16.06.2021
Jazda nr: 848

Tagi: rury, makowice, narnia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego na nowo daje nadzieje na lepszą przyszłość! Poprawiła się pogoda, choć ta idzie w stronę przesadnej poprawy bo w weekend ma dochodzić nawet do +35℃. Kończy się także przedłużający się rury problem na lotnisku. Trudno mi stwierdzić czy kończy się cały problem, czy ten rozpoczęty w Grudniu 2020 r. Jedno jest pewne, że tak szybko by się nie kończył gdyby nie ta prawnie-moralnie wątpliwa impreza tej kurwy owsiaka, wokół której jest coraz więcej zamieszania. Im bliżej terminu z nią związanego tym więcej dziwnych samochodów, podejrzanych typów się tutaj kręci. Wszystko na te Makowice się zjeżdża. Ale przynajmniej rur nie będzie. To jednak jest kolejny przekręt, który robi Gmina Płoty wraz z tą kurwą Syndykiem, który już lata temu przejął lotnisko w Makowicach. Pizda jedna wzięła kasę i to nie małą za składowisko tego śmietnika z tymi rurami na gazociągi. Dość powiedzieć, że jeden ze składów do dzisiaj nie został uprzątnięty. A to przecież problem, który ciągnie się trzeci rok: Makowice-Lotnisko z 16.09.2020 r.. Część zwożonych w 2018 i 2019 r. rur nie została do dzisiaj usunięta. A czas mija. Coraz bliżej pseudo imprezy jebanego owsiaka. Związku z nią wywożą najnowsze składowisko cholernych rur, które prawdopodobnie idą na projekt Baltic Pipe. Jest jeszcze jeden projekt, realizowany od Sowna do Kołobrzegu. Tam też zwożą te rury. Związku z tym, że na potęgę je wywożą a ja w sumie nie mam kiedy przyjechać.. To postanowiłem dzisiaj zajechać, porobić parę zdjęć ich maszyn i składowiska. Jednak zdjęcia mi słabo wyszły :( I odległości, i przejrzystość powietrza jakaś taka nie dobra.. Więc projekt będzie trzeba powtórzyć. Jest jednak na to nadzieja! Otóż już w sobotę, po rajdzie Płotowskim będę mógł z kolegą MK pojechać i porobić zdjęcia z drona! :) Trzeba się spieszyć póki są. No i zastanawia mnie co będzie z pozostałym składowiskiem, gdzie zostały jakieś niedobitki na drugiej części lotniska (2019 r.). Ich problem i nadzieje wielokrotnie gasły i odradzały się w długim, pełnym rowerowych przygód i wyzwań roku 2020 -> Tęczowy zachód słońca. Jednak obecnie jakby zamilkło. Trudno mi powiedzieć czy coś tam się dzieje czy nie. Niby tam bywam, niby widzę ale zbyt długo nie ma zmian aby wyczuć to, czy faktycznie znika choć jedna rura.. Jedno jest pewne, że ten syf na pewno tam nie zostanie związku z organizacją tego zasranego, tego jebanego WoodStocku, organizowanego przez to ścierwo owsiaka.. Także pierwsza część mojej trasy skupiała się na rurach, na tym co się z nimi dzieje.. Zaś druga część skupiała się na odwiedzinach mojej Narnii, tak sponiewieranej, tak zniszczonej ludzką chciwością.. :( Robactwa tam pełno, w poprzednich latach tak nie było! I nie dało rady wypocząć tam, zostać.. Nacieszyć się tą wyjątkową chwilą, spędzaną w tym wyjątkowym miejscu. No po prostu nie dało rady.. Ataki robaków, szczególnie różnych much i innego świństwa są bardzo wnerwiające..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 853

  • Trasa nr [łączna]: 934
  • Trasa nr [na blogu]: 848
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 108

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 925 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 839 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12006 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12041 km

  • Maksymalna prędkość: 31.4 km/h

  • Przejechałem: 34.87 km
  • Przejechałem [msc]: 423.85 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4100.41 km
  • Przebieg roweru [suma]: 36111.77 km

  • Przejechalem w 2021: 4100.41 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 10.251 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 90.2794 [%] km

  • Czas jazdy: 02:25:57 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2285:24:46 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2061:58:38 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 261:24:58 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:23:34 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:44:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:25:14 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:02 h

