22.05.2021
Jazda nr: 831

Tagi: zs, MK, WG, Singlove, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie znowu w odmęty Szczecińskiego miasta, za którym tak bardzo nie przepadam. Życie w mieście to taka analogia do życia w klatce. Ogranicza z każdej strony i niszczy. Ciekawe jest jednak to, że mimo wszystko wciąż tu wracam i w tym roku powróciłem tu aż: 9 razy. Z czego 8 razy bezpośrednio jechałem przez Szczecin, a raz startowałem z Gryfina. Ale w Szczecinie jako takim byłem: Zamek Joanitów 2. Pojawia się więc nierozstrzygnięte pytanie - czemu wciąż tu wracam? Może dlatego, że u mnie w okolicy są sami antyrowerzyści i nie mam w sumie z kim pojechać. A czasem fajnie jest pojechać z kimś, w jakieś grupie ze zbliżonymi zainteresowaniami a nie tylko takimi antysportowcami, które mnie otaczają w moich rodzinnych stronach. A czepiam się tu głównie takiej jednej osoby ;) Nie ukrywam, że denerwuje mnie jego podejście do tematu.. Szczególnie, że ma możliwości z których nie korzysta. A ja takich możliwości nie mam.. I wynikiem tego jest np. dzisiejsza niedługa trasa - ok. 60 km - miała być do wsi Bystrej a wyszło do Lubczyny.. Chyba prowadzący wycieczkę z grupy Singlove za bardzo się rozpędził :D A dzisiaj jakoś ciężko mi się jechało. Ogólnie miało być ciepło ale tak nie było - temp. co prawda dochodziła do +18℃, ale ten wiatr i wszystko inne jakoś sprawiało, że nie było tak fajnie. Dzisiaj ogólnie ciężko mi się jechało. Byłem taki zmęczony.. Po prostu nie mój dzień. Terenowy przejazd wałem powodziowym wzdłuż jeziora Dąbie też nie pomagał. Ta szutrowa droga, częściowo wciąż nie skończona.. Dawała się mocno we znaki.. Może przez te ostatnie dni, małe przeziębienie, przez tą pogodę itd. aż tak mocno osłabłem? A może po prostu taki dzień dzisiaj. Miałem ciężką noc za sobą. W kontekście dzisiejszej trasy tak myślę o takiej wyprawie z antyrowerowcą z zeszłego roku (MM), gdy jeszcze tak mocno nie antyrowerował: Oszuści z Żelmowa. Trasa mijała mi bardzo ciężko, był podobny dystans, i stopień trudności. Wypompowany z sił jestem.. Mam jednak nadzieję, że to przejściowe i w kolejnych dniach będzie lepiej. Mimo trudności dzisiaj jakoś przejechałem tą trasę. Miała prowadzić jedynie do Bystrej, a w konsekwencji poprowadziła do Lubczyny. Fajnie było :) Miło spędzony czas z fajną grupką osób, którą poznałem w zeszłym roku: Szczecin - Stolec. I zrobiłem z nimi w ubiegłym roku w sumie 3 trasy. Moja ostatnia: Szczecin - Wełtyń. Trochę minęło czasu.. :) Ale tak naprawdę Singlovi dopiero sezon zaczęli. Tydzień temu robili pierwszą trasę. Może niektórzy więcej jeździli. Ja mam ponad 3k km w tym roku i to moja #91 trasa w roku.. A jednak dzisiaj szło mi słabo. Trzymałem się głównie za grupą, nie miałem sił za nimi cisnąć. Ale za to idąc drogą sprawiedliwości oni nie mieli tyle sił cisnąć w drodze powrotnej..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 836

  • Trasa nr [łączna]: 917
  • Trasa nr [na blogu]: 831
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 91

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 908 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 822 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11254 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11317 km

  • Maksymalna prędkość: 30.1 km/h

  • Przejechałem: 62.94 km
  • Przejechałem [msc]: 601.71 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3319.97 km
  • Przebieg roweru [suma]: 35331.33 km

  • Przejechalem w 2021: 3319.97 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 8.2999 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 88.3283 [%] km

