z przyrodą. Mnóstwo ptaków, gadów - widziałem fajną żmiję! :D Prawdopodobnie ma tu gdzieś gniazdo i młode.. <3 Fajne miejsce w którym byłem dłuższą chwilę po czym pojechałem dalej z matką i jej koleżanką pod wieś Smolęcin. Nie mniej do Smolęcina nie odbijaliśmy. Nawet mi się już nie chciało kombinować.. Pojechaliśmy na Łopianów.. A z niego przez pole na Bądkowo! Ehh.. Jak ja dawno nie robiłem trasy Buszującego w Zbożu. I jak fajnie by było ją zrobić. Szczególnie teraz, w tym okresie gdy jeszcze te zboża wszystkie nie porosły. Gdy wciąż utrzymuje się ten piękny żółty rzepak.. Jednak droga na te pole była cięższa niż mi się wydawało. Wszystko porozjeżdżane, zniszczone przez ciągniki.. I nachodzą mnie teraz takie myśli, jak mi dziś ciężko jeździć.. I w terenie.. Więc jak ja miałbym za 6 dni, w najbliższą sobotę (05.06) koło tej godziny 21.. Wyruszać ze Szczecina na trasę!? Wmawiam sobie i mam nadzieję, że takich typowych ciężkich obszarów, gdzie drogi zniszczone, piachem zasypane jest nie wiele. Prawdopodobnie są na samym wyjeździe ze Szczecina a także na dobrze mi znanej drodze z Bądkowa na Wyszobór. Tam to faktycznie nie da się jechać i trzeba przeciągnąć rower. A jak większość obszarów byłaby ok, to nie powinno być tak źle. No nie mniej 160 km.. A dzisiaj było mi tak ciężko.. Nie wiem jak to będzie. No czuję, że znowu osłabłem, że przez pogodę i wszystkie inne czynniki nie powróciłem do pełni swoich sił, jakie miałem przed zachorowaniem.. Zmartwień będzie tym więcej im będzie bliżej terminu wyjazdu.. To jednak nie zmienia nic w odniesieniu do dzisiejszej, co najmniej ciekawej trasy tego trzeciego tytułu. Fajne miejsce te pod Kocierzem. Z pewnością jeszcze nie raz się tam wybiorę..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)