  • Średnia: 14.43 km/h
Dzisiejsza trasa była taką dwuczęściową przygodą. W zasadzie miałem jechać wczoraj - przynajmniej na tą pierwszą część na Makowice, ale nie czułem się zbyt dobrze, więc dzisiaj nadrabiam ten stracony czas. I jadę w trasę pełną przygód! Każda trasa jest jakąś przygodą. To wcale nie musi być nic dużego - przecież nie trzeba tak wiele by się coś zdarzyło! Tak jak dzisiaj. Po cichu liczyłem na to, że natrafię na te ciężarówki wywożące te cholerne rury z Makowic ale nic z tego. Byłem za późno by móc na to trafić. Oni je wywożą już od rana i najwidoczniej po południu już nie. Po południu wracają do swojej "bazy". No szkoda.. Widuję ich często jak jadę do pracy, jadą w stronę Gryfic. I właśnie widując ich tak codziennie mam rosnące obawy, że nie zdążę przyjechać i porobić zdjęć z wywózki. Ale na szczęście ich jeszcze trochę jest, i jeszcze parę dni ta akcja zajmie. W ramach tej rurowej akcji na Makowice-Lotnisko, byłem na obydwu składowiskach tych rur. I na tym dawniejszym, o którym już wspominałem, gdzie zaczęli zwozić te rury jesienią 2018 r., raczej nie wiele o ile nic się tam nie zmienia. Historię na ten temat już zgłębiałem. To taka dość podejrzana sprawa. Bo raz, że budowali gazociąg z Goleniowa do Sowna, to co, nie wiedzieli ile tych rur potrzebują i zwieźli więcej?! Dwa - na rurach są dziwne nazwy, daty. Sugerujące jakby oni już przerzucali ten śmietnik z punktu na punkt od lat (2016 r. np. na niektórych jest napisany). Gdyby tego było mało to ta firma upadła, splajtowała, która zajmowała się tym syfem. I on nadal tam jest, nadal zalega i blokuje znaczne części lotniska. A ja już serio w 2020 r. się nastawiłem, że problem się kończy, że wkrótce wszystko zabiorą, że będzie uwolnione lotnisko. A to chyba nic z tego.. Mam wrażenie, że przynajmniej od trasy: Makowice-Lotnisko: Co z rurami? po dziś dzień nic się nie zmieniło.. Będę jednak dalej obserwował co tam się będzie działo. Bo coś się zadziać musi. W końcu do tego pseudo festiwalu błaznów, ćpunów i alkoholików na pierdolonym WoodStocku nie zostało dużo czasu licząc wraz z dzisiejszym dniem tylko 43 dni. Więc przewiduję, że wciągu 43 dni rury powinny być historią a lotnisko w końcu uwolnione.. Ale czy tak będzie?.. Pozostawiam temat rur na boku, i wybieram się do mojej Narnii! Nim jednak do niej zajechałem, sprawdziłem sobie jedną drogę, wiodącą przez pole do lasku, który rośnie blisko Narnii, w zasadzie dzielą ich tory kolejowe, relacja PKP z Kołobrzegu do Szczecina. Jednak nie był to trafiony traf. Może coś tam jest, jakiś dojazd jest. Dzisiaj jednak nie byłem wstanie tego sprawdzić. Tyle robactwa atakowało, much. Zrezygnowany wycofałem się do Narnii, a tam na nowo nie działo się nic dobrego. Muchy mnie przepędziły.. Z Narnii wracałem przez kolonię Sowna, do samego Sowna i do polnej drogi w stronę dawnego tartaku w Sownie. I naszła mnie tutaj ciekawa myśl, tak apropo nieudanego 147 UltraBiku, który nadal się za mną ciągnie.. Myśl aby zbudować swoją hiper trudną trasę rowerową, na dystansie 147 km, z przewagą dróg leśnych, polnych. Ale tylko takich, w przeciwieństwie do trasy 147 Ultrabiku, które są utwardzone, da się po nich jechać.. Trasa równych 147 km.. To może być ciekawy pomysł do realizacji, nim jednak go zrealizuję muszę się rozliczyć ze 100 km terenowych, których do pokonania pozostało coraz mniej. Mimo, że wiążę sporo obaw z tym projektem, przecież każde te terenowe kilometry, wiążą się z nieproporcjonalnie większą ilością kilometrów pokonanych po asfaltach, to zawsze jest jakaś próba - choćby wydajności i możliwości obecnie stosowanych opon! A jak chodzi o te terenowe jazdy to dzisiaj dzieląc to na 4 odcinki zrobiłem: 1,46 + 1,77 + 5,61 + 2,53 czyli 11,37 km. Całkiem spokojny wynik! Przybliżający mnie do granicy 100 km, do której nieustannie dążę.. Dzięki dzisiejszemu wyjazdowi a w zasadzie jej drugiej terenowej części mam już wynik: 54,6 + 11,37 czyli 65,97 km. A więc po dzisiejszej trasie mam terenowo dla próby po porażce po 147 UltraBiku zrobione: 65,97 km ze 100 km. Już nie mam takich obaw jak na początku. Nawet jeśli miałaby mi się ta opona za kilka dni skończyć, to jasne jest to, że te całe badanie było nie miarodajne z wielu powodów - czas realizacji, suma przejechanych kilometrów, zróżnicowanie odcinków terenowych, leśnych i asfaltowych, a także różna pogoda, różne ciśnienie atmosferyczne w oponie, różne obciążenia opony itd.. Jedno jest pewne, że skoro tyle przejechałem kilometrów do tej pory, do dzisiejszej trasy to z całą pewnością opona nie zepsułaby się po całej trasie 147 Ultrabiku. A miałem oto spore obawy, czy wytrzyma (problematyczna - właśnie ta tylna).. No ale skoro się podjąłem tej głupiej próby to nadal będę musiał dokładnie, i systematycznie odpisywać sobie odcinki robione terenowo. Wkrótce problematyczna próba się skończy, gdy osiągnę wartość tych 100 km, bądź skończy się żywot opony przed tym czasem..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16czerwca2021zdj1.jpgtrasa16czerwca2021zdj2.jpgtrasa16czerwca2021zdj3.jpgtrasa16czerwca2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)