Dzisiejsza trasa nie miała zaplanowanego konkretnego przebiegu. Nawet dokładnie nie wiedziałem, czy dokładniej nie miałem pomysłu gdzie jechać. Na koniec tygodnia albo (w czwartek 09.08) albo (w sobotę 11.08) - chciałbym zmierzyć się zmierzyć z czymś dłuższym. W perspektywie np. 170 km, to już ostateczny test czy jestem gotowy na 150 km w tym roku! A w sumie trochę z prawdą się mijam, że przebiegu trasy nie miałem zaplanowanego bo poniekąd miałem - myślałem nad tym wczoraj, gdy zrobiłem małą trasę. Gdzie by tu sobie pojechać. Wybór padł na drogi w okolicy Nowogardu. Do końca nie byłem przekonany gdzie pojadę, miałem w zamyśle, że może wstąpię do Kikorza - gdy będę jechał drogą DK6, wciągu budowy S6 w dzisiejszy o wiele cieplejszy niż wczorajszy dzień. Mając do dyspozycji kilka piosenek na playliście na pendrivie, które umilą mi samotną podróż. Ostatecznie na Kikorze nie pojechałem z tego względu, że nic ciekawego się na drodze nie działo. Nie było korków i zatorów jak na trasie: The Lost, która jest wstępem do dzisiejszego wojażu, albo dokładniej Trasa Redostowo-Czermnica. Mam w zamyśle powtórzyć trasę w tych stronach póki trwają tutaj prace drogowe (przy budowie trasy S6), i są korki. Ze względu na małe zanieczyszczenie wizjera kamerki, widać taką plamkę. Nieco denerwuje, i psuje obraz. To chciałbym jeszcze raz pojechać by mieć ładniejszy obraz sytuacji w tych rejonach. Dzisiaj jednak te działania ze względu na brak ciekawych sytuacji na drodze - sensu nie miały. I nie pojechałem na Kikorze, od razu udałem się na Kościuszki, i Kościuszkowe strony prowadzące do mieściny Kuba. Tak mi się przynajmniej wydawało, że wiem, gdzie to jest, że wiem jak tam trafić. Wspominałem o tym we wpisie The Lost. Na zdjęciu we wpisie: Zdjęcie z wpisu "The Lost", prawdopodobna droga na Kubę, pokazywałem drogę polną, na wprost wioski, która miała rzekomo prowadzić do miejscowości, miejsca, które na mapie zwie się: KUBA. Tam jednak ta droga nie prowadzi. Jest bardzo majestatyczna, otwiera przede mną nowe możliwości, wskazuje najpiękniejsze uroki wiejskiego życia, nie jest jednak Kubą! Nie żałuję jednak, że tam pojechałem. Nie trafiłem gdzie chciałem - no trudno :) Za to miałem nową, naprawdę fajną przygodę w Kościuszkach pod Nowogardem. A jeżeli chodzi o samą KUBĘ - teraz mogę powiedzieć wprost z pełną świadomością konsekwencji, powiedzenia nie prawdy, że wiem gdzie jest KUBA! ;) Otóż, spójrzcie czytelnicy jeszcze raz, na wyżej załączone zdjęcie z wpisu: The Lost, ja się sugerowałem GPS-em i orientacją (która u mnie jest marna), że KUBA będzie gdzieś na wprost bo po prawej stronie jest jakieś gospodarstwo. Wydaje mi się, że tam się droga kończy ale może niekoniecznie! Wygląda na to, że będę musiał przebić się przez gospodarstwo, bo prawdopodobnie droga prowadzi właśnie przez nie. Inna możliwość to spróbować wbić w te miejsce, w te drogi od strony Olchowa. Problem w tym, że od Olchowa jeszcze nie jechałem i raczej na pewno, trafić bym nie trafił. Nie mniej, te strony bardzo mnie inspirują do dalszego jeżdżenia. Jest tu tyle niepoznanych dróg, ścieżek, dróżek i wszystkiego co sobie mogę zapragnąć. A to wszystko idealnie wkomponowuje się w ideę rozwijających się dookoła miast, i wsi zresztą też. Tylko nie oszukujmy się. W perspektywie najbliższych nie wiem 20-30 lat, Kościuszki, Olchowo, i dalsze wioski Karsk chociażby, będą częścią Nowogardu. Nie ma innej możliwości. Miasta się muszą jakoś rozbudowywać. Wiąże się to najpewniej z tym, że te