  • Czas jazdy: 04:10:57 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2234:52:38 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2011:26:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 210:52:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:42:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:49:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:19:03 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:22 h

  • Średnia: 15.11 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego przebiegała w zmiennej dość męczącej pogodzie. Nie dość, że wiatr to przelotne opady deszczu. I kolejny taki byle jaki weekend. Do tego rozkopane całe Szczecińskie miasto, niosące za sobą wiele zagrożeń z każdej strony.. Rozwalone drogi, zniszczone drogi rowerowe. Ten cały cyrk trwa latami i wcale nie zapowiada się, że wkrótce będzie lepiej, że to wszystko się pokończy.. Wielkie inwestycje, choć potrzebne trwają zbyt długo jak np. z przebudową drogi na Alei Jana Pawła II, prowadzącą pod Urząd Miasta Szczecin. A właśnie tutaj się wybierałem na miejsce zbiórki dzisiejszej trasy. Choć mogłem ruszać ze Szczecin Dąbie, ruszałem stąd - wszystko po to aby nabić jak najwięcej kilometrów. Mimo tej pogody.. Nie można się poddawać i trzeba walczyć. Choć czasami jest ciężko jak było dzisiaj, i to już tak od początku trasy szło mi ciężko.. Najpewniej to wina pogody, nie wyspania. Choć zużyty, zniszczony do granic możliwości napęd przy Aurelii też nie pomaga - w końcu napęd ma przejechane ponad 10 000 km. Do rekordu nie wiele brakuje.. A odczuwa się opór od łańcucha.. Trzeba powoli myśleć o wymianie napędu. Czas mija, a nie ma kiedy tego zrobić.. Do tego trzeba myśleć o wymianie opon. O ile z przednią oponą dalej nic złego się nie dzieje, to o tyle na tylnej, pęknięcie i wypychanie balonika z dętką jest coraz bardziej widoczne. Trudno się dziwić, kolejne kilometry. I kolejna trasa. No może nie, w nieznane strony, ale za to z fajnym towarzystwem :) Już wspominałem, że kiedyś jeździłem na Lubczynę: Szczecin - Lubczyna. I wtedy też wiało, choć było to prawie 2 lata temu. Więc tu pewnie zawsze wieje od wody :) Podobno ten Zalew to takie piękne strony i w ogóle.. Ale jakoś tego nie czuję. Wszędzie zarośla, śmierdzi od tej wody.. Tysiące robaków, ale też sporo ptactwa.. I może pod tym względem są to piękne tereny! :) Ale tylko pod tym.. Jakoś nie czuję uroku tego miejsca, nie przemawia do mnie. A może to kwestia perspektywy, pory roku? Nie wiem.. Jakoś, tak szczerze w Trzebieży mi się bardziej podobało niż nad Jeziorem Dąbie jako części Zalewu Szczecińskiego, który zresztą już przejechałem ;) Teraz się tli nadzieja, że w Październiku z Gryfusami pojadę na objazd Zalewu ;) Może nie będzie atakować wirus paniki, bo inaczej się okaże, że ta cała propaganda ze szczepieniami, z testami itd. Jest nie działająca, bo jak to tak, że wirus paniki na nowo wrócił.. No ale nie ważne ;) Skupiam się na tym, że była dziś męcząca przez pogodę pewnie, trasa :) Jednak było fajnie. W ogóle to mam takie wrażenie, że jakbym z grupą Singlove się znał dłużej a przejechaliśmy tylko wspólnie trzy trasy.. No ta jest czwarta.. Pod koniec była już całkiem męcząca, do tego się porozdzielaliśmy. Zostałem z MK i WG chwilę i już sam wracałem do końca dzisiejszej drogi.. Jednak nie maleje u mnie nadzieja, na kolejne rowerowe wyjazdy i kolejne wycieczki. Może wtedy będzie lepiej :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22maja2021zdj1.jpgtrasa22maja2021zdj2.jpgtrasa22maja2021zdj3.jpgtrasa22maja2021zdj4.jpgtrasa22maja2021zdj5.jpgtrasa22maja2021zdj6.jpgtrasa22maja2021zdj7.jpgtrasa22maja2021zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)