Trasa z dnia dzisiejszego to wykorzystanie nie spodziewanie ładnej pogody jak na niedzielny poranek. Dla porównania pogoda zaczynająca się w piątek i będąca wczoraj może być śmiało przyrównania do "chujni"... No była taka chujnia. Tu już ma się nadzieję na wiosnę a tu wiatr zimny wieje z dużą siłą, opady śniegu, deszczu... No kurwa... Nie ciekawie to wyglądało. A dzisiaj już fajnie. Kilka stop. na plusie, wszystko topnieje. Pozostaje trochę śniegu otulającego drzewa. Bardzo fajnie to wygląda! Nie ma co dodawać. Idzie wiosna i z tego się cieszmy! A wraz z wiosną niektórym odpierdala i to równo. Przed dzisiejszą trasą porobiłem kilka zdjęć Aurelii, nasmarowałem łańcuch. Zresztą nowy łańcuch Shimano HG71. A jak by inaczej - mam sprawdzony to co będę zmieniał. Zgodnie z oczekiwaniami wczoraj (25.02) zrobiłem ten wielki serwis. Trochę wymian było - prócz standardowo napędu (łańcuch+kaseta+korba) doszła wymiana prawej manetki - to zrobiłem prewencyjnie, ma już swoje kilometry nabite. Poprzednia przy podobnych przebiegach sprawiała już problemy - choć tak naprawdę dobiło ją grzebanie w niej - wtedy się zablokowała na amen. Nie chcę jednak ryzykować, lepiej wymienić co ten drugi serwis - dla spokoju. Wymieniłem też nie udaną przerzutkę Shimano Tourney FD-TY300 (tył). Na takim oznaczeniu jest też przód - to podkreślam. I z mniej standardowych metod na wymianę poszło również przednie koło. Tu nie obyło się bez wymiany dętki która miała przejechane ponad 33 tyś km. W zasadzie tyle co opona. Absurdalne prawda? Temat kilka razy się przejawiał na przestrzeni ostatnich kilku tyś km. Dla bardziej dociekliwych polecam wpisy skryte pod tagiem: "zdradzieckie_drogi". Znajdziecie go w grupie: [WYGASŁE PROJEKTY]. A ja przytoczę te wpisy: Trasa Kołobrzeg-Pustary-Bagicz, Trasa "50-tka": "30k km opony!" oraz Historiami Szczecina. Kawał historii - zresztą każda część jakąś skrywa. Tu skrywa się kawał historii w przedniej oponie, która nabija absurdalnie wielkie przebiegi. Z jedną dętką! Ta nie wytrzymała już jednak próby czasu i przy próbie jej przełożenia doszło do jej dosłownego popękania i rozwalenia. Guma była już na tyle słaba, że tak to się skończyło. I teraz nie wiadomo czy gdyby nie przekładanie opony do nowego koła przedniego - to czy ta dętka jeszcze by podziałała czy któregoś dnia nie spodziewanie by pękła? Swój wiek też ma (rocznikowo 5 lat) no i ten przebieg... Absurd! Z nie spodziewanych spraw była to jedyna taka niespodzianka. No prawie. Zszokowały mnie ceny w tym jebanym Szczecinie - zapomniałem wcześniej kupić, więc pojechałem do sklepu i serwisu rowerowego Konik na ul. Ku Słońcu w Szczecinie. Zakupić chciałem jedną linkę pod przerzutkę (kosztowała 10 zł!) oraz pancerz. W sumie wyszły 4mb pancerza (2mb na hamulce i 2 mb na przerzutki) - podobno to jest różnica. Nie wiedziałem, być może tak jest. Nigdy się tym tak nie interesowałem bo temat załatwiał serwis... Ja dostawałem naprawiony rower zdolny do kolejnych sezonów. No dobra... 2mb pancerza i jeden drugi kosztował tyle samo - 12 zł za 1mb czyli 24 zł za 2mb x2 = 48 zł... To jest kurwa chore... I 10 zł za linkę?! Podwójnie chore... Co to się dzieje. No świat zwariował to za mało powiedziane. A gdyby był to koniec kosztów - no nie... Jeszcze kupiłem nowe pedały. Byłem pewny, że lewy pedał już trochę zgrzyta. A okazało się, że pojawił się luz na suporcie, który swoją drogą (bez dzisiejszej trasy!) ma przebieg 49707 km!... To może może się już psuć... Tylko nie brałem go pod uwagę bo bym miał na dzisiaj zakupiony i by się go wymieniło. Luz jest podobno duży. I tak po prawdzie coś tam czułem, że czasem tak ciężko idzie, coś strzeli. Tylko nie sądziłem, że faktycznie się ten element wykrzaczył. A to proszę. Kolejne koszty. I teraz w sumie problem - bo nie wiem kiedy MK mnie przyjmie aby to zrobić i pewnie chwila na to zejdzie. Trzeba zdjąć