23.07.2018
Jazda nr: 261

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia jest kolejną trasą w tym miesiącu (w zasadzie jedna po drugiej), podczas której odwiedzam nowe tereny, nowe drogi. Dzisiaj tych nowych dróg jest mało. Ale to nie one były głównym powodem dla którego chciałem wyruszyć i wyruszyłem w dzisiejszą trasę. Chciałem mieć na nagraniu zapis przejazdu przez dwa wahadła na szlakach budowy S6 (wahadło w Olchowie) oraz w Kikorzu (przed skrzyżowaniem do Redostowo). Niestety w Lipcu kilka razy w tych korkach jechałem. A w zasadzie jak już się stałem sprytniejszy po jednym takim przejeździe - zacząłem jeździć objazdem przez Redostosowo do Kościuszki albo z Kościuszek do Redostosowo (wspólnym punktem jest wieś Węgorza). Dzisiaj załatwiłem kilka celów na jednej trasie. Przy okazji złamałem kilka przepisów ruchu drogowego, odkryłem radość z szybkiej jazdy rowerem i tego, że też potrafię szybko jeździć! Trasa zaczęła się właśnie tak nie typowo. W zasadzie nie miałem pomysłu gdzie jechać, czym się teraz zająć. A zdarzyła się taka śmieszna historia, że barany z serwisu rowerowego (dzwonili do mnie w sobotę), pozostawili w moim rowerze swoje narzędzie do pracy (mianowicie sufmiarkę). Po prostu gościu wsadził ją w sakwę przy moim rowerze i zapomniał wyjąć gdy już skończył serwisować. Oczywiste jest to, że chciałby ją odzyskać. No barany - i co myślą, że będę specjalnie do nich jechał. Szczególnie za takie holenderne ceny jakimi mnie uraczyli? ;) No ale dobra, niech im będzie. Specjalnie samochodem się jechać nie opłacało i takie rozwiązanie w grę nie wchodziło. Związku z tym, że moja ostatnia jazda rowerowa wypadła w sobotę (21.07), niedzielę (22.07) miałem wolną to na rower wybierałem się dzisiaj (23.07). I postanowiłem, że pojadę sobie na Redostowo przez Nowogard, w Nowogardzie zajadę do tego serwisu, oddam im te narzędzie i pojadę sobie dalej. Załatwić chciałem kilka celów - wahadła na szlakach budowy S6. Kontrola postępów prac przy budowie S6. Najbardziej niepokoją mnie postępy prac na odcinku Nowogard-Goleniów. Ale one od zawsze były zaawansowane i bardzo rozbudowane - co widać nawet po mojej tegorocznej trasie na Goleniów: Na szlakach S6 - Goleniów. Po prostu obawiam się tego, że droga zostanie oddana do użytku na kilka miesięcy przed terminem (przynajmniej fragment Nowogard-Goleniów) a tu się właśnie dużo dzieje. To wyjaśnia wahadło w Olchowie. Ono powstało przez rozpoczęcie prac nad włączaniem istniejącej obwodnicy Nowogardu (trasa S6) do budowanego odcinka S6. Taki stan rzeczy powinien się utrzymać jeszcze kilka dni, może kilka tygodni. Ale nigdy nic nie wiadomo. Pierwsze skutki takich działań podziwiałem na trasie: The Lost, gdy przejeżdżałem przez Olchowo na wieś Kościuszki. Jednak nie wiem jak długo taki stan rzeczy jeszcze się utrzyma. Do mojej najbliższej trasy - na szlakach S6 - do Goleniowa (15.08), jeszcze daleko. Jeszcze dużo się może zdarzyć. I postęp w budowach też może być duży. Także postanowiłem, że dzisiaj pojadę. Decyzji nie żałuję. Był to naprawdę udany wyjazd. Rower działa nieco lepiej jak już te kilkadziesiąt kilometrów na nim zrobiłem. I dzisiaj dodatkowo pogoda dopisuje (jest ok. 27℃), cały czas słonecznie - fajnie. Ja tam lubię taką upalną