29.04.2019
Jazda nr: 394

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest potwierdzeniem moich obaw, które prześladowały mnie w ostatnie dnie, przed długo oczekiwanym weekendem [27-28.04]. Odbywał się wówczas ten cholerny IX rajd dookoła cholernego Zalewu Szczecińskiego. Odbywał się beze mnie. Dla mnie po trasie: Trasa "20-stka": docieranie opony, było jasne, że coś nie gra. Czułem się fatalnie. Fatalnie kolejnego dnia (26.04). Długo rozmyślałem co robić. Odwlekałem decyzję o rezygnacji z rajdu. W końcu po południu, po obiedzie w piątek (26.04) zrezygnowałem :( Cały weekend chorowałem, dochodziłem długo do siebie. Rozłożyło mnie. Osłabiło. Chodź jakoś fatalnie się to nie skończyło.. Nie wiem czy to dobry pomysł, że dziś na rower wróciłem. Ale skoro nie dziś to kiedy?! Za równy tydzień zaczynam swoją pierwszą pracę. Długo oczekiwany dzień się zbliża. Wraz z nim nachodzą mnie niepewności.. To w końcu moja pierwsza praca. I zmieni się także model życia w jakim uczestniczę. W jakim trenuję. No i w nadchodzące dni, w zbliżającą się Majówkę, zbliża się załamanie pogody, jej całkowita zmiana.. Nie ma co liczyć na +20℃.. Będzie mokro, zimno, nieprzyjemnie. Będzie coś takiego, na co w tym roku (2019), jestem tak bardzo wyczulony. I zimno. I źle.. będzie.. Ehhhh. I tak w ogóle, plany się poszły jebać. Nie wyszło z Zalewem. Nie wyjdzie pewnie z Majówką. Tak swoją drogą: NIE CHCĘ KURWA SŁYSZEĆ o tym zalewie. Chcę oczyścić umysł, wrócić do trenowania i przygotować się na imprezę Sternfahrt 2019. Właśnie dziś o niej myślałem, na trasie. I jak wróciłem do domu to Rowerowy Szczecin opublikował post w tej sprawie: Sternfahrt 2019. Także. Z Zalewem nie wyszło. Może chociaż z tą imprezą wyjdzie. Tylko problem jest taki, że to znowu odbywa się dość szybko (początek Czerwca). Ja dopiero zaczynam pracę. Więc raczej nie dostanę wypłaty przed imprezą. Więc będzie trudno sobie coś zorganizować (kurwa!).
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 397

  • Trasa nr [łączna]: 480
  • Trasa nr [na blogu]: 394
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 53

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 475 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 389 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 11507.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11520.43 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11429.4 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11239 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11251 km

  • Maksymalna prędkość: 31.3 km/h

  • Przejechałem: 12.53 km
  • Przejechałem [msc]: 548.45 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1690.23 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18838.22 km

  • Przejechalem w 2019: 1690.23 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.2256 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 47.0956 [%] km

  • Czas jazdy: 01:02:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1186:17:10 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 962:51:02 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 106:33:56 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:03:40 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:11:29 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:00:38 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:31 h

  • Średnia: 12.13 km/h
Dzisiejsza trasa po chorobie, osłabieniu i w dalszym ciągu osłabieniu - pewnie za szybko wybywam, ale co zrobię, że dłużej nie dam rady się ograniczać, zmusiła mnie do ograniczenia długości tej trasy. Zresztą dłuższa byłaby ryzykowna. Dzieje się źle. Mocne wahania temperatur między porankiem a wieczorem, do tego silny porywisty wiatr. To się źle kończy. Wiele razy się o tym przekonałem. Mimo problemu pojechałem. Niesiony wiatrem, nieco szybciej jechałem przez ulice rodzinnych stron, udając się na same Makowice. Dojechałem do wioski pędzony wiatrem, i zakręciłem koło krzyża. Nie miałem zamiaru jechać na lotnisku. A przynajmniej nie dziś. A przydałoby się pojechać. Aby zakończyć formalnie projekt RUR na Lotnisku... Makowice-Lotnisko: "W pogoni za rurami". Pojechać pojadę. I to na pewno w tym tygodniu. Bo kiedy indziej? Jak już zacznę pracę to będę rzadziej do domu przyjeżdżał. I trenował, i jeździł po Szczecinie i jego okolicach. W weekendy także. Także znalazłem się na Makowicach. Niesiony wiatrem to super. Ale jak w powrotną drogę przyszło mi pod wiatr jechać to kurwa ja pierdole ;) Postanowiłem się nie męczyć. Zjechałem na trasę, którą rzadko jeżdżę. Nie przypominam sobie jej, dzisiaj pomyślałem o tym wpisie: Ostatnie wyzwanie - dzień 1 (30.12.2017 r.) Gdy tak jechałem. Chodź są i inne przykłady: Zima na Makowice Lotnisko (28.12.2016 r.). Może są jeszcze jakieś. Te są takie charakterystyczne. Pomyślałem o nich. To długo nie myśląc wjechałem w ten las. Mamy już ładną wiosnę. Wszędzie zielono. Było dzisiaj słonecznie. Tyle, że wieje.. Pięknie. Ale te drogi.. ta droga do lasu wśród pól, drogi w lesie.. Tam tyle piachu.. na tym się przecież zabić idzie. No dosłownie! Próbuje przeprowadzić rower, jest tak grząsko, że się kurwa przewracam od chodzenia! To jak jechać! Winą za to obarczam skurwysynów co jeszcze w 2017 r., niszczyli ten las. Wtedy ich wyzywałem! Teraz znowu. Musiałem się mocno przemęczyć drogą przez las. Było dużo spacerku, mało jechania. I jedyna taka korzyść, że nie było czuć wiatru. Przez trasę po lesie byłem odprowadzany przez rodzinę jeleni. Od jakiegoś czasu szli w tym samym kierunku co ja i co jakiś czas ich widziałem i słyszałem :) Wkrótce z lasu wyjechałem. Znalazłem się na obrzeżach Płotów.. Gdzie zaczynają się nowe osady. Stąd wróciłem do centrum miasta, do szarej rzeczywistości, i jakoś dojechałem.. Po dzisiejszej trasie mam tylko nadzieję, że sobie zdrowotnie nie zaszkodziłem. I mam nadzieję na to, że rychło powrócę do dłuższych treningów i, że uda mi się w tym roku pojechać na Sternfahrt 2019. Wszak byłem na imprezie z 2018 r.: Sternfahrt 2018 i było zajebiście! ;)) W tym roku planuję powrót z Berlina pociągiem.. Nie do Eberswalde jak to miało miejsce w 2018 r. Więc cała trasa od Eberswalde do Berlina, i trochę po Berlinie, może się ograniczyć do ok. 100 km. Więc tak w miarę... :)) Powinno się udać... POWINNO!!! Tak dodam na koniec, bo dopiero na końcu zwróciłem na to uwagę, że w trasie z 28.12.2016 i pewnie w trasie z 30.12.2017 (chodź nie mam tego w zdjęciach) w lesie z Makowic do Płot leży zwalone drzewo. Tak się składa, że dziś też takowe mijałem. Czyżby było to to samo drzewo? Spójrzcie proszę: Zwalone drzewo. Kadr 28.12.2016 a na te zdjęcie: Zwalone drzewo. Kadr 29.04.2019. Chociaż to nie możliwe aby było to, to samo drzewo.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29kwietnia2019zdj1.jpgtrasa29kwietnia2019zdj2.jpgtrasa29kwietnia2019zdj3.jpgtrasa29kwietnia2019zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)