13.07.2018
Jazda nr: 256

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa - niedługa, ale za to w miarę sympatyczna biorąc pod uwagę trwającą włącznie od wtorku (10.07) kiepską pogodę i moją kiepską sytuację życiową, która sprawiła, że ostatecznie ani w środę (11.07) ani w czwartek (12.07) nie zdecydowałem się na rower. Gdy sytuacja się nieco poprawiła, co właśnie nastąpiło późnym czwartkowym popołudniem, postanowiłem się dzisiaj przejechać na w sumie niedługiej trasie - planowałem coś w przedziale 20-30 km. Raz, że nie mam dzisiaj za dużej ochoty na rower a wypadałoby jednak pojechać dla treningu aby nie opaść z sił i kondycji a dwa, że jakoś mi się po prostu nie chce. Miałem ostatnio ciężkie dni, i wczorajszy mnie już całkowicie rozbił na dwóch sferach - w sferze fizycznej i psychicznej. Minie jeszcze kilka dni nim powrócę do formy. Problem stanowi także zajeżdżony rower. Z każdą trasą zbliżam się niebezpiecznie do limitu 7 000 km, obecnie posiadanego osprzętu, który był wymieniany na trasie: Nowy Osprzęt - Test - związku z tym, że były to ostatnie dni Maja, to ta wymiana miała miejsce 13 msc temu i parę dni. Od tego czasu właśnie zrobiłem prawie 7 000 km. Dość ładny kilometrowy wynik ciągnę w tym roku, ale moja passa niestety skończyła się po 10.06 (po trasie Bałtyckie Morze - Mrzeżyno). Aktualna sytuacja pogodowa, życiowa oraz techniczna roweru nie pozwala mi za bardzo wyjść z tego dołka i się rozkręcić. Liczyłem na to, że się rozkręcę w przyszłym tygodniu i w tym tygodniu załatwię sprawy techniczne związane z rowerem ale raczej nic z tego. Tak wyszło niestety - taki słabszy tydzień, a nie zaczynał się tak źle. Kończyć się w sumie nie kończy źle, ale jego środek był tragiczny. Pozostaje mi teraz tylko nadzieja, że w niedzielną trasę (15.07), się jakoś odkuję i zrobię coś dłuższego np. 70-90 km. A po prostu w przyszłym tygodniu wymienię co trzeba w rowerze i powrócę do gry. Muszę się liczyć z tym, że w tym miesiącu już za wiele nie zdziałam. Lipiec będzie takim słabym miesiącem - pozostanie jak zwykle ta nadzieja, że później będzie lepiej. W myśl właśnie takiej nadziei, poświęciłem się w dzisiejszej trasie - nie zważając na problemy z rowerem, nie zważając na pogodę i inne okoliczności, ruszyłem w trasę w zamyśle, o którym wspominałem. W zamyśle zrobienia trasy do 30 km. Ostatecznie zrobiłem średnią z planowanego dystansu (25 km), za to większość trasy była w nie prostym terenie. Nie ma nic gorszego (no może prócz Polskich dróg ;]), od grząskiego terenu, zalanych wiejskich dróg. A właśnie z takimi terenami przyszło mi się zmierzyć :) I nie twierdzę, że żałuję, że pojechałem bo było naprawdę fajnie! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 258

  • Trasa nr [łączna]: 342
  • Trasa nr [na blogu]: 256
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 71

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 338 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 252 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6383.04 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6408.74 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6353.44 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6131 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6157 km

  • Maksymalna prędkość: 36.2 km/h

  • Przejechałem: 25.7 km
  • Przejechałem [msc]: 257.5 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2855.59 km
  • Przebieg roweru [suma]: 13726.4 km

  • Przejechalem w 2018: 2855.59 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 7.139 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 34.316 [%] km

  • Czas jazdy: 01:52:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 873:31:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 650:05:51 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 183:01:30 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:03:17 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:26:11 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:11 h