łańcuch, korbę i osłonę łańcucha. Jakoś wyszarpać stary suport, wprowadzić nowy i skręcić... No zobaczymy jak to będzie. Początkowo miałem nadzieję, że przeżyje do kolejnej wymiany napędu (gdzieś za kolejne 10-12k km). Jednak nie sądzę aby było to możliwe... Jak coś tam się dzieje to trzeba reagować. Aby się nie chciało się zepsuć w najmniej oczekiwanym momencie. No co do kosztów - to jeszcze wymieniłem hamulce na nowe: Deore BR-T610 - zmieniłem i z tyłu i z przodu. Choć problem był z tylnym hamulcem - sprężyna wyciągnięta i nie chciał odbijać. Przedni jeszcze działał ale też różnie. A skoro już się taki poważny serwis robi... To co tam! Po serwisie jeszcze jakoś dziwnie mi się jechało. Może ta pogoda dzisiaj? Ten wkurw pod blokiem - wrócę do tematu. W szczegółowym akapicie. A może jeszcze się nie przyzwyczaiłem do zmian? No cóż trzeba polecieć zasadą 300 km. Więc najbliższe dni i trasy pokażą co się będzie działo.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1191
Trasa nr [łączna]: 1270
Trasa nr [na blogu]: 1184
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 24
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1258 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1172 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 13007.6 km
Stan Licznika Końcowy: 13031.7 km
Stan Licznika Końcowy2*: 12956.7 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25478 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 25504 km
Maksymalna prędkość: 31.6 km/h
Przejechałem: 24.1 km
Przejechałem [msc]: 455.08 km
Przebieg roweru [rok]: 676.81 km
Przebieg roweru [suma]: 49731.06 km
Przejechalem w 2023: 676.81 km
Podroż dookoła świata (2023) 1.692 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 124.3277 [%] km
Czas jazdy: 01:21:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3157:06:32 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2933:40:24 h
Czas Jazdy Suma (2023): 48:58:36 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 33:10:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:41 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:48 h
Średnia: 17.85 km/h
Dzisiejsza trasa - testowa dla nowego napędu - ten wczoraj zrobiony - przebiegła myślę pomyślnie. Tak naprawdę jeszcze wczoraj były małe testy. Już nie wliczę drogi do / i / z bloku serwisanta MK na Szczecińskich Pomorzanach. Nie udało mi się blisko stanąć. Wszystko autami pozastawiane i kawałek szedłem obładowany pakunkami. Ja miałem ze sobą trzy kartony. A do tego jeszcze kupiłem stojak serwisowy na rower w Decathlonie. Ten wydaje się być porządny i naprawdę dobrej jakości. Dzisiaj się świetnie sprawdził. Bo gdyby było inaczej to bym się go od razu pozbył i oddał do sklepu wracając ze Szczecina. A tak nie ma takiej potrzeby. Produkt świetny ma sporo dobrych opinii i ja się do nich dołączam: Stojak rowerowy Bitwin 500. Sam serwis - chwilę potrwał. Planowana po trasa się ostatecznie nie odbyła. O tyle co pod blokiem MK, i do samochodu i koło samochodu żeby sprawdzić czy jest wszystko ok. Po wymianie koła przedniego - trochę ocierał błotnik o oponę. Możliwe, że dzisiaj ten problem też się pojawiał. Trzeba będzie to dokładnie sprawdzić i tą możliwość wyeliminować. A tym czasem nim ruszyłem w trasę to robiłem śmieciowe porządki aby śmietnika w samochodzie nie wozić. I tak wyrzucałem karton po oponie. Tam trochę folii i styropian. I jakaś pizda jebana, co w sumie od nie dawna tu mieszka - nie kojarzę jego faszystowskiej mordy - się dojebał. Nieźle się tam pod blokiem ścieliśmy. Frajerzyna jebany. Nie wie z kim zadziera. Jak chce wojny to będzie ją miał śmieć jebany. Grozi mi, że jak mnie tu zobaczy to do mnie wyjdzie Oo. Przecież kurwa mieszkam w tym bloku - śmieciu głupi. No to jak ma mnie tu nie widzieć? Oo No ale śmieć nie czekał jak wrócę z roweru :( No trudno. Jeszcze się pewnie nie raz