Trasa numer dwa, albo ładniej - druga trasa w dniu dzisiejszym. Jest dla mnie nie małą niespodzianką. Nie planowałem tej wieczornej przejażdżki mając w myślach klęskę mojej porannej jazdy i nie zbyt sprzyjającej aury pogodowej (ziiiiiimnoooo). A jednak, długo się nie namyślałem i postanowiłem pojechać pod namową kolegi z Reska, który już na lotnisku w Makowicach był. Było już po godzinie 18 gdy wyruszyłem w drogę, z zamiarem dotarcia na Makowice-Lotnisko na którym dzisiaj odbywał się ostatni samochodowy i motorowy zlot. Gdy wyruszałem już po godzinie 18 nie było zimno. Co dziwne i w sumie ciekawe, zważywszy na to, że z rana tak pizgało. A po południu zdaje się, że się uspokoiło. I wiatru nie było. Więc sobie spokojnie, utrzymując zwykle prędkość ok. 20 km/h pognałem na Makowice. Do Makowic dojechałem dość szybko - w 20 min. Przed wioską się jednak na chwilę zatrzymałem. Wieczorne wichry i załamanie pogody przyniosło sporo strat. Rano część z nich opisywałem w poprzednim wpisie: Nieudany projekt. Wtedy opisywałem okolice drogi na Potuliniec a w zasadzie pewnej dróżki z Potulinca do Lisowa, gdzie straty w drzewostanie były ogromne. Takie straty były także na Makowicach - gdzie wiatr wyrwał z korzeniami a nawet z drogą, dwa ogromne drzewa. Spustoszenie pogoda czyni coraz większe. Aż strach pomyśleć do czego to doprowadzi. No to tak, porobiłem zdjęcia, pojechałem na wioskę z niej na lotnisko, i od razu niezbyt ogarnąłem w którym miejscu czekał kolega :) To nie potrzebnie przejechałem całe lotnisko nim się odnaleźliśmy. I tam z nim z koło godzinki postałem i wkrótce gdy już zmrok całkowicie zapadał (mijała już godzina 19.30) ruszyłem w drogę powrotną. W drogę powrotną przez lotnisko, las na ogród na działce w Makowicach i już do domku - w miarę możliwości nieco szybko jechałem. Było już znacznie chłodniej niż po godzinie 18, jednak dalej "ciepło" :) I fajnie się jechało tak po zmroku! :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 297
Trasa nr [łączna]: 381
Trasa nr [na blogu]: 295
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 110
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 376 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 290 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8499 km
Stan Licznika Końcowy: 8516.48 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8425.45 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8252 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8270 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 17.48 km
Przejechałem [msc]: 573.37 km
Przebieg roweru [rok]: 4963.33 km
Przebieg roweru [suma]: 15834.14 km
Przejechalem w 2018: 4963.33 km
Podroż dookoła świata (2018) 12.4083 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 39.5854 [%] km
Czas jazdy: 01:03:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 999:02:23 h
Czas Jazdy Suma (blog): 775:36:15 h
Czas Jazdy Suma (2018): 308:31:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:01:56 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:30:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:48:17 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:36:41 h
Średnia: 16.65 km/h
Dzisiejsza trasa chodź nie długa, nie planowała nie była taka zła. To fajna przygoda i możliwość przejechania się po nocy - co niestety nie zdarza się dość często wciągu ostatnich 2 lat (czyli odkąd prowadzę bloga) raptem kilka razy byłem na nocnych wojażach. Na takowe częściej decydowałem się jeszcze w 2015 r. Myślę, że w tym roku jednak powrócę do możliwości i fajniości nocnych wojaży - wykorzystując coraz krótsze dni, idącą (niestety) zimę. Z każdym tygodniem do zimy będzie coraz bliżej. Tak samo jak z każdym dniem będzie coraz bliżej do rozpoczęcia kolejnego roku akademickiego! Kolejne wyzwania, kolejne możliwości gdzie niebywale najważniejszym wyzwaniem będzie zajęcie się napisaniem pracy MGR, i przygotowaniem projektu pracy MGR a już po nowym roku obroną :) Ciekawi mnie tutaj, i w ostatnich dniach coraz częściej wchodzę na e-indeks uczelni, sprawdzając czy już jest plan zajęć! Najbardziej interesuje mnie sprawa Piątku. Chciałbym aby piątek był wolny. Dzięki temu mógłbym realizować od pierwszego Październikowego weekendu - moje jesienne a potem zimowe regularne (co piątkowe) trasy "50-tki", które realizowałem na wiosnę 2018 r., i które (być może ich wkład tu też był), przyniosły mi owocne rowerowe żniwa. A i taka trasa sobie po południu jako druga trasa. Wcale nie męcząca, bo dzisiaj cały dzień zamykam w zrobieniu 30 km. A co to jest 30 km ;> Ważne, że ostatecznie pojechałem. Przy okazji dowiedziałem się o niepokojących sygnałach płynących z zużywającego się mojego rowerku. Jednym z nich jest zużywająca się przednia piasta, która dostała mocnego luzu po prawej stronie. Możliwe, że to ten luz, szczególnie wyczuwałem na trasie: Dookoła Dąbrowej Nowogardzkiej. Gdzieś w mniej więcej w tym okresie pojawiły się także pierwsze piski przy wprowadzaniu roweru do piwnicy, gdy kręcę do tyłu. Prawdopodobnie, co sugeruje kolega, z którym się dziś spotkałem winę za to ponosi uszczelnienie suportu. No cóż, nie jest mi to za bardzo na rękę, ze względu na to, że planuję zakup nowej opony (na przód roweru), a jak mi w między czasie wedrą się kolejne koszty (renowacja, lub co gorsze wymiana suportu i przedniej piasty) to nie będą małe koszty :| I trzeba będzie liczyć, że robota pewnie z 2-3 dni. Nie chciałbym sobie na to pozwalać w najbliższych dniach :( Szkoda mi tego co osiągnąłem na rowerze, regularnych treningów i szkoda mi zaprzepaścić sobie szanse na ostatnie Wrześniowe wojaże! Nie tracę nadziei, że w nadchodzących dniach uda mi się jeszcze gdzieś dalej pojechać, że trafi się jeszcze jakiś ładny, ciepły dzień! W końcu poprzednich latach, nawet Jesienią zdarzały się ładne i ciepłe dni! Także póki co będę obserwował co tam się dalej wyrabia, co tam się dalej psuje. Możliwe, że te dwie obserwacje są odpowiedzią na moje ostatnie żale, gdzie często miałem uczucie, że rower mi idzie ciężko, źle, że się źle jeździ. Często też miałem wrażenie, że się tak niestabilnie jedzie :| (chodź nie często o tym wspominałem) - ale tak było!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)