miejsca - zamienią się nie do poznania, nie będzie już tu wiejskiego klimatu, tylko niekończące się miasto, kolejne drogi, dróżki między ludzkimi zabudowaniami. Ten straszny na swój sposób proceder trwa w najlepsze. Obecnie nie widzę jego skutków, wręcz przeciwnie. Jest to spokojny, zrównoważony rozwój (głównie na wjeździe do Kościuszek od strony Olchowa (droga DK6), co pięknie wkomponowuje się w wiejskie klimaty tutejszych terenów. Jednak, gdy zmiany pójdą o krok (albo kilka) kroków dalej, wszystko się skończy. Póki co nie chcę jednak myśleć pesymistycznie. Wręcz przeciwnie :) To, że mi się dzisiaj nie udało trafić na Kubę - nic nie szkodzi. Mam motywację do tego by odwiedzić te tereny ponownie. I może w tym roku je odwiedzę, jak nie to postaram się w przyszłym roku, znów tu zawitać, i lepiej poznać te strony :) Jest naprawdę co poznawać, jest naprawdę gdzie jeździć. Jeszcze tyle dróżek, dróg, nie poznanych, nie przejechanych. No i samego Kuby nie zawitałem. Nie wiem tylko jak sobie poradzić z tym, że prawdopodobnie droga wiedzie przez czyjeś gospodarstwo Oo. To może być problem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 271
Trasa nr [łączna]: 355
Trasa nr [na blogu]: 269
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 84
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 351 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 265 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6980.96 km
Stan Licznika Końcowy: 7042.93 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6951.9 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6732 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6794 km
Maksymalna prędkość: 38.4 km/h
Przejechałem: 61.97 km
Przejechałem [msc]: 173.38 km
Przebieg roweru [rok]: 3489.78 km
Przebieg roweru [suma]: 14360.59 km
Przejechalem w 2018: 3489.78 km
Podroż dookoła świata (2018) 8.7245 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 35.9015 [%] km
Czas jazdy: 03:37:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 910:57:26 h
Czas Jazdy Suma (blog): 687:31:18 h
Czas Jazdy Suma (2018): 220:26:57 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:49:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:27:29 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:32:13 h
Średnia: 17.13 km/h
Trasę w dniu dzisiejszym rozpocząłem w nieco późnych godzinach. Niestety od razu z rana nie mogłem jechać. Przez to zdążyła temp. wzrosnąć. Gdy byłem już w trasie było ponad 27℃. W najcieplejszym momencie dnia, w którym przyszło mi jeździć panował upał ok. 30℃. Jednak taka pogoda w ogóle mi nie przeszkadza. Może wprost przeciwnie, lubię jak jest ciepło. Przeważnie jechało się OK, chodź miejscami rower dawał się we znaki i jechało się o wiele ciężej. To jest tym bardziej dziwne, bo jeszcze wczoraj jeździłem (co prawda, na krótkim dystansie) ale jeździłem. Dzisiaj się okazuje, że już nie mogę jechać. Idzie mi ciężko i idzie ciężko. Miejsca popuszczało i jechało się tak w miarę, potem znowu ciężko i źle i tak ciągle i ciągle. Tak nie może być : Na domiar złego na trasie do Nowogardu - w mojej dzisiejszej trasie ruszyłem drogą DK6 wciągu budowy S6 do Nowogardu, znowu spadł łańcuch na tylnej zębatce - na kółku przerzutki. Dziwna sprawa, takie wydarzenia mają miejsce od początku, odkąd rower wrócił z serwisu, gdzie wymieniany był w nim cały napęd + kółka w przerzutce tylnej (chodź ja tego nie zlecałem, to podobno wyjeżdżone były) - no cóż miały prawo po 13,8 tyś km się