zobaczymy. A co do trasy - wiosenno-zimowe akcenty na niej dominowały. I ten silniejszy wiatr - pozostał jeszcze po wczorajszym dniu. Wczoraj było specyficznie niby nie wielki plus ale przez wiatr i opady tak zimnooo. Dzisiaj już lepiej. I słonecznie. Tak to można żyć! Wybór trasy też fajny. Z moich tras cyklicznych "trasę na Brodniki" nie robię zbyt często. A szkoda. Jest fajna i ma swój urok. Co do testów, które robiłem - nowego napędu - to potwierdza się to co wiedziałem jeszcze wczoraj - tylko wczoraj tak wyjątkowo o tak się przejechałem. To przecież tylko 1,22 km i czas jazdy 10:43 min. Nie będę dla tych wartości robił wpisu. Choć wczoraj sporo się zastanawiałem i sporo ze sobą walczyłem aby chociaż te 10 km testu zrobić. To ostatecznie zrezygnowałem. Strasznie zimno i nie spokojnie. Dzisiaj to co innego. Tylko ten śmieć z bloku tak mi ciśnienie podniósł. Szkoda, że nie zszedł. Zajebałbym gnoja... No ale dobra - te 1,22 km uwzględniłem w dzisiejszej trasie - dlatego ta trasa na Brodniki trochę dłuższa niż zwykle. Nie odchodzi ode mnie myśl, że coś mi idzie "ciężko i twardo" przy kierownicy, czy przednim kole. I do tego odkąd wiem, że jest duży luz na suporcie (po lewej stronie) to jakoś częściej to czuję. Chciałem ambitnie przeżyć do kolejnego napędu ale nie wiem czy to rozsądne. Najrozsądniej by było na dniach wymienić ten cholerny suport... I nie ryzykować. Można przejrzeć również tyle koło. Tam piasta już trochę ma zrobione (ponad 20k km) i dalej na nim jeżdżę. Niby się tam nic nie działo w okresie gdy użytkowałem tą piastę (Novatec 802SB) - użytkowałem ją w okresie od 26.05.2017 do 22.06.2020 - przez 19 618 km... Więcej szczegółów odnośnie tych nie przyjemnych wydarzeń we wpisie: Do serwisu... Z koła zrezygnowałem - kupiłem nowe, które się rozpierdoliło do końca z początkiem 2023 r.... No i tak to się kręci. Nie fajna sytuacja i problem z zapisywaniem tego w raporcie. A mogłem od razu rezygnować - obręcz cokolwiek koniec? To koniec koła. Po co to przeplatać. Tą zasadę wdrożyłem w życie dopiero teraz - przy obecnym serwisie. Dlatego kupiłem nowe przednie koło (z piasto - prądnicą NEXUS): Nexus DH-C3000-3N-NT - za 219 zł. Nie ma co się pierdzielić z przeplataniem. Nie wiadomo jaki byłby efekt. Czy nie taki sam jak w tym pechowym pod względem serwisu roku 2020? I do tego kosztownym. Choć jak chodzi o koszty to ten serwis też mnie sporo kosztował. No ale na dobrą sprawę wymieniałem więcej rzeczy niż zwykle! I tak po prawdzie za kasetę (Shimano Acera CS-HG41) nie płaciłem. Dostałem ją na imieniny w szkole (wrzesień 2022). W ogóle ja te części do serwisu sprowadzałem i kupowałem z dużym wyprzedzeniem! I tak np. w dniu 08.04.2022 r. kupiłem dwie dętki do roweru (w HobbyBike w Gryficach) i te dętki wykorzystałem dopiero w tym roku! Jedna - z rowerowym wentylem - wczoraj dosłownie, a poprzednia poszła wraz z oponą
Schwalbe Marathon Mondial- zakupioną też z dużym wyprzedzeniem - 30.04.2021 r. Użyta: Trasa do szkoły z 14.02! Po prawie 2 latach. No dobra dętki się przydały opony też. Dętki kupione po 22 zł. Teraz pewnie drożej. W dniu 30.04.2021 r. kupiłem dwie opony Schwable za 93.90 zł. Teraz są trochę droższe. Mimo wszystko warto brać te opony. I tak suma kosztów (bez opony) bo tego nie było na wczorajszym serwisie przekroczyła sumę 1000 zł. A dokładnie 1038,90 zł. Składa się na to wspominany pancerz 2x2mb: 48 zł, linka 10 zł, Korba Shimano Tourney FC-TY301 48T 170mm za 64,90 zł, Łańcuch HG71 za 99 zł, pedały za 49 zł. Przynajmniej teraz mam fajne pedały, nie z paskami z gumy, co się pościera i nie będzie to fajne. Tylko takie metalowe, z ząbkami. Fajne. Widziałem je w tym roku kilka razy w sklepie. Podobały mi się więc sobie je kupiłem :) Dalsze koszty: przerzutka Shimano Acera RD-M360 - 120 zł, do tego manetka Shimano ST-EF65 (prawa) - za 79 zł. Co ciekawe to prawdopodobnie