Dzisiejsza trasa była dla mnie taka bardziej niechciana, którą zrobiłem tak bez uczuciowo, mechanicznie, bez większych refleksji. Nic mnie nie cieszyło. Trzymają się we mnie mocno negatywne emocje, które rzutują na planowane od kilku dni weekendowe plany. Weekend ma być ładny, spokojny, ciepły. A przynajmniej sobota - 01.08. Planuję tego dnia zrobić wielką trasę, która mogłaby być moją nową życiówką - trasę w granicach 220-230 km. Nawet jakby trzeba było to mogę zejść do poniżej 210. Wszystko jest dobrze zaplanowane, to kwestia tego co będzie się działo, jak będzie mi się jechało.. Pojawia się natomiast od dzisiejszego po południa taka sprawa, czy ta trasa w ogóle się odbędzie. Straciłem na nią sens, nadzieję. Wszystko dla mnie traci jakikolwiek sens.. Niczym nie potrafię zarządzić, nic nie potrafię zrobić ani utrzymać.. Przez takie podejście do ważności prac, i ich nieregularność przypadkowo usunąłem pliki z trasy: Trasa Jeziorki Wałeckie - Białogard. Trasa była przerabiana przez Filmożer, byłem pewny, że ją mam, że wszystko gra. A to nie.. Bo tam był problem z jednym plikiem MP4 który się uszkodził na trasie, ja tego zadania nie zabezpieczyłem. byłem jednak pewny, że mam wszystkie dawne foldery a to do kurwy nędzy nie.. Naszukałem się, będąc coraz mocniej nerwowy i nie.. Niczego nie mam. W żadnej lokalizacji. Próby odzyskania skasowanych plików też się nie powiodły.. Nie jestem pewny kiedy to usunąłem, prawdopodobne daty to 10.06. I nie wiele ratowało mnie to, że na dyskach nie wiele się działo. Udawało mi się odnajdywać i odzyskiwać jeszcze starsze filmy lub ich części. A z rzeczonej jazdy.. NIC.. KURWA NIC.. Ani jednego pliku.. Wszystko przepadło, a wraz z tym maleje sens w to co robię. Wiara w to co robię.. I zaangażowanie w planowanie i branie udziału w kolejnych jazdach, kolejnych trasach ehh :(( Taka wyjątkowa jazda, i długa.. I wszystko kurwa szlak trafił.. To nieuczciwe, że wiecznie wszystko co złe to właśnie mnie spotyka. A to nie była jedyna zła i wkurwiająca informacja z dnia dzisiejszego. Był jeszcze temat pierdolonej policji, pierdolonych zajebanych skurwysynów z KPP Kołobrzeg, którzy odrzucili moją kandydaturę na konkurs starszego inspektora WŁiI KPP Kołobrzeg. Odrzucili mnie jedynie z powodu opinii z poprzedniego miejsca pracy, i faktu bo o to też mieli żale, że nie mieszkam w Kołobrzegu a chcę tu kurwa iść do pracy. No i chuj.. Zajebana policja, jebane życie. Dzisiaj było mi naprawdę wszystko obojętne. Czy mnie coś pierdolnie po drodze czy co tam się stanie. Srać na to.. Moje życie i tak nie ma sensu, a moje życie i tak związane jest z męczeniem się z przeżywaniem każdego dnia, niż czerpaniem faktycznej radości z życia.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 649
Trasa nr [łączna]: 731
Trasa nr [na blogu]: 645
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 19
W tym roku: 125
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 722 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 636 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3730 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3753 km
Maksymalna prędkość: 28.7 km/h
Przejechałem: 23.72 km
Przejechałem [msc]: 907.96 km
Przebieg roweru [rok]: 5189.09 km
Przebieg roweru [suma]: 27754.82 km
Przejechalem w 2020: 5189.09 km
Podroż dookoła świata (2020) 12.9727 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 69.387 [%] km
Czas jazdy: 01:27:52 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1753:00:39 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1529:34:31 h
Czas Jazdy Suma (2020): 331:11:11 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 56:57:22 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:59:52 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:58 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:25 h
Średnia: 16.36 km/h
Bezrefleksyjna, tendencyjna trasa. Taki właśnie był dzisiejszy wyjazd. A miał być fajną przygodą, planowałem sobie pod koniec dnia pojechać, podziwiać zachód słońca.. I mieć nadzieję na powodzenie moich planów na weekend. A teraz stoję przed dylematem czy w ogóle na weekend gdzieś pojadę. Czy to ma sens. Choć jakimś dobrym krokiem było to, że mimo wszystko dzisiaj poszedłem na tą trasę. Choć nie sprawiła mi radości. Pełny brak okazywania uczuć, zamknięcie w sobie i na otaczający świat. Przecież nic dla mnie sensu nie ma. Nie mam zbyt wielu wartości w życiu, ale liczy się dla mnie to co przeżywam i w jaki sposób, liczy się dla mnie to do czego dążę i w jaki sposób to osiągam. Liczą się dla mnie wspomnienia i ich namacalna pamiątka: filmy, zdjęcia, opis tras. Dlatego przecież prowadzę bloga, który jest dla mnie bardzo ważny. A tu takie zachwianie wiary, kolejny cios.. I nic już nie ma dla mnie znaczenia. A to prawdopodobnie jedyna moja szansa w tym roku, by zmierzyć się z trasą 200+ km. Tak czuję, że może się udać. I byłoby naprawdę szkoda gdyby się nie udało.. Gdybym nie spróbował. A nie wiem czy tak będzie. Póki co trwała ta bezrefleksyjna - choć smutek, przybicie to przecież jakieś uczucia - dzisiejsza trasa.. Zachodu słońca na niej nie widziałem, zbyt wcześnie wyjechałem.. Zbyt wiele smutków dziś zaznałem.. Wróciłem wcale nie pocieszony. Tylko dodatkowo zdenerwowany błaznami, którzy od miesięcy przebudowują drogę DW109. Wzięli się błazny za malowanie pasów. Zaczęli to robić od odcinka za Karczewiem do odcinka skrzyżowanie na Barkowo - Wanierowo.. Tylko, że nawet tego małego fragmentu w całości nie zrobili. Żałosne typy. Nawet całego skrzyżowania w pełni nie wymalowali. Co skurwysynom farby zabrakło czy jaki chuj??! Niedorzeczne jest to co się tutaj dzieje. I niedorzeczne jest to, że po trasie: "Pożegnanie z Narnią"
& Finał remontu DW109, której tytuł sugeruje finał - a więc koniec mojej osobistej męki z tym tematem.. Muszę znowu pisać o debilach robiących tą pierdoloną drogę i znowu się wkurwiać z tego powodu.. Znowu używać tagu: "DW109".. Kiedy to się kurwa wreszcie skończy?! No kiedy?!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)