wyjeździć. Ale od tamtej pory takie wydarzenie, łącznie dzisiejszym miało miejsce 4-ro krotnie. Średnio kilka razy się to zdarza, można się nawet pokusić o dokładne wyliczenie kilometrów zdarzeń. Dzisiaj nie zostawiłem tego problemu samego sobie. Gdy już sobie pojeździłem po Kościuszkach, zajechałem do tego mechanika. Dla niego też dziwna sprawa i nie rozumie dlaczego tak się dzieje. Póki co zastosował środek zastępczy, że odsunął nieco położenie wózka przerzutki. Gdyby sytuacja się znów powtarzała - wymieni kółko w przerzutce. Gorzej jeżeli sytuacja się nadal się będzie powtarzała. Wtedy będzie to prawdopodobnie wina samej przerzutki, która już wyrobiona jest, ma swój luz. Nie chce mi się w to jednak wierzyć, bo na oryginalnych kółkach tak nie było no i łańcuch nie spada przy zmianie biegów. Więc to raczej nie jest wina przerzutki, która nie ukrywajmy swój przebieg ma (i to nie mały) nie mniej to nie jest jej wina! Wróćmy jednak do samej trasy, fajnie się jedzie w pełnym słońcu, po bardzo ruchliwej drodze (DK6), przy tym trwająca budowa, ciągle kręcą się piaskarki, na drogę wyjeżdżają maszyny biorące udział w budowie drogi (S6), widać także znaczące postępy w budowie drogi nawet na odcinku Płoty->Żabowo! Wcześniej te postępy były mizerne, obecnie są już naprawdę widoczne! Ciekawe jak ta sytuacja będzie wyglądała za kilka dni, dokładnie 15.08, gdy pojadę szlakami S6 do Goleniowa ;) Złapać sobie materiał, porobić zdjęcia. Będzie to niestety ostatnia szansa na takie działania. Widzę to po nieustających postępach w budowie trasy. Fakt, terminy gonią. Droga powinna być do oddania za 8-9 msc. To nie dużo czasu. To jedno, drugie - coraz więcej tak zwanych TORów, czyli Tymczasowej Organizacji Ruchu. Na moich ostatnich wojażach, na drodze na Nowogard czy dalej (Kikorze, Redostowo) dało się zauważyć niepokojący trend. Już za Żabowem na budowanym fragmencie S6 pojawiły się znaki drogowe, wymalowane pasy. To oznaczało tylko jedno. Szykuje się tu TOR i puszczenie ruchu samochodów objazdem przez świeżo wybudowany fragment drogi. Tym samym stara droga (DK6) z Żabowa do obwodnicy Nowogardu zostałaby zamknięta. Miałem daleko idącą nadzieję, że takie wydarzenia nie będą miały miejsca przed 15.08. A niestety. Maiły miejsce - i dzisiaj mijałem ten cyrk. Źle się stało, jak się stało :( To tylko podkreśla wagę i sens projektu: "na szlakach budowy S6". Zmienia się w zasadzie z tygodnia na tydzień droga z Płot do Goleniowa (do obwodnicy Goleniowa) i dalej DK3 do Szczecina. Zmienia się i to bardzo i to widzę jak się zmienia. Budowa przyspieszyła, pewnie sprzyja aura pogodowa, i kończące się terminy. Cały odcinek drogi od Żabowa do Nowogardu jest wyłączony z ruchu. Samochody jeżdżą objazdem. Jedyny z tego plus, że nie ma tam wahadła, i ruch jest płynny. Ale tu wszystko jest rozjebane - w pierwszą stronę jechałem właśnie starą drogą, miałem całą dla siebie, samochody jechały obok. Pod obwodnicą Nowogardu - dzieje się bardzo źle. Bardzo dużo zmian, wszystko rozkopane, rozjebane. Sama obwodnica na wjeździe do Nowogardu jest rozkopana, zmieniona organizacja ruchu. Będzie tu wiele prac się wykonywało. Cała obwodnica będzie przebudowywana pod połączenie z drogą S6. Stąd takie zmiany. Dość kłopotliwe zmiany. I to niestety jeszcze kilka miesięcy potrwa. Cała droga powinna być gotowa na przełomie Kwiecień-Maj 2019 r. Chodzą jednak słuchy, że prace zakończą się szybciej. Na szczęście, duży odcinek drogi od Olchowa do Goleniowa nie jest otwarty dla