moja ostatnia ST-EF65. Już i tak była ciężko dostępna. Bo już jej nie produkują. Pewnie będę musiał brać jej następcę EF-500. Podobno jest to to samo i będzie działać... Zobaczymy... No co dalej - kaseta to taki kontrowersyjny temat. Do kosztów musiałem dodać. Tylko sam za nią nie płaciłem a to aż 66 zł. No i te nowe hamulce (przód i tył) - te Deore BR-T610 - 2x120 zł. I tak koszty rosną. W sumie wyszło ponad 1000 zł. Tylko rozłożyło się to w czasie i dlatego nie było to tak odczuwalne. Podobną ilość kasy wydaję miesięcznie na tankowanie - gdy trochę więcej jeżdżę... Bo zwykle 2 tankowania przy obecnych cenach to 2x300 zł i w zasadzie co gdzieś 1500 km na tym zrobię. Gdy jeżdżę więcej to nawet i 3 razy muszę tankować. A tu mówimy o zmianie rzeczy w rowerze, co starcza mi na długi czas. Przecież co roku nie zmieniam przerzutki, koła czy manetki. No dobra... Ta przerzutka - poprzednia była uszkodzona - wygięta, połamana. To nie było sensu z nią walczyć. Najrozsądniej było założyć nową. A skoro Shimano Acera RD-M360 - bardzo fajna przerzutka była za tak nie duże pieniądze jak 120 zł...? To co mi szkodziło nie brać. W sumie ten cały serwis trochę mnie kosztował. Pomijam dojazd do Szczecina w jedną i w drugą stronę. W sumie kolega MK się nie z deklarował ile chce. Dałem mu 200 zł + małą premię. Premii nie wliczam do raportu Wymienionych części & Kosztorysu utrzymania - mojej Aurelii. Dałem to dałem - moja sprawa :) No dać teraz 100 zł gdzie 100 zł w 2023 r. nic nie znaczy - to tak trochę nie sprawiedliwie by było. Więc dałem trochę więcej na tyle ile mogłem. I mam nadzieję, że będzie to działać i nie będzie problemów jakie miałem po przednich serwisach, po których miałem już kurwa dość jakichkolwiek serwisów. Nie kończąca się seria problemów (serwis z 2020 r. i 2021 r.). Jak ktoś będzie chciał to bez trudu znajdzie te wpisy. Ja już nie chcę ich załączać. Nie chcę się wkurwiać... Minęło od tych wydarzeń wiele dni. Wiele rowerowych dni. I przejechałem tysiące kilometrów. Jednak, gdy temat powraca to znowu mnie to strasznie wkurwia. Będzie to dla mnie porównywalne z tym jak wkurwia mnie ten śmieć co się dopierdolił o to co gdzie wyrzucam. I jeszcze "wąty" ma czy ja tu na tym osiedlu w ogóle mieszkam. A chuj go to obchodzi?... No dobrze - wiem na czym stoję. Możliwie szybko załatwić temat wymiany suportu. Jeśli złe odczucia z jeżdżenia Aurelią nie minął trzeba szukać przyczyny dalej - prócz suportu podejrzane może być tylko tylne koło. Obecnie na zmienionej obręczy, która ma bardzo mały przebieg: 2688 km (do wymiany napędu) - czyli bez dzisiejszej trasy. Nie mniej trochę te koło ucieka, może wystarczy naciągnąć szprychy i będzie dobrze? Tylko czy takie lekkie bicie koła - co może być normalne w tanich kołach - miałoby odzwierciedlenie w takich złych odczuciach jakie mam? Nie chcę się źle nastawiać. Idę zasadą 300 km. Jeśli wciągu 300 km - przez tyle powinien się napęd dotrzeć itd. Nie będzie lepiej... zgłoszę się znowu do kolegi MK ze Szczecina w celu znalezienia przyczyny i jej wyeliminowania. W końcu teraz powinno być coraz lepiej. Coraz dłuższe dni, lepsza pogoda. Aż będzie chciało się jeździć! A nie tracić czas na naprawy... :( To zawsze bywa takie frustrujące jak się coś w Aurelii psuje. A to przecież już niejednokrotnie się działo na przestrzeni ostatnich 49 tyś km. Czyli odkąd się z Aurelią znam!... Podsumowując - test wyszedł jak wyszedł. Przynajmniej się przejechałem i było fajnie. Nie ochłonąłem jednak pod słownej spinie ze śmieciem co się do tego bloku gdzie ja mieszka wprowadził... Nie chcę sobie jednak zatruwać śmieciem głowy. Wolę się skupić na swojej przyszłości i tym co dobrego może mnie jeszcze w życiu czekać :-) W końcu coraz bliżej wiosny, a gdy jest coraz bliżej wiosny to człowiek jest coraz bardziej radosny! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)