Dzisiejsza krótka trasa w pięknej jesiennej aurze (dużo słoneczka) i tak miło się zrobiło, przywróciła we mnie wiarę w marzenia, w cele i idee - jednym z takich celów jest zrobienie trasy 300 km, co jest moim dużym marzeniem! Nie poddaję się mimo trudności, mimo tego, że po skończonych wakacjach mam mniej czasu na rower i nie poświęcam jemu tyle czasu co parę miesięcy temu. Jednak chce wciąż walczyć, wciąż mieć wysoką kondycję - mimo, że pogoda już nie ta, czasy nie te. Idzie zima - okresu, którego najbardziej nie lubię. Późnej jesieni także, wtedy nie jest już tak przyjemnie i fajnie. Jednak trenować trzeba, nie można się poddawać. W regularnym trenowaniu wciąż przeszkadza mi to, że mam sporo zaległych prac, do tego wciąż dochodzą jakieś bieżące problemy i zagadnienia (głównie związane z aktualnie realizowanymi przedmiotami na studiach MGR), ale nie tylko. Problem dotyczy także regularnego uzupełniania blogów, i spraw bieżących. Gdzieś już od samego początku roku akademickiego (miesiąc temu), zaczęły się właśnie takie problemy, już od pierwszych dni, poszedłem w drogę nie wyrabia się z niczym, rosnących zaległości. Obecnie ta skala zaniedbań jest bardzo duża i ciężko mi wyjść na prostą, gdyż w kolejnych dniach pojawiają się kolejne zobowiązania, kolejne zadania do realizacji i nie jestem wstanie wyjść z tego padołu z tej dużej ilości nie zrealizowanych projektów, zajęć. Duże poświęcenie wynikało z faktu robienia projektu FILMOŻER, który niestety mimo wielu nadziei, wielkiego nakładu pracy na niego, nie został dobrze zrealizowany nawet do dzisiejszego dnia. Ogrom prac i innych problemów, zabrał mi cały weekend (długi weekend) miałem tydzień wolnego! Ledwo nadrobiłem jedne zaległości, a jak się wkrótce okaże, że znów popadnę w kolejne?! :( Bo taki scenariusz jest możliwy. Z weekendów zostaje mi tak naprawdę jeden dzień i ciężko godzić go na nadrabianie zaległości i pójście np. na rower. To jednak ciekawe, że podczas dzisiejszej przejażdżki mimo tylu negatywnych uczuć, znalazłem sobie na nowo wiarę w marzenie, mam znów tą siłę do działania! Żyję tylko myślą, że pewnego dnia - późną nocą wyruszę w trasę, i po tej trasie, będę mógł tu na łamach bloga w końcu napisać: ZROBIŁEM TO. W sensie, że zrobiłem trasę 300 km! Do realizacji tych marzeń jednak daleka droga, pewnie nie wcześniejsza niż dopiero w 2018 r. A do tej pory trzeba będzie przetrwać każdy kolejny dzień, wszystkie zaległości i wszystkie inne problemy z jakimi się do tej pory spotykam czy z jakimi się zmagam. To tak słowami dłuższego wstępu a nic tu nie piszę o dzisiejszej trasie! A ta jest dla mnie wyjątkowa - droga w stronę Lotniska - Makowice, chociaż nie do końca tak jest, nie jechałem na same Makowice. Ale po kolei.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 174
Trasa nr [łączna]: 259
Trasa nr [na blogu]: 173
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 109
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 255 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 169 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3205.99 km
Stan Licznika Końcowy: 3221.64 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2944 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2959 km
Maksymalna prędkość: 35 km/h
Przejechałem: 15.65 km
Przejechałem [msc]: 15.65 km
Przebieg roweru [rok]: 4672.68 km
Przebieg roweru [suma]: 10539.3 km
Przejechalem w 2017: 4672.68 km
Podroż dookoła świata (2017) 11.6817 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 26.3482 [%] km
Czas jazdy: 00:59:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 667:12:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 443:46:20 h
Czas Jazdy Suma (2017): 308:07:24 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 00:59:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:59:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:01 h
Średnia: 15.92 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia - miała przebieg przez dobrze znane mi drogi, tereny. Pojechałem przez Słudwia na wieś Dobiesław by pojechać prosto na wieś Czarne a dalej przez kolonię Czarnego wyjechać tuż przy rodzinnej miejscowości. To właśnie w drodze w stronę Dobiesławia, a dokładnie już za Dobiesławem tak sobie rozmyślałem o tym co było do tej pory, jakie wakacje 2017 były dla mnie dobre i udane. W końcu tyle tras zrobiłem, tyle przejechałem kilometrów. Byłem w tylu super miejscach, i wiele przygód miałem :( To już takie smutniejsze, takie nostalgiczne. Było, minęło a teraz trwa obecne - które nie jest już takie fajne, rozwojowe ani przyjemne. Każda pora roku ma jednak swoje uroki :) Jesień bywa piękna a zima, chodź mroźna i niebezpieczna bardzo rozwija i wzmacnia. Mam tu w tym miejscu taką cichą nadzieję, że wkrótce moje problemy się zakończą i jakoś przetrwam i, że jakoś to będzie. Jak już wspominałem jechałem w ważnych dla mnie miejscach, które nie jednokrotnie budowały ważniejsze trasy pokonywane nie tylko w tym roku ale także w poprzednich latach. Będąc na rozstaju dróg między skrzyżowaniem Resko->Płoty a na wprost wieś Czarne, myślałem jeszcze czy nie pojechać na Makowice i dopiero z Makowic wracać. Pierwotnym jednak moim założeniem było jechać przez kolonię Czarnego i tak zrobiłem, pojechałem przez kolonię. Jechało się przyjemnie i miło było tak sobie powspominać, umocnić się w wierze, że mogę osiągnąć wiele, że jeszcze nie wszystko stracone i, że poradzę sobie jakoś z bieżącymi sprawami, wyjdę na przeciw nim i osiągnę moje wszystkie zamierzone cele. Wiara, nadzieja, że nie zawalę do końca tego 2017 r. ani rowerowo, ani życiowo wciąż ze mną trwa, i trwała po ostatnie chwile dzisiejszej przejażdżki, na której jestem tak naprawdę trochę zawiedziony. Spodziewałem się, że tych kilometrów wyjdzie mi trochę więcej, a jednak ta przejażdżka nie okazała się tak długa jakbym tego chciał. Mogłem sobie co prawda jeszcze dobić kilometry, pokręcić się po okolicy rodzinnego domu czy nawet pojechać na Słudwia, skontrolować jak tam idą prace przy budowie drogi S6 i obwodnicy Płotów - lecz tego nie zrobiłem : Trochę źle, trochę dobrze. Niestety mam jeszcze dzisiaj do zrobienia wiele innych spraw, i to tak wszystko kręci się wokół tego, że jakbym bardzo się nie starał, jak bardzo bym nie chciał to jednak nie mam na nic czasu i nie mogę sobie z tym poradzić a przy tym nie mogę pozwolić sobie na dłuższe jazdy rowerowe! Już sam fakt, że jednak na jakieś przejażdżki się wybieram jest godny pochwalenia, to nie jest taka sama sytuacja jaka miała miejsce w 2016 r. gdzie potrafiłem z miesiąc czasu w ogóle nie wybierać się na rower, co w żadnym razie nie było niczym dobrym i chwalebnym.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)