pogodę. Nie wiedziałem ilu dokładnie kilometrów się dzisiaj spodziewać. Google pokazyało mi ok. 80 km. Ale pewnie coś źle wyklikałem bo faktycznie było ponad 70 km, a nie ponad 80 km). Ale to nic! Trasa była fajna. Niestety ruszyłem na nią dość późno - ok. godziny 11. Miałem jeszcze do załatwienia rano sprawę i nie mogłem ruszyć tj. zawsze po godzinie 9, bo mnie jeszcze wtedy nie było w domu. A gdy byłem w domu to jeszcze zjadłem drugie śniadanie i dopiero wybrałem się w trasę. Jak wspominałem zaczęła się bardzo nietuzinkowo. Normalnie i spokojnie ruszyłem sobie z rodzinnego osiedla - i natknąłem się na spory ruch samochodów na główne trasie w mojej mieścinie. Sznur samochodów prowadził ciągnik rolniczy. Samochody się wlekły. Ja sobie przyspieszyłem - po wyprzedzałem te samochody ;) I pojechałem dalej. Wkrótce minąłem rodzinną mieścinę i udałem się niebezpieczną, i ruchliwą drogą DK6 (wciągu budowy S6) do Nowogardu. Mijałem właśnie wciąż trwające prace przy budowie S6. Kręcące się nieustannie samochody budowy, które dodatkowo utrudniają ruch samochodów. Takie utrudnienia trwały cały 2017 r. Będą trwały cały 2018 r. (a może i nie?). Do tego dochodzi Tymczasowa Organizacja Ruchu (TOR). I same problemy. Jak to dobrze, że mam wakacje i do października się tym cyrkiem nie przejmuje. Do Października jeszcze daleka droga - może w tym czasie robotnicy zrobią duże postępy, zlikwidują te debilne TORy i będzie lepiej. Na całkowite szczęście jeżdżenia S6 do Szczecina na razie jednak nie liczę. Na razie jestem studentem. Po wakacjach będę na II roku MGR (zostanie mi 1 semestr). Głównie będę pewnie dojeżdżał jak do tej pory - autobusami lub busami. A oni oczywiście będą jeździli przez wszystkie wioski i inne zadupia. Więc budowana S6 nie wiele tutaj zmieni. Ale jej budowa zmienia - owszem. Powoduje niekończące się opóźnienia, i problemy z przejazdem. W nie które dni, potrafią się tworzyć wielokilometrowe zatory! I na takie dzisiaj liczyłem - jadąc do Nowogardu. Trochę się przeliczyłem bo raczej umiarkowany był ruch. I zatory także umiarkowane (takie średnio 1-2 km) więc nie jest tak źle. Chodź trochę stania jest - o czym przekonał się BartWal. Jak ja ich nie lubię ;] Bart-Wala w Nowogardzie nie spotkałem. Więc musiał wyjechać z Nowogardu na długo przede mną. Spotkałem go w Olchowie, gdzie już swoje odstał (myślę, że z 15-20 min) może więcej minęło, od jego wyjazdu z Nowogardu, do miejsca obecnego położenia, skąd minęło jeszcze ok. 10 min - może mniej - nim mnie wyprzedził. Ja minąłem OLchowo i Kikorze. I jeszcze chwilę stałem sobie - przerwę robiłem i dopiero mnie BartWal mijał. Na spokojnie ma opóźnienie ok. 30 min. A mógł tego uniknąć. Gdyby nie był upartym bezmózgim skurwysynem to by pojechał przez wioskę Olchowo na Kościuszki i wyjechał w Redostowie. Ale nie po co - ci ograniczeni umysłowo kierowcy tej pseudo firmy przewozowej, nie są zdolni do używania mózgu. No trudno - mnie ten problem póki co nie dotyczy. A moje lipcowe wyjazdy do Szczecina (było ich 4) - odbywały się prywatnym samochodem. Więc ja jeździłem przez Redostowo. Nie jest to o wiele dalej niż jechać normalnie - droga nieporównywalnie gorsza - no ale coś za coś.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 263