samochodów. Może nie cały, fragment jest przed miejscowością Bodzęcin, gdzie budowany jest wiadukt, właśnie w dojeździe na tą wioskę. Więc będę miał jeszcze szansę pojechać po S6. Fragmentach niedostępnych dla samochodów, i fragmentach dostępnych. Na dzień 15.08 szykuje się sporo jeżdżenia, sporo zdjęć do zrobienia. Będę musiał pojechać i nowymi fragmentami S6, i wyłączonymi na razie (lub przeznaczonymi do przebudowy) fragmentami DK6. Więc roboty będzie sporo. Pytanie otwarte - co jeszcze przez te kilka dni (no trochę ponad tydzień) od dzisiaj zdoła się tutaj zmienić! Tak minąłem ten wielki plac budowy przed Nowogardem. Sam Nowogard też się rozbudowuje (przy istniejącej obwodnicy S6), powstają nowe firmy, powstają konieczne inwestycje do obsługi drogi ekspresowej itd. itd. Wszystko się zmienia! A ja pomknąłem dalej do Olchowa. Pojechałem istniejącą drogą S6. Prawie ruchu na niej nie było! Miałem szansę poczuć się jak król szos, miejscami jadąc środkiem drogi, lub lewym pasem! ;) Wspaniałe uczucie.. Wkrótce się jednak skończyło, byłem gdzieś w połowie obwodnicy i zaczęły już samochody jeździć po niej to niestety trzymałem się już marginesu drogi i tak pozostało do wjazdu do Olchowa, skąd skierowałem się na Kościuszki! Tam jak już wspominałem na KUBĘ nie trafiłem :( Pojechałem drogą, która wydawała mi się, że wjedzie na Kubę. Swoją drogą bardzo piękna droga, dookoła pola, pracujące maszyny rolnicze, zboże.. mnóstwo robali, dziwnych much, i innych przerośniętych insektów ;) Urok wsi... żar i gorąc z nieba, w tych pięknych stronach, a na końcu majestatyczna, wąska droga dookoła gęstych drzew, gdzie prześwitywało słońce.. bardzo bardzo romantyczna ścieżka. Mam z niej kilka zdjęć. Bardzo mi się podobała! Na końcu drogi (która miała może z 2 km), pojawiła się wieś Ścierszewo! W pierwszej chwili nie skojarzyłem gdzie jestem. Ale już wkrótce - no przecież Czermnica - na Nowogard! Znalazłem jeszcze jedną drogę, przy gospodarstwie przy którym wyjechałem w Ścierszewie, gdzieś w pole wiodła ta droga. Ani na mapach Google ani na mapach OpenStreetMap jej nie ma. Ciekawe. Przy kolejnej okazji na pewno nią pojadę! A póki co, pojechałem do Nowogardu, zrobiłem rundę po Nowogardzie, w tym koło jeziorka w Nowogardzie, tam pojechałem kładką przy jeziorze. Gdyby ta kładka się pode mną zawaliła, no byłoby nieciekawie :) A tak skończyło się na postraszeniu dzikich kaczek. Wróciłem z nad jeziorka na dworzec główny PKS w Nowogardzie i wstąpiłem do majstra od roweru. I wyjeżdżając już od niego pojechałem przy Dworcu Głównym gdzie wymieniana jest nawierzchnia drogi. Dziewiczy rejs, po świeżym (dosłownie) asfalcie. Jeszcze ciepły, smolisty, i parujący w tym pełnym słońcu :)) Nie miałem już nic więcej do załatwienia jak powrócić do domu, na obiad co w konsekwencji uczyniłem. Powróciłem ruchliwą drogą DK6. Wyjeżdżając z Nowogardu w stronę Żabowa, pojechałem nową drogą (fragmentem S6) :) A co! I tak wkrótce wróciłem, w ten upalny, przepiękny dzień. Od dzisiaj jestem pełen nadziei na kolejny wyjazd - na trasę ok. 170 km! Żeby się sprawdzić czy jestem gotowy na pokonanie dystansu 200 km, co już naprawdę będzie czymś. Będzie to kwintesencja moich treningów i regularnego jeżdżenia. Wygląda na to, że w tym roku znów nie dam sobie rady z 300 km trasą. Ale to nic. Trasa 200+ km i tak będzie czymś. I być może uda mi się pokonać rekord z 29.08.2015 (dokładnie 208,5 km). Trzeba być dobrej myśli i się nie poddawać!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)