Dzisiejsza trasa miała planowany znacznie inny przebieg niż ostatecznie został przejechany. Nie planowałem póki co jechać do Wiskordu, ogólnie tak i to do końca roku bo już parę tygodni temu a może i miesięcy dochodziły mnie słuchy o planowanym zburzeniu Wiskordu, a to przecież ikona Urbexu w Szczecinie. Już kilka msc temu słyszałem o tym, że ma zniknąć. Nie znalazłem jednak na to potwierdzenia i sądziłem, że miejsce przetrwa jeszcze ten rok co najmniej. W końcu nie tak dawno je odkryłem. I w sumie od nie tak dawna wkręciłem się w temat eksploracji Urbex - i też nie tak dawno bo w zeszłym roku poznałem Wiskord: ZS: Wiskord & Niemcy. Ale tak naprawdę pierwszy raz, choć nie wiążąco bo nie zwiedzałem całości terenu byłem tam kilka tygodni wcześniej na trasie: Szczecin - Nowe Czarnowo. Wiskord odwiedzałem jeszcze w tym roku: ZS: Wzgórza Daleszewskie. A potem długo długo nic aż do dzisiejszego dnia, gdy z towarzyszem podróży GŻ, odwiedziliśmy niespodziewanie to miejsce! Niespodziewanie udało się znaleźć wejścia do piwnic - tudzież podziemi Wiskordu. I do ukrytych tam różnych szybów :O Ciasne, często ciemne tunele. Coś pięknego. Szkoda, że to wszystko wkrótce może być tylko wspomnieniem. Większość budynków dawnego Wiskordu jest już ogrodzona siatką, pojawiło się wiele tabliczek o monitorowaniu terenu o zakazie wstępu do środka, o wyimaginowanym problemie (możliwości! :O) nagłego zawalenia się tegoż budynku. A to nie prawda. Ludzie go zniszczyli, i zrujnowali do końca. Część budynków oczywiście owszem - jest w takim stanie, że nadaje się do rozbiórki ale te najważniejsze niekoniecznie. A tym czasem tereny są sprzedane na tereny inwestycyjne pod firmy. Rozbiórka już trwa. I obawiam się, że wkrótce sięgnie kolejnych budynków po dawnym Wiskordzie. I nie pozostanie już z nich nic :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 922
Trasa nr [łączna]: 1003
Trasa nr [na blogu]: 917
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 177
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 993 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 907 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3046.67 km
Stan Licznika Końcowy: 3107.79 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3108.16 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15669 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15730 km
Maksymalna prędkość: 34.7 km/h
Przejechałem: 61.12 km
Przejechałem [msc]: 930.44 km
Przebieg roweru [rok]: 7788.97 km
Przebieg roweru [suma]: 39800.33 km
Przejechalem w 2021: 7788.97 km
Podroż dookoła świata (2021) 19.4724 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 99.5008 [%] km
Czas jazdy: 03:50:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2508:16:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2284:50:20 h
Czas Jazdy Suma (2021): 484:16:40 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 53:58:19 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:59:54 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:10 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:41 h
Średnia: 15.94 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczynała się i trwała w takiej sobie pogodzie. Całe moje nastawienie szło w stronę zrobienia dzisiaj trasy na Niemcy do Schwed. Było z tym jednak ciężko jednak od samego początku. Albo dziś nie taki dzień aby jechać tak daleko, albo pogoda. Cała trasa mieściłaby się w 120 km. Tym czasem zrobiłem dzisiaj ledwo połowę tego dystansu. W zasadzie prawie cała trasa, no uznajmy tak 95% mieści się w obszarze miasta. To można śmiało powiedzieć, że to miejski wojaż w tym pierdolonym Szczecinie. Tak! W tym pierdolonym szczecinie. Dzisiaj od samego rana nie tylko mi nic nie szło. I wszystko się nie udawało, nic się nie udawało. Wstałem jakiś taki zmęczony. Nerwowa atmosfera w domu. Nie tylko dziś ale też z poprzednich dni (standard) się potem na mnie odgrywa. Niekończące się zaległości na blogu. W pracy też różnie bywa. Nie wiele jest się wstanie ogarnąć w tym co się robi i potem tak jest. Jeszcze martwi mnie ten wyjazd, na który tyle czasu czekam. Bez mała 2 lata. Na X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego. Dzisiaj tak szczerze zrobić 60 km było mi ciężko. A jak sobie za tydzień poradzę ze zrobieniem prawie 300 km?! Tego nie wiem.. Ciężko będzie. Tym bardziej, że wiem jak ciężko wygląda trasa Dookoła Zalewu Szczecińskiego. Tą już przecież jechałem rok temu.. Sam.. I było ciężko. Ledwo wtedy dojechałem. A teraz znowu. To jednak sprawa honorowa. Długo na ten wyjazd czekam i chcę pojechać. Ta koszulka finiszera z rajdu będzie dla mnie trofeum, podsumowaniem trudu z jakim musiałem się uporać by dojść do tego momentu gdzie jestem teraz. Dobra, nie będę się rozkojarzył na poboczne tematy. Niemcy dziś nie wyszły przez taki mocno pechowy a także mocno ciężki dzień. Cały spędziłem w obrębach miasta, gdzie święto mają te małe skurwysyny komary. Jest ich od zajebania, panoszą się po całym mieście. Wszędzie były i dość mocno mnie pogryzły - głównie po nogach.. Pechowy dzień jednak zaczynał się znacznie szybciej. Dla mnie już po przyjeździe do Szczecina na Pomorzany. Stawałem blisko drogi na Szpital na Pomorzanach. Tu zepsuła mi się jedna część od platformy rowerowej, uchwyt na koło roweru, co po prostu pękło, i tyle z historii. Jednakże nie tylko ja miałem pecha. Kolega GŻ potem też. Jemu poszła dętka w tylnym kole. Do tego ma mocno zniszczoną oponę. Nie zdążyliśmy dojechać nawet do Kołbaskowa. I wróciliśmy się na miasto. Do serwisu rowerowego na ul. Wyszyńskiego. To jednak kosztowało sporo czasu, który był kluczowy w tak długiej planowanej trasie. Więc wymyśliłem trasę na Wiskord. Jednak ona podobnie jak cały dzisiejszy dzień była obarczona z walką z cholernymi samochodziarzami. Te skurwysyny się dzisiaj tak panoszyli. Po prostu im tak odpierdalało.. Co chwila ktoś mnie, potem nas otrąbiał. Wyprzedzali się po chodnikach. No normalnie cuda się odwalały. Chora sytuacja w tym mieście miała miejsce. W ogóle te miasto jest pojebane. Dzisiaj jednak dawali ku temu wyraźny popis. Popis tego jak bardzo są umysłowo posrani. Ta szopka trwała cały dzień na dosłownie każdej ulicy na której jechaliśmy. A trochę ich dziś było - od ul. Mieszka I, przez Cukrową, Tamę Pomorzańską, ul. Gdańską, ul. Kolumba - tą nawet dwukrotnie dziś jechałem, ul. Struga i wiele innych. Powalone miasto. A nade wszystko jeszcze te smutne obserwacje tego co się działo na Wiskordzie. Niespodziewanie blokowany dostęp do niego (i tak znalazłem obejście!). I jego nieunikniony koniec. Ze wcześniejszych informacji jakie uzyskałem jeszcze w Maju 2021 r. z zaufanego źródła koniec Wiskordu miał nastąpić w 2023 r. Tym czasem wiele wskazuje, że on swój żywot zakończy jeszcze w tym :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)