Dzisiejsza trasa, zaprowadziła mnie w malownicze strony ujścia Odry Zachodniej - wzdłuż wsi Siadło Dolne i Siadło Górne. Planowałem zrobić dzisiaj trasę 50-tkę, zresztą nie byle jaką bo Szczecińską trasę 50-tkę, którą pierwszy raz przypadkiem odkryłem na trasie: Nieudana trasa na Niemcy z 25.08.2019. Lecz się nie udało. Może przeliczyłem moje siły, może pogoda nie do końca przypasowała. Może co innego było problemem. Nie wiem. W ostatnich dniach, mam różne dziwne myśli, źle sypiam. Nic miłego takie pesymistyczne myśli, i widmo dalszego samotnego życia jakie się przede mną otwiera. Nie wiem czy dałbym sobie radę, czy potrafiłbym tak żyć, nie mając nikogo - dla kogo, aby trwać dzień po dniu.. Wracać do pustego domu. Co prawda w akademiku mieszkam sam. Ale jeszcze w Płotach mam gdzie wracać i do kogo. A te myśli, sny, sprowadzają do mnie do czasów, że nie mam do kogo wracać i nie potrafię sobie z tym poradzić. Wyszedłem na tą przejażdżkę mając nadzieję, że mi przejdzie. Ale nie. Nadal trzymały mnie te myśli.. Pojawiło się wiele wątpliwości dotyczących mojego obecnego, czy ewentualnie przyszłego życia. Może te cholerne moje życie będzie tylko straconą nadzieją, i nie zwróconą inwestycją w wykształcenie, w rozwój.. Eh. To bardzo przybijające. Mam nadzieję, że prędko te myśli odejdą ode mnie, i wszystko się jakoś ułoży. I sny z ostatnich dni, nie przyniosą niczego złego, w już i tak smutnym mym życiu. Chciałbym w szczęściu jeszcze móc przeżyć parę lat, spełnić niektóre z marzeń lub pragnień. Jednym z takich, którym mogę się z wami podzielić jest chęć, marzenie aby zrobić z Aurelią 100.000 km. Jeśli założę, że będę robił po 5.000 km rocznie to brakuje mi jeszcze 16 lat aby mi się udało. A co później? Nie wiem. W końcu nikt nie wie co przyniesie kolejny dzień, co przyniesie kolejna trasa.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 470
Trasa nr [łączna]: 553
Trasa nr [na blogu]: 467
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 126
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 545 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 459 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 8 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 928.6 km
Stan Licznika Końcowy: 953.1 km
Stan Licznika Końcowy2*: 949.34 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13311 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13335 km
Maksymalna prędkość: 34.5 km/h
Przejechałem: 24.5 km
Przejechałem [msc]: 358.61 km
Przebieg roweru [rok]: 3946.78 km
Przebieg roweru [suma]: 21094.77 km
Przejechalem w 2019: 3946.78 km
Podroż dookoła świata (2019) 9.8669 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 52.7369 [%] km
Czas jazdy: 01:36:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1324:54:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1101:28:43 h
Czas Jazdy Suma (2019): 245:11:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:42:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:57:31 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:37 h
Średnia: 15.31 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego okazała się być chłodniejsza, i trudniejsza niż mogło się wydawać. Było trochę chłodno i wietrznie. I nie wiem może dałbym sobie z tym radę. Ale z różnymi pesymistycznymi myślami nie mogłem sobie poradzić. I może to tak naprawdę nie kwestie fizyczne, sprawiły, że się poddałem. I nie robiłem do końca tej trasy. Na samym początku trasy, pojechałem wzdłuż ul. Ku Słońcu, wzdłuż cmentarza do licznika rowerowego. Jadąc tam byłem pewny, że nie mam już szans być 100 000 rowerzystą, który przejeżdża tą drogą w tym roku. Myśli o tym aby być tym rowerzystą pojawiły się już na trasie: ZS: Goniąc słońce. Wtedy brakowało bardzo mało do osiągnięcia wyniku. Wskazania dzienne potrafiły dochodzić do 600-700 osób. Ale to musiało w kolejnych dniach nieco zmaleć. Bo inaczej ten wynik 100 000 osób powinien