  • Trasa nr [łączna]: 347
  • Trasa nr [na blogu]: 261
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 76

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 343 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 257 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6541.38 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6614.53 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6523.5 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6292 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6365 km

  • Maksymalna prędkość: 36.6 km/h

  • Przejechałem: 73.15 km
  • Przejechałem [msc]: 463.29 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3061.38 km
  • Przebieg roweru [suma]: 13932.19 km

  • Przejechalem w 2018: 3061.38 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 7.6535 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 34.8305 [%] km

  • Czas jazdy: 03:51:33 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 886:47:08 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 663:21:00 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 196:16:39 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 30:18:26 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:31:32 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:20 h

  • Średnia: 19 km/h
No nic - kontynuuje - jechałem sobie wraz z dużym ruchem pojazdów (głównie ciężarowych) po DK6 do samego Nowogardu. Mijałem postępy w pracach nad S6. Widoczne postępy widziałem przed Żabowem - gdzie pojawia się nasyp z kamieni na pasie drogi (pewnie jakiś zjazd, albo wjazd na obwodnicę Żabowa). Takich rozwiązań wcześniej nie widziałem. I z widocznych postępów prac na trasie do Nowogardu to by było na tyle. To długa i męcząca droga - w pełnym słońcu. Przynosi jednak ciekawe wieści. Szykuje się kolejne wahadło! Mianowicie za Żabowem do samego Nowogardu. Tam jest budowana taka boczna droga (część S6) z obwodnicy Nowogardu do Żabowa. I stawiane są tam drogowe znaki, postęp prac jest zaawansowany. Takie same działania miały miejsce za Glewicami w stronę Kikorze. Nie daleko skrzyżowania do wsi Bodzęcin. I jak to się skończyło? Tam jest w miarę dobrze - bo jest objazd kawałkiem S6. Nim zostanie wybudowany dojazd z S6 do Bodzęcina. A jakie będzie rozwiązanie za Żabowem? Niestety obawiam się, że będzie to wahadło. I to duże (ok 2km). Więc będzie to powodowało gigantyczne problemy z jeżdżeniem. Nie mniej liczę na to, że TOR nie zostanie wprowadzony przed 15.08! Chciałbym właśnie 15.08 po całych szlakach budowy S6, gdzie się da, tam jechać - dojechać do Goleniowa. Znowu porobić zdjęcia. Przejechać się budowaną drogą! Porównać wyniki prac od 03.05.2018 do 15.08.2018. To byłaby moja "przepowiednia" jak te prace dalej się potoczą. Na razie będę często wybierał drogi po DK6, wciągu budowy S6. Aby wiedzieć co tu się dzieje. Do dnia 15.08 daleko nie jest. Nie mniej - robienie kolejnego wahadła i kolejnych utrudnień?! To jest przecież nie normalne. Jak zaraz za Nowogrdem są dwa wahadła i problemy z przejazdem. To dokładać kolejne problemy i to właśnie w takie wakacyjne dni, gdy ruch na trasach jest naprawdę duży?! Droga DK6 to w końcu bardzo ważny szlak komunikacyjny Pomorza Zachodniego! Na razie ten problem zostawiam z tyłu. Wkrótce minąłem Żabowo i budowane tutaj drogi (trasa S6). Na obwodnicy Nowogardu zjechałem pierwszym zjazdem do miasta. Wkrótce w centrum miasta (od strony Czermnicy albo Karsku) wyjechał kombajn ;) Nie mogłem sobie darować możliwości jego wyprzedzenia! Co zrobiłem w bardzo ciekawym miejscu - na skrzyżowaniu, rozdzielonym wyspą i pasami do skrętu w lewo, lub jazdy na wprost. Ale co zrobić, taka się okazja nadarzyła. Wcześniej nie zdążyłem bo ten kombajn przyspieszył nieco, i nie miałem gdzie się rozpędzić aby go wziąć. Zaraz za wyprzedzeniem kombajnu wyprzedziłem osobówki, kolejne korki w mieście. Te na szczęście ominąłem skręcając w prawo w stronę Dworca Głównego (a korki szły drogą na wprost) drogą DW106. A ja zajechałem na Dworzec Główny PKS w Nowogardzie, gdzie poszedłem do serwisu rowerowego. Oddałem zgubę i wkrótce ruszyłem dalej. Minąłem Nowogard, i tuż za jego obwodnicą - nawet na jej końcu zaczął się zator, który ciągnął się przez Olchowo. Tam wyprzedzałem wszystkie pojazdy do samego wahadła. Na wahadle był jeden pas ruchu - dla samochodów. Drugi jest wyłączony z ruchu. Ja jechałem tym wyłączonym. Przez cykl świateł dosłownie przejeżdża kilka samochodów. Reszta