  • Średnia: 13.77 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpocząłem od jazdy ul. Łobeską (DW152), miałem cel pojechać do wsi Gościejewo. Zwykle na tą wieś, w te strony się nie zapuszczałem. I mimo, że wioska jest tuż za końcem mojej rodzinnej miejscowości od razu na nią nie trafiłem. Niezbyt znam te strony, gdyż po prostu tutaj nie bywam i tędy nie jeżdżę. Jednak moja orientacja w terenie nie była taka zła. Tuż przed końcem miasta, skręciłem w prawo, i dojechałem na czyjeś gospodarstwo. I dojechałbym na drogę do Gościejewa. Tylko, że musiałbym przejechać po czyimś prywatnym terenie :) Nie było wyjścia, trzeba było się kawałek wrócić i objechać gospodarstwo jakiegoś rolnika. Znalazłem się na trudnym do jeżdżenia terenie. Grząsko, mokro. Gdzie nie gdzie widać kałuże. Przez ostatnie 3 dni sporo padało. Dzisiaj na domiar złego ciągle się chmurzy i wieje silny wiatr. Nie mniej skoro się zdecydowałem na tą drogę to nie chciałem zrezygnować, mniejsze przełożenie w rowerze, zdecydowanie mniejsza prędkość 10-13 km/h i jakoś się jedzie po wiejskich terenach. Terenach, które dla mnie mają szczególne znaczenie i reprezentują szczególny urok :) Nie ma nic piękniejszego jak naturalne krajobrazy, nie skalane niczym więcej jak uprawami. Mijałem tak bardzo rozwinięte w szerz i wzdłuż i bardzo stare drzewa, niektóre z nich mają znacznie więcej niż 100 lat. I tak mi przez myśl przeszło, jak łatwo - człowiek pchany przez materialne zachcianki może zniszczyć żyjącą istotę, która z powodzeniem przeżyłaby tego materialistycznego śmiecia i jego rodzinę. Te rozmyślenia wkrótce się skończyły gdy wjechałem na Gościejewo. Bardzo mała wieś, zaledwie 2 rodziny tu mieszkają. Na wsi przywitały mnie psy - jeden duży, drugi mały. Jeden groźny drugi przyjazny. Ku paradoksowi groźny to mały szczekający stwór. Wystarczyło się jednak do niego zbliżyć by zaczął uciekać. A co zrobił duży? ;) Przeszedł koło mnie i poszedł wąchać tyłek małego XDD Minąłem tą radosną watahę i wyjechałem w szczerym polu - droga wiodła przez szczerze pole.. Za to jakie widoki niesie.. Lubię takie tereny, są wyjątkowe <3 Jakby jeszcze była piękna pogoda to już w ogóle! Zboża pozrastane są polnymi kwiatami, wzdłuż tego krajobrazu wiedzie droga, którą wyjechałem na normalną gruntową drogę (wcześniej byłem na tzw. technicznej) - ślad robiony przez ciągniki. To zabezpiecza zarastaniu tej drogi i umożliwia jazdę np. samochodem, motocyklem czy rowerem :) Wyjechałem nieco dalej na drodze, w moich planach było dojechać do Dobiesławia i domyślałem się gdzie mam skręcić, lecz skręciłem w stronę wsi Jarzysław. Do samego Jarzysławia nie dojechałem. Drogę przecięły mi prace rolników, wożących kamienie do mielarki kamieni. Więc tam zawróciłem. Ruszyłem przez pola, do Dobiesławia, do którego już bez problemu trafiłem. Jak się okazało, drogą którą wybrałem nie jest jedyną możliwością przejechania z Gościejewa do Dobiesławia, bo idą i inne drogi, przez te pola, które mogłyby mnie w te strony zaprowadzić. Te drogi jednak zbadam innym razem. Dzisiaj zbadałem inną drogę, o którą kiedyś kolega z Reska pytał ;) Tylko nie pamiętam kiedy to było bo bym przytoczył konkretny wpis z tamtego dnia (). Chodzi o drogę za Dobiesławiem tuż przed Łowiska. Idzie taka polna droga, gdzieś dalej. Dzisiaj nie mając nic lepszego do roboty skręciłem w tą drogę i co się okazało?! Wyjechałem na polnej ścieżce, którą jechałem od strony Jarzysławia (lub Gościejewa), więc jeszcze raz pojechałem do Dobiesławia! Wjechałem w końcu na asfaltową drogę i pomknąłem nią na Lotnisko-Makowice przez wieś Czarne. Tam rozwinąłem skrzydła, i jechałem nawet > 30 km/h! Wszystko się jednak kiedyś kończy i moja szybka jazda skończyła się na samym Lotnisku w Makowicach, które minąłem jadąc lasem na pola za Makowicami i boczną drogą skierowałem się do kolonii Czarnego. Zaś z kolonii na drogę DW152, którą do rodzimych stron. Aby za szybko nie wracać (miałem zrobione dopiero 22 km), skierowałem się w stronę ogrodów działkowych w moich rodzimych stronach. Chciałem objechać miasto nieco dłuższa drogą. I gdy wyjeżdżałem z Ogrodów Działkowych na DW108 zauważyłem, że postępujące tam roboty drogowe (budowa trasy S6 i obwodnicy Płotów), wprowadziła ruch wahadłowy sterowany sygnalizacją świetlną. Dosłownie kawałek drogi, ale postanowiłem tam podjechać. Wyprzedziłem grzecznie stojące na czerwonym świetle samochody i pomknąłem kawałek dalej drogą DW108, zawróciłem i wróciłem do domu. W powrotnej drodze znowu przejechałem na czerwonym świetle, ale już niestety nikogo nie wyprzedziłem. Szykowałem się do wyprzedzenia ciężarówki z logiem: "Biedronka", ale jej kierowca to nie frajer (jak kierowcy osobówek co niepotrzebnie stali) - wykorzystał on wolną drogę i pojechał to ja za nim. I tak wkrótce wróciłem. Już przy ogrodach działkowych kręciło mi się bardzo ciężko, mechanizmy roweru stawiają bardzo duży opór i muszę wyłożyć więcej sił, aby móc jechać. Tym się jednak dzisiaj w ogóle nie przejmowałem! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa13lipca2018zdj1.jpgtrasa13lipca2018zdj2.jpgtrasa13lipca2018zdj3.jpgtrasa13lipca2018zdj4.jpgtrasa13lipca2018zdj5.jpgtrasa13lipca2018zdj6.jpgtrasa13lipca2018zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)