zostać przekroczony już w Poniedziałek (09.09) ew. we wtorek (10.09). A tym czasem jeszcze dzisiaj wynik nie został przekroczony - gdy przejeżdżałem przez ten licznik byłem 145 osobą i wskazanie wynosiło: 99 073. I w drugą stronę gdy przejeżdżałem wskazanie podskoczyło do 147 osoby i łączne do 99 075. Więc mniej niż się spodziewałem! Więc wciąż sam szansę pokonać ten wynik! Teraz muszę się tylko dobrze zastanowić, czy stanie się to już jutro (15.09) czy dopiero po niedzieli (16.09 i dalej??). Aby nie przegapić tego momentu i skorzystaj z szansy jaką daje mi los! :) Pomyślę, przeliczę. Sądzę, że ma to związek z pogodą :) W końcu początek roweru nie zachęcał do roweru.. Ale możliwe, że jutro późnym po południem, czy jakoś inaczej, jeszcze się przejadę! O np. dla nie poznaki pojadę Szczecińską trasę 20-stkę! I zbadam sytuację! W końcu dużo zależy od tego ilu jeszcze dzisiaj rowerzystów tu przejedzie - czy 100 czy 200 czy jeszcze więcej? :) A niestety nie mam wglądu na tą ulicę aby móc to sobie jakoś oszacować. Także pozostanie mi "zgadywać" czy się uda czy nie. I cóż, po sprawdzeniu tego lciznika, ruszyłem już jak na trasę, jadąc na Pomorzany. I właśnie gdy z Pomorzan jechałem na Ustowo a dalej z Ustowa na Kurów i Siadło Dolne a zaraz za nim na Siadło Górne, tak sobie zdałem sprawę, że dzisiaj nie mam dość sił aby walczyć z tą trasą. Ani psychicznie ani fizycznie nie czuję się na sile aby męczyć się z dłuższą trasą. Choć co do zasady zrobiłem połowę tego dystansu, no trudno. Może innym razem się uda. Było pięknie, prócz tego, że pogoda taka sobie. Ale tak pięknie jesiennie. Pięknie choć smutno, bo mnie jesień zawsze bardzo smuci. A w tym roku to już szczególnie.. smuci mnie ta jesień.. Tyle zmian w życiu, jakie zachodzą. Tyle złego co się dzieje z roku na rok. Coraz mniej widzi mi się to aby żyć dalej w tym zepsutym świecie. A tak w ogóle, pisząc już bardziej optymistycznie postanowiłem przy następnej okazji podjechać do Siadła Górnego i Dolnego aby pozwiedzać te całe wsie, porobić kilka fotek. Ciekawe są tutaj widoki, i drogi, szczególnie główna droga, która prowadzi do drogi DK13. Tak dziurawa, zniszczona, że masakra! To miejsce ma jednak coś w sobie, że chciałbym tu wrócić na dłuższą chwilę. I jeszcze nie wiem czy wrócę w tygodniu czy w któryś weekend. Zobaczymy.. A póki co skręciłem na drodze DK13 w stronę Szczecina. I przez chwilę się zastanawiałem gdzie ja wyjadę jak tak zrobię.. Nie skapnąłem się, że to jest przecież droga za Przecławiem! Więc za chwilę był już Przecław a z niego Warzymice i już Szczecin od dzielnicy Cukrowej. Czyli już znana mi droga! Wjechałem do Przecławia i już chcę uciekać na ulicę, bo mi się DDR skończył. Ale patrzę, że tu przecież zaraz jest sklep Dino! Więc pojechałem kawałek chodnikiem pod te Dino. I już może nie krótka ale znana droga do akademika. Dzisiaj prócz wspominanych smutków, które mnie po drodze męczyły, miałem wrażenie, że coś z napędem jest nie tak. Albo po prostu dzisiaj taki dzień, że ciężko idzie mi jazda, ciężko idzie rower.. A może faktycznie napęd? W końcu ten łańcuch ma już pokaźną liczbę przejechanych kilometrów. A problem pojawił się po kilku przejechanych dzisiaj kilometrach. Gdy byłem jeszcze w dzielnicy Pomorzany. Dziwne. Może kupię przymiar do łańcucha i będę wiedział czy jest już wydłużony o nie cały 1%, czy ponad 1% czy ile? Bo skoro łańcuch mam wydłużony o 1% lub więcej, to to już jest syf, i nadaje się do wyrzucenia. A wraz z łańcuchem czekała by mnie wymiana całego napędu, który wyjątkowo długo przeżył o czym między innymi wspominałem na trasie: 5 lat Aureli & 5 lat "trasy 100km". A może to jednak nie napęd? :) Przecież kilka razy już tak miałem, że myślałem, że napęd się kończy a na kolejnej trasie niczego nie czułem. Więc może po prostu mam taki gorszy dzień. Przecież dzisiejszego dnia nie mogę zaliczyć do najszczęśliwszych.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)