stoi. I sobie tak gnałem z prędkością > 20 km/h do Kikorza. Za Kikorzem wepchnąłem się na prowadzącego przez wahadło - i tam jechałem już z prędkością 30 km/h. To mi się dało we znaki - ciężko! Ale tego potrzebowałem. Bo wyjeżdżając z Nowgardu złapał mnie dziwny ból chyba przy prawej nerce (albo lewej). A większy ruch, go zniwelował i zniknął! Uff. Zatrzymałem się przed skrzyżowaniem na Redostowo - chwila odpoczynku, napojenia się. Złapałem sobie na nagranie kilkadziesiąt samochodów jakie jechało. Część z nich jechała przez Olchowo, ja ich wcześniej wyprzedzałem :) Jednak wszystkich nie łapałem bo po co?! Zależało mi na BartWal-u. Chciałem wiedzieć kiedy chuj tu dojedzie! ;)) Jakbym utrzymał mój styl jazdy byłbym w okolicy zwężenia na Bodzęcin nim by mnie BartWal dogonił. Wyprzedziłem go więc o kilka kilometrów. Takie uroki - utrudnień drogowych. No cóż - tu zaczęła się moja przygoda, nowe tereny! Redostowo a potem Węgorza. Malownicze wiejskie i bardzo zalesione strony! ;) Pięknie tu jest i miło mi się w tych stronach jechało. Wkrótce zrozumiałem gdzie jestem naprawdę. Gdy minąłem Węgorza i wyjechałem w kolonii Czermnicy poznałem tą drogę! Ja tą drogą jechałem - o na tej trasie: Trasa na Czermnicę. W cytowanej trasie, oczywiście przypadkiem tu trafiłem. Dzisiaj celowo! Zaraz za kolonią Czermnicy była sama Czermnica, i z niej skierowałem się do Błotna przez wieś Trzechel - którą oczywiście też znam dość dobrze - z moich wojaży z 2017 r. Jak to fajnie znać pewne trasy, pewne tereny! Potem się człowiek nie gubi i wie gdzie jest. Tu się w zasadzie moja przygoda skończyła. Znałem te strony, to żadna nowość dla mnie. To fajne malownicze strony - bardzo zalesione. Niestety ludziom przeszkadzają lasy, i chcą je spieniężać. Przez Trzechlem widziałem taki obrazek, jak bandyci przyjechali po drzewo. Wcześniej w Węgorza jedni bandyci mijali mnie już z wywożonym drzewem. A ogólnie dzisiaj spotkałem kilka pojazdów, którymi przewozi się zamordowane drzewo. Historia, którą tak piętnowałem w 2017 r., znowu ma miejsce. To prowadzi do anomalii pogodowych. Ludzie jeszcze tego nie zrozumieli! Niszczenie przyrody dobrze się nie skończy. Szkoda mi samej przyrody i tutejszych dróg, które są dość zdewastowane i niestety będzie tylko gorzej. W takich już nie miłych warunkach minąłem Trzechel, dojechałem do Błotna. Do drogi DW106. Którą ruszyłem w dalszą trasę. Co ciekawe jak na wojewódzką 106, ruch na niej był bardzo mały! Większy był na DW108, na którą wkrótce odbiłem - i znalazłem się na ostatniej prostej do domu. Co ciekawe - całą trasę jechałem dość szybko. Ostatnie kilometry także pokonywałem szybko :) Malownicze wsie, ruchliwe trasy - dzisiaj wszystko zaliczyłem. I ta cudna pogoda, grzeje, słońce :) Takie powinno być całe lato! Wkrótce, tuż przed rodzinną mieściną czekała mnie ostatnia przygoda - zniknęło co prawda wahadło na 108, które widziałem po raz pierwszy na trasie: Wioski i wioseczki, ale było ręczne sterowanie ruchem. Trwały tutaj prace koparek. A w miejscu wahadła (wymieniane tam były jakieś rury pod drogą), jest zniszczony fragment drogi. To chwilę tam musiałem postać - niestety. I wkrótce wróciłem. Dzisiejsza trasa przynosi ponadto kolejne awarie głównego licznika rowego Thor. Nie dawał on o sobie znać już długi czas. Ostatni raz psuł się na trasie Trasa "50-tka" z 13.04. Potem do dzisiaj spokój. Co prawda kilka razy przed wyjazdem przestawał działać. Ale wystarczyło nim poruszać i już śmigał. Dzisiaj rozłączył mi się w Nowogardzie. Gdy wyjeżdżałem z serwisu rowerowego przestał działać. Grzebałem zarówno przy nim jak i przy czytniku magnesu. I nic nie wskórałem. Zaczął głupieć, pokazywać głupoty w stylu, że jadę z prędkością 120 km/h albo szybciej. Po czym się wyłączył. Na trasie załączył się kilka razy. Na szczęście przez incydentem spisałem maksymalna prędkość z dnia dzisiejszego (36,6 km/h). Jeżeli po Nowogardzie jechałem szybciej - to niestety przepadło. Nie wiem co z tym cholernym licznikiem się dzieje. Ale takie akcje mnie wkurzają i dokładają mi niepotrzebnej i zbędnej roboty! Bo ja muszę na blogu uwzględniać te cyrki - a ja się tak palę do tego uwzględniania (ehhh)!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23lipca2018zdj1.jpgtrasa23lipca2018zdj2.jpgtrasa23lipca2018zdj3.jpgtrasa23lipca2018zdj4.jpgtrasa23lipca2018zdj5.jpgtrasa23lipca2018zdj6.jpgtrasa23lipca2018zdj7.jpgtrasa23lipca2018zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)