05.09.2018
Jazda nr: 284

Tagi: narnia, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza trasa, która odbyła się już w późnych po południowych godzinach, niestety wcześniej nie zdążyłem być. Dzisiaj cały dzień w biegu, w paru miejscach byłem parę spraw do załatwienia było :) To tak zleciał czas - zacząłem dzień spokojnie, od polityki i tego typu spraw i przed wyjazdem tuż po południu (po godzinie 12) - zdążyłem zrobić chociaż opis trzech ostatnich wpisów na blogu rowerowym (chociaż tyle) bo znowu rosną mi zaległości : Ale już całych wpisów nie zrobiłem przez po południową jazdę rowerem ;> Wróciłem do domu, na szybkiego zjadłem z dwie kanapki i ruszyłem w trasę. Brałem pod uwagę fakt czy się z trasą nie poddać i po prostu sobie ją darować i nie iść na nią dzisiaj. Ale nieee. Zrezygnowałem z pomysłu pójścia na łatwiznę i zrezygnowania z treningu. W końcu taka regularna praca, niezależnie od pogody i innych czynników jest ukłonem wobec moich wszystkich sukcesów jakie zdołałem osiągnąć w tym roku - a jest ich co nie miara, i co najważniejsze sukcesami nie są tylko najdłuższe trasy, których w tym roku kilka było :) Związku z tym, nie mogłem się poddać i chciałem te parę kilometrów zrobić. To też dobry sposób na rozruszanie się po ostatniej trasie > Dookoła zalewu Kamieńskiego. Która nie była prostym, i krótkim dystansem. Jednak odpoczynek miałem. A, że w planach dzisiaj przejechać się miałem (coś krótkiego do 20 - może 20 paru kilometrów) i to się zrealizować udało. W zasadzie mogę codziennie jeździć ~20 km to żaden problem :) Albo większość dni w tygodniu, niezależnie od pogody. Inaczej sprawa wygląda w przypadku dłuższych tras i ewentualnych treningów po dłuższych trasach - bo tutaj potrzeba jednak małego odpoczynku, który miałem. I tak dzisiaj mimo mało sprzyjających warunków, i pokrętnych planów dnia (co nie było w ogóle planowane) udało się pojechać! Wyborów miałem w sumie kilka - ostatecznie zdecydowałem się na trasy Zapomnianych Dróg, które zrobiłem po raz pierwszy w zeszłym tygodniu: Zapomniane drogi i S6. Trasa spokojna, krótka ale to za bardzo fajna.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 286

  • Trasa nr [łączna]: 370
  • Trasa nr [na blogu]: 284
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 99

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 366 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 280 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 8123.08 km
  • Stan Licznika Końcowy: 8142.23 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 8051.2 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7875 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7894 km

  • Maksymalna prędkość: 37.3 km/h

  • Przejechałem: 19.15 km
  • Przejechałem [msc]: 199.12 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4589.08 km
  • Przebieg roweru [suma]: 15459.89 km

  • Przejechalem w 2018: 4589.08 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 11.4727 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 38.6497 [%] km

  • Czas jazdy: 01:32:39 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 975:59:26 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 752:33:18 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 285:28:57 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 11:58:59 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:59:40 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:01 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:37:53 h

  • Średnia: 12.49 km/h
Trasę zacząłem jak wspominam w późnych godzinach po południowych - było już bliżej godziny 18 - w zasadzie godzina 18 minęła chwilę po tym jak ruszyłem, więc jak na moje standardy, i standardy tej wczesnej jesieni, o czym już trochę narzekałem we wpisie: Zapomniane drogi i S6, późno - a może nawet za późno. Miałem chęć wyjechać wcześniej na jakąś trasę. Czy robiłbym taką? Tego nie wiem. Prawda jest taka, że wróciłem bardzo późno do domu było właśnie gdzieś po 17.30 to nim zjadłem, ubrałem się i wyruszyłem na trasę tak szybko jak było to możliwe. Spartoliłem niestety trochę przebieg tej trasy - nie zaplanowałem sobie jej, i tak pojechałem by pojechać. Ruszyłem wzdłuż drogi DW109. Minąłem wieś Karczewie, i zjechałem drugą "tajemniczą, zapomnianą drogą" w stronę wsi Krężel. Na pierwszej trasie Zapomnianych Dróg, zjechałem pierwszą taką drogą, teraz drugą - oczywiście ta też okazała się nieprzejezdna, zarośnięta. Także przeciskałem się przez zarośla, kawałkiem po torowisku szedłem i znowu (jak na ironię) ledwo zdążyłem z tego torowiska zejść to zapierniczał tam pociąg PKP Regio do Kołobrzegu. A ja ruszyłem sobie po urokliwych wiejskich stronach, dokładnie tych wsiach, po Krężelu, po kolonii Sowna. Wybrałem nieco inną ścieżkę na Krężel niż za pierwszym razem tras zapomnianych dróg :) Aby nie było nudno, a jednak sam Krężel pozostał, sama kolonia Sowna także. Z kolonii Sowna, w kończącym się dniu udałem się w stronę właściwej wsi Sowno. Po drodze mijałem biało-czarną krówkę, której w zeszłym tygodniu zdjęcia robiłem ;) Chyba mnie poznała, bo tylko gdy mnie zobaczyła to muuuuuczyła do mnie kilka razy ;) Udałem się w stronę drogi DW108, z niej zjechałem na polną drogą, wśród majestatycznych drzew. Droga, która w zasadzie donikąd prowadzi. Zdążyłem się o tym przekonać, na ciekawej spacerowej trasie z przed lat.. Spacer z Aurelią. Udałem się tam w zasadzie aby mieć ładny widok na zachodzące słoneczko, porobić ładne ujęcia :) I ruszyłem dalej - znów wróciłem przez kolonię Sowna na Krężel, i pojechałem w tamtejszy las, w bardzo fajne miejsce, które lubię, które odwiedzam od lat. Byłem tam dosłownie chwilę, miałem nadzieję poobserwować sarenki i jelonki. Te jednak szybko się spłoszyły :( To wróciłem, już późna pora była, ja już brudny cały, i pogryziony. Ani się spostrzegłem a jakiś wredny komar spijał ze mnie krew =( Gdy wyjeżdżałem z tego lasu, obserwując majestatyczny finał zachodzącego słonka, spłoszyłem dwa jelonki - jeden po polu biegał, a drugi przed polem się zabawiał :) Szkoda, nieco daleko byli i na kamerce słabo widać =( Ruszyłem dalej, na drogę gminną z Wanierowa (Waniorowa) do DW109, mijając czerwoniutkie słoneczko na tle mlecznych chmurek (podchodzi pod mglistą noc) :) Wkrótce wyjechałem na drodze nr 109, którą wróciłem już do domu, gdy już było po zachodzie słońca, gdy zbliżała się już godzina 20, a dzień chylił się ku końcowi. Kolejny udany wyjazd :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05wrzesnia2018zdj1.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj2.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj3.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj4.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj5.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj6.jpgtrasa05wrzesnia2018zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)