Trasa z dnia dzisiejszego, która odbyła się późnym po południem powiodła mnie szlakami pięknych pod Szczecińskich wsi, na drodze ku zachodzącemu słońcu! Co prawda trasę i godzinę wyjazdu słabo obrałem, bo chciałem jechać z zachodem słońca dzisiaj.. A okazało się, że ostatecznie jechałem uciekając przed słońcem :) Można się doczepić niedokładności tytułu wpisu, który sugeruje, że jechałem goniąc słońce, ale w pewnym kluczowym momencie trasy (gdy było już po godzinie 19) to te słońce mnie goniło! Normalnie jakby myśliwy stawał się zwierzyną :) To taki początek, mojej pewnej serii takich jesienno-zimowych wojaży, z myślą właśnie o piękności wsi, natury.., która najpiękniejsza jest właśnie we Wrześniu, Październiku, choć oczywiście Kwiecień i Maj też bywa przepiękny. Osobiście za miesiącami takimi jak Czerwiec do Sierpnia nie przepadam :) Wszystko takie "surowo" zielone.. A teraz będzie lepiej, idące przymrozki będą barwić niebo.. Warto będzie się przejechać. Naprawdę warto :) Dzisiaj też było warto. Miałem pewną koncepcję na tą trasę, która zakładała przejazd przez Bezrzecze do Dobrej, co ostatnie zrobiłem. Choć myślałem, aby sobie skrócić dystans. Aby natrafić na zachód słońca mijając Bezrzecze i pognać przez Głębokie do ul. Mickiewicza i tak powrócić do akademika. Tak się jednak nie stało. Wybrałem dłuższą trasę. I nie żałuję. W Szczecińskiej Dobrej, natrafiłem na traktory, które wiozły bale zboża.. Widok, który zawsze mnie uwłacza w swojej piękności.. Bardzo jestem związany ze wsią.., z której zresztą pochodzę. I może dlatego, nie odnajduję się w życiu w wielkim mieście.., które poza prozaicznymi dogodnościami, nie zapewnia niczego dobrego.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 465
Trasa nr [łączna]: 548
Trasa nr [na blogu]: 462
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 121
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 540 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 454 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 8 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 613.93 km
Stan Licznika Końcowy: 646.48 km
Stan Licznika Końcowy2*: 642.72 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13000 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13032 km
Maksymalna prędkość: 36.1 km/h
Przejechałem: 32.55 km
Przejechałem [msc]: 51.99 km
Przebieg roweru [rok]: 3640.16 km
Przebieg roweru [suma]: 20788.15 km
Przejechalem w 2019: 3640.16 km
Podroż dookoła świata (2019) 9.1004 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 51.9704 [%] km
Czas jazdy: 01:51:45 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1307:16:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1083:50:16 h
Czas Jazdy Suma (2019): 227:33:10 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:04:13 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:32:07 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:51 h
Średnia: 17.59 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie chwilę po godzinie 1730. Około godziny 1730 to ja dopiero z akademika wychodziłem - a nim poszedłem po klucz na portiernię, nim przygotowałem Aurelię do drogi i nim ją wyprowadziłem - minęło jeszcze parę minut. Więc uczciwie mogę powiedzieć, że ruszyłem około 1740. Ruszyłem w stronę ul. Sikorskiego aby na Placu Kościuszki pojechać na Turzyn i odbić na ul. Boh. Warszawy. W sumie bez sensu - bo mogłem od razu z ul. Sikorskiego tam wjechać :)) I tak pociągnąłem w nielubiane przeze mnie strony do ul. Żołnierskiej, a dalej na Krzekowo-Bezrzecze. Ostatnio przewidywałem na ul. Żołnierskiej przed wczesną jesień. Pisałem o tym we wpisie: ZS: "W ukropie wsi" do sklep Dino. A dzisiaj nic takiego nie dostrzegam! Połowa drzew żółta nie była! :) Może trochę deszczu pomogło. Jednak na korkujące się ulice to nic nie pomaga. A gdyby tego było mało to mam wrażenie, że mam mało powietrza w tylnej oponie, albo coś przy przednim kole się dzieje bo się dziwnie jedzie :/ Tak w ogóle to, na ul. Żołnierskiej pojechałem sobie chodnikiem. Bo szczerze to pierdolę jechać tą drogą, na tych zniszczonych, nierównych i popękanych kamieniach. Na tym się jechać nie da. Kawałek pojechałem tylko co będę się męczył. Już chodnik jest równiejszy niż ta droga. Tu powinna być bezwzględnie jakaś ścieżka rowerowa. I to przez całą ul. Mickiewicza i ul. Żołnierską. I to dobrej jakości ścieżka! Nie byle co! No i cóż, pojechałem dalej. W Bezrzeczu zajechałem na mini stację benzynową. Nie było tam jednak agregata aby dopompować powietrza. Więc pojechałem tak.. Sytuacja się trochę uspokoiła na trasie gdy już minąłem Bezrzecze i wyjechałem w Wołczkowie, z którego pojechałem do Dobrej, gdzie ku mojemu zaskoczeniu dojechałem dość szybko. W ogóle dzisiaj było takie ciepłe po południe. Zwykle słoneczne. Fajnie się jechało. Przyjemnie :) Trochę wiało ale to nie przeszkadzało. Pierwsze oznaki zachodu słońca dzisiejszego dnia, dostrzegłem dopiero mijając Dobrą w stronę Lubieszyna. Tam przystanąłem na chwilę, porobiłem parę zdjęć. To właśnie tam na drodze Lubieszyn - Dobra (ul.Wiklinowa) spotkałem aż 2 ciągniki, które wiozły bale z pól :)) Piękny widok.. Taki majestatyczny, taki romantyczny :)) A wkrótce Lubieszyn :) Wracałem chwilę drogą DK10. Myśląc o dzisiejszym zachodzie słońca. I budowanej drodze rowerowej z Głębokiego do Dobrej. Dzisiaj mijałem pierwsze efekty tej budowy :) Co prawda wczoraj o tym nie wspominałem (ZS: Trasa "20-tka" z 03.09.2019 - ale na drodze do Dołuje, za Skarbiemirzycami widziałem tajemnicze słupki, które sugerowałyby jakby tu też miała powstawać ścieżka rowerowa. Jak to będzie jednak czas pokaże. A tym czasem wjechałem do Dołuje. I zastanawiałem się jak jechać dalej. Kończył mi się czas nagrywania na kamerce (zostało mi 1:15h). I tak się chwilę zastanowiłem czy wracać przez Mierzyn czy przez Stobno. Postanowiłem zjechać na Stobno, skąd jechałem mijając za sobą zachód słońca.. Przystając, robiąc fotki. I tak do Stobna, gdzie ujął mnie w pełni piękny widok kasztanowca, którym zachwycałem się na wspominanej wczorajszej trasie :) Chwilę później w Przylepie był już koniec mojej romantycznej przygody. Ostatnie zdjęcia.. I wjazd do Szczecina ul. Okuleckiego. Jechałem przez Gumieńce do ul. Ku Słońcu. Aby wkrótce minąć licznik rowerowy, który coraz bliżej, coraz bliżej zbliża się do 100.000 przejechanych rowerzystów w tym roku :) Ciekawe czy będzie mi dane być wspominanym 100.000 rowerzystą? :) Dzisiaj wskazania licznika wyniosły: 95 132 a wczoraj wynosiły: 94 498. Różnica o 634 rowerzystów. Te dane i tak są przekłamane, bo niektóre osoby, dzisiaj sam takie widziałem, jadą chodnikiem. Więc nie są wliczane. Nie wiadomo co przyniosą zbliżające się dni, weekend. Więc nie wiadomo czy mi się uda być tym 100.000 rowerzystą :) W sumie miałem napisać, że sprawdzę tą teorię w Poniedziałek XD Zapomniałem tylko o jednym problemie. Ja planuję zostawić Aurelię w domu. Będę więc ją miał najwcześniejszej dopiero w środę (11.09) a nie w poniedziałek (09.09). No ale nie mniej myślę, że raczej aż tyle osób nie będzie tutaj jeździć aby dobijać statystyki :)) No cóż, jak się nie uda to trudno. Może za rok będzie lepiej :) A tym czasem moja trasa dobiegła końca, wraz z kończącym się dniem. Piękne ciepłe po południe. I tak bardzo chciałem się dzisiaj przejechać. Zresztą wczoraj też chciałem :) Leniwie i długo mijają godziny w pracy. Czuję się tam jak na uwięzi, czekając tylko na tą chwilę aby wyjść z tej pracy i iść w końcu